Ostatnie dyskusje:
  • Kel Thuz: Koncepcje organizacji resortów siłowych w państwie minimum
        (Komentarzy: 100)   Ostatni: LBM w dniu 03/12/2010 11:06
  • Konrad Piwowarski: Libertariańska krytyka klasycznego liberalizmu
        (Komentarzy: 5)   Ostatni: LBM w dniu 03/11/2010 13:37
  • Łukasz Kowalski: Związek zawodowy samozatrudnionych właścicieli
        (Komentarzy: 14)   Ostatni: LBM w dniu 03/11/2010 02:46
  • więcej...

    William Anderson: Siedem błędów ekonomicznych: błąd twierdzenia, że pieniądze są bogactwem

    W ramach serii „7 błędów ekonomicznych” omówiłem już błędy „wspólnych terminów” oraz „kompozycji”. Teraz zaś przejdę do trzeciego błędu, mianowicie tego, że pieniądze są bogactwem. Prezes FEE, Lawrence Reed pisze:

    XVII-wieczni merkantyliści wynieśli ten błąd na szczyt narodowej polityki. Wciąż nachyleni nad układaniem w stosy zasobów złota i srebra, toczyli wojny z sąsiadami i grabili ich skarby. Skoro Anglia była bogatsza niż Francja, według merkantylistów działo się tak dlatego, że Anglia miała w swoim posiadaniu cenniejsze metale, które zwykle były znaczące dla królewskich skarbców.
    Przeczytaj całość »

    William Anderson: Siedem błędów ekonomicznych

    W 1980 roku zacząłem interesować się ekonomią. Ponieważ jako student wyższej uczelni radziłem sobie marnie z tym przedmiotem, tak naprawdę nie wiedziałem nic o myśli ekonomicznej, z wyjątkiem różnych ludowych opowiastek, które krążyły w gazetach. Jednakże wybory prezydenckie w 1980 roku, ostatnie, podczas których dyskutowano o aktualnych zagadnieniach ekonomicznych, takich, jak znaczenie „prawa rynku Saya”, wzbudziły moje zainteresowanie.

    (Nie musimy się więcej niepokoić o to, że politycy rzucą nam intelektualne wyzwanie. W imię „pobudzania” gospodarki postanowili oni zaoferować nam jako politykę gospodarczą to, co Robert Higgs nazywa „wulgarnym Keynesizmem”.)
    Przeczytaj całość »

    cynik9: O czym przeciwnicy standardu złota nie wiedzą

    a co nie przeszkadza im mówić głośno.

    Ze standardem złota jest jeden podstawowy problem – aby powiedzieć coś do sensu należy przynajmniej zdefiniować o jaki “standard złota” chodzi. Bez tego merytoryczna dyskusja za- lub przeciw jest utrudniona.

    Ostatni raz polski system monetarny coś wspólnego ze złotem miał trzy pokolenia wstecz. Młodszym pokoleniom umysły wyprały lata propagandy. Naprzód o pieniądzu jako złu koniecznym na drodze do komunizmu, potem o fiat money jako dobru objawionym. Zagubił się w tym wszystkim jedyny pieniądz coś warty – złoto. Z tego powodu zapewne trudno znaleźć jedną wypowiedź na temat standardu złota która nie byłaby powielaniem obiegowych stereotypów, często z emfatycznym zajęciem stanowiska “za” lub “przeciw”. Ale “za” lub “przeciw” konkretnie czemu?
    Przeczytaj całość »

    Lawrence W. Reed: Siedem błędów ekonomicznych

    Pewien komentator wiadomości zauważył, że „na każde pół tuzina ekonomistów przypada zazwyczaj mniej więcej sześć różnych wizji polityki.”

