Stanisław Polański

Stanisław Polański: O anarchistycznych nieporozumieniach jeszcze

W poprzednim artykule nie zawarłem dwóch wątpliwości co do różnych odłamów anarchizmu. Wątpliwości te wtedy dopiero się klarowały. Ostatecznie przemyślałem je i mogę jeszcze raz zaatakować tych, którzy uważają się za anarchistów.

U niektórych anarchokapitalistów dziwi mnie zbytnie uwielbienie dla wolnego rynku. Uwielbienie to jest tak wielkie, że popierają wszelkie zmiany wolnorynkowe wprowadzane nawet przez państwo. Ja rozumiem, że anarchokapitaliści są zdania, iż kapitalizm to prawdziwa wolność. Pewna część z nich woli np. Janusza Korwina-Mikke od Wojciecha Olejniczaka. W porządku, ja też uważam, że wolny rynek jest sprawiedliwszy niż rynek zniewolony. Jednakże, nazwałbym to raczej myślą skrajnie kapitalistyczną niż anarchistyczną! Można kochać wolny rynek i uważać, że państwo jest złe ponieważ go ogranicza. Tylko, że anarchista powinien być przeciwny państwu w jakiejkolwiek formie! Dla anarchisty nie powinno być ważne czy państwo opiera się na kapitalizmie czy na komunizmie lub też korporacjonizmie. Państwo jest złe z zasady ponieważ stosuje nieuzasadniony przymus. To czy państwo nakaże korzystać z dobrodziejstw wolnego rynku czy też socjalizmu jest mniej ważne. Ważne jest, że nakazuje i stosuje przymus! Wielu ludziom podoba się wolny rynek – dobre, ale wielu innych ludzi jest odmiennego zdania. Nie podoba im się, że muszą konkurować na rynku, woleliby egalitaryzm w dystrybucji dóbr. Jeśli ludzie zrzeszając się w społeczeństwo kapitalistyczne (lub komunistyczne) robią to dobrowolnie – to ich sprawa, to właśnie jest anarchizm. Jeśli są zmuszeni – a państwo zmusza – do kapitalizmu (lub komunizmu) trudno mówić o jakimkolwiek przybliżaniu się do ideałów anarchistycznych. Dlatego kapitalizm w obrębie państwa (nawet minarchistynczego) jest przeciwny ideałom anarchizmu w jakiejkolwiek formie! Takoż i prawie-komunizm czy cokolwiek innego jeśli tylko istnieje przymus. Myślę, że wynika to z genezy anarchokapitalizmu i libertarianizmu. Korzeni tego odłamu myśli wolnościowej należałoby szukać w liberalizmie, lefeseryzmie a nie anarchizmie jako takim.


Druga rzecz, która mnie dziwi u zwących się anarchistami to… malowanie znaków litery „a” w kółku. Jest to prosty symbol z którym identyfikują się anarchiści wszelakiej maści. Rysując go sobie w zeszycie czy tworząc taki tatuaż mogę wyrazić swoje anarchistyczne przekonania. Ale, uwaga! Osoba malująca ten znak na murze (czy też czymkolwiek innym nie należącym do niego) wydaje się nie być anarchistą! Anarchistyczny sprzeciw wobec państwa bierze się z prostej zasady – zasady nieagresji. W imię tej zasady, jeśli atakuję kogoś czynię coś złego. Każda agresja, która nie jest obroną jest zła. Nienawiść do państwa jest jedynie pochodną, uczuciem, które wynika z tej zasady. Czymże jest więc malowanie po murze? Zwyczajną agresją – niszczę coś co nie jest moje. Zmieniam stan rzeczy, która nie należy do mnie, bez zgody jej właściciela. Jest to oczywiście zwykła agresja. Anarchiści są przeciwni agresji.

W komentarzach do poprzedniego artykułu, otrzymałem wystarczające odpowiedzi jeśli chodzi o anarchokapitalizm (aczkolwiek narodziły się nowe). Natomiast kolega Harce, broniący komunizmu polecił mi przeczytać jakieś dzieło któregoś z ojców anarchizmu. Proszę więc o wskazanie mi jakiejś jednej pozycji Proudhona, Kropotkina lub Bakunina, które da mi ogólny ogląd na ich anarchistyczny pogląd – chętnie dowiem się jak ten temat widziany jest przez innych. Jakkolwiek, sam Harce nie podjął dyskusji – obstaję więc przy swoich argumentach.

Stanisław Polański
11 styczeń 2008 r.
***
Tekst opublikowany wcześniej na blogu autora

6 comments

  1. Filip Cyprowski

    „Ktokolwiek kładzie na mnie rękę, aby mną rządzić, jest uzurpatorem i tyranem – uważam go za swego wroga.”

    Proudhon
    Można to podpiąć pod zasadę nieprzymusowości.

    I o nieagresji:
    „Wolność to należące do człowieka prawo korzystania ze swych zdolności, prawo użytkowania ich, jak się komu podoba” i dalej: „Prawo to nie obejmuje bez wątpienia możności nadużywania go. Ale trzeba odróżnić dwa rodzaje nadużyć; pierwszy obejmuje te wszystkie nadużycia, których następstwa odczuwa tylko nadużywający; drugi obejmuje wszystkie nadużycia, które stanowią targnięcia się na prawa innych (…)”

    Jak z Kropotkinem nie wiem. Ale Bakunin był zwolennikiem np. terroryzmu – m.in. z tego powodu wykazuje mu się niekonsekwencję i sprzeczności.

    Pozdrawiam.

  2. ConrPL

    Państwo minarchistyczne nie zabrania swoim członkom zrzeszania się w komuny, czy jakiekolwiek inne organizacje, z tego punktu widzenia jest lepsze również dla zwolenników czystego anarchimzmu. W tym sensie nie narzuca kapitalizmu, czy jakiejkolwiek innej formy gospodarczego organizowania się.

  3. Dinsdale

    Anarchokapitaliści nie malują „A” (ale nie wiem może są tacy?) ;p
    Natomiast na agresje jak najbardziej można odpowiadać agresją, a jeśli państwo kogoś okrada to już dokonało agresji.
    A poza tym to taka zwykła teoretyczna gadka z tym zmuszaniem do nie bycia w komuniźmie, w praktyce komuny nie będą istnieć ponieważ się rozpadną jeśli jakiekolwiek zaistnieją, to w końcu całkowicie niepraktyczny system.

  4. jaś skoczowski

    chcę szczerej odpowiedzi – nie uważacie, że uznanie malowania na murze za agresję jest co najmniej komiczne? mnie się tak wydaje. może to wynika z bardzo nieskomplikowanego języka, w jakim mówią anarchokapitaliści, takie myślenie. ale jeśli tak, to do luftu ten język jest.

  5. pcalus

    Malowanie na murze to niszczenie cudzej własności. W tym kontekście niczym nie różni się od kradzierzy. Jeśli ktoś włamie się do Ciebie podczas Twojej nieobecności to raczej nie uznasz tego za komiczne. Kwestia skali.

  6. jaś skoczowski

    właśnie o tą różnicę się rozchodzi. określenie anarchisty jako kogoś sprzeciwiającego się agresji jest w porządku (choć lepiej mówić jednak o sprzeciwie wobec państwa, bo jest to bardziej jednoznaczne). stwierdzenie, że ktoś nie jest anarchistą bo maluje po murach jest absurdalne. niektóre zachowania po prostu nie powinny być brane pod uwagę, gdy mówi się o polityce. bo są politycznie nie ważne. dlatego poglądy, w których to co jest słuszne jest rozumiane jako działanie szanujące wszelką dobrowolnie nabytą własność są absurdalne. to absurd rozstrzygać zakres tego, co ktoś może zrobić drugiemu człowiekowi ze względu na to, czy maluje po murze, czy nie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *