Robert Gwiazdowski

Robert Gwiazdowski: Odrabianie ubytków z obniżek podatków

No i wyszło szydło z worka. Pan Minister Boni M-w końcu zadał sobie „pytanie, czy ubytki w dochodach budżetowych, wynikające z wcześniejszej obniżki podatków i składki rentowej, w wysokości 2-3% PKB, nie powinny zostać odrobione?” Jak widać, zespół bardzo strategicznych doradców Pana Premiera Tuska znalazł w końcu dla polskiej gospodarki „strategiczne” rozwiązanie. Nazywa się ono „odrabianiem ubytków z obniżek”.

Jako że „jesteśmy w momencie przygotowania budżetu na 2011 rok, tego lata musi być nakreślona perspektywa związana nie tylko z rokiem 2011, ale i latami 2012 i 2013”. Co prawda „nie ma jeszcze decyzji w tej sprawie”. „Pierwsze muszą zostać wykonane bardzo dokładnie wszystkie analizy. Dopiero wtedy może to się stać przedmiotem większej debaty publicznej”:

A jako że „zgoda buduje” a „Polska jest najważniejsza” to może dla dobra Polski wszyscy, którym będą miały być podwyższone podatki wyrażą na to zgodę.

Żeby jednak nie drażnić niektórych wyborców lepiej będzie żeby większość z nich wyraziła zgodę na podwyższenie podatków „bogatszej” mniejszości. Politycznie jest to dużo prostsze.

Kłopot tylko w tym, że najbogatsi nie płacą podatków w Polsce. Jakby byli na tyle nieroztropni, żeby płacić progresywne podatki dochodowe w Polsce (okresowo nawet 45%) to nie byliby bogaci. Więc są rezydentami podatkowymi w rajach podatkowych (dla „bogacza” to nie problem: wystarczy mieć dom w takim raju i jeździć tam na weekendy, latem miesiąc spędzić gdzieś na Hawajach, a zimą dwa tygodnie na nartach w Alpach i już po kłopocie, bo się w Polsce przebywa krócej niż 183 dni w roku) albo są dyrektorami w spółkach cypryjskich prowadzących interesy w Polsce i ich dochód jest zwolniony od opodatkowania w Polsce na podstawie polsko-cypryjskiej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, albo osiągają zyski kapitałowe, od których płacą jedynie „podatek Belki” a nie progresywny podatek dochodowy.

Legalnych sposobów unikania płacenia podatków jest wystarczająca ilość, żeby „sprawiedliwie” starczyło ich dla wszystkich chętnych. „Niesprawiedliwe” jest tylko to, że trzeba mieć parę ładnych milionów, żeby w taką „optymalizację” zainwestować. Wysokie podatki płacą ludzie niezamożni, którzy na weekendy, zamiast do „raju podatkowego”, mogą sobie pojechać co najwyżej do „raju” w pracowniczych ogródkach działkowych.

Niektórzy, jak już z jakichś powodów muszą płacić progresywne podatki dochodowe w Polsce (na przykład bankowcy), to tak sami sobie ustalają wynagrodzenia, żeby satysfakcjonująca była dla nich kwota netto – po opodatkowaniu. A żeby mieć z czego zapłacić podatek podnoszą ceny swoich towarów lub usług (na przykład opłaty za przelewy, za prowadzenie konta które muszą uiszczać biedni lub oprocentowanie kredytów).

Podatki są bowiem przerzucane. Płacą je nabywcy. Pisali o tym już klasycy: Smith, Say, Ricardo, a w Polsce międzywojennej Rybarski i Krzyżanowski, który zauważył, że „bezpośrednim odruchem opodatkowanego jest zamiar podniesienia ceny towaru lub usług, które sprzedaje, co najmniej o wysokość straty wywołanej podatkiem”.

A ja pisałem o tym tu.

We współczesnych społeczeństwach demokratycznych fakt przerzucalności podatków nie jest jednak zbyt eksponowany, a wręcz skrywany. Bo jakby wyborcy się zorientowali, że głosując na polityków obiecujących podwyższenie podatków „najbogatszym” zachowują się jak karpie przed Wigilią chcące ją przyspieszyć, musieliby zasadniczo zrewidować swoje preferencje wyborcze.

Pewnego pocieszenia dostarcza lektura dzieł Marksa i Engelsa. Strategiczni doradcy Pana Premiera Tuska pewnie ich nie czytają, sądząc po ich pomysłach, więc jeszcze raz podzielę się swoją wiedzą na ten temat. Engels we Wstępie do Walk klasowych we FrancjiMarksa napisał, iż „wzrost wydatków państwa doprowadza podatki do takiej wysokości, która popycha uboższe masy ludowe w objęcia socjalizmu”!!! W Manifeście komunistycznym obaj panowie zalecili „wysoki podatek progresywny” obok „wywłaszczenia własności ziemskiej” i „zniesienia prawa dziedziczenia” jako jeden ze środków, które „ekonomicznie wydają się niedostateczne i nieuzasadnione”, ale mogą znaleźć zastosowanie jako „środki przewrotu w całym sposobie produkcji”.

Ciekawe, czy współcześni zwolennicy podwyższania podatków, są kryptokomunistami, którzy chcą aby ich działania „popchnęły masy ludowe w objęcia socjalizmu”, czy też, jak mawiał Lenin, „pożytecznymi idiotami”, którzy nie zdają sobie sprawy z celu, dla którego Marks z Engelsem domagali się podwyższania podatków?

Więc może niech podwyższą podatki. Skoro w kapitalizmie wyższe podatki, choć „nieuzasadnione ekonomicznie”, „popychają” masy ludowe w objęcia socjalizmowi, to może w socjalizmie, w okowach którego w najlepsze tkwimy, wyższe podatki „popchną” lud w objęcia kapitalizmu?

Robert Gwiazdowski
26.07.2010
***
Tekst był wcześniej opublikowany na blogu autora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *