Ostatnie dyskusje:
  • Tomasz Aleksandrowicz: Heroiczny bój o wolność i dobrobyt ciemiężonych dzieci
        (Komentarzy: 118)   Ostatni: Ciconia Ciconia Ciconia Ciconia w dniu 03/22/2010 01:55
  • Jakub Wozinski: Z czego żyje libertarianin
        (Komentarzy: 352)   Ostatni: qatryk w dniu 03/22/2010 00:53
  • Zasady komentowania
        (Komentarzy: 22)   Ostatni: Ciconia Ciconia Ciconia Ciconia w dniu 03/20/2010 23:33
  • więcej...

    Robert Gwiazdowski: “Krach” na giełdach?

    Prezes Giełdy – Ludwik Sobolewski – zapowiedział, że wyśle do KNF list z prośbą o przyjrzenie się wypowiedziom giełdowych analityków, którzy w zeszłym tygodniu przekonywali, że czekają nas trudne czasy i radzili przygotować się na dalsze spadki indeksów, gdyż mogły być one szkodliwe dla rynku, a niektóre ocierały się nawet o manipulację. Po części to ma racje, bo jak ktoś jest zawodowym „doradzaczem” i bierze za to pieniądze, to nie powinien brać przykładu z żyjącego ze spekulacji finansowych George Sorosa, który wieści właśnie ogólnoświatową katastrofę.

    Przeczytaj całość »

    Patryk Bąkowski “Odpowiedzialność, moralność, lenistwo”

    Wczoraj drugi po Sierakowskim naczelny komunista RP Łukasz Foltyn dał wyraz jak bardzo jest oderwany od rzeczywistości.
    Otóż stwierdził on że niemoralnym jest dawanie ludziom wyboru na co ma pójść ich 1% podatków. Bo klasyfikujemy komu dać. Klasyfikujemy ludzkie nieszczęścia. Oczywiście jak wiadomo najlepszą metodą pomagania potrzebującym jest państwo. Państwo podzieli równo i sprawiedliwie. To że państwo zabierze wszystkim (oczywiście nie po równo ale za to sprawiedliwie – tym co maja więcej więcej) żeby potem klasyfikować już niemoralne nie jest. Nie chce wchodzić tu w szczegóły bo do dzisiaj gdy sobie przypomnę jak przeczytałem te brednie to mam ochotę… no nieważne na co mam ochotę.
    Chciałbym się skupić na genezie jaka wyłania mi się z wszelkich takich lewicowych pomysłów. To są takie trzy magiczne słowa: moralność, odpowiedzialność i lenistwo. Mówiąc wprost mi się wydaje że z każdym socjalistą jest tak że chce pozbyć się odpowiedzialności. Biorąc pod uwagę lewicowe hasła które ci ludzie głoszą, o tym że biedni, że potrzebujący i ich trzeba brać w opiekę wydaje mi się że lewica po prostu nie potrafi odpowiedzialnie nieść moralnego bagażu tych haseł. Wychodzi na to że ich to przerasta i muszą za wszelką cenę tę odpowiedzialność przerzucać na wszystkich ludzi.
    Przeczytaj całość »

    Stanisław Polański: O anarchistycznych nieporozumieniach jeszcze

    W poprzednim artykule nie zawarłem dwóch wątpliwości co do różnych odłamów anarchizmu. Wątpliwości te wtedy dopiero się klarowały. Ostatecznie przemyślałem je i mogę jeszcze raz zaatakować tych, którzy uważają się za anarchistów.

    U niektórych anarchokapitalistów dziwi mnie zbytnie uwielbienie dla wolnego rynku. Uwielbienie to jest tak wielkie, że popierają wszelkie zmiany wolnorynkowe wprowadzane nawet przez państwo. Ja rozumiem, że anarchokapitaliści są zdania, iż kapitalizm to prawdziwa wolność. Pewna część z nich woli np. Janusza Korwina-Mikke od Wojciecha Olejniczaka. W porządku, ja też uważam, że wolny rynek jest sprawiedliwszy niż rynek zniewolony. Jednakże, nazwałbym to raczej myślą skrajnie kapitalistyczną niż anarchistyczną! Można kochać wolny rynek i uważać, że państwo jest złe ponieważ go ogranicza. Tylko, że anarchista powinien być przeciwny państwu w jakiejkolwiek formie! Dla anarchisty nie powinno być ważne czy państwo opiera się na kapitalizmie czy na komunizmie lub też korporacjonizmie. Państwo jest złe z zasady ponieważ stosuje nieuzasadniony przymus. To czy państwo nakaże korzystać z dobrodziejstw wolnego rynku czy też socjalizmu jest mniej ważne. Ważne jest, że nakazuje i stosuje przymus! Wielu ludziom podoba się wolny rynek – dobre, ale wielu innych ludzi jest odmiennego zdania. Nie podoba im się, że muszą konkurować na rynku, woleliby egalitaryzm w dystrybucji dóbr. Jeśli ludzie zrzeszając się w społeczeństwo kapitalistyczne (lub komunistyczne) robią to dobrowolnie – to ich sprawa, to właśnie jest anarchizm. Jeśli są zmuszeni – a państwo zmusza – do kapitalizmu (lub komunizmu) trudno mówić o jakimkolwiek przybliżaniu się do ideałów anarchistycznych. Dlatego kapitalizm w obrębie państwa (nawet minarchistynczego) jest przeciwny ideałom anarchizmu w jakiejkolwiek formie! Takoż i prawie-komunizm czy cokolwiek innego jeśli tylko istnieje przymus. Myślę, że wynika to z genezy anarchokapitalizmu i libertarianizmu. Korzeni tego odłamu myśli wolnościowej należałoby szukać w liberalizmie, lefeseryzmie a nie anarchizmie jako takim.

    Przeczytaj całość »

    Joseph Sobran “Nieliczni i większość”

    Angielski filozof, David Hume powiedział kiedyś: „Dla patrzących na otaczającą rzeczywistość okiem filozofa nie ma nic bardziej zaskakującego niż łatwość, z jaką wybrana mniejszość rządzi całą resztą społeczeństwa.”Aby dobrze zilustrować powyższą myśl, wystarczy spojrzeć na to, jak stosunkowo nieliczna grupa homoseksualistów w Stanach Zjednoczonych wzięła górę nad tak poważną organizacją, jak Amerykańscy Skauci. Skauci co prawda odnieśli w 1999 roku zwycięstwo, kiedy Sąd Najwyższy orzekł, że nie muszą przyjmować w swe szeregi członków o orientacji homoseksualnej. Przegrali jednak walkę na innych polach, ponieważ okręgi szkolne od Massachusets po San Diego odmówiły im dostępu do szkolnych budynków: za dyskryminowanie osób o odmiennej orientacji seksualnej.
    Przeczytaj całość »

    Stanisław Polański: Dlaczego liberalizm gospodarczy jest sprawiedliwy społecznie

    Teza: Liberalizm gospodarczy jest sprawiedliwy społecznie.

    Założenia: sprawiedliwość społeczna to sprawiedliwość w kwestiach społeczno-gospodarczych. Jeśli coś jest sprawiedliwe (w szczególności gdy dotyczy zagadnień ekonomiczno-społecznych) to jest sprawiedliwe społecznie; jeśli coś jest sprawiedliwe społecznie to jest oczywiście sprawiedliwe. Sprawiedliwość społeczna to podzbiór sprawiedliwości.

    Przeczytaj całość »

    Bartłomiej Kozłowski “Propagowanie zachowań pedofilskich – niepotrzebne i niebezpieczne (dla wolności słowa) przestępstwo”

    Żadna grupa osób – z wyjątkiem może morderców i terrorystów (tych drugich, jak wiadomo, znaleźć jest w Polsce raczej trudno) – nie jest tak powszechnie znienawidzona, jak pedofile. Dlatego też z marginalnym i odosobnionym zapewne sprzeciwem spotkają się pomysły wprowadzenia do kodeksu karnego przepisów karzących grzywną lub nawet więzieniem ukazywanie pozytywnych rzekomo aspektów seksu między dziećmi, a osobami dorosłymi.

    Przeczytaj całość »

    Stanisław Polański: (pseudo)Anarchistyczne nieporozumienia

    Ledwie co zacząłem interesować się anarchizmem i już zadziwiło mnie kilka kwestii. Wydaje mi się, że osoby nazywające się anarchistami popadają w sprzeczności.

    Pierwsza z nich to „anarchokomunizm” – termin ten uważam za oksymoron. Akomuniści postulują zniesienie państwa i wprowadzenie komuny. Według ich koncepcji – własność prywatna to zło. Tylko co, jeśli ktoś będzie przeciwny swojemu udziałowi w komunie; co, jeśli ktoś uważa inaczej? Co, jeśli ktoś będzie chciał żyć w liberaliźmie i połączy się w społeczność z innymi wolnorynkowcami? Akomuniści mu zabronią? Nakażą siłą wstąpić do komuny? Jeśli owi wolnorynkowcy nie atakowaliby komunistów – byłaby to zwykła, nieuzasadniona agresja. Jest to oczywiście sprzeczne z koncepcją anarchii. Proszę teraz zamienić „komunizm” na „kapitalizm” i na odwrót – mamy zarzuty wobec anarchokapitalistów.

    Przeczytaj całość »

    Stefan Molyneux “Paranoja lateralna”

    W zeszłą sobotę wieczorem (12 marca 2005 r., jeśli to kogoś ciekawi) uczestniczyłem w jednym z najbardziej przewidywalnych sporów w historii myśli politycznej.

    Podawałem argumenty przeciw państwu opiekuńczemu i w odpowiedzi usłyszałem – prawdopodobnie po raz milionowy – że musimy mieć przymusowe podatki, bo na świecie istnieją skąpi ludzie, którzy nie pomogliby biednym.

    Odpowiedziałem, jak zawsze, że argumentowałem przeciw państwu opiekuńczemu od ponad dwudziestu lat i przez cały ten czas ani razu nie spotkałem nikogo, kto zatarłby ręce i powiedział: „Słuchaj, stary – z wielką przyjemnością pozbyłbym się podatków, bo nienawidzę pomagać biednym!”. Każda osoba, którą kiedykolwiek spotkałem, natychmiast wyrażała głęboką troskę o los biednych. Albo chorych. Albo bezdomnych. Albo jeszcze kogoś innego.

    Przeczytaj całość »

    Filip Paszko: “Eksport rewolucji – ontologia nadchodzącego kryzysu”

    Żeby dobrze, całościowo i logicznie opisać to, co dzieje się współcześnie na rynku amerykańskim, musimy usystematyzować kilka spraw. Nie możemy rozpatrywać sytuacji obecnej, bez odniesienia się do przeszłości – przynajmniej w celu analizy zmian, które doprowadziły do tego, co mamy teraz.

    Pieniądz? – Dlaczego złoto?

    Przez setki, a nawet tysiące lat złoto było podstawowym środkiem płatniczym – pieniądzem. Pytanie, dlaczego używamy pieniądza, a nie posługujemy się barterem, jest nielogiczne i niemądre. Nie ma za bardzo sensu po raz kolejny udowadniać, że pieniąc przyczynił się do znacznego rozwoju ludzkości. By zbić argument o „niepotrzebności” pieniądza, wystarczy tylko powiedzieć: mam dwa samochody, a potrzebuję 10 jajek. Czy mam oddać samochód, by je dostać? Jeżeli ktoś uważa, że tak, można go od razu zapewnić, że świat stałby w miejscu, lub też rozwijał w iście ślamazarnym tempie. Dlaczego? Bowiem handel, wymiana, odbywa się na jednej, stałej zasadzie. Obie strony muszą na transakcji zyskać. Przy czym – trzeba podkreślić – zysk jest zjawiskiem czysto subiektywnym. Może się zdarzyć tak, że ktoś potrzebuje jajek tak bardzo, że chętnie odda w zamian samochód, który mu przecież nie jest potrzebny. Ma jeszcze drugi. Ale czy to oznacza, że on w ogóle nie potrzebuje samochodu? Nie – to znaczy, że im ktoś ma danego dobra więcej, tym mniej ono dla niego znaczy. Jest to tzw. prawo użyteczności krańcowej. Dla przykładu: jeżeli posiadam 100 złotych, do jedna złotówka znaczy dla mnie więcej, niż gdybym posiadał ich 100 tys.
    Przeczytaj całość »

    Igor Belczewski “Traktat reformujący, czyli legalizm za wszelką cenę”

    13 grudnia w Brukseli podpisano Traktat z Lizbony zmieniający Traktat o Unii Europejskiej i Traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską, szerzej znany pod nazwą traktatu reformującego (lizbońskiego). W założeniu traktat ten miał być krokiem na drodze do zjednoczenia Europy. W normalnych stosunkach międzyludzkich zanim się z kimś w jakikolwiek sposób zjednoczymy, musimy tą osobę najpierw lepiej poznać po to żeby przekonać się czy rzeczywiście mamy na owo zjednoczenie ochotę. Jeżeli dana osoba wyda nam się nieodpowiednia do zjednoczenia po prostu nie dojdzie. Mniej więcej tak wygląda „zjednoczenie” w skali mikro. A jak jest w skali makro?
    Przeczytaj całość »

    cynik9: “Inflacja, deflacja (4)”

    deflacja czyli pewny koniec świata, podobno…

    No więc ponówmy pytanie z końca ostatniego wpisu – dlaczego w odróżnieniu od znanej, spodziewanej i tolerowanej jak domowy kornik inflacji, ewentualną deflację bankowy establishment diabolizuje i przedstawia jako koniec świata? Dlaczego główny bankier USA odgraża się maszyną drukarską której zdeterminowany nie zawaha się użyć aby zalać świat papierem tylko po to aby nie dopuścić do deflacji?

    Aha, tutaj zdaje się jesteśmy na tropie czegoś ciekawego. Ponieważ w warunkach nic nie wartego pieniądza fiat jedyną praktycznie przyczyną deflacji może być masowa kontrakcja kredytu bankowego, towarzysząca typowo jedynie pokłosiu wyjątkowych w swojej intensywności hoss. Ekscesy wygenerowanego wtedy kredytu doprowadzają do sytuacji w której pożyczkobiorcy masowo nie są w stanie spłacić pobranych pożyczek. Popyt na pożyczki gwałtownie spada. W mocno zalewarowanym systemie może to prowadzić do kaskady defaultów ponieważ jedna pożyczka służy jako zabezpieczenie innej. W tej sytuacji w odróżnieniu od “money” która w formie papierowej gdzieś tam jest, “credit” po prostu znika do nikąd, czyli mniej więcej wraca skąd przyszedł. Z uwagi na to że “credit” przewyższa wielokrotnie “money” jest rzeczą możliwą że drukowanie banknotów nawet na trzy zmiany nie zrównoważy hurtowej destrukcji kredytu, skutkiem czego “money and credit” ulegnie deflacyjnej kontrakcji. O takim właśnie drukowaniu “pieniądza” na trzy zmiany i rozrzucaniu go z helikopterów[*] mówi Ben Bernanke odgrażając się deflacji!
    Przeczytaj całość »

    Filip Paszko: “Wiecznieżywość”

    Tak sobie ostatnio siedzę w szpitalu przy moich dwóch królewnach i nie mam zbyt wiele czasu na interesowanie się polityką i innymi bzdetami. Możecie więc sobie wyobrazić, jak bardzo się zdziwiłem, że niejaki Leszek Miller postanowił założyć kolejną partię. Tak w tamtym momencie przyszło mi do głowy jedno słowo, które to możecie sobie przeczytać w tytule.

    Wiecznieżywość jest dosyć normalną cechą u polityków. W zasadzie można by się zastanawiać, czy istnieje (istniał?) jakiś polityk, który nie posiadał tejże… Przecież nie Cezar, ani nie Wilhelm Zdobywca. Wcale nie francuskie Ludwiki, albo Habsburgowie. Zresztą, to było dawno i wcale nie wiadomo, czy prawda.

    Kiedyś wiecznieżyw miał być Lenin. Później za wiecznieżywość wziął się Stalin i nawet po swojej śmierci straszył cały blok. No, może poza panem Tito, który również był wiecznieżyw, przynajmniej do 1980 roku. Oczywiście – nie jest to wyłącznie europejska cecha. Dla przykładu: pewien konstytucyjny prezydent jest wiecznieżyw od czasów wczesno-powojennych. Mowa oczywiście o Kim Ir Senie, który nawet i po swojej śmierci jest prezydentem. Wiecznieżyw modelowy. Albo taki Fidel Castro – to już zachodnie strony świata. Umrzeć nie chce od jakiegoś czasu, choć prosi go o to pół świata. A nawet, jeśli da się przekonać: i tak będzie wiecznieżyw na Kubie jeszcze dobrych kilkanaście lat. Kilkadziesiąt lat po swojej śmierci – co fascynujące – wśród różnych środowisk żywy jest za to wujek „Che”. Nie wróżyłbym mu zbyt szybkiej śmierci.
    Przeczytaj całość »

    cynik9: “Inflacja, deflacja (3)”

    deflacja czyli koniec świata, podobno…

    Like gold, U.S. dollars have value only to the extent that they are strictly limited in supply. But the U.S. government has a technology, called a printing press (or, today, its electronic equivalent), that allows it to produce as many U.S. dollars as it wishes at essentially no cost. By increasing the number of U.S. dollars in circulation, or even by credibly threatening to do so, the U.S. government can also reduce the value of a dollar in terms of goods and services, which is equivalent to raising the prices in dollars of those goods and services. We conclude that, under a paper-money system, a determined government can always generate higher spending and hence positive inflation.

    [Podobnie jak złoto, dolary mają wartość tylko wtedy gdy ich ilość jest ściśle ograniczona. Ale rząd USA posiada technologię, zwaną prasą drukarską (a dzisiaj, jej elektroniczny odpowiednik), która pozwala mu wyprodukować tyle dolarów ile tylko chce, w zasadzie przy zerowym koszcie. Poprzez zwiększenie liczby dolarów w obiegu, lub nawet poprzez wiarygodne grożenie tym, rząd USA jest również w stanie obniżyć wartość dolara w stosunku do dóbr i usług, co jest równoważne wzrostowi cen w dolarach za te dobra i usługi. Naszą konkluzją zatem jest że, w systemie papierowego pieniądza, zdeterminowany rząd zawsze jest stanie urzeczywistnić wyższe wydatki, a co za tym idzie dodatnią inflację.]

    Ben Bernanke, Deflation: Making Sure “It” Doesn’t Happen Here, 2002

    No więc i w ten sposób, młócąc na prawo i lewo, dotarliśmy do najciekawszego snopka do młócenia – deflacji. Ton naszej dyskusji na ten temat nadaje powyższy, nieśmiertelny cytat z Bena Bernanke. My cenimy Bena na tym blogu! Te mocne, męskie, szczere słowa. Jak towarzysz do towarzysza. Bez owijania niczego w bawełnę, bez anestezji.
    Przeczytaj całość »

    Joseph Sobran “Nieznany wróg. Dlaczego ktokolwiek miałby chęć uczynić nam krzywdę?”

    To było do przewidzenia.

    Od lat piszę, że rząd USA robi sobie więcej nieprzyjaciół, niż ich Amerykanie naprawdę potrzebują, na całym świecie, i że pewnego dnia ktoś z nich przygotuje dla nas przykrą niespodziankę.

    I prawie że zdarzyło się to kilka lat temu, kiedy islamscy radykałowie usiłowali wysadzić w powietrze Światowe Centrum Handlowe. Ale oczywiście, zrobili z tego fuszerkę, i zostali schwytani.

    Niestety tym razem ktoś dokonał czegoś, co musiało być niezwykle przebiegłym spiskiem, kryminalnym wyczynem, który zapamiętamy na długo. Zdobyto się na tajny plan wymagający porwania czterech samolotów dokładnie w tym samym czasie. Ci, którzy dokonali tych skoordynowanych wyczynów — omijając wszelkie zabezpieczenia — byli również zdecydowani zginąć waląc taranem w swoje cele.

    Przeczytaj całość »

    Opublikowano w: Joseph Sobran.
    1 komentarz »

    cynik9: “Inflacja, deflacja (2)”

    mała inflacja czyli jeszcze cichszy podatek

    “No politician ever lost an election by creating inflation”
    [żaden polityk nie przegrał jeszcze wyborów przez wzniecanie inflacji]

    Richard Nixon


    Wow! Dziękuję serdecznie wszystkim Drogim Czytelnikom za tłumne odwiedziny w naszej witrynie i wiele cennych kontrybucji w ostatnich kilku dniach. DwaGrosze biją rekordy popularności a autor nadal nie jest pewien jej przyczyn… Nagły wzrost zainteresowania ekonomią? przecież to nudne! Na dodatek każdą tezę, oraz jej zupełnie przeciwną, można łatwo udowodnić, w razie konieczności – empirycznie! Nie propagujemy też żadnych odkrywczych teorii, a jedynie staramy się przygotować przedpole do bardziej sensownych dyskusji o inwestowaniu, zasadniczym fokusie tego bloga. Polega to głównie na odfiltrowaniu z dostępnej wiedzy pewnej warstwy bullshit i zwyczajowej mowy-trawy, wynikającej głównie z doraźnych potrzeb politycznej poprawności, oraz na sprawdzeniu czy to co pozostaje trzyma się jeszcze kupy. Czyli ekonomia na zdrowy chłopski rozum.

    Pójdźmy zatem dzisiaj za ciosem i dokończmy temat inflacyjny z poprzedniego odcinka. Zdefiniowaliśmy tam formalnie inflację jako przyrost “money and credit” (money suppy). Jest rzeczą oczywistą że przedstawiony wcześniej schemat działania fractional banking jest wybitnie inflacyjny. Jest w nim wzrastający komponent “money”, czyli gotówki, i dosłownie eksplodujący komponent “credit”.
    Przeczytaj całość »