Ostatnie dyskusje:
  • Tomasz Aleksandrowicz: Heroiczny bój o wolność i dobrobyt ciemiężonych dzieci
        (Komentarzy: 4)   Ostatni: jaś skoczowski w dniu 03/15/2010 20:08
  • Łukasz Kowalski: Związek zawodowy samozatrudnionych właścicieli
        (Komentarzy: 26)   Ostatni: Dobrze Urodzony w dniu 03/15/2010 19:12
  • Jakub Wozinski: JKM na bezdrożach legalizmu
        (Komentarzy: 10)   Ostatni: Dobrze Urodzony w dniu 03/15/2010 17:57
  • więcej...

    John Acton: Teoria Narodowości

    Ilekroć wielka kultura intelektualna połączona była z dolegliwościami, które są nieodłączne od rozległych zmian w położeniu ludności, ludzie obdarzeni spekulatywnym geniuszem lub wyobraźnią szukali lekarstwa na zło, którego w istocie nie mogli usunąć – lub choćby pociechy w kontemplacji wyimaginowanego, idealnego społeczeństwa.

    Poezja zawsze hołdowała przekonaniu, że w jakimś odległym miejscu lub czasie, za Zachodnich Wyspach lub w rejonie Arkadii, niewinna i zadowolona społeczność, wolna od korupcji i ograniczenie świata cywilizowanego, zrealizowała legendy złotego wieku. Funkcja poetów jest prawie niezmiennie ta sama i niewielkie są różnice w ich ujmowaniu owego idealnego świata; lecz, gdy filozofowie usiłują ostrzec lub zreformować ludzkość, stwarzając wyimaginowano państwo, ich motywy są bardziej sprecyzowane i doraźne, a ich społeczność jest zarówno satyrą jak modelem. Platon i Plotyn, More i Campanella zbudowali swoje zmyślone społeczeństwa z materiałów pominiętych przy tworzeniu rzeczywistych społeczności, których wady były dla nich źródłem inspiracji. Republika, Utopia i Miasto Słońca były protestem przeciw stanowi rzeczy, których autorzy nauczyli się potępiać dzięki doświadczeniu, a przed jego wadami szukali schronienia na przeciwnych krańcach. Przeczytaj całość »

    Orwell 2.0 Rozmowa z autorem na temat jego nowej powieści “2068″. Wywiad ze Stefanem Blankertzem

    Stefan Blankertz opublikował swoją pierwszą powieść z gatunku Sciene-Fiction i ef przeprowadziło z nim wywiad na ten temat;

    ef: Panie Blankertz, właśnie ukazała się Pana nowa powieść „2068”. O czym ona jest?

    Blankertz: „2068” traktuje o dyktaturze. Ministerstwo Zdrowia przejęło władzę i określiło co należy, a czego robić nie wolno. Jeżeli czyni się to, co powinno, określane jest to jako „właściwy sposób postępowania”; jeżeli zaś nie, rozlega się przeraźliwy dźwięk „Zwangjang
    (neologizm – słowo Zwangjang nie występuje w języku niemieckim – Zwang oznacza przymus).
    Przeczytaj całość »

    Robert Gwiazdowski: Doktryna szoku: neoliberałowie i prostytutki”

    Podczas debaty na Gdańskim Areopagu słuchając wypowiadanego prawie na „jednym wdechu” ataku na „neoliberalizm” wprowadzony w Chile przy pomocy czołgów i na prostytucję, miałem wrażenie jakby sutenerzy stanowili ikonę wolnego rynku. Chyba jeszcze większą od „rekinów” z Wall Street.

    Pinochet, gdy przeprowadzał swój puch wojskowy we wrześniu 1973 roku nie robił tego, do cholery, w imię „neoliberalizmu”. On to zrobił dla władzy! Tak jak Jaruzelski osiem lat później. A jak to już zrobił miał do wyboru: przeprowadzić „atestację stanowisk pracy” i „przegląd kadr”, albo skoncentrować się na tym, do czego jest państwo – czyli na polityce i pozwolić działać rynkowi. Za namową niektórych swoich doradców zgodził się na rynek. Nie był w stanie zrobić tego Jaruzelski. Na tym bowiem polega różnica między autorytaryzmem i totalitaryzmem. Autorytaryzm można pogodzić zarówno z etatyzmem gospodarczym (Austria, Węgry, Polska w okresie międzywojennym) jak i z wolnym rynkiem (Portugalia Salazara, Chile Pinocheta). Zupełnie inaczej niż w totalitaryzmie, który nie pozostawia ludziom żadnego obszaru swobody, wyklucza więc z definicji możliwość działania praw rynkowych.
    Przeczytaj całość »

    Mateusz Machaj “Liberalizm Sadurskiego i utopia socjaldemokracji”

    Znany publicysta polskiej blogosfery Wojciech Sadurski zaproponował trafny podział liberalizmu na dwa rodzaje. Zauważył niezgodność między Hayekiem a Rawlsem, dwoma myślicielami, których uznaje się za przedstawicieli myśli „liberalnej”. Rawls, mimo że jest doskonałym architektem systemu politycznego, to jednak pozostaje zwolennikiem swego rodzaju sprawiedliwości „dystrybutywnej”, która przewiduje jakąś formę redystrybucji dochodu w celu zwiększenia „równości szans”. Hayek zaś, którego nie można nazwać doskonałym architektem systemu społecznego, słusznie kojarzony jest z opozycją w stosunku do tego rodzaju lewicowych nurtów liberalnych.
    Przeczytaj całość »

    Patryk Bąkowski “Kłótnia w rodzinie czy dysonans definicyjny”

    …czyli o tym że nazwa to nie wszystko.

    Dzisiejszy wywód zaczniemy od cytatu z profesora Sadurskiego:

    (…)Dla liberalizmu (czy, by użyć brzydkiego słowa, libertarianizmu ekonomicznego) typu Friedricha Hayeka czy Miltona Friedmana, równość szans figuruje jako ideał rozumiany w sposób czysto formalny, jeśli w ogóle. „Life is not fair” – powtarza kilka razy Friedman w swej książce „Free to Choose” (napisanej wspólnie ze swą żoną Rose) i najwyraźniej nie sprawia mu to jakiegoś wielkiego dyskomfortu psychicznego czy intelektualnego. Tym różni się od Rawlsa, Dworkina czy Waldrona.

    Na koniec, moją niechęć do afirmacji filozofii Hayeka wzmaga to, że jest on – w moim przekonaniu – autorem jednej z najbardziej fałszywych (w sensie niespełnienia) prognoz XX wieku, a mianowicie, że reformy typu „welfare state” muszą nieuchronnie prowadzić do państwa totalitarnego i gwałcącego ludzkie wolności i swobody polityczne. Wszystko, co wiemy o tendencjach rozwoju państw w wieku XX wskazuje na dokładnie odwrotną prawidłowość. Można nie lubić reform amerykanskiego New Dealu, reform brytyjskiego państwa dobrobytu po drugiej wojnie światowej czy powojennych państw skandynawskich – ale zarzuycić imk wzrastający trend w kierunku łamania praw obywatelskich i osobistych raczej nie można. Jakoś państwa wolnorynkowe (np, umiłowany przez libertarianow Hong Kong sprzed przejęcia przez Chiny) były bardziej gościnnym kontekstem dla aurorytaryzmu.

    Swą fatalną prognozę Hayek wyraził już w swej bardzo wczesnej książce „The Road to Serfdom” (Droga do poddaństwa) – nawet w samym tytule, i nigdy z niej się nie wycofał. No ale, jak powiadają niektórzy, bardzo trudno jest coś przewidywać, a już zwłaszcza przyszłość.

    Prof. Sadurski w swoim wywodzie na temat różnic w „liberalizmach” próbuje wytłumaczyć nam że ten liberalizm klasyczny, wolnorynkowy to on tak za bardzo nie jest git bo świat winniśmy sobie ułożyć tak aby było tak że „life is fair”.
    Przeczytaj całość »

    Stanisław Polański: Dlaczego liberalizm gospodarczy jest sprawiedliwy społecznie

    Teza: Liberalizm gospodarczy jest sprawiedliwy społecznie.

    Założenia: sprawiedliwość społeczna to sprawiedliwość w kwestiach społeczno-gospodarczych. Jeśli coś jest sprawiedliwe (w szczególności gdy dotyczy zagadnień ekonomiczno-społecznych) to jest sprawiedliwe społecznie; jeśli coś jest sprawiedliwe społecznie to jest oczywiście sprawiedliwe. Sprawiedliwość społeczna to podzbiór sprawiedliwości.

    Przeczytaj całość »

    Jacek Sierpiński: Dwa liberalizmy?

    W polskim dyskursie politycznym popularne stało się rozróżnianie „liberalizmu gospodarczego” od „liberalizmu obyczajowego”. Jest to modne zwłaszcza po prawej stronie sceny politycznej. Wielu ludzi określających się jako konserwatywni liberałowie, konserwatyści czy po prostu prawicowcy uważa się za zwolenników „liberalizmu gospodarczego”, odżegnując się jednocześnie od „liberalizmu obyczajowego”. Ten ostatni nie jest jednoznacznie zdefiniowany, ale przyjrzawszy się różnym wypowiedziom na ten temat można wysnuć wniosek, że pod to pojęcie podpada m. in. (oprócz standardowo przytaczanych przykładów popierania aborcji, eutanazji i małżeństw homoseksualnych) opowiadanie się przeciwko zakazywaniu takich zjawisk jak zażywanie i dystrybucja narkotyków, imprezy w rodzaju „Przystanku Woodstock”, prostytucja i czerpanie z niej korzyści materialnych, rozpowszechnianie pornografii i ogólnie „publiczne zachowania sprzeczne z wartościami konserwatywnymi”, jak to sformułował jeden z dyskutantów na portalu prawica.net.
    Przeczytaj całość »

    Friedrich A. Hayek ”Dlaczego nie jestem konserwatystą”

    „Szczerzy przyjaciele wolności są niezmiennie czymś wyjątkowym. W przeszłości wolność triumfowała dzięki mniejszościom, które trwały, albowiem jednoczyły się w działaniach z tymi, których cele często rozmijały się z ich własnymi; tego typu współdziałanie, z reguły nie będąc bezpiecznym, niekiedy kończyło
    się katastrofalnie – dając przeciwnikom uzasadnione podstawy do sprzeciwu.”

    Lord Acton

    1. W czasie, kiedy większość ruchów społecznych, które uważa się za progresywne, opowiada się za dalszym uszczuplaniem indywidualnej wolności [1], ludzie ceniący wolność prawdopodobnie będą wydatkować swój zapał i energię po stronie opozycji. Przez większość czasu znajdować się będą jednej stronie z tymi, którzy z reguły sprzeciwiają się zmianom. W sprawach bieżącej polityki pozostanie im popierać partie konserwatywne. I chociaż opcja, którą próbowałem sprecyzować, często jest także określana jako „konserwatywna”, w rzeczywistości jednak znacznie różni się od opcji, której zwykle przypisuje się to miano. Istnieje pewne niebezpieczeństwo w braku przejrzystości sytuacji, w której sprowadza się obrońców wolności i autentycznych konserwatystów do wspólnej opozycji przeciw przekształceniom wrogim ich ideałom. Dlatego też ważne jest, aby odróżnić stanowisko prezentowane tutaj od stanowiska znanego od dawna pod nazwą „konserwatyzm” – chyba bardziej stosowną właśnie dla niego.
    Przeczytaj całość »

    Filip Paszko “Wolność wolności nierówna”

    Często słyszy się, że wolność gospodarcza jest kluczowa w rozwoju danego kraju. Słyszymy też, że wolność obyczajowa jest równie ważna, a to ze względu na „ucywilizowanie” danego kraju. Co prawda ciężko jest ustalić, gdzie znajduje się granica, między jedną a drugą – nie przeszkadza to jednak w posługiwaniu się oboma pojęciami. Warto się zastanowić, co odróżnia wolność gospodarczą, od wolności społecznej, obyczajowej, czy jakiej jeszcze tam innej.

    Przeczytaj całość »

    Filip Paszko “Trzecia droga do socjalizmu”

    Zastanawiałem się ostatnimi czasy, jakim słowem mogę określić obecny system gospodarczy Polski. Osobiście nazwałbym go socjalizmem (fakt, że w osobistym znaczeniu tego słowa), ale wywołałoby to oburzenie niektórych postaci. Pewnie część z blogerów nazwałaby go liberalizmem – wedle swojego rozumienia – ale gdy słyszę takie rzeczy, to aż mnie krew zalewa. Postanowiłem więc wybrać nazwę pośrednią: modną od jakiegoś czasu “trzecią drogę”. Przyznam, że nigdy nie czytałem czegoś więcej na temat modelu trzeciej drogi, posługuję się więc tym słowem jako próbą wyśrodkowania między liberalizmem gospodarczym, a “sprawiedliwością społeczną”. Co prawda ja nawet tego liberalizmu gospodarczego nie widzę w Polsce ni grosz, ale nie kłóćmy się o takie pierdoły.

    Przeczytaj całość »

    Filip Paszko “Krótki wykład o płacy minimalnej”

    Temat płacy minimalnej powraca z cykliczną regularnością co jakieś 2, 3 miesiące. Mamy tymczasem kampanię wyborczą, można więc założyć, że i tym razem nie unikniemy tego tematu. Oczywiście, jak tylko skończymy wołać między sobą w stylu “Ja mam więcej dzieci, niż pan elektoratu” – “To pan jest jak Abraham!”. Gawiedź śmiechem może ryknąć, natomiast czy to jest warte rozważań, nie jestem pewien. Płaca minimalna natomiast jest tego warta – choćby ze względu na na liczne kłamstwa i półprawdy.

    Przeczytaj całość »

    Radosław Tryc “Konlib czy libertarianin?”

    Nie wiem, kto wymyślił określenie “konlib”, ale jest piękne i chwała mu za to. Po pierwsze krótsze niż libertarianin, po drugie kojarzy się z talibami, których trochę i po cichu podziwiam za skuteczność (nie popierając metod ani celów, żeby było jasne). Określenie koliber, brzmi gorzej, bo to mały ptaszek, choć cwany (potrafi zawisnąć).

    Na ile można być libertarianinem będąc konserwatywnym liberałem (konlibem)? Czy można być libertarianinem ani trochę nie będąc konserwatywnym liberałem?

    Wolność musi być na pierwszym miejscu, to dla mnie proste streszczenie poglądów libertarianina i liberała (a konlib to liberał). Reszta jest mało istotnym komentarzem lub (bardziej istotnym) wyborem drogi do celu.

    Przeczytaj całość »

    Albert Jay Nock “Liberalizm, Prawidłowo Mówiąc”

    Ten esej, napisany w 1933 lub 1934, był uprzednio niepublikowany.

    Rozumiem, że tym, czego Pan chce nie jest artykuł, który można by opublikować lecz po prostu konspekt lub notka, która pomoże w zrozumieniu dwóch znaczących zjawisk historycznych.

    Po pierwsze, dlaczego jest tak, że Liberalizm jest dziś motywowany przez zasady stojące w dokładnej opozycji do tych, które początkowo go motywowały? Jak do tej zmiany doszło? Po drugie, dlaczego duch i temperament Liberałów przeszedł podobną zmianę i jak do tej zmiany doszło?

    Fakty są bardzo oczywiste. Obserwujemy obecnie nadzwyczajny spektakl. Liberałowie robią w nim, co tylko mogą, aby zniszczyć główne wolności i nietykalności, które poprzednio bronili. W tym samym czasie wszystkie siły, które historycznie i tradycyjnie są znane jako toryskie lub konserwatywne ustawiają się w szyku by bronić tych wolności. Widzimy ponadto Liberałów zażarcie oczerniających tych, którzy trzymają się pierwotnych zasad Liberalizmu. Potępiają oni ich jako wrogów społeczeństwa, robią wszystko by ich zdyskredytować i obezwładnić. Te dwie rzeczy to prawdopodobnie najdziwniejsze anomalie jakie wręcza nam niedawna historia.

    Przeczytaj całość »

    Jacek Sierpiński ”Komu sprzyja wolny rynek?”

    Jednym z dogmatów szeroko rozumianej lewicy jest twierdzenie, że liberalizm gospodarczy i wolny rynek są w interesie kapitalistów, a zwłaszcza wielkich ponadnarodowych korporacji. Jako takie, muszą być oczywiście – zgodnie z logiką postmarksistowskiej wizji świata – sprzeczne z interesem zwykłych ludzi, niebędących kapitalistami lub korporacyjnymi menedżerami. To chciwe korporacje, doskonale czujące się w “dżungli” wolnego rynku, dążą nieustannie do jego deregulacji, i gdzie tylko to nastąpi, los klasy pracującej ulega pogorszeniu…

    Pogląd ten, jak się wydaje, zakorzenił się mocno w tzw. “świadomości społecznej”. Powszechnie identyfikuje się liberałów gospodarczych z reprezentantami interesów “posiadaczy”, a dążących do regulowania rynku socjalistów i socjaldemokratów z reprezentantami interesów “ludu pracującego”. Tymczasem wystarczy przypatrzeć się przez chwilę bieżącym wydarzeniom w naszym kraju, aby prawda okazała się wręcz przeciwna.

    Przeczytaj całość »

    Frederic Bastiat ”Rząd”

    Chciałbym, żeby ktoś zaoferował nagrodę za dobrą, nieskomplikowaną i inteligentną definicję słowa „rząd”.
    Jakąż ogromną przysługę oddano by w ten sposób społeczeństwu!
    Rząd! Co to takiego? Gdzie można to znaleźć? Co czyni? Co powinien czynić?

    Wiemy tylko tyle, że jest tajemniczą figurą. I niewątpliwie jest najbardziej pożądaną, najbardziej prześladowaną, przytłoczoną, podziwianą, najczęściej przywoływaną, i najsilniej prowokowaną figurą na świecie.
    Nie miałem przyjemności poznać moich czytelników, ale postawiłbym jeden do dziesięciu, że przez ostatnie sześć miesięcy tworzyli utopie. Jeśli tak faktycznie było, teraz liczą na to, że rząd je urzeczywistni.

    Przeczytaj całość »