Krzysztof "Critto" Sobolewski

Krzysztof “Critto” Sobolewski: O problemach społecznych i ich rozwiązywaniu w kontekście wolnościowym

Jako libertarianin klasyczny nie wierzę w sens działalności charytatywnej i społecznej państwa. W wolnym społeczeństwie, rolę tą mogą spełniać Z POWODZENIEM różne fundacje, organizacje, zrzeszenia kościelne, wspólnotowe, zakładane przez dobrych milionerów, stowarzyszenia sąsiedzkie, dzielnicowe i miejskie, organizacje ogólnokrajowe, kasy mikropożyczkowe i wielkie firmy ubezpieczeniowo-zapomogowe. Wszystko to jest możliwe – gdy mamy wolność, aby to robić.

Ktoś mógłby powiedzieć, iż to za mało – ale ja się absolutnie nie zgodzę. Po pierwsze, wiele z wymienionych przeze mnie organizacji funkcjonuje również w naszym, zniewolonym świecie, odnosząc całkiem spore sukcesy w swojej działalności. Poza tym, jednym z elementów zniewolenia naszego świata jest narzucanie przez rządy podatków, w tym przypadku – podatków od darowizn, które, jeśli dotyczą również wydatków na dobrowolną opiekę społeczną, mogą zniechęcać do tego rodzaju działalności. Kolejny raz, rządy stają się częścią problemu, a nie rozwiązania.

Spójrzmy zresztą na nasze własne podwórko – istnienie i ogromny sukces organizacji takich, jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy czy Caritas. Te organizacje działają bez żadnego przymusu. Działają skutecznie i potrafią przyciągnąć wielu ludzi i wiele firm swoją otwartością i chęcią niesienia pomocy. Ich sukces udowadnia wielokrotnie, iż ludzie bez żadnego przymusu pomagają innym, kierując się swoją moralnością i troską o drugiego człowieka.

Abstrahując od pewnego założenia libertarianizmu – że w sytuacji NAPRAWDĘ WOLNEGO RYNKU prawie każdy znalazłby pracę, i stąd spadłoby gwałtownie zapotrzebowanie na opiekę społeczną, należy stwierdzić, iż w obecnej sytuacji ISTNIEJĄ poważne problemy społeczne i nikt – ani wolnościowiec ani socjalista nie może ich lekceważyć. Główną sprawą, oraz kwestią sporną Kwestią główną, kwestią sporną pozostaje JAK te problemy rozwiązywać – i jako wolnościowiec wierzę, że rozwiązania wolnościowe są najlepsze.

A Nawet w zupełnie wolnym społeczeństwie będą istnieć ludzie, którzy nie będą w stanie pracować. Mam na myśli ludzi starych, chorych psychicznie, niepełnosprawnych i innych poszkodowanych przez los. Należy tym ludziom pomagać; my, wolni ludzie, mamy obowiązek moralny to czynić tak, jak potrafimy najlepiej.

W wolnym społeczeństwie organizacje charytatywne mogą działać swobodnie i wszędzie, żadne absurdalne ani nieludzkie przepisy nie będą stać im na drodze. Każdy będzie mógł pomagać innym.

W wolnym społeczeństwie, sąsiedzi mogliby zakładać Kasy Samopomocy Sąsiedzkiej, finansujące usługi pomocy zdrowotnej, ochrony prawnej i przed napaścią, oraz pewne wsparcie kapitałowe przy zakładaniu firmy. Wszelkie te czynności będą zawierane wyłącznie na gruncie towarzyskim i sąsiedzkim, i nie będzie nikogo, kto miałby się prawo do tego wtrącać, gdyż nie będą istnieć Urzędy Skarbowe ani Urzędy Kontroli Skarbowej, ani inne tego rodzaju instytucje, które mogłyby np. opodatkować te pieniądze albo ograniczyć ich przepływ. W wolnym społeczeństwie, każdy może dawać swoje pieniądze komu chce, i brać je od tych, którzy chcą mu je dać; umowy co do tego, jak gromadzić i wydawać pieniądze mogą być zawierane w dowolny, odpowiadający wszystkim osobom sposób.