    Wydaje się, że rzeczywiście tak jest! Jeśli ekonomia jest „nauką”, to dlaczego ignoruje precyzję, pewność oraz względną jednomyślność opinii, które charakteryzują tak wiele innych nauk – na przykład fizykę, chemię i matematykę?
    Skoro prawa ekonomii i ludzkiego działania istnieją i są niezmienne, dlaczego więc ekonomiści przedstawiają całą gamę spraw o kluczowym znaczeniu, nie kierując się żadnymi regułami? Ekonomista A walczy o obniżenie podatków, podczas gdy ekonomista B preferuje ich wzrost. Ekonomista C przekonuje o ochronie taryf celnych, zaś Ekonomista D domaga się wolnego handlu. Kolejny ekonomista proponuje socjalizację, jemu zaś sprzeciwia się jeszcze inny, który z kolei popiera gospodarkę rynkową. Doprawdy, jeżeli jest cokolwiek, co do czego wszyscy ekonomiści są zgodni, to chyba tylko fakt, że nie zgadzają się ze sobą.
    Przeczytaj całość »

    Mateusz Machaj “Czy Fed jest prywatny”

    Aktualny kryzys poza ogólną dewastacją na giełdach, która przełoży się wkrótce na tak zwaną „gospodarkę realną”, niesie ze sobą także jakieś pozytywy. Jednym z nich jest ogólny spadek zaufania do instytucji banku centralnego i uszczerbek dla naiwnej wiary w to, że jest w stanie poprowadzić do stabilizacji gospodarki. Jeśli ostatnie sto lat papierowego pieniądza mogłoby nas czegoś nauczyć, to z pewnością tego, że w pełni pusty pieniądz wcale nie przynosi braku kryzysów gospodarczych, lecz nawet prowadzi do ich nasilenia. W dodatku każdy kolejny kryzys zdaje się być gorszy od poprzedniego.

    Przeczytaj całość »

    Filip Paszko “Czyją w końcu winą jest inflacja?”

    Tak sobie właśnie przeczytałem informację, jakoby politycy miłościwie nam panującej partii przekonywali, że inflacja w Polsce jest w całości winą NBP, a rząd nie ma z tym nic wspólnego.

    Tzn. ma – jak twierdzi Paweł Olszewski, skarbnik klubu PO, byłoby jeszcze gorzej, gdyby nie działania rządu, dzięki którym umocnił się złoty. Gdy przeczytałem te słowa, podzielę się z Wami odczuciami, najnormalniej w świecie mi ulżyło. Uff, pomyślałem sobie, jak to dobrze, że rząd się troszczy o moje pieniądze. Jeszcze tylko tego ćwoka z NBP wyabortować i będzie pięknie.
    Przeczytaj całość »

    Opublikowano w: Filip Paszko.
    Tagi:.
    1 komentarz »

    Emil Ruciński “Dlaczego w państwie demokratycznym władza nierozsądnie wydaje nasze pieniądze?”

    Powszechnie przyjmuje się, często bez większego zastanowienia, że demokracja to najlepszy z możliwych ustrojów i że właściwie poza nią jest ciemność: same totalitaryzmy, zamordyzmy i systemy niesprawiedliwości. Podaje się przy tej okazji znaną maksymę Winstona Churchilla, który stwierdził, że demokracja to najgorszy ustrój, ale jak na razie nie wymyślono lepszego. Dopiero, kiedy się zastanowimy nad problemem, dochodzimy do wniosku, że demokracja, tak naprawdę, ma w sobie mnóstwo wad i nie przez przypadek Churchill mówił o niej jako o “najgorszym ustroju”. Problemem, którym chciałbym się w poniższym tekście zająć, jest wydawanie pieniędzy przez rządzących w państwie demokratycznym. Czy to możliwe, że władza wybrana przez lud, w wolnych wyborach, nierozsądnie wydaje pieniądze swoich obywateli?

    Wydawanie pieniędzy z podatków, jakie nałożone są na społeczeństwo, nie jest kwestią bez znaczenia. Jest to właściwie główna płaszczyzna, na której opiera się działanie władzy w państwie demokratycznym i główna broń rządzących. Jeżeli pieniądze zostaną wydane dobrze, państwo zacznie się rozwijać, a potrzeby obywateli, przynajmniej większości, zostaną zaspokojone. Jeżeli natomiast pieniądze zostaną ulokowane nie tam, gdzie trzeba, lub po prostu przejedzone, ewentualnie przepuszczone przez potężne sito biurokracji i strawione bez żadnych efektów, to wtedy władza sama zaczyna ścinać gałąź, na której siedzi.
    Przeczytaj całość »

    cynik9: “Executive order 6102″

    czyli o demokratycznym bezprawiu sprzed 75 lat
    Równo 75 lat temu, 5 kwietnia 1933, prezydent kraju szczycącego się tradycjami wolności i prawa wydał dekret konfiskujacy złoto w prywatnym posiadaniu swoich podmiotów. Był nim słynny dekret (executive order) numer 6102. Ci którzy zgodnie z konstytucyjnym wymogiem od początków republiki używali złota i w nim widzieli rekojmię stabilności i bezpieczeństwa zostali w bezceremonialny sposób obrabowani przez swój własny rząd. Rzad który demokratycznie wybrali cztery miesiące wcześniej.

    All persons are hereby required to deliver on or before May 1, 1933, to a Federal Reserve Bank or a branch or agency thereof or to any member bank of the Federal Reserve System all gold coin, gold bullion and gold certificates now owned by them.” - [wymaga się aby wszystkie osoby dostarczyły do dnia 1 maja 1933 lub wcześniej do rezerwy federalnej, jej biura lub agencji albo do dowolnego banku systemu rezerwy federalnej wszytkie złote monety, złoty bulion i certyfikaty złota obecnie w ich posiadaniu.]

    grzmiał executive order 6102 Roosevelta.
    Przeczytaj całość »

    Patryk Bąkowski “Upadek”

    Bardzo mnie bawi gdy dziś co chwila pojawiają się analizy wielkich ekonomistów jaki to kryzys nas czeka. A zapewne jeszcze rok temu ci sami analitycy mówili o tym że czekają nas długie lata mlekiem i miodem płynące.
    Zadziwiające jest to jak można strugać mądrale. Co gorsza jeszcze do niedawna wszyscy milczeli. Jak banki centralne grały w ruletkę to to było wg mości analityków bardzo dobre posunięcie.
    Gdy dziś okazuje się że ten domek z kart się wali to nagle wszyscy znają przyczyny kryzysu i wieszczą najczarniejsze scenariusze. Nawet największe guru światowej ekonomii, zaciekły obrońca sterowania światową gospodarką mówi że w zasadzie to te banki centralne tak nie do końca są potrzebne i zdrowsze byłoby gdybyśmy opierali się na złocie. W przypadku Alana to chyba coś na zasadzie: Kali robić syf – syf dobry, inni robić syf – syf nie dobry.

    To teraz szybkie przypomnienie w telegraficznym skrócie cóż takiego się dzieje (tu ewentualnie to samo ino mądrzej, a o przyczynach i w szerszym ujęciu w artykule “Nadchodzi kolejna lekcja”, który gorąco polecam).
    Przeczytaj całość »

    Robert Gwiazdowski: “Krach” na giełdach?

    Prezes Giełdy – Ludwik Sobolewski – zapowiedział, że wyśle do KNF list z prośbą o przyjrzenie się wypowiedziom giełdowych analityków, którzy w zeszłym tygodniu przekonywali, że czekają nas trudne czasy i radzili przygotować się na dalsze spadki indeksów, gdyż mogły być one szkodliwe dla rynku, a niektóre ocierały się nawet o manipulację. Po części to ma racje, bo jak ktoś jest zawodowym „doradzaczem” i bierze za to pieniądze, to nie powinien brać przykładu z żyjącego ze spekulacji finansowych George Sorosa, który wieści właśnie ogólnoświatową katastrofę.

    Przeczytaj całość »

    Filip Paszko: “Eksport rewolucji – ontologia nadchodzącego kryzysu”

    Żeby dobrze, całościowo i logicznie opisać to, co dzieje się współcześnie na rynku amerykańskim, musimy usystematyzować kilka spraw. Nie możemy rozpatrywać sytuacji obecnej, bez odniesienia się do przeszłości – przynajmniej w celu analizy zmian, które doprowadziły do tego, co mamy teraz.

    Pieniądz? – Dlaczego złoto?

    Przez setki, a nawet tysiące lat złoto było podstawowym środkiem płatniczym – pieniądzem. Pytanie, dlaczego używamy pieniądza, a nie posługujemy się barterem, jest nielogiczne i niemądre. Nie ma za bardzo sensu po raz kolejny udowadniać, że pieniąc przyczynił się do znacznego rozwoju ludzkości. By zbić argument o „niepotrzebności” pieniądza, wystarczy tylko powiedzieć: mam dwa samochody, a potrzebuję 10 jajek. Czy mam oddać samochód, by je dostać? Jeżeli ktoś uważa, że tak, można go od razu zapewnić, że świat stałby w miejscu, lub też rozwijał w iście ślamazarnym tempie. Dlaczego? Bowiem handel, wymiana, odbywa się na jednej, stałej zasadzie. Obie strony muszą na transakcji zyskać. Przy czym – trzeba podkreślić – zysk jest zjawiskiem czysto subiektywnym. Może się zdarzyć tak, że ktoś potrzebuje jajek tak bardzo, że chętnie odda w zamian samochód, który mu przecież nie jest potrzebny. Ma jeszcze drugi. Ale czy to oznacza, że on w ogóle nie potrzebuje samochodu? Nie – to znaczy, że im ktoś ma danego dobra więcej, tym mniej ono dla niego znaczy. Jest to tzw. prawo użyteczności krańcowej. Dla przykładu: jeżeli posiadam 100 złotych, do jedna złotówka znaczy dla mnie więcej, niż gdybym posiadał ich 100 tys.
    Przeczytaj całość »

    cynik9: “Inflacja, deflacja (4)”

    deflacja czyli pewny koniec świata, podobno…

    No więc ponówmy pytanie z końca ostatniego wpisu – dlaczego w odróżnieniu od znanej, spodziewanej i tolerowanej jak domowy kornik inflacji, ewentualną deflację bankowy establishment diabolizuje i przedstawia jako koniec świata? Dlaczego główny bankier USA odgraża się maszyną drukarską której zdeterminowany nie zawaha się użyć aby zalać świat papierem tylko po to aby nie dopuścić do deflacji?

    Aha, tutaj zdaje się jesteśmy na tropie czegoś ciekawego. Ponieważ w warunkach nic nie wartego pieniądza fiat jedyną praktycznie przyczyną deflacji może być masowa kontrakcja kredytu bankowego, towarzysząca typowo jedynie pokłosiu wyjątkowych w swojej intensywności hoss. Ekscesy wygenerowanego wtedy kredytu doprowadzają do sytuacji w której pożyczkobiorcy masowo nie są w stanie spłacić pobranych pożyczek. Popyt na pożyczki gwałtownie spada. W mocno zalewarowanym systemie może to prowadzić do kaskady defaultów ponieważ jedna pożyczka służy jako zabezpieczenie innej. W tej sytuacji w odróżnieniu od “money” która w formie papierowej gdzieś tam jest, “credit” po prostu znika do nikąd, czyli mniej więcej wraca skąd przyszedł. Z uwagi na to że “credit” przewyższa wielokrotnie “money” jest rzeczą możliwą że drukowanie banknotów nawet na trzy zmiany nie zrównoważy hurtowej destrukcji kredytu, skutkiem czego “money and credit” ulegnie deflacyjnej kontrakcji. O takim właśnie drukowaniu “pieniądza” na trzy zmiany i rozrzucaniu go z helikopterów[*] mówi Ben Bernanke odgrażając się deflacji!
    Przeczytaj całość »

    cynik9: “Inflacja, deflacja (3)”

    deflacja czyli koniec świata, podobno…

    Like gold, U.S. dollars have value only to the extent that they are strictly limited in supply. But the U.S. government has a technology, called a printing press (or, today, its electronic equivalent), that allows it to produce as many U.S. dollars as it wishes at essentially no cost. By increasing the number of U.S. dollars in circulation, or even by credibly threatening to do so, the U.S. government can also reduce the value of a dollar in terms of goods and services, which is equivalent to raising the prices in dollars of those goods and services. We conclude that, under a paper-money system, a determined government can always generate higher spending and hence positive inflation.

    [Podobnie jak złoto, dolary mają wartość tylko wtedy gdy ich ilość jest ściśle ograniczona. Ale rząd USA posiada technologię, zwaną prasą drukarską (a dzisiaj, jej elektroniczny odpowiednik), która pozwala mu wyprodukować tyle dolarów ile tylko chce, w zasadzie przy zerowym koszcie. Poprzez zwiększenie liczby dolarów w obiegu, lub nawet poprzez wiarygodne grożenie tym, rząd USA jest również w stanie obniżyć wartość dolara w stosunku do dóbr i usług, co jest równoważne wzrostowi cen w dolarach za te dobra i usługi. Naszą konkluzją zatem jest że, w systemie papierowego pieniądza, zdeterminowany rząd zawsze jest stanie urzeczywistnić wyższe wydatki, a co za tym idzie dodatnią inflację.]

    Ben Bernanke, Deflation: Making Sure “It” Doesn’t Happen Here, 2002

    No więc i w ten sposób, młócąc na prawo i lewo, dotarliśmy do najciekawszego snopka do młócenia – deflacji. Ton naszej dyskusji na ten temat nadaje powyższy, nieśmiertelny cytat z Bena Bernanke. My cenimy Bena na tym blogu! Te mocne, męskie, szczere słowa. Jak towarzysz do towarzysza. Bez owijania niczego w bawełnę, bez anestezji.
    Przeczytaj całość »

    cynik9: “Inflacja, deflacja (2)”

    mała inflacja czyli jeszcze cichszy podatek

    “No politician ever lost an election by creating inflation”
    [żaden polityk nie przegrał jeszcze wyborów przez wzniecanie inflacji]

    Richard Nixon


    Wow! Dziękuję serdecznie wszystkim Drogim Czytelnikom za tłumne odwiedziny w naszej witrynie i wiele cennych kontrybucji w ostatnich kilku dniach. DwaGrosze biją rekordy popularności a autor nadal nie jest pewien jej przyczyn… Nagły wzrost zainteresowania ekonomią? przecież to nudne! Na dodatek każdą tezę, oraz jej zupełnie przeciwną, można łatwo udowodnić, w razie konieczności – empirycznie! Nie propagujemy też żadnych odkrywczych teorii, a jedynie staramy się przygotować przedpole do bardziej sensownych dyskusji o inwestowaniu, zasadniczym fokusie tego bloga. Polega to głównie na odfiltrowaniu z dostępnej wiedzy pewnej warstwy bullshit i zwyczajowej mowy-trawy, wynikającej głównie z doraźnych potrzeb politycznej poprawności, oraz na sprawdzeniu czy to co pozostaje trzyma się jeszcze kupy. Czyli ekonomia na zdrowy chłopski rozum.

    Pójdźmy zatem dzisiaj za ciosem i dokończmy temat inflacyjny z poprzedniego odcinka. Zdefiniowaliśmy tam formalnie inflację jako przyrost “money and credit” (money suppy). Jest rzeczą oczywistą że przedstawiony wcześniej schemat działania fractional banking jest wybitnie inflacyjny. Jest w nim wzrastający komponent “money”, czyli gotówki, i dosłownie eksplodujący komponent “credit”.
    Przeczytaj całość »

    cynik9: “Inflacja, deflacja (1)”

    inflacja czyli cichy podatek
    
    Drogi Czytelnik sugerował niedawno włączenie się Dwugroszy w debatę inflacja-deflacja. To jakim kursem potoczą że dalej rzeczy może mieć ważne implikacje dla długoterminowej strategii każdego inwestora. Aby jednak dojść do jakiś sensownych konkluzji na zdrowy chłopski rozum musimy wziąść wpierw na klepisko i dobrze pomłócić parę rzeczy podstawowych. Dopiero gdy zdefiniujemy bliżej co jest grane, pokusić się będzie można o przewidywanie tego co grane będzie. Czyli w takt jakiej muzyki inwestująca publika będzie cienko śpiewać na zakończenie całego tego spektaklu.

    Na pierwszy ogień poszedł fractional banking system, ponieważ jest to centralny punkt do zrozumienia pojeć takich jak “money” i “credit”, oraz jak bank centralny może utrzymywać ewidentny przekręt przez lata, multiplikując kredyt w nieskończoność. Klasyczna dyskusja tego na odpowiednim poziomie jest u Rothbarda, do którego przeczytania w ramach pracy domowej zachęcam. Natomiast w popularnym ujęciu dużym zainteresowaniem cieszy się filmik Money as Debt z niedawnego odcinka.
    Przeczytaj całość »