Stefan Molyneux

Stefan Molyneux „Zalety ubóstwa”

Dwóch ubogich młodych ludzi, Ralph i Bobby, decyduje się żyć w zupełnie inny sposób. Ralph kocha imprezowanie; rzuca szkołę średnią, najmuje się do niewymagającej pracy, chodzi po barach, flirtuje z kobietami i, ogólnie rzecz biorąc, świetnie się bawi. Bobby też znajduje zatrudnienie na niewymagającym wysokich kwalifikacji stanowisku, ale latami kształci się na kursach wieczorowych, żeby zdobyć stopień naukowy. Następnie uczestniczy w kursach biznesu i zarządzania. W końcu zdobywa dobrą pracę i zaczyna dużo zarabiać. Z kolei Ralph niezmiennie osiąga dochody na poziomie niższej klasy średniej.

Interesujące pytanie brzmi: który z nich jest mądrzejszym człowiekiem? Kto podjął najlepsze decyzje? Zgodnie ze standardową odpowiedzią Ralph to głupek bez wyobraźni, podczas gdy Bobby jest pracowity i rozsądny. Ale dlaczego [tak się uważa]? Dlaczego chodzenie do szkoły wieczorowej jest lepsze od chodzenia do baru? Pewnie, w późniejszym wieku Bobby zarabia więcej pieniędzy, ale za młodu Ralph lepiej się bawi. Niemądrze zaprzątać sobie umysł przyglądaniem się wszystkim korzyściom wynikającym z jednej decyzji i porównywanie ich ze wszystkimi wadami wynikającymi z innej. Możesz kupić dom albo wynająć mieszkanie. Jeśli kupujesz dom, dokonujesz inwestycji – ale jeśli wynajmujesz mieszkanie, masz do dyspozycji dodatkowe pieniądze, a one też stanowią inwestycję. Kto ma orzec, które rozwiązanie jest lepsze? To całkowicie osobista decyzja, taka jak przedkładanie koloru niebieskiego nad żółty. Nie da się obiektywnie określić wartości takiej decyzji. Powstrzymywanie się od mordowania, na przykład, jest zawsze moralne, niezależnie od okoliczności. Pójście do baru zamiast do biblioteki to nie wybór moralny, ale wyraz subiektywnych upodobań, pokrewnych estetyce. Jeśli jakiemuś człowiekowi zostały tylko trzy miesiące życia, nie uważamy go za głupca dlatego, że nie zaczyna uczęszczać na kursy wieczorowe – prawdę rzekłszy, zaczęlibyśmy wątpić w jego poczytalność, gdyby to zrobił. Jeżeli jestem raczej niezbyt lotny umysłowo, ale silny fizycznie, najlepszy dla mnie wybór to prawdopodobnie praca fizyczna, a szkoła wieczorowa byłaby stratą czasu – mojego i nauczyciela. A więc uczęszczanie na studia wieczorowe ma subiektywną wartość, zależną od niemal nieskończonej liczby innych okoliczności.

Zatem decyzje życiowe takie jak „edukacja kontra przyjemność” nie podlegają obiektywnym kryteriom wartościowania. Nie da się ich nawet poddać analizom ekonomicznym, jako że osoba idąca na uniwersytet rezygnuje z setek tysięcy dolarów w wyniku utraconych możliwości zarobkowania, podczas gdy człowiek podejmujący pracę po szkole średniej w porównaniu ze studiującym zarabia krocie – szczególnie jeśli zainwestuje różnicę [w osiągniętych dochodach].

Istnieje aliści pewien niezwykle istotny aspekt, który stawia pod poważnym znakiem zapytania wartość decyzji podjętych przez Bobby’ego. Powiedzmy, że po dwudziestu latach ciężkiej pracy Bobby osiąga zarobki w wysokości stu tysięcy rocznie, zaś przemiły imprezowicz Ralph utknął na poziomie trzydziestu pięciu tysięcy. Podstawowy problem polega na tym, że zyski osiągnięte przez Bobby’ego da się przenieść na kogoś innego, a korzyści osiągnięte przez Ralpha – nie. Kiedy Bobby się uczył, a Ralph chodził na imprezy, przyjemności doznawanej przez Ralpha nie można było przenieść na Bobby’ego. Jednak teraz, kiedy Bobby zarabia o wiele więcej od Ralpha, jego sumę stanowiącą różnicę między ich zarobkami da się przenieść na Ralpha. Ta nierówność to niezwykle ważny element problemu państwowej przemocy i korupcji.

Gdy Ralph spogląda na wynagrodzenie Bobby’ego, może poczuć się oszukany, bo w porównaniu z nim zarabia tak mało. Momentalnie zapomina o wszystkich tych chwilach, kiedy chodził się bawić, a Bobby siedział w domu i uczył się – z tego prostego względu, że wszystkie korzyści osiągnięte przez Ralpha miały miejsce w przeszłości, podczas gdy zyski Bobby’ego należą do teraźniejszości i przyszłości. Nie da się odebrać i redystrybuować uciechy Ralpha, natomiast pieniądze Bobby’ego można mu w teraźniejszości odebrać i dać Ralphowi.

To właśnie możliwość redystrybucji wywołuje zaburzenia równowagi w procesie politycznym i doprowadza Państwo do ostatecznej autodestrukcji. Współczucie, jakie żywimy wobec osób, które zarabiają mniej od nas, bierze się stąd, że często nie dostrzegamy wartości posiadania mniejszej ilości pieniędzy. Mniejsza ilość pieniędzy stanowi nierzadko wynik mniejszej ilości kształcenia, a ponieważ edukacja to nie zawsze coś przyjemnego, oznacza to tyle, że gorzej sytuowana osoba po prostu wybrała więcej zabawy za cenę niższych zarobków. Nie widzimy problemu w tym, że ludzie płacą za poczucie przyjemności dostarczane im w Disney World, prawda? Jak więc możemy mieć niższe mniemanie o kimś, kto woli zabawę od pracy? Kobieta może wybrać los ubogiej filozofki, ponieważ woli mądrość od pieniędzy – oznacza to tyle, że wybrała mądrość zamiast wyższych dochodów. W czym tu problem? Czy obiektywnie lepiej jest zarabiać pieniądze nie używając rozumu?

Cały szkopuł, oczywiście, w tym, że ci, których osiągnęli zyski w przeszłości, najczęściej koncentrują się na tym, czego nie mają teraz, a nie na korzyściach w przeszłości. Cel życia polega na obraniu takiej drogi moralnej, która przynosi nam najwięcej satysfakcji. Ralph może popatrzeć na zarobki Bobby’ego i żałować, że sam ciężej nie pracował, kiedy był młodszy, ale co z tego? Równie dobrze Bobby mógłby spojrzeć na życie Ralpha i żałować, że nie bawił się lepiej, kiedy był młodszy. Obydwa poglądy mają jednak charakter bezcelowych spekulacji, bo wiemy, że Bobby zawsze robił dokładnie to, czego chciał – tak samo jak Ralph. Skąd to wiemy? Po prostu stąd, że robili to, co robili. Wiemy z pewnością, że w przeszłości Ralph wolał imprezować niż studiować, bo właśnie to robił. Teraz może żałować, że nie podjął wtedy innych decyzji, ale tak naprawdę to chciałby mieć i swoje życie imprezowicza w przeszłości, i pieniądze Bobby’ego w teraźniejszości – a to niemożliwe, podobnie jak życzenie otyłego człowieka, chcącego zarówno swoich ciastek w przeszłości i szczupłego ciała w teraźniejszości.

Cóż, to nie jest niemożliwe; mamy raczej do czynienia ze sprzecznością logiczną. Człowiek otyły może przyjrzeć się temu, co ktoś inny zyskuje, będąc na diecie, i powiedzieć, że chce mieć szczuplejszą figurę, jak również całe niezdrowe jedzenie, którym obecnie się odżywia. Bobby znajduje się w mniej korzystnej sytuacji, bo Ralph może ukraść posiadane przez niego obecnie pieniądze, ale Bobby nie może sięgnąć do przeszłości i ukraść przyjemności Ralpha. Pieniądze Bobby’ego są częścią życia Bobby’ego – tak samo jak imprezowe wspomnienia Ralpha są częścią życia Ralpha – ale tylko jedną z tych rzeczy można przenieść na kogoś innego. To właśnie takie powszechnie występujące nierówności czynią Państwo tak niebezpiecznym, a jego zepsucie, przemoc i rozrost czymś tak nieuchronnym. Państwo może spełnić życzenie Ralpha. Ralph może mieć wszystkie korzyści ze swojego życia balangowicza w przeszłości, jak również pewną część (przewyższających jego własne) dochodów Bobby’ego w teraźniejszości. W ten sposób wartość odroczenia przyjemności zostaje uszczuplona, a dyscyplina i ciężka praca stają się czymś coraz bardziej bezużytecznym, czymś dla frajerów; tym samym kurczy się wolność i bogactwo oraz niszczeje moralność. (Ponadto premiowanie pogoni za natychmiastową gratyfikacją sprzyja rozproszeniu kapitału, co skutkuje tworzeniem mniejszej liczby miejsc pracy, a w dłuższej perspektywie poważnie, choć w subtelny sposób, zagraża Ralphowi pozbawieniem środków utrzymania.)

Pojawia się zatem pytanie: w jaki sposób Ralph odmalowuje swoją sytuację, aby jego chęć kradzieży ciężko zarobionych pieniędzy Bobby’ego zdobyła sobie sympatię innych? Cóż, pierwszy krok to w plastyczny sposób przedstawić swoje obecne straty, ani słowem nie wspominając o zyskach w przeszłości. „Jestem biedny, on jest bogaty, to nie fair – właściwie to może on jest bogaty właśnie dlatego, że ja jestem biedny!”. Tak więc dotknięty chorobą palacz wskazuje na ból, jakiego przysparzają mu jego dolegliwości, nie mówiąc wcale o latach pełnych przyjemności czerpanej z palenia. Weterani [wojenni] (za wyjątkiem poborowych) zachowują się zwykle tak samo. Mówią o okropnościach okaleczeń i wojen, nie czyniąc żadnej wzmianki o zarobionych pieniądzach, odbytych podróżach i zebranych pochwałach moralnych, które zawdzięczają swojemu oddaniu sztuce mordowania.

Prawda jest taka, że – jeśli ktoś powie szczerze zarówno o korzyściach, jak i o stratach wynikających z jego wyborów – możemy słuchać z zainteresowaniem, ale raczej nie będziemy takiej osoby żałować. Jeśli mężczyzna mówi, że zdrady zniszczyły jego małżeństwo, ale że naprawdę wolał romansowanie niż związek małżeński, jak można mu współczuć? Możemy się z nim nie zgadzać, ale nie uważamy go za nikogo w rodzaju ofiary, bo padać czyjąś ofiarą mogą jedynie dzieci i osoby poddane przemocy. Dokonujący wyborów dorośli nie mogą uczciwie twierdzić, że są poszkodowani, ponieważ wszystkie decyzje mają dobre i złe strony – ze względu na prosty fakt, że czas i zasoby są ograniczone.

Drugi argument, jaki ci ludzie mają zwyczaj przywoływać dotyczy tego, że – w ich przypadku – brakowało wolnej woli. Twierdzą, że z rozmaitych przyczyn nie byli w stanie działać w swoim najlepszym interesie. Nie chodzili na studia wieczorowe, bo należeli do „pokrzywdzonych przez los”, albo nie znali nikogo innego, kto by tak zrobił, albo mieli skąpych rodziców, albo z jakiegoś innego powodu.

Ale jeśli ludzie rzeczywiście nie posiadaliby umiejętności działania w swoim najlepszym interesie, trudno zrozumieć, dlaczego mieliby mówić politykom: jeśli ukradniecie pewną część pieniędzy Bobby’ego i dacie je nam, z pewnością na was zagłosujemy.

To uderzająca sprzeczność. Jeśli Ralph wysuwa powyższe żądanie, wyraźnie uznaje, że jego sytuacja polepszyłaby się, gdyby miał pewną część pieniędzy Bobby’ego. Jeśli Ralph jest gotów głosować na polityka, który ukradnie dla niego część pieniędzy Bobby’ego, z pewnością ma ochotę i umiejętność działania w sposób, który maksymalizuje jego korzyści materialne. A zatem jest absolutnie chętny głosować na pewnego polityka – podjąć działanie, które daje mu finansowy zysk – i zrezygnować z innych przyjemności, aby dokonać tego czynu. Trudno więc pojąć logikę, którą kieruje się Ralph. Jak może on nie być w stanie dokonywać wyborów, które w dłuższym wymiarze czasu przyniosą mu korzyści (nauka zamiast imprezowania), a jednocześnie być w stanie to robić (głosować za przekazaniem sobie dochodów Bobby’ego)? Prawda w tej kwestii wygląda tak, że „próg wartości” Ralpha jest po prostu bardzo niski. Dla zdobycia tysiąca dolarów Ralph pójdzie zagłosować, ale nie będzie przez miesiąc pracował w weekendy. Dla zdobycia miliona dolarów kupi los na loterię, ale nie będzie przez pięć lat pracował po osiemdziesiąt godzin tygodniowo, budując firmę. Toteż różnica między Bobbym a Ralphem to różnica stopnia, nie rodzaju. Obaj podejmują działania skierowane na maksymalizację swoich zysków. Któż więc może nie zgadzać się z decyzją tak osobistą jak ta, ile pracy warto włożyć w osiągnięcie pewnej korzyści?

To bardzo istotne, aby uświadomić sobie istnienie w społeczeństwie szerokiego wachlarza subiektywnie ocenianych „wartości” – tak naprawdę jest tyle różnych zbiorów wartości, ilu jest ludzi. Czas, jaki poświęciłem na napisanie tego artykułu to czas, którego już nigdy nie będę mógł wykorzystać na realizowanie jakiegoś innego dążenia. Zatem porównywanie wybieranych przez ludzi wartości jest w dużej mierze bezsensowne. Jeśli decyduję się napisać ten artykuł zamiast coś zjeść albo posprzątać łazienkę, jaki sens ma narzekanie, że jestem głodny, a w łazience jest brudno? Lista rzeczy, na których niezrobienie mogę narzekać, ciągnie się niemal w nieskończoność. Stwierdzam tylko fakt, że – kiedy decyduję się na robienie czegoś – tym samym postanawiam nie robić w tym samym czasie niczego innego. Nie jest to raczej szczególnie odkrywcze. A zatem pomysł, by nagradzać mnie i karać za podjęte przeze mnie decyzje – zakładając, że nie używałem przemocy – jest całkowicie irracjonalny i niszczący. I to jest podstawowy powód, dla którego Państwo zawsze przeradza się w złośliwy nowotwór zdążający do bolesnej autodestrukcji. Irracjonalizm zawsze krąży w poszukiwaniu przemocy i wspiera jej używanie; przemoc z kolei powoduje wzmaganie się irracjonalizmu – aż do nadejścia końca. Najprawdopodobniej jest dla nas za późno, aby uniknąć tego końca, a więc musimy zwyczajnie zadowolić się pomocniczą rolą przy tworzeniu nowego i mądrzejszego początku.

_______

Tłumaczenie Łukasz Kowalski
na podstawie:
Stefan Molyneux, The Blessing of Poverty, http://freedomain.blogspot.com/2005/01/blessing-of-poverty.html

The Blessing of Poverty opublikowano na stronie http://www.freedomain.blogspot.com/ 1 stycznia 2005 r.

Tłumaczenie zostało wcześniej opublikowane na blogu Luke7777777.blogspot.com

1 comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *