Stephan Blankertz

Stefan Blankertz: Zdemaskowany. Wysokie zarobki są zasłużone.

Mit 7

Prawie żaden z tematów nie doprowadza ludzi do takiego szału jak ten dotyczący zarobków „tych tam, na górze”. Prominenci, politycy i kapitaliści szybko pakowani są do jednego wspólnego worka i pojawiają się generalne wątpliwości dotyczące tego, czy oni naprawdę zasłużyli na to, co zarabiają. Niektórzy, interesujący się polityką stają nawet w obronie swoich faworytów oświadczając, iż w sektorze gospodarczym zarobiliby „o wiele więcej”. A cóż „oni” robią w tej sprawie? Niewiele, tak się przypuszcza, może z wyjątkiem piłkarzy, którzy przecież ostatecznie ciężko trenują.

Wynagrodzenie za bycie prominentem
Pilność i pracowitość, długi czas pracy oraz wysiłki nie są czynnikami przy pomocy których na rynku można zarabiać pieniądze. Rynek honoruje tylko w jeden jedyny sposób; a mianowicie każdego w takiej proporcji, w jakiej przyczynia się on do wykonania swojej pracy, aby zaspokoić potrzeby innych będących na tym rynku. Ktoś w ciągu tygodnia pisze bezwartościowe pod względem kultury piosenki, które setki tysięcy poruszają do łez, i leni się przez całą resztę roku. Zarabia przy tym całą masę forsy. Ktoś inny zaś przez cały rok pisze wiersze mające znaczenie dla kultury i nie może sobie pozwolić choćby na tygodniowy urlop. Ale nikt nie chce nawet wiedzieć o jego wierszach. Zatem nic nie zarabia. Rynek jest nieubłagany.

Wynagradzanie pracy
Tylko nieliczni są prominentami. A jak to jest z Twoim szefem? Zarabia więcej niż Ty. To przecież niesprawiedliwe! Czy kiedyś zadałeś sobie pytanie dlaczego pracujesz dla kogoś takiego, dla kogoś, kto w tak bezczelny i bezwstydny sposób korzysta z owoców Twojej pracy? No tak, przyznasz speszony, przecież potrzebuję forsy. Właśnie!

A zatem zanim ponownie otworzysz gębę, aby uskarżać się na swego bossa, odpowiedz sobie na pytanie: w jaki sposób udaje mu się w taki sposób zarządzać wszelkimi czynnikami, takimi jak praca i materiał, aby uzyskać z tego wyroby bądź świadczenia i usługi, za które inni ludzie gotowi są zapłacić, abyś Ty mógł dostać swoją forsę? Być może jesteś z nią obeznany i odpowiada ci ekonomia polityczna głoszona przez marksistów, Twój szef jest w końcu posiadaczem środków produkcji, podczas gdy Ty jesteś posiadaczem tylko siły roboczej. Mogę się tylko zaśmiać. Ostatecznie przecież uda Ci się znaleźć tuż za rogiem bank, który chętnie udzieli Ci pożyczki, kiedy tylko przedłożysz mu genialny pomysł zaspokajania potrzeb innych ludzi na rynku, aby dzięki temu móc zarobić dużą kasę. Ach tak, Twój bank jest zbyt ograniczony, aby zrozumieć Twój genialny pomysł? Przyjdź spokojnie do mnie: jeżeli przekonasz mnie do swojego pomysłu i o swoich umiejętnościach, pozwalających na stworzenie i efektywne kierowanie przedsiębiorstwem, wtedy ja zorganizuję dla Ciebie kapitał do realizacji tego planu. Jeżeli!

Jeżeli wręcz przeciwnie, będziesz słuchał socjalistów i dzięki sile i przemocy państwa ograniczał zarobki Twojego szefa, wtedy ostrzegam Cię, prędzej czy później i Ty zostaniesz bez swojej kasy…

Rozbój
W zupełnie inny sposób „zarabiają” swoje pieniądze politycy. Kradną oni od tych, którzy pieniądze zarabiają na rynku. Naturalnie nie nazywają tego kradzieżą, ale „podatkami”. Wszystko jedno: nie zarabiają oni pieniędzy zaspokajając potrzeby innych ludzi, którzy nabywają ich produkty bądź świadczenia dobrowolnie. O wiele bardziej zaspokajają potrzeby wybranych ludzi, zabierając pieniądze innym ludziom bądź też narzucając im inny przymus prawny. Za to ludzie, których potrzeby są zaspokajane, „pozwalają” im utrzymywać się bez szwanku z pieniędzy innych ludzi: perfekcyjnie działająca organizacja przestępcza.
A stwierdzenie, że nawet mały złodziej jest złodziejem, jest w sumie tym samym co sprawa zarabiania pieniędzy przez polityka: on nie zarobił swoich pieniędzy, ale je ukradł. Tak samo jak wszyscy Ci, których potrzeby zaspokajane są przy pomocy tych skradzionych pieniędzy bądź też dzięki prawnie ustanowionemu przymusowi. Są nimi również ci „kapitaliści”, którzy bardziej polegają na protekcji państwowej niż na rynku.

Stefan Blankertz
***
Tekst opublikowano na stronie ef-magazin
Tłumaczenie : Anna Muszkieta-Buszka.

2 comments

  1. butters

    „Mogę się tylko zaśmiać. Ostatecznie przecież uda Ci się znaleźć tuż za rogiem bank, który chętnie udzieli Ci pożyczki, kiedy tylko przedłożysz mu genialny pomysł zaspokajania potrzeb innych ludzi na rynku, aby dzięki temu móc zarobić dużą kasę.”

    Teraz to ja mogę się tylko śmiać 😉
    Smootny, przepraszam za zwłokę, ale mam w styczniu dużo deadline’ów 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *