Ostatnie dyskusje:
  • Zasady komentowania
        (Komentarzy: 22)   Ostatni: Ciconia Ciconia Ciconia Ciconia w dniu 03/20/2010 23:33
  • Kevin Carson: Mutualizm – wprowadzenie
        (Komentarzy: 4)   Ostatni: FatBantha w dniu 03/20/2010 21:14
  • Jakub Wozinski: Z czego żyje libertarianin
        (Komentarzy: 350)   Ostatni: FatBantha w dniu 03/20/2010 21:11
  • więcej...

    Ernesto: Jak piraci wstrząsnęli europejską polityką

    Z 7.1 procenta głosów Szwedzka Partia Piratów zszokowała swoich krytyków zdobywając fotel w Europarlamencie. Piraci otrzymali więcej głosów od ludzi przed trzydziestką niż jakakolwiek inna partia we wczorajszych wyborach do Europarlamentu. Zostało to uczczone kuflami rumu i mnóstwem pirackich szant.

    Późnym niedzielnym wieczorem szwedzki premier Fryderyk Reinfeldt pogratulował Partii Piratów bezprecedensowego zwycięstwa w wyborach do Europarlamentu.
    Przeczytaj całość »

    Krzysztof Śledziński “Własność intelektualna to kradzież”

    The cry for copyright is the cry of men who are not satisfied with being paid for their work once, but insist upon being paid twice, thrice, and a dozen times over

    George Bernard Shaw 
     

    Początek XXI wieku można bez przesady nazwać okresem upadku idei prawa autorskiego czy, ogólniej, własności intelektualnej. Pomimo wysiłków zarówno artystów, jak i firm fonograficznych coraz więcej ludzi odrzuca i świadomie ignoruje przepisy ustanowione przez władze państwowe (w Polsce– art. 23 i 24 Kodeksu Cywilnego oraz Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r., publikator: Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2000, nr 80, poz. 904) oraz tzw. „moralność”, to jest prawo każdego człowieka do owoców swojej pracy i wytworu jego intelektu. Wydaje się, że przynajmniej w tej kwestii, władza traci legitymizację; wiara, że władzy per se posłuch się należy1, zawsze i wszędzie, odchodzi do lamusa. Pytanie: „czy to nie oczywiste?” wydaje się źle postawione. Wszak czy nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, iż ludzie przestrzegają prawa? Prawo w rozumieniu pozytywistycznym2, jakby nie spojrzeć, immanentna cecha państwa, jest również jego najskuteczniejszym środkiem sprawowania władzy, a także stosowania przymusu, co stanowi o szczególnej pozycji państwa w społeczeństwie. Utrata mocy obowiązującej przez normę prawną drogą desuetudo, to jest odwyknienia, w pewien sposób podważa autorytet władzy i jest czymś, czego boi się ona najbardziej. Stąd dążenia państwa do najbardziej restrykcyjnej egzekucji obowiązujących przepisów dotyczących prawa autorskiego. Opuszczenie dotychczas zajmowanych pozycji będzie przyznaniem się do klęski i poczytane może zostać za oznakę słabości. Czy jednak nie mamy do czynienia z faktem dokonanym? Czy już teraz „prawo autorskie” nie jest martwą literą prawa i czy zmaganie państwa z powszechnym jego łamaniem nie jest walką skazaną na niepowodzenie? Celem tej pracy jest zbadanie istoty prawa autorskiego, przedstawienie jego ekonomicznych efektów i moralnego uzasadnienia. Samuel Edward Konkin napisał: „As far as I`m concerned, the word should be copywrong3. Postaram się poprzeć to stanowisko, dobierając argumenty zarówno deontologiczne, jak i konsekwencjalistyczne.

    Przeczytaj całość »

    Cory Doctorow „Rozdając za darmo”

    Rozpowszechniałem moje książki za darmo od momentu publikacji mojej pierwszej powieści – i w dodatku sporo na tym zarobiłem.

    Gdy w styczniu 2003 r. Tor Books wydało moją pierwszą powieść, Down and Out in the Magic Kingdom, umieściłem jej elektroniczną wersję w internecie na licencji Creative Commons, co zachęciło czytelników do kopiowania książki na szeroką skalę. W ciągu dnia tekst plik z powieścią pobrano 30.000 razy (a ci, którzy to zrobili, mogli dalej ją kopiować). Po trzech latach i sześciu dodrukach książkę ściągnięto z mojej strony 700.000 razy. Nie jestem w stanie zliczyć, na ile języków ją przetłumaczono; kluczowe idee powieści wykorzystano przy tworzeniu oprogramowania, a w sieci konkurują ze sobą dwie adaptacje dźwiękowe autorstwa fanów.
    Przeczytaj całość »

    Igor Belczewski: Infoanarchizm to marksizm?

    Takim sformułowaniem raczył określić go p. Andrzej Pilipiuk. Nie chcę zbytnio rozpisywać się na temat pojęcia „własności” intelektualnej. Jeżeli kogoś interesuje ten temat proszę poszukać tekstu p. Mateusza Machaja z „Opcji na Prawo”, dotyczącego właśnie o „własności” intelektualnej. Jest to czysto logiczny wywód, więc emocje można odłożyć na bok.

    Wracając do p. Pilipiuka i „infomarksizmu”, przyznam szczerze, że zdumiało mnie to porównanie, zwłaszcza z klawiatury tak dobrego i rzeczowego pisarza. Początkowo może wydawać się ono prawdziwe: przecież w infoanarchizmie każda, dajmy na to, książka zostaje niejako „uwspólniona” tak jak w marksizmie „uwspólniane” były wszystkie środki do i efekty pracy.
    Przeczytaj całość »

    Jacek Sierpiński “Patenty na oprogramowanie powrócą?”

    Czy ktoś pamięta jeszcze burzę związaną z próbą uchwalenia dyrektywy Unii Europejskiej legalizującej patenty na oprogramowanie? Po ciężkich bojach (m. in. próbowano tę dyrektywę zatwierdzać na posiedzeniach Rady UE do spraw… Rolnictwa i Rybołówstwa, na wniosek przedstawiciela Polski było to dwukrotnie zdejmowane z porządku obrad) projekt ten został ostatecznie odrzucony 6 lipca 2005 r. przez Parlament Europejski. Dla przypomnienia: gdyby dyrektywa ta weszła w życie, otworzyłoby to drogę do patentowania w Polsce i wszystkich innych krajach UE programów komputerowych (nie mylić z prawami autorskimi do tych programów!) oraz logiki biznesowej i programistycznej – w tym do egzekwowania zarejestrowanych w Europejskim Urzędzie Patentowym patentów takich, jak sprzedaż przez internet (sklep internetowy), sprzedaż przy pomocy telefonu komórkowego, “koszyk” w sklepie internetowym, płacenie w takim sklepie kartą kredytową, dystrybucja danych wideo przez WWW, czy takie drobiazgi jak “zakładki” na stronie internetowej lub okienko, w którym można obejrzeć obrazek w powiększeniu…

    Przeczytaj całość »

    Patryk Bąkowski “Wysoki Sądzie”

    Wysoki Sądzie,
    na fali ostatnich częstych zatrzymań tych groźnych przestępców jakimi są złodziej własności intelektualnej, chciałby zwrócić uwagę Wysokiego Sądu na dość ważny fakt nie wywiązania się Policji i Prokuratury z swoich obowiązków. Z żalem stwierdzam iż oba organy egzekwowania prawa w naszym kraju, mam nadzieje iż po prostu z powodu zwykłej nieświadomości, nie wywiązały się z swoich ustawowych obowiązków, i nie zabezpieczyły najważniejszego z dowodów wcześniej wspomnianych przestępstw. Wysoki Sądzie z całym szacunkiem, ale jeżeli mamy żyć w państwie prawa, nie możemy pomijać w wypadku tak ważnych spraw, będących tak istotnym elementem naszego ładu cywilizacyjnego i kulturowego, tak podstawowych dowodów rzeczowych. Policja wraz z prokuraturą zbierając dowody, co się bardzo chwali, zabezpiecza komputery osób które dopuściły się ataku na własność intelektualną. Pragnę jednak zauważyć iż główne narzędzie zbrodni nadal pozostaje niezabezpieczone.

    Przeczytaj całość »

    Krzysztof Jurewicz “Wolne oprogramowanie”

    Większość użytkowników komputerów korzysta z oprogramowania prawnie zastrzeżonego, nawet nie zastanawiając się nad zasadnością takiej formy licencjonowania. Warto wiedzieć, że istnieje dla niego alternatywa.

    Przeczytaj całość »

    Stephan Kinsella “W obronie Napstera i przeciwko Drugiej Zasadzie Zagospodarowania”

    Legitymizacja praw autorskich

    W przeciwieństwie do innych praw federalnych, prawa autorskie (copyright law) są jasno umocowane w Konstytucji (mowa o konstytucji amerykańskiej). Choć to wcale nie oznacza, że prawa te są słuszne, a jedynie, że są zgodne z konstytucją. Pytaniem jest, czy prawa autorskie są usprawiedliwione, to jest, czy współgrają z naszymi prawami naturalnymi?
    Przeczytaj całość »

    Eben Moglen “Anarchizm triumfujący: wolne oprogramowanie i śmierć praw autorskich “

    I. Oprogramowanie jako własność: paradoks teoretyczny

    OPROGRAMOWANIE: żadne inne słowo tak w pełni nie określa praktycznych oraz społecznych efektów cyfrowej rewolucji. Oryginalnie był to termin czysto techniczny i definiował te części systemu komputerowego, które mogły być swobodnie modyfikowane, w przeciwieństwie do “hardware’u” (sprzętu, “żelastwa”) wyprodukowanego z komponentów elektronicznych niedających się zmieniać. Na pierwsze oprogramowanie składał się układ kabli i wtyczek na zewnętrznych panelach urządzenia elektronicznego, ale gdy tylko opracowano środki językowe pozwalające na zmienianie zachowania się komputera, termin “oprogramowanie” zaczął określać głównie wyrażenia w mniej lub więcej dającym się zrozumieć języku, który zarówno opisywał jak i kontrolował zachowanie się maszyny [1].

    Przeczytaj całość »

    Patryk Bąkowski “Dzieci kapitana Drake’a”

    Z piratami to ciekawa historia. Bo piraci są różni. Np taki Sir Francis Drake. No bo niby pirat, ale dla korony angielski żaden pirat ino korsarz. A u Niemców to i pomnik ma. Za kartofle, no ale ma. Za wikipedią tak napisali mu:
    “Sir Francisowi Drake’owi, który rozpowszechnił ziemniaki w Europie. Miliony rolników całego świata błogosławią jego nieśmiertelną pamięć. To ulga dla biedaków, bezcenny dar Boży, łagodzący okrutną nędzę”.

    Proszę mnie źle nie zrozumieć. Wcale nie uważam że ci co to pływali i piratowali to to były romantyczne chłopaki co to chcieli swobody. Żadne tam ubrązowianie. Ale legendy o tych ludziach były fajne. Tacy Janosikowie i Robin Hoodzi mórz i oceanów. No i zdarzali się tacy Drake’owie.
    Przeczytaj całość »

    Patryk Bąkowski “W dupach się poprzewracało! – czyli grawitacja dotyczy tylko Newtona”

    Niniejszy tekst w dużej mierze został zainspirowany artykułem Stephan’a Kinsella: “Przeciw własności intelektualnej” a przede wszystkim ostatnimi ciekawymi “dostosowywaniami” do prawa europejskiego.
    Polecam przeczytać artykuł Kinsella. W nim trochę zaniepokoiła mnie jedna rzecz. Jakoś tak miałem wrażenie że powracamy do podstaw socjalizmu. Wszystko jest wszystkich.
    Zacznijmy jednak od początku. Kinsella mówi że podstawą pierwotną własności jest rzadkość. Dla tych którym nie chce się brnąć przez ten jak dla mnie trochę za skomplikowany językowo wywód (bo idiota jestem i wole jak się do mnie prosto mówi) krótkie streszczenie najważniejszych tez. Kinsella mówi że to co mamy w posiadaniu wynika z tego że dobra które są w około nas są ograniczone. Jeżeli żylibyśmy w świecie gdzie na pstryknięcie palców mam to co chcemy, pojęcie i prawo własności byłyby nie potrzebne.
    Przeczytaj całość »

    Artur Stępkowski “O biednych wytwórniach płytowych i złych fanach muzyki”

    Wytwórnie płytowe są okradane. I to potwornie, przez tysiące ludzi. Nie, nikt nie wynosi płyt z magazynów. Nikt też nie włamuje się na konta wytwórni i nie przelewa pieniędzy na Kajmany. Ta “kradzież” polega na tym, że ściąga się muzykę z sieci. Biedne wytwórnie strasznie na tym cierpią. W jednej chwili mają piosenkę, a w drugiej już ktoś ją kradnie i piosenka znika… Nie, chwileczkę, nie znika. Dalej jest na płycie. To jaka to kradzież?

    Jeżeli spodziewacie sie po tym wstępie tekstu o własności intelektualnej (sic!), to niestety muszę Was rozczarować. Nie chcę wyważać otwartych drzwi. Dużo lepiej ode mnie zrobił to już Mateusz Machaj w artykule “O własności intelektualnej”. Poglądy wyrażone w tym tekście niemalże dokładnie odzwierciedlają moje własne. Ogólnie rzecz biorąc “własność intelektualna” nie ma nic wspólnego z własnością i jest wyłącznie monopolem.

    Przeczytaj całość »

    Paweł Krzywulski “Jednoosobowe Ministerstwo Prawdy i Wojna o Patenty”

    Wydawałoby się, że zamieszanie jakie powstało wokół tematu tzw. „własności intelektualnej” niechybnie doprowadzi do zażartej dyskusji. W samym tylko środowisku wolnorynkowym jest co najmniej kilka różnych poglądów na ten problem i sposób jego rozwiązania. Spodziewałem się zatem, że prędzej czy później pojawi się odpowiednia debata. Niestety byłem w błędzie. Powodów ku temu jest kilka. Po pierwsze większość wolnorynkowych publicystów należy do ludzi traktujących komputery i wszystko co jest z nimi związane identycznie jak większość kobiet traktuje samochody. Standardowo, taka wiedza informatyczna ogranicza się do bardzo podstawowej obsługi Windows, przeglądarki internetowej, edytora tekstów i kilku programów. W najlepszym przypadku pojawia się rzadka umiejętność podstawowej administracji systemem. Brak znajomości komputerowej „wiedzy tajemnej” choćby w podstawowym stopniu powoduje, że w dyskusjach dotyczących kwestii takich, jak „własność intelektualna”, gdzie niezwykle istotne jest zrozumienie nie tylko praw rządzących rynkiem, ale także właśnie specyfiki informatycznego świata