Kościoły i inne organizacje religijne też mogą swobodnie działać w wolnym społeczeństwie, bez obaw, że ktoś będzie je ograniczał z tytułu „zmniejszania klerykalizacji” itd. – w wolnym społeczeństwie państwo nie wtrąca się w sprawy religii. Mogą też szerzyć idee braterstwa i solidarności, popierając solidarnych i gromiąc, ganiąc egoistów, nawet po imieniu (bez obaw o oskarżenia o „naruszanie dóbr osobistych” lub inne absurdalne zarzuty). Wspólnoty szkolne, akademickie, harcerskie, sportowe, itd. też mogą świadczyć działalność charytatywną – a duże firmy mogą pomagać, tworząc swój obraz jako „dbających o społeczeństwo”, „kapitalistów z ludzką twarzą”, itd.

Oczywiście, niezbędne tu są też niskie podatki, lub – brak podatków, przede wszystkim – brak podatków od dochodów. Mało kto chce dawać pieniądze na szczytne cele, gdy jest co do grosza oskubywany przez Państwo, mało też kto lubi płacić intruzywne i nieprzyjemne podatki od darowizn (stanowiące naruszenie praw obywatelskich, w tym – prawa do niezakłóconego pomagania innym, oddawania im czci, szanowania ich i wchodzenia z nimi w związki uczuciowe).

Nie należy więc traktować rozwiązań przedstawianych przez socjalistów jako „jedyne możliwe”. Nie należy zapominać o WIELKICH SIŁACH SPOŁECZNYCH, i tym, jak pozytywnie mogą się one przejawić. Podane przeze mnie przykłady są jednym z wielu dowodów na to. Wolne społeczeństwo potrafi sobie poradzić, i pomóc tym, którzy sami sobie nie radzą.

Wasz Krzysztof „Critto” Sobolewski

(c) Copyright by Krzysztof „Critto” Sobolewski

Przedruk, kopiowanie, rozpowszechnianie i dystrybucja dozwolone bez żadnych ograniczeń w dowolnym celu. Modyfikacje dozwolone pod warunkiem ich wyraźnego zaznaczenia w tekście i poinformowania o tym, kto modyfikował, lub napisanie, iż modyfikacja jest anonimowa. W żadnym wypadku podpis autora, tj. wyrazy: Krzysztof „Critto” Sobolewski nie mogą być usunięte ani zmienione.
***
Tekst był wcześniej opublikowany na stronie autora

2 comments

  1. Turin

    Dodałbym jeszcze, że państwowa „dobro”czynność osłabia w ludziach ów wewnętrzny obowiązek moralny pomocy. Ludzie myślą w kategoriac „to po co ja płacę na socjal”, „państwo powinno pomóc”, itd…

    Dlatego w warunkach dobrowolnej dobroczynności nie dość, że ludzie mieliby więcej kapitału, który mogliby przeznaczyć na pomoc, to mieliby znacznie silniejszą motywację, by to uczynić wiedząc, że żadna instytucja finansowana z odbieranych im pienięedzy tego nie uczyni.

  2. FknvSj79Hjj

    Pamiętam taką sytuację z mojego życia, kiedy moja matka na wiadomość z telewizora, iż znów Owsiakowe oddziały specjalne, będą chodzić po mieście z puszkami i zbierać pieniądze na orkiestrę- ta odkrzyknęła z oburzeniem: „CHOLERA, PRZECIEŻ PŁACĘ PODATKI, TO PAŃSTWO POWINNO BYĆ OD TEGO”

    I sądzę że taką nieszczęsną postawę jak moja rodzicielka, przyjmuje większość współczesnego zetatyzowanego społeczeństwa. Logika jest prosta: Płacę podatki=czuję się moralnie usprawiedliwiony przed jakąkolwiek formą pomocy dla potrzebujących…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *