Samuel E. Konkin III Wally Conger

Samuel E. Konkin III i Wally Conger “Budowanie Nowego Ruchu Libertariańskiego”

Libertariańska Lewica? Czy to nie sprzeczność sama w sobie?

Oczywiście ci związani z tak zwaną Partią “Libertariańską,” tym pogardy godnym prawicowym oksymoronem poświęconym zniesieniu władzy Państwa przez przyjęcie władzy partii politycznej (tzn. partiarchii), będą powtarzać, że Libertarianizm nigdy nie jest Lewicowy. Tak samo pasożytnicza klasa Państwowych biurokratów, polityków, inżynierów społecznych, psychiatrów, doktorów, nadwornych historyków, subsydiowanych biznesmenów, uprzywilejowanych liderów związkowych i wojskowych masowych morderców, która nazywa siebie Lewicą będzie powtarzać, że Lewica jest zawsze socjalistyczna, nigdy Libertariańska.

My Lewicowi Libertarianie mówimy “Do diabła z obojgiem!”

Ruch Lewicy Libertariańskiej jest Lewicowy, tak od wewnątrz, jak i od zewnątrz. Chcemy obalenia Państwa. Jesteśmy bezkompromisowymi agorystami, używającymi jedynie pokojowej wymiany i dobrowolnych interakcji, by osiągnąć swe cele. Walczymy o radykalizację dzisiejszego Ruchu Libertariańskiego, który w dużej części zarażony jest korupcją, układami, konserwatyzmem, zaprzedawaniem się i tchórzostwem. Bez litości tępimy oszukańcze próby Partii „Libertariańskiej” w wybieraniu polityków, by zniszczyć politykę, tworzeniu biurokratów, by walczyć z biurokracją i rządzeniu, by znieść rząd. Z pazurami walczymy przeciw tym, którzy chcieliby zmonopolizować wolny rynek, utworzyć Establishment w anarchii i osłabiać nasz ruch politycznymi pseudo-ruchami. Według większości słowników politycznych, ten program umieszcza nas na Lewicy. Skoro jest on otwarcie anarchistyczny, jego miejsce jest na Radykalnej Lewicy.

“Lewicowe,” od niepamiętnych czasów znaczyło w polityce “przeciwne establishmentowi.” Podstawową wartością Lewicy jest opozycja. A skoro jest to opozycja w kontekście politycznym (od tych przeciwnych rządowi większościowemu w francuskim assemblée po Rewolucji), oznacza ona przynajmniej opozycję wobec obecnego rządu i Establishmentu, a ostatecznie, wobec samego Państwa. Anarchiści, kolektywiści czy indywidualiści, komuniści czy agoryści (rynkowcy), zawsze mieścili się najgłębiej na Lewicy.

By streścić całe tomy historii ruchów i prądów, tym, co się stało Lewicy było porzucenie (w większej części) Własności jako broni przeciw Establishmentowi (w 17. i 18. wieku głównie ziemskiej arystokracji) i jako podstawy wolności. Zamiast chronić własność biednych i wywłaszczonych, Lewica zwróciła swe ostrze przeciw „własności” bogatych jako fundamentowi ich ucisku.

W 19. wieku wiele było jednak niezrozumienia i sporów o właściwą definicję własności i jej moralne (niemoralne) pochodzenie. Drugim wydarzeniem, które podzieliło Lewicę było to, że wpierw Liberałowie, a następnie Socjaliści (zwykle Socjaldemokraci) sami stali się Establishmentem!

Socjaliści sami byli podzieleni w sprawie uczestnictwa w wyborach politycznych. Większość odrzucała partie polityczne jako kontrrewolucyjne albo w najlepszym razie jako stratę czasu, ale Establishment sowicie nagradzał i wspierał to, co uważał za cywilizowane polityczne zachowania i mniejszość stała się większością, jeszcze bardziej „umiarkowaną” i Centrystyczną – oraz etatystyczną. Ci, którzy uważali się za socjalistów ale odrzucali tak zarządzanie umiarkowanie socjalistycznymi państwami na korzyść burżuazji, jak dołączanie do Dyktatur Proletariatu, które uciskały opozycję i brały udział w kapitalistycznych wojnach, zostali zepchnięci na marginesy Lewicy lub wygnani z niej całkowicie do lat 20. dwudziestego wieku – choć to od nich się wszystko zaczęło.

W latach 30. to, co wcześniej zwykło się nazywać “Liberalizmem” stało się tak wyobcowane od formy etatyzmu, która zawłaszczyły sobie jego miano, że zawiązało koalicję z resztkami amerykańskiego konserwatyzmu przeciw New Deal Roosevelta. To w latach 40. stało się „Starą Prawicą”: indywidualistyczną, antyimperialistyczną („izolacjonistyczną”) i antywojenną. Nawet ta formacja została jednak zdradzona w latach 50. przez młodych Starych Prawicowców zmienionych w Zimnych Wojowników Nowej Prawicy jak William F. Buckley, Jr. Podczas gdy amerykańska Prawica rzucała się w objęcia internacjonalizmu (imperializmu), frakcja Libertariańska trzymała się kurczowo swego izolacjonizmu i natrafiła na…

…narodziny Nowej Lewicy w latach 60. Choć wiele z jej retoryki zapożyczono z wojen ideologicznych „Starej Lewicy” z lat 30., Nowa Lewica odrzucała totalitaryzm Państwowego Komunizmu i miałki etatyzm socjaldemokracji. W Stanach Zjednoczonych Nowa Lewica świadomie odnosiła się do tradycji decentralizmu i kontroli społecznej, a także różnych ruchów antyimperialistycznych powstałych od 1898. To było całkowitym odwróceniem polityki Establishmentowych spadkobierców New Dealu. Resztki Starszej Lewicy zostały odrzucone siłą odśrodkową Lewicowego Etatyzmu.

To, czym była Nowa Lewica w 1965 sprzyjało sojuszowi z Libertarianami. I rzeczywiście, Nowa Lewica i rodzący się Ruch Libertariański złączyły siły w walce ze wspólnym wrogiem, Korporacyjnym Liberalnym Imperialistycznym Lewiatanem. Założyciel Ruchu Libertariańskiego Murray Rothbard wymieniał się głosami z Maoistami na konwencjach Peace & Freedom Party w Nowym Jorku. Rothbard wraz z historykiem Leonardem Liggio założyli Left and Right: A Journal of Libertarian Thought, by pomóc w utworzeniu sojuszu Libertarian z Nową Lewicą. Carl Oglesby, prezydent Studentów na rzecz Demokratycznego Społeczeństwa (Students for a Democratic Society, SDS), napisał analizę Imperium Amerykańskiego, Containment and Change, gdzie zawarł swoje zalecenie, by w walce z Imperium zawiązać koalicję z Libertariańską „Starą Prawicą” z Rothbardem i Liggio na czele. No i Karl Hess, autor przemówień Goldwatera w jego kampanii prezydenckiej z 1964, uznał w 1968, że ma więcej wspólnego z Nową Lewicą niż z Prawicą Buckleya i popełnił swój przełomowy manifest „Zmierzch Polityki” w Playboyu.

Ale owi komuno-etatyści “Starej Lewicy” nie zostali, by użyć Trockistowskiego powiedzenia, „ostatecznie pokonani na gruncie proletariackim.” Do czasu konwencji SDS w 1969, organizacja wydaliła anarchistów i podzieliła się między Maoistów i Weathermen. Wywoławszy krótką falę ulicznej przemocy, „awangarda” uciekła do podziemia, od czasu do czasu wybuchając przez następne lata. Także w 1969, Prawicowi Libertarianie, zainspirowani Rothbardem i pod przywództwem Hessa, opuścili konwencję Młodych Amerykan na rzecz Wolności (Young Americans for Freedom, YAF), by dołączyć do Nowej Lewicy. Niestety, także i pierwsza konferencja Libertariańska tamtego roku w Nowym Jorku, na której spotkali się decentralistyczni wygnańcy z SDS i wolnorynkowcy z YAF, była podzielona – nie w kwestii Prawica vs Lewica, a rewolucyjny gniew vs budowanie ruchu akademickiego.

Niemniej, podczas gdy Nowa Lewica zapadła się pod ziemię, albo została częściowo zaabsorbowana przez uniwersytecką hierarchię, albo po prostu opuściła ruch na kilka dziesięcioleci, Ruch Libertariański przeżył tę samą historię, którą już wcześniej przecierpieli socjaliści. Choć ruch urósł od tysięcy po miliony w ciągu mniej niż dekady, w 1972 zmierzył się z tym samym problemem, co socjaliści w 1900. Utworzyć partię polityczną czy nie? I znowu większość Libertarian sprzeciwiała się pracy wewnątrz systemu, który poprzysięgła znieść. I znowu Establishment nagrodził tych, którzy grali zgodnie z jego zasadami. Ta część Ruchu Libertariańskiego, która stała się tak zwaną Partią „Libertariańską” stawała się coraz bardziej umiarkowana w swych żądaniach, bojąc się odstraszenia wyborców. W końcu, w obliczu taktycznej zmiany frontu Partii Republikańskiej w stronę Wolnorynkowej Prawicy (przynajmniej w retoryce), rozpoczętej „rewolucją” Reagana, Partia „Libertariańska” stała się niemal nieodróżnialna od Republikan i została zatopiona w ich fali. Spora część prawicy PL całkiem sensownie zastanawiała się czemu ma marnować swój czas na malutką trzecią partię.

Tym co się stało więc, było zepchnięcie na bok (a przynajmniej ze stron gazet) radykalnych aktywistów na rzecz popierających umiarkowanie w pogoni za Władzą. Dziś zbieramy żniwo tego wyboru.

Pozostała Radykalna Resztka Nowej Lewicy i Nowych Libertarian, nie wszyscy na wakacjach albo w podziemiu. W prasie, Nowa Lewica ukazywała się w The Nation, Z i w znakomitym brytyjskim New Left Review. Libertarianie mieli magazyn New Libertarian, out of step Wally’ego Congera, i The Agorist Quarterly wydawany przez The Agorist Institute. W 1989 The Agorist Institute specjalnie wypuścił New Isolationist, biuletyn zrzeszający pisma antyimperialistyczne obu grup.

Stąd Christopher Hitchens, Carl Oglesby, Alexander Cockburn, Jon Rappoport i Noam Chomsky z Nowej Lewicy są świadomi istnienia Nowych Libertarian (albo Lewicowych Libertarian) i prowadzą dialog z takimi ich przedstawicielami, jak Samuel Edward Konkin III, Jeff Riggenbach, Jeff Hummel, E. Scott Royce, David Rosinger i Ojczulek nas wszystkich, niedawno zmarły Karl Hess.

Ale czemu budować nowy Ruch Lewicy Libertariańskiej akurat teraz?

Cóż, jaki moment mógłby być lepszy niż teraz, gdy szanse na odwrócenie lawiny etatyzmu poprzedniego stulecia są tak wielkie? Lewiatan umiera, znaki tego są wszędzie: upadek Zwiąku Radzieckiego, dyskredytacja państwowego socjalizmu, rozprzestrzenianie się ruchów secesjonistycznych i antypodatkowych tak tu, jak i za granicą oraz zniszczenie wiarygodności procesu wyborów i samego państwa sprowadzone przez Wybory 2000.

Naszym zadaniem jest teraz tylko przyspieszyć śmierć Państwa.

Na krótką metę, powinniśmy pracować nad konkretnymi projektami w koordynacji z Lewicowymi i Libertariańskimi grupami. Nie ma żadnej dyscypliny partyjnej. Niezgoda jest zawsze „dozwolona.” Każdy może odrzucić zaproponowany projekt albo zaproponować następny. Stratedzy i taktycy sprzedają swoje usługi i są tylko tyle poważani, ile ich ostatni sprzedany towar. Nie ma żadnych przywódców. Wolność w działaniu wynika z wolności w teorii.

Na średnią metę, powinniśmy zbudować Sojusz Nowego Libertarianizmu (Rewolucyjną Kadrę Agorystyczną), sojusz obrońców Kontrekonomii (podziemnego wolnego rynku, tzw. „szarego” albo „czarnego” rynku). Państwo „obumiera” wraz z secesją każdej jednostki z osobna od społeczeństwa państwowego i dołączenia do kontrekonomii.

Na dłuższą metę, Kontrekonomia pochłonie Państwowy Kapitalizm i Państwowy Socjalizm i utworzy społeczeństwo bazujące na dobrowolnych interakcjach z niewielką ilością koniecznej samoobrony, o którą mogą zadbać zwyczajne instytucje rynkowe. Owo społeczeństwo wolnego handlu dobrami i wartościami to agora.

Zmierzch polityki, ogłoszony przez Karla Hessa ponad 30 lat temu i zobrazowany tak pięknie w Wyborach 2000 i regularnie rosnącą niegłosującą większość, likwiduje monopol na legitymizowany przymus (Państwo). Bezpaństwowe społeczeństwo to anarchia.

Nasze długoterminowe cele polityczno-ekonomiczne podsumowuje nasz slogan:

Agora! Anarchia! Akcja!

Współpracujemy z każdym, kto walczy z Państwem i jego uprzywilejowaną klasą, jednocześnie maksymalizując swą wolność osobistą. Możemy zmiażdżyć Państwo dla zabawy oraz zysku! Dołącz do nas!

______________________
Artykuł jest lekko zmodyfikowaną wersją „Smashing the State for Fun and Profit!” napisanego dla Tactics of the Movement of the Libertarian Left 1. maja 2001 roku.

Tłumaczenie: Jędrzej Kuskowski
na podstawie:
Samuel E. Konkin III and Wally Conger, Building a New Libertarian Movement
http://www.wconger.blogspot.com/2005/06/building-new-libertarian-movement.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *