Stephan Blankertz

Stefan Blankertz: Zdemaskowany. Maklerzy, spekulanci i inne potwory.

Mit 3

Nikt nie lubi maklerów. Ci, którzy poszukują mieszkania bądź domu, aby dokonać zakupu lub coś wynająć, nienawidzą maklerów, gdyż przez nich ceny są wyższe. Ci, którzy chcą wynająć bądź sprzedają powierzchnie mieszkalne, nienawidzą maklerów, bowiem myślą, że właśnie przez nich dostaną mniej pieniędzy. Czyż nie jest to świetne życie: są oni opłacani przez wszystkich (kupujących i wynajmujących oraz sprzedających i najemców) i nic, absolutnie nic, nie muszą za to robić.

Dlaczego jeszcze pracujesz?
„Jeżeli zatem bycie maklerem naprawdę jest takim świetnym zawodem, to dlaczego ciągle jeszcze pracujesz? Zostań po prostu maklerem i oddaj się słodkiemu lenistwu!” poradziłem osobom, które w ten sposób mówią. Jeżeli w takim wypadku pojawia się jakakolwiek odpowiedź, to wskazanie, iż jako makler konieczne jest posiadanie swoich „kontaktów i powiązań”, którymi dana osoba nie dysponuje ..
Aha! A zatem makler posiada jednak coś, czego nie mają inni ludzie: umożliwia nawiązanie kontaktów pomiędzy kupującymi i sprzedającymi, pomiędzy wynajmującymi i najemcami. A zatem gdyby maklerzy byli zbędni, nikt nie korzystałby z ich usług. Jest to tak proste.

Zbędny elektryk
Nie można się tutaj zatrzymywać tylko przy kwestii zasadniczej. Kiedy w dyskusji pojawia się temat maklera i wygłaszam swoje powyżej już opisane oświadczenie, wokół mnie huczy pełno najróżniejszych historii opowiadanych przez tych, którzy wprawdzie sami tego nie przeżyli, ale wiedzą o tym z wielu innych źródeł; o maklerach, którzy są bezczelni; o maklerach, którzy nic nie robią; o maklerach, którzy próbowali dopuścić się oszustwa, i tak dalej, i tak dalej.
Kiedyś zleciłem elektrykowi wykonanie pewnych prac, ale on wcale nie przyszedł. Tak po prostu. Głupia sprawa. Ale z tego powodu nie zajmuję się historią całego świata i nie snuję rozważań i wniosków, że elektrycy są zbędni!
Dokładnie tak samo wygląda sprawa maklerów: fakt, iż ten czy inny głupio się zachowuje, nie dowodzi przecież, że zawodowa grupa maklerów jako taka jest zbędna i nikomu niepotrzebna.

Niech żyje spekulacja, niech żyje!
Podczas gdy maklerów jako „małych spekulantów” nienawidzi się tylko troszeczkę, „prawdziwy spekulant” spotyka się z największą pogardą i to właśnie on widziany jest jako ten, który odpowiada za największe ekonomiczne zło. Spekulant – wcześniej mówiło się również „Żyd” – działa tak, że powstaje recesja. Tak, w wyniku swoich diabolicznych działań może on „destabilizować” całe państwa. Co robi spekulant? Kupuje dowolne rzeczy – od kawy przez akcje, paliwa, domy, nawet waluty – wtedy, kiedy są one tanie, i sprzedaje je, co za niecny czyn!, kiedy drożeją. Podobnie jak makler niczego do danej rzeczy nie dokłada, ale i niczego jej nie ujmuje. A zatem, stosownie do powszechnie przyjętego antykapitalistycznego przesądu nie świadczy również żadnej usługi. A jednak, prawie każdy, kto samodzielnie próbował spekulować, ponosił porażkę. A zatem muszą oni posiadać jakąś tajemnicę: jest to wiedza. Ta wiedza, którą dysponują spekulanci, jest bardzo cenna dla społeczeństwa. Przypomnijmy sobie najprostsze stwierdzenie z zakresu ekonomii: popyt reguluje podaż. Duża podaż i niski popyt prowadzą do niskiej ceny, mała podaż i wysoki popyt powodują wysoką cenę. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

A zatem jeżeli spekulant kupuje daną rzecz, bo jest ona tania, nie oznacza to nic innego niż to, że stosunkowo duża podaż występuje wobec stosunkowo niskiemu popytowi.
Kiedy dokonuje on zakupu, wykazuje popyt na daną rzecz, a zatem stabilizuje cenę: bez popytu ze strony spekulanta cena byłaby jeszcze niższa. Spekulant służy zatem producentowi rzeczy, którą zakupił. Jeżeli rzecz, którą spekulant zakupił w późniejszym okresie, będzie droższa, to oznacza to naturalnie, iż stosunkowo niska podaż występuje w relacji do stosunkowo wysokiego popytu. A zatem spekulant sprzedaje daną rzecz, stając się oferentem i tym samym również stabilizuje cenę: bez jego sprzedaży cena danej rzeczy wzrosłaby jeszcze bardziej. Spekulant służy zatem konsumentowi rzeczy, którą sprzedaje.

Bez spekulacji załamuje się każda gospodarka. Dawny Związek Radziecki mógł wprawdzie długo egzystować bez własności oraz rynku, ale nie mógł funkcjonować bez spekulantów. Właśnie im Sowieci mogą podziękować za to, że „mimo wszystko” w realnym socjalizmie możliwe było stworzenie czegokolwiek.

Stefan Blankertz
***
Tekst opublikowano na stronie ef-magazin
Tłumaczenie : Anna Muszkieta-Buszka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *