Category Archives: Krzysztof Śledziński

Krzysztof Śledziński

Krzysztof Śledziński: Paradoksy samoposiadania, czyli dlaczego propertarianie są za masowymi mordami

Published by:

Wszystkie misie polarne wiedzą, że libertarianizm własnościowy, czasem zwany propertarianizmem, opiera się na wyraźnie osadzonych w rzeczywistości (nieszczególnie), bezsprzecznych (że jak?) i jakże jasnych (łohoho) aksjomatach, z których na pierwszy plan wysuwa się samoposiadanie. Założenie to głosi, że każdy człowiek jest właścicielem swojego ciała czy też ogólnie samego siebie, tj. że to on może być jedynym dysponentem dobra, jakim jest jego ciało. Nikt inny poza nim nie może podjąć decyzji, żeby skosić trawnik czy podlać kwiatki. Ujmując słowami bardziej adekwatnymi dla poruszanej kwestii, założenie to jest potrzebne w korpusie poglądów propertariańskich jako uzasadnienie instytucji własności. Paru dość łebskich propertarian zauważyło bowiem, że nie będą mogli prowadzić agitki na rzecz ostoi ludzkiej cywilizacji – prawa własności – jeśli nie uda im się oprzeć własności na filozoficznie spójnym fundamencie. Fundamentem tym jest samoposiadanie. Tekst ten nie jest więc przeznaczony dla tych, którzy samoposiadanie odrzucają; niemniej jednak również oni będą musieli, jeśli są propertarianami, odpowiedzieć na pytanie: skąd bierze się własność? Ale do rzeczy.
Continue reading

Krzysztof Śledziński

Krzysztof Śledziński „De(kon)strukcja Rothbardowskiej koncepcji monopolu”

Published by:

„(…) Właściciel może, z wyłączeniem innych osób, korzystać z rzeczy (…)”.

Autor nieznany

Wprowadzenie
Koncepcji monopolu poświęcono wiele uwagi w ekonomii austriackiej, co nie zaskakuje biorąc pod uwagę wagę owej kwestii. O jej istotności świadczyć może chociażby fakt, że trzech spośród najwybitniejszych ekonomistów austriackich, mianowicie Ludwig von Mises, Israel Kirzner i Murray Rothbard, przedstawiło autorskie teorie monopolu. Teorie te, warto również zaznaczyć, są ze sobą sprzeczne. Trafnie zaprezentował to w swoim artykule D. T. Armentano[1]. Twierdzi on, że „[j]edną z najbardziej kontrowersyjnych dziedzin ekonomii austriackiej, na której temat toczą się ostre dysputy wśród najbardziej nawet uznanych teoretyków, jest teoria monopolu”. Armentano, przeanalizowawszy poszczególne koncepcje, skłania się ku interpretacji Rothbarda tego zjawiska, tj. monopolu jako przywileju państwowego rezerwującego pewien obszar produkcji dla poszczególnej jednostki lub grupy. Definicja ta „wydaje się niewrażliwa na krytyczne argumenty wysunięte w stosunku do teorii monopolu Misesa i Kirznera[2] (co zresztą nie dziwi, skoro Rothbard odciął się od nich całkowicie). Z tego względu została ona zaakceptowana przez środowisko ekonomistów austriackich, lecz nie tylko, powszechnie bowiem z Rothbardowskiego rozumienia monopolu korzystają również libertarianie, z najbardziej prominentnymi przedstawicielami ruchu włącznie, żeby wspomnieć o Samuelu Edwardzie Konkinie III[3], Royu Childsie[4], Stephanie Kinselli[5] czy Hansie Hermanie Hoppe[6]. Czy jednak takie sformułowanie koncepcji monopolu jest pozbawione wad?
Continue reading

Krzysztof Śledziński

Krzysztof Śledziński „Ku libertariańskiej teorii klas”

Published by:

I. Wstęp

Temat pracy, po pobieżnym przyjrzeniu się, może wydać się bardzo kontrowersyjny. Występują w nim bowiem dwa pozornie sprzeczne terminy: „libertarianizm” oraz „klasa”, pojęcie właściwe dla socjologii. Dlaczego pozornie? Libertarianizm jest filozofią kładącą największy nacisk na jednostkę; to jednostka działa, zmieniając swoją sytuację, podejmuje decyzje oraz dąży do osiągnięcia ustalonych celów. Byty kolektywne, jak np. rodzina, klasa, społeczeństwo czy państwo, nie mogą być oderwane od jednostek, z których się składają. Nie istnieje działanie kolektywne: „[s]połeczeństwa” lub „grupy” nie istnieją niezależnie od działań ich pojedynczych członków. Dlatego stwierdzenie, że podejmują działania jest jedynie metaforą” [1]. Rozpatrywanie takich ogólnych pojęć jako odrębnych od składających się na nie osób jest nie tylko zafałszowywaniem rzeczywistości, ale również obarczone jest błędem logicznym. Jak pisze Frank Chodorov: „Pojęcie społeczeństwa jako metafizycznej osoby obnaża swoją słabość, gdy zauważymy, że społeczeństwo znika wraz z rozproszeniem się jego części składowych. (…) Gdy znikają jednostki, znika też całość” [2]. Libertarianizm nie postuluje  jednak atomizmu; nie głosi, że człowiek żyje w próżni, podejmując decyzje nie zważając na innych ludzi. Oczywiste jest, że osobowość każdej jednostki kształtuje się w bycie, który dla wygody nazywamy społeczeństwem. Jednakże to właśnie owa jednostka „samodzielnie decyduje o tym, czyim poddać się wpływom, a czyjemu oddziaływaniu się przeciwstawić” [3]; ujmując inaczej – to od decyzji jednostki zależy jej udział w społeczeństwie. W związku z tym rodzi się pytanie: czy libertarianizm jest w ogóle kompatybilny z socjologią? Moim zdaniem, tak. Pomijając fakt, że takie połączenie zdarzało się niejednokrotnie (jak np. Charles Murray, Robert Nisbet czy William Graham Sumner), wydaje się, że libertarianizm równie dobrze jak socjologia opisuje zbiorowości ludzkie. Co prawda, stawia temu opisowi znacznie bardziej surowe wymagania: to, co właściwe dla społeczeństwa jako całości musi być właściwe dla każdego członka społeczeństwa. Oznacza to, że w libertariańskiej socjologii na podstawie zbioru przesłanek jednostkowych stwierdzających o posiadaniu przez badany przedmiot danej cechy dochodzimy do ogólnego wniosku mówiącego, że każdy przedmiot taką cechę posiada. Przyjmuje się więc wnioskowanie dedukcyjne, podczas gdy w socjologii przeważa zdecydowanie mniej restryktywne stanowisko indukcji statystycznej, określającej prawdopodobieństwo. Jak widać, libertarianizm może iść w parze z analizą klasową.

Continue reading

Krzysztof Śledziński

Krzysztof Śledziński „Własność intelektualna to kradzież”

Published by:

The cry for copyright is the cry of men who are not satisfied with being paid for their work once, but insist upon being paid twice, thrice, and a dozen times over

George Bernard Shaw 
 

Początek XXI wieku można bez przesady nazwać okresem upadku idei prawa autorskiego czy, ogólniej, własności intelektualnej. Pomimo wysiłków zarówno artystów, jak i firm fonograficznych coraz więcej ludzi odrzuca i świadomie ignoruje przepisy ustanowione przez władze państwowe (w Polsce– art. 23 i 24 Kodeksu Cywilnego oraz Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r., publikator: Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2000, nr 80, poz. 904) oraz tzw. „moralność”, to jest prawo każdego człowieka do owoców swojej pracy i wytworu jego intelektu. Wydaje się, że przynajmniej w tej kwestii, władza traci legitymizację; wiara, że władzy per se posłuch się należy1, zawsze i wszędzie, odchodzi do lamusa. Pytanie: „czy to nie oczywiste?” wydaje się źle postawione. Wszak czy nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, iż ludzie przestrzegają prawa? Prawo w rozumieniu pozytywistycznym2, jakby nie spojrzeć, immanentna cecha państwa, jest również jego najskuteczniejszym środkiem sprawowania władzy, a także stosowania przymusu, co stanowi o szczególnej pozycji państwa w społeczeństwie. Utrata mocy obowiązującej przez normę prawną drogą desuetudo, to jest odwyknienia, w pewien sposób podważa autorytet władzy i jest czymś, czego boi się ona najbardziej. Stąd dążenia państwa do najbardziej restrykcyjnej egzekucji obowiązujących przepisów dotyczących prawa autorskiego. Opuszczenie dotychczas zajmowanych pozycji będzie przyznaniem się do klęski i poczytane może zostać za oznakę słabości. Czy jednak nie mamy do czynienia z faktem dokonanym? Czy już teraz „prawo autorskie” nie jest martwą literą prawa i czy zmaganie państwa z powszechnym jego łamaniem nie jest walką skazaną na niepowodzenie? Celem tej pracy jest zbadanie istoty prawa autorskiego, przedstawienie jego ekonomicznych efektów i moralnego uzasadnienia. Samuel Edward Konkin napisał: „As far as I`m concerned, the word should be copywrong3. Postaram się poprzeć to stanowisko, dobierając argumenty zarówno deontologiczne, jak i konsekwencjalistyczne.

Continue reading

Krzysztof Śledziński

Krzysztof Śledziński „Neo…”

Published by:

Większość z nas oglądała Matrixa. Zacny to film, przedstawiający zmagania ludzkości ze zniewalającymi ją maszynami. Można powiedzieć, że wolnościowe przesłanie jest w filmie bardzo wyraźne. Przykładowo, ten tekst wypowiedziany przez Morfeusza oddaje to, czym jest tytułowy Matrix: „Matrix to system, Neo. Ten system jest naszym wrogiem. Ale kiedy jesteś wewnątrz niego, rozglądasz się i co widzisz? Biznesmenów, nauczycieli, prawników, cieśli. Umysły ludzi, których usiłujemy uratować. Ale zanim nam się to uda, ludzie ci są nadal częścią systemu i to czyni z nich naszych wrogów. Musisz zrozumieć, większość z tych ludzi nie jest gotowa, by ich odłączyć. A wielu z nich jest tak do niego przyzwyczajonych, tak beznadziejnie zależnych od systemu, że będą oni walczyć w jego obronie”. Główny bohater „Matrixa”, Neo, mesjasz, jedyny, Mr. Anderson, walczy, żeby uwolnić nas od systemu. Dlatego też, ze względu na ogromną rolę rzeczonego Kenau, bezustannie słyszymy” Neo, Neo, Neo. „Neo to…”, „Neo tamto…”. Na przykład:
„Obudź się, Neo”.
„Nazywam się… Neo!”
„Nie będę cię okłamywać, Neo”.
„Żyłeś w świecie marzeń, Neo”.
Continue reading

Krzysztof Śledziński

Krzysztof Śledziński „Prekarium”

Published by:

Żyjemy w średniowieczu. Feudalizm, nieodłączny element tej rzekomo dawno minionej epoki, w swojej zmodyfikowanej wersji, czyli kapitalizmie państwowym, panuje niepodzielnie – oparł się nawet Rewolucji Przemysłowej, Rewolucji Informatycznej i gigantycznemu wzrostowi gospodarczemu. Nie mogę się więc zgodzić z Jacquesem le Goffem, iż epoka feudalizmu zakończyła się w wieku XIX. Ona jeszcze nie przeminęła. Trwa nadal, ma się dobrze i nic nie wskazuje na to, żeby miała zostać zastąpiona przez jakiś inny system. Możemy od razu zadać pytanie: czy to dobrze, czy źle (przepraszam jednocześnie Waltera Blocka za wartościowanie)? Czy powinniśmy się cieszyć z takiego biegu rzeczy, czy raczej dążyć do zmiany stanu zastanego? Odpowiedź wydaje się jasna: na przekór konserwatystom twierdzę, iż status quo jak najbardziej nie jest stanem pożądanym. Czego jednak należy pożądać? Nadal obowiązującym systemem jest niewolnictwo, tym razem zawoalowane, dalekie od tego, czego człowiek doświadczał w poprzednich epokach historycznych, lecz, parafrazujac Franka Chodorova, niewolnictwo jest niewolnictwem, i żadna ilość słów nie jest w stanie tego zmienić. Jeśli uznamy z jednej strony wolność, a z drugiej niewolę jako punkty skrajne pewnego kontinuum, to dojdziemy do wniosku, iż tak naprawdę średniowiecze niewiele różniło się od czasów nam współczesnym. Gdy zauważymy jakieś odmienności, będą one w części wypadków na korzyść panującego obecnie kapitalizmu państwowego, pomimo niechęci, jaką powinniśmy go darzyć, w innych zaś przewagę będzie miało średniowiecze. Franz Oppenheimer zwykł mówić, że kapitalizm jako system wyzysku klasowego był bezpośrednim sukcersorem feudalizmu. Czy miał rację?
Continue reading

Krzysztof Śledziński

Krzysztof Śledziński “Ubezpieczenie na ochronę”

Published by:

„Is insurance for security a libertarian fantasy? On the contrary — it’s history”
Roderick T. Long [1]

Wstęp

Termin „prywatna policja” przewija się w wielu pozycjach libertarian-wolnościowców, zarówno z prawa, jak i z lewa, jednakże często pojawia się jako hasło, a autorzy nie aspirują do pełnego wyjaśnienia historycznych podstaw omawianej materii (praca Pawła Witeckiego „Prawo bez państwa. Historyczne przykłady społeczeństw libertariańskich” w nikłym stopniu jedynie porusza tę kwestię). Celem niniejszego artykułu jest wypełnienie tej luki poprzez rozwinięcie rozpoczętych już wątków, zarysowanie historii całkowicie prywatnej policji oraz przedstawienie przykładów agencji, które działały w oparciu o wolny rynek. Jak można się domyślić, wychodzę z założeń a posteriori, tj. będę opisywać fakty, które miały miejsce na kartach dziejów i w ten sposób dokonam swoistej syntezy. Co prawda, wydarzenia historyczne są ze swojej natury niepowtarzalne i wyjątkowe (oczywiście, jest to twierdzenie sprzeczne z popularnym mniemaniem, jakoby historia miała się powtarzać) – niemożliwością jest przystosowanie w całej rozciągłości idei z przeszłości do obowiązującego obecnie systemu i odtworzenie jej w takim kształcie, jaki dana idea miała, gdy została zastosowana pierwotnie. Czynników na to wpływających jest wiele: od osób biorących udział w przedsięwzięciu, poprzez panujący „klimat” moralny i prawny, na kwestiach polityki zagranicznej i bezpieczeństwa zewnętrznego kończąc. Ważnym jest tym samym skonstatowanie, iż przedstawione poniżej przykłady funkcjonowania prywatnej policji mogą być (i prawdopodobnie są) nie nadające się do wprowadzenia w zastanej rzeczywistości. Sądzę jednak, że zasygnalizowanie, iż historia zna przypadki niepaństwowego systemu ochrony jest niezmiernie istotne dla wiarygodności nie tylko mówcy czy pisarza, ale i całego ruchu libertarian. Pragnę zaznaczyć jednocześnie, że artykuł ten nie aspiruje do miana naukowego opracowania problemu.

Continue reading