Ostatnie dyskusje:
  • Stefan Molyneux „Broń w pokoju (Część 2) – Subordynacja to nie wolność”
        (Komentarzy: 1)   Ostatni: https://app.box.com/s/r7Dq8gpfgk9R0l9zxx72 w dniu 07/18/2014 22:23
  • Aborcja jest ”pro-life”; anty-aborcja jest ”anti-life”
        (Komentarzy: 77)   Ostatni: Kelthuz w dniu 07/17/2014 11:12
  • Alan Greenspan: Złoto i wolność gospodarcza
        (Komentarzy: 19)   Ostatni: Sebastian w dniu 06/20/2014 21:03
  • więcej...

     Nieregularnika Szczegółowe zasady komentowania.

    Kevin Carson "Ekonomia polityczna mutualizmu"

    Ekipa której dziełem była podstrona z tłumaczeniem "Ekonomii politycznej mutualizmu" chce wydać dzieło na papierze. Kto ma ochotę pomaga. Więcej na stronie: Pomóż wydać Carsona

     

    Krzysztof Kaleta „Libertarianizm jako styl myślenia politycznego”

     

    Karol Korczak: Jak być liberałem i dobrym człowiekiem?

    Prezydentura Hanny Gronkiewicz-Waltz w Warszawie prawdopodobnie dobiega końca. Mieszkańcy są niezadowoleni ze zmian w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej, gdzie wielkim inwestycjom na drugą linię metra towarzyszy zamykanie linii autobusowych. Interesującą postacią okresu rządów pani Gronkiewicz-Waltz jest obecny burmistrz dzielnicy Śródmieście, pan Wojciech Bartelski. Swego czasu uwagę mediów skupiła jego decyzja o podwyższeniu czynszu dla lokalu przy ulicy Marszałkowskiej, gdzie znajduje się bar mleczny. W wywiadzie dla TVN Warszawa padło pytanie „Jak być liberałem i dobrym człowiekiem w Warszawie?”, które świadczy o tym, że dziennikarze mają poważny problem ze zrozumieniem podstawowych pojęć politycznych: liberalizm polega zatem na podwyższaniu świadczeń na rzecz państwa. Przeczytaj całość »

    Tagi:
    Opublikowano w: Karol Korczak.
    1 komentarz »

    Kevin Carson „Repliki”

    Replika” do Murraya Rothbarda

    Nie jest to replika w dosłownym tego słowa znaczeniu – z tego oczywistego powodu, że artykuł Rothbarda poprzedził ukazanie się mojej książki. Mimo to, a również z tego powodu, że nadaje on ton temu wydaniu „Journal of Libertarian Studies” i zawiera pewne spostrzeżenia co do indywidualistycznego anarchizmu w ogóle, poczynię parę uwag na jego temat.

    Nie jest tu miejsce na omówienia kwestii ziemi – tematem tym zajmę się później, w części skierowanej do Rodericka Longa. Chciałbym jedynie zauważyć, że określenie doktryny Ingallsa-Tuckera jako ograniczenia prawa właściciela ziemskiego do wyzbycia się „uczciwie nabytych praw własności” samo przez się nasuwa pytanie, czym owo uczciwe nabycie praw własności jest.

    Jeśli chodzi o zagadnienie pieniądza i bankowości, muszę wytknąć Rothbardowi błąd – zinterpretował on bowiem system mutualistycznej bankowości Greene’a-Tuckera jako próbę inflacyjnego poszerzenia zasobów pieniężnych. Co prawda doktryna Greene’a-Tuckera jest często wrzucana do jednego worka (w szerszej kategorii „maniaków pieniądza”) ze zwolennikami kredytu społecznego, bimetalistami, itd., jednak w rzeczywistości znacznie się od nich różni. Greene i Tucker nie proponowali wywołania inflacji zasobów pieniężnych, a ich celem była eliminacja monopolistycznej ceny kredytu, której istnienie umożliwiają ustanawiane przez państwo ograniczenia wejścia: licencjonowanie banków czy wysokie wymagania kapitałowe dla instytucji zajmujących się udzielaniem wyłącznie zabezpieczonych pożyczek. Większość libertarian zaznajomiona jest z analogiczną krytyką przyznawania licencji zawodowych jako swego rodzaju gwarancją monopolistycznego przychodu dla dostawców usług medycznych, prawnych i innych. Koncesjonowanie i wymagania kapitałowe tak samo pozwalają sprzedawcom kredytu na sprzedawanie swoich usług po cenach monopolistycznych. Przeczytaj całość »

    Tagi:

    Kevin Carson „Tayloryzm, progresywizm i rządy ekspertów”

    Ruch progresywistów na przełomie XIX i XX w. – doktryna, z której wyrasta główny nurt współczesnego liberalizmu – bardzo często błędnie postrzega się jako filozofię „antybiznesową”. Była ona, bez wątpienia, antyrynkowa, ale w żadnym razie antybiznesowa. Progresywizm był bowiem – bardziej niż cokolwiek innego – menedżerski.

    Gospodarka amerykańska po wojnie secesyjnej była coraz bardziej zdominowana przez wielkie przedsiębiorstwa. We „Freeman” pisałem wcześniej o roli państwa w rozwoju scentralizowanej gospodarki korporacyjnej. Zwróciłem uwagę na przyznawanie ziemi na tory i subsydiów, które przechyliły szalę na korzyść ogromnych, ogólnokrajowych firm wytwórczych („The Distorting Effects of Transportation Subsidies”, listopad 2010), oraz na system patentowy, który był podstawowym narzędziem konsolidacji i kartelizacji w wielu sektorach gospodarki („How‘Intellectual Property’ Impedes Competition”, paździenik 2009). Przeczytaj całość »

    Tagi:

    Kevin Carson „Własność intelektualna. Libertariańska krytyka” fragment

    „Własność intelektualna” jest formą przywileju, jednym z przykładów szerszej kategorii sztucznych praw własności.

    Jak każda postać przymusu, sztuczne prawa własności tworzą sytuację o sumie zerowej, w której jedna strona korzysta kosztem drugiej. Między zyskiem jednej strony a stratą drugiej istnieje symetryczny związek. Podczas gdy naturalne prawa własności sprzyjają wszystkim, zabezpieczając roszczenia jednostki do produktu jej pracy, sztuczne prawa własności umożliwiają uprzywilejowanym pobieranie daniny z wysiłku innych. Naturalne prawa własności są sposobem na radzenie sobie z rzadkością, zaś sztuczne prawa własności tworzą rzadkość. Przeczytaj całość »

    Tagi:

    Wywiad z Kevinem Carsonem na Isocracy

    Wesprzyj wydanie książki Carsona, wejdź na Beesfund

    Czy mógłbyś na początek przedstawić, czym jest mutualizm, poczynając od pierwotnej definicji, jaką dał Proudhon, aż do dzisiejszych przykładów i Twojego wkładu w taką analizę ekonomii politycznej?

    Cóż, po pierwsze, trzeba rozróżnić mutualizm rozumiany jako ogólna forma praxis oraz mutualizm jako teorię. Mutualistyczne praktyki (wspólnoty przyjacielskie, schroniska, gildie, pomoc wzajemna) są zapewne tak stare, jak sam gatunek ludzki. Proudhon, Owen, Warren i inni jedynie stworzyli ramy teoretyczne, które podkreśliły znaczenie takich form organizacji jako fundamentów społeczeństwa. Trochę tak jak gąsienica próbująca dociec, jak poruszała się do tej pory, lub jak człowiek, który z zaskoczeniem uświadomił sobie, że cały czas mówił prozą, a nie zdawał sobie z tego sprawy.

    Jeśli o to chodzi, ważni myśliciele anarchistyczni, jak Kropotkin, zwracali uwagę na pomoc wzajemną i inne organizacje mutualistyczne, nie będąc w żadnym razie mutualistami. Kooperatywy i organizacje mutualistyczne były fundamentalne dla kontinstytucjonalizmu właściwego dla decentralistycznej lewicy w Stanach Zjednoczonych od lat 60., ale ich myśl nie jest również ściśle mutualistyczna. Przeczytaj całość »

    Tagi:

    Kevin Carson „Subsydium historii”

     Wesprzyj wydanie książki Carsona, wejdź na Beesfund

     

    Znaczna liczba komentatorów libertariańskich poruszyła problem ogromnej skali subsydiów i przywilejów, jakimi cieszy się wielki biznes, ich strukturalnego znaczenia dla istniejącej postaci korporacyjnego kapitalizmu oraz bliskiego powiązania interesów korporacji i państwa w obecnej państwowo-kapitalistycznej gospodarce. Zwracamy mniejszą uwagę, jednakże, na rolę przymusu państwowego, jaki występował w zamierzchłych czasach, w położeniu podwalin pod strukturalne fundamenty obecnego systemu. Zakres, w jakim dzisiejsza koncentracja bogactwa i władzy korporacji jest spuścizną przeszłej niesprawiedliwości, nazywam subsydium historii.

    Pierwszym i zapewne najważniejszym subsydium historii jest kradzież ziemi, dzięki której większość chłopską pozbawiono jej praw własności i przekształcono w dzierżawców zmuszonych płacić czynsz oparty na sztucznych tytułach „własności” nadanych uprzywilejowanym przez państwo elitom.

    Oczywiście, wszystkie te sztuczne tytuły nieoparte na zawłaszczeniu przez pracę są całkowicie nielegalne.

    Jak zwrócił uwagę Ludwig von Mises w Socjalizmie, nigdy efektem normalnego funkcjonowania rynku nie będzie stan, w którym większość ziemi w kraju „posiadana” jest przez malutką klasę czynszowników, podczas gdy chłopska większość płaci czynsz za ziemię, na której pracuje. Kiedykolwiek taki stan się pojawi, będzie on nieodłącznym skutkiem przeszłego przymusu i rabunku.

    Murray Rothbard w „Etyce wolności” następująco wyjaśnił niesprawiedliwość feudalnego systemu panowania:

    Tagi:

    Adam T. Witczak „Dlaczego warto czytać Carsona?”

    W starciu wrogich sobie obozów politycznych, które wzajemnie obrzucają się najrozmaitszymi oskarżeniami i obelgami, zdarza się niekiedy, że jeden z nich decyduje się na karkołomny krok, jakim jest utożsamienie się z własnym „czarnym pijarem” czy „dorobioną gębą”. Chodzi tu o wytrącenie przeciwnikowi broni z ręki przy pomocy iście bezczelnej przekory. Kilkanaście lat temu tak właśnie postąpił Wojciech Cejrowski (a wraz z nim duża część prawicy), demonstracyjnie autoidentyfikując się jako rzecznik „ciemnogrodu”. Kilka lat temu słuchacze Radia Maryja na tej samej zasadzie uznali „moherowe berety” za swoje, grając w ten sposób na nosie stronie demokratyczno-liberalnej.
    Przeczytaj całość »

    Tagi:

    Piotr P. Pieniążek: Kaganiec oświaty czy luksusowy klejnot? Komentarz 3 lata później; albo: Bryana Caplana stanowisko w kwestii edukacji

    W tekście wiszącym tu już ponad trzy lata, przeprowadziłem – nie ukrywam: uproszczony i podyktowany w znacznej mierze inklinacjami ideologicznymi – atak na system państwowego szkolnictwa. Mając wiele czasu na ochłonięcie i kumulację wiedzy, w tym przede wszystkim własnych doświadczeń obcowania ze stykiem rynków oświaty i pracy, zasadniczo jednak wniosków nie zmieniłem (choć w szczegółach dość mocno). Pragnę niniejszym podjąć się, tym razem znacznie chłodniejszego, oskrzydlającego z pozycji naukowych ponownego napadu na ówczesną ofiarę, która jednak w naszym świecie wciąż się dzielnie trzyma[1] i niewiele wskazuje, by cokolwiek w tej materii miało się w przewidywalnej przyszłości zmienić. Nie przeprowadzę jednak wyczerpującej analizy; postaram się jedynie przedstawić pewien argument (czy też raczej jakąś ich wąską wiązkę). Można również powiedzieć, że w przeważającej mierze będzie to zreferowanie stanowiska Bryana Caplana w sprawie edukacji. Ekonomista ów jest dopiero w trakcie pisania książki na ten temat (The Case Against Education: A Professional Student Explains Why Our Education System is a Big Waste of Time and Money), lecz już teraz można się spodziewać, przynajmniej w przybliżeniu i w części, jej treści, albowiem zawarta jest ona w postach tego aktywnego bloggera, który regularnie dzieli się w ten sposób ze światem swoimi przemyśleniami, poddając je dyskusji i wystawiając, tym samym, swoje argumenty na jawną krytykę środowiska naukowego i wieloletnich praktyków rynku pracy.
    Przeczytaj całość »

    Tagi:

    Piotr P. Pieniążek: Jak biologia może zainspirować (austriackiego) ekonomistę?

    Jak biologia może zainspirować (austriackiego) ekonomistę?*

    Metodologia szkoły austriackiej, a przynajmniej ta w wydaniu Misesa (2007), odznacza się swą oryginalnością na tle wciąż dominującego paradygmatu. Przypomnijmy, że bazuje na koncepcji dualizmu metodologicznego, mówiącego, że badając wszelkie interakcje katalaktyczne należy posłużyć się introspekcją i sformułować podstawowe kategorie ludzkiego działania, a następnie – przyjmując odpowiednie założenia – drogą dedukcji wywieść rezultaty określonych posunięć. Jak więc widzimy, w takim podejściu żadne – ilościowe – dane historyczne nie będą rozstrzygające dla konkretnego sporu ekonomicznego. Mogą co najwyżej inspirować. Należy zaznaczyć, że Mises, wychodząc z założenia, że w ludzkim działaniu nie ma stałych, nie formułował żadnych twierdzeń ilościowych, toteż jego podejście jest bardzo spójne. Jednakże dla niego, formułowanie tez o charakterze ilościowym w naukach przyrodniczych jest w pełni uprawnione, ponieważ, jak uważał, na ich łonie można przeprowadzić eksperyment, a więc takie doświadczenie, w którym kontrolujemy wszystkie możliwe czynniki, dzięki czemu możemy określić siłę oddziaływań każdego z nich w jakimś zamkniętym systemie. O ile więc na zjawiska związane z ludzkim działaniem wpływ ma tak wiele zmiennych, że nie tylko trudno zmierzyć ich siłę, ale w ogóle trudno je wszystkie wymienić, o tyle na zjawiska przyrodnicze rzekomo wpływa skończona i policzalna liczba zmiennych, spośród których wszystkie możemy ująć w jakieś ramy i zmierzyć. Wydaje się to jednak wątpliwym założeniem. Po drugie, jak Mises sobie świetnie zdawał sprawę, bo dawał temu wielokroć dowód na kartach swych dzieł, człowiek jest, zgodnie z pogańską wizją świata, integralną częścią przyrody. Dlaczego więc do badania przynajmniej niektórych jego działań, tam gdzie, wspierając się wiedzą o koniecznych związkach apriorycznych, chcemy ustalić pewne relacje ilościowe, o których wiedza jest dla nas użyteczna, nie zaaplikować metod badań przyrodniczych, a więc obserwacji, pomiaru i szacunku? Widzimy więc, że dualizm metodologiczny jest niezwykle trudny do utrzymania, o czym oprócz tytułu jego opus magnum – Ludzkiego Działania – mogą świadczyć niektóre wnioski ewolucjonisty-Misesa, np. ten odnośnie podziału zastosowań rachunku prawdopodobieństwa na klas i jednostkowych w zależności od materii badania, czy ten implikujący punktualizm w opozycji do gradualizmu, jakoby pomiędzy działaniem, a nie-działaniem, czyli bezwiedną reakcją na impuls, nie było żadnej ewolucji, co sugeruje, że w historii naturalnej z mechanicznie reagującego na bodźce homunkulusa wykształcił się nagle stuprocentowy homo-agens. O dziwo, z tym zaskakującym, bo nieintuicyjnym wnioskiem trudno się nie zgodzić w świetle wyników dotychczasowych badań (zobacz Wróbel 2011) przypisujących homo-sapiens monopol na działanie, którego zajście jest warunkowane stworzeniem przez agenta umysłowej, oderwanej od bezpośrednio postrzeganej rzeczywistości, reprezentacji swoich (i być może cudzych) przyszłych potrzeb i zachowań. Jednakże ostatnie wstępne obserwacje (zob. Viegas 2012) wskazują, że te zasadnicze skokowe-jakościowe charakterystyki nie wyróżniają człowieka na tle innych gatunków; traci więc on tym samym swoją wyjątkowość wyłączności na działanie. Uprawdopodabnia to hipotezę o fałszywości prostej, dwumianowej wersji dualizmu metodologicznego i otwiera drzwi przed, po pierwsze: podejściem prakseologicznym do badania zachowań, przynajmniej niektórych, gatunków zwierząt, a po drugie: do  biologicznego spojrzenia na procesy społeczne. W dalszej części tego raczej spekulatywnego – bo nie dającego ostatecznych odpowiedzi – eseju zajmę się tą drugą kwestią, prezentującą alternatywę wobec cierpiącej na prognostyczne niedomagania metodologii szkoły austriackiej oraz empirycznych porażek przewidywań opartych na ortodoksyjnym, głównonurtowym podejściu do ekonomii.
    Przeczytaj całość »

    Tagi:

    Karol Gajewy: Aborcja, konflikt matka/dziecko i wolny rynek

    W niniejszym tekście chciałbym poruszyć temat aborcji a ściślej przeanalizować argument przedstawiony przez Arkadiusza Sieronia w tekście pt. “Decydujący libertariański argument przeciw legalności aborcji”, który pojawił się na portalu Instytutu Misesa.

    Autor stara się wykazać, że między matką a płodem nie istnieje żaden konflikt i z tej perspektywy stara się rozprawić z zarzutem zwolennika aborcji Murray’a Rothbarda, który zasugerował, że płód jest pasożytem w ciele matki.[1] Moim zdaniem p. Sieroń nie dotknął istoty problemu i pominął w swojej argumentacji kilka istotnych elementów całej układanki. Aby rzeczowo przeanalizować czy mamy do czynienia z konfliktem na linii płód-matka, musimy sprawdzić co dzieje się w organizmie kobiety podczas ciąży, musimy odwołać się do zagadnień z zakresu biologii ewolucyjnej i genetyki. Jednocześnie chciałbym zaznaczyć, że sam należę do przeciwników aborcji, będąc zwolennikiem ruchu pro-life, postaram się w tym tekście przedstawić swój własny punkt widzenia na kwestię aborcji, jak i poniekąd wysunąć moim zdaniem, całkiem ciekawą alternatywę w opozycji do argumentu zaproponowanego przez Arkadiusza Sieronia.

    Przeczytaj całość »

    Tagi:
    Opublikowano w: Karol Gajewy.
    10 komentarzy »

    Adam T. Witczak – Ekonomiczne mity za zasłoną pustosłowia

    Niewątpliwą zaletą austriackiej szkoły ekonomii (a więc tej, którą rozwijali Ludwig von Mises czy Murray Rothbard) jest fakt, że swoje koncepcje prezentuje w formie logicznych wnioskowań, wyprowadzanych z bardzo podstawowych aksjomatów. Pozwala to śledzić tok myślenia „austriaka” nawet ekonomicznym laikom, o ile tylko dostatecznie się skoncentrują nad kolejnymi krokami rozumowania. „Austriacy” nie darzą zbytnim zaufaniem teoretycznych modeli ekonometrycznych i epatowania czytelnika nadmiarem wykresów czy statystyk. Nic dziwnego, skoro wrogie jest im postrzeganie ekonomii jako nauki empirycznej, która powinna być wzorowana na fizyce. Taka metodologia pozwala „austriakom” obalać wiele ekonomicznych mitów, urojeń, fałszywych wierzeń i naiwnych nadziei już na poziomie logiki. Kto nie wierzy, niech sięgnie po książki Hazzlitta czy Rothbarda lub choćby tylko ich streszczenia. Przeczytaj całość »

    Tagi:

    Karol Gajewy: O fachowe zdefiniowanie anarchizmu

    Głośno ostatnio zrobiło się o anarchokapitalizmie i jego przynależności do nurtu zwanego szerzej anarchizmem. Wielu anarchistycznych publicystów odżegnuje się od jakichkolwiek konotacji z doktryną anarchokapitalistyczną sugerując, że jest ona niewiarygodna i zaprzecza podstawowym tezom wolnościowym. W niniejszym tekście postaram się przeanalizować te zarzuty i nakierować krytyków „akapu” na właściwy tok myślenia wolnościowego.

    Na portalu Centrum Informacji Anarchistycznej pojawił się niedawno esej autorstwa niejakiej Babci Wandzi krytykujący Murray’a Rothbarda i zarzucający jego idei fałszywość kryjącą się za hasłami wolnościowymi. Dialog anarchokapitalizmu z pozostałymi nurtami anarchistycznymi przebiega dosyć burzliwie, wierzę jednak, że nurty te są w stanie prowadzić twórczą i pełną pasji polemikę, osiągając przy tym jakiś ideowy konsensus.

    Przeczytaj całość »

    Tagi:
    Opublikowano w: Karol Gajewy.
    23 komentarzy »

    Keith Preston „Wolna przedsiębiorczość – antidotum na korporacyjną plutokrację”

    Niebezpieczeństwa selektywnego libertarianizmu

    Polityczny libertarianin, w szerokim ujęciu, to ktoś, kto pragnie znacząco zmniejszyć rolę, jaką państwo odgrywa w życiu społecznym człowieka, żeby zmaksymalizować indywidualną wolność myśli, działania i zrzeszania się. Naturalnym następstwem libertariańskiego anty-etatyzmu jest obrona wolnego rynku w gospodarce. Wielu libertarian i wcale nie tak niewielu konserwatystów, przynajmniej w krajach anglosaskich, uważa się za zagorzałych zwolenników wolnej przedsiębiorczości. Jednakże, obrona ta jest często, delikatnie ujmując, selektywna i nieśmiała. Libertarianie i wolnorynkowi konserwatyści sprzeciwiają się państwowym przedsiębiorstwom, pomocy społecznej, państwowej opiece zdrowotnej, państwowym lub wspieranym przez państwo instytucjom edukacyjnym czy biurom i agencjom regulującym stosunki pracy, relacje między grupami rasowymi, etnicznymi i płciowymi lub wykorzystanie środowiska. Co ciekawe, w argumentacji wielu libertarian, konserwatystów i wolnorynkowych krytyków państwowej interwencji nie pojawia się całe mnóstwo sposobów, dzięki którym rządy pomagają, chronią lub nawet wprowadzają w życie porządek gospodarczy utrzymywany w interesie powiązanych politycznie z państwem plutokratycznych elit. Oczywiście, dostrzeżenie tego faktu dało lewicy pretekst do wyśmiania libertarian, określanych często, nie do końca eufemistycznie, „Republikanami biorącymi narkotyki“, „torysami popierającymi pederastie“ czy innymi sloganami.
    Przeczytaj całość »

    Tagi:

    Wywiad z Olgierdem Sroczyńskim (Instytut Misesa)

    Wolnorynkowcy twierdzą, że przyczyną bezrobocia są zbyt wysokie podatki, państwowe regulacje rynku, zasiłki dla bezrobotnych (które mają zniechęcać do pracy) oraz płaca minimalna (która ma uniemożliwiać pracę osobom początkującym i słabo wykwalifikowanym). O ile z pierwszymi dwoma punktami łatwo się zgodzić, o tyle zarówno zasiłki, jak i pensja minimalna w ogóle nie dotyczą lwiej części współczesnych bezrobotnych – zwłaszcza młodych – którzy i tak coraz częściej zatrudniani są na umowy-zlecenie i umowy o dzieło. Jak byś się do tego odniósł?

     

    Procesy zachodzące na rynku są zależne od niezliczonej ilości zmiennych, więc twierdzeń – takich jak te przytoczone – nie można absolutyzować, ale rozpatrywać je caeteris paribus, a więc przy pozostałych warunkach niezmienionych. Fakt, że płaca minimalna ustalona powyżej poziomu rynkowego spowoduje spadek popytu na pracę, wynika z praw popytu i podaży, czyli najbardziej podstawowych zasad obserwowalnych wśród ludzi na rynku – działa ten sam proces, z którym spotkalibyśmy się w momencie, gdyby rząd ustalił np. na czekoladę cenę minimalną powyżej poziomu rynkowego. Jednocześnie nie oznacza to, że każdy spadek popytu na pracę będzie powodowany ustaleniem płacy minimalnej na takim a nie innym poziomie, tak jak nie każdy spadek popytu na czekoladę jest spowodowany ceną minimalną. Przeczytaj całość »

    Tagi:

    Filip Paszko: Przerost formy nad treścią

    Wy wiecie, że ja się chwalić nie lubię i skromny jestem. Powiem wam jeszcze, że jestem hardkorem. No bo jak nazwać człowieka, który już nie uważa się za libertarianina, libertarianizm uważa za głupi, a mimo to nadal czyta o libertarianizmie, albo libertarian? Ba! wydaje na to ciężko zarobione pieniądze! Dobrze, przejdźmy do rzeczy. Czytam obecnie najświeższego Hansa Hermanna Hoppe’go, wydania Fijora (Ekonomia i etyka własności prywatnej…). Zaznaczam, że nie przeczytałem jeszcze całej książki, więc to, co niżej przeczytacie, odnosić się będzie jedynie do tej części, którą mam już za sobą.
    Tagi:
    Opublikowano w: Filip Paszko.
    90 komentarzy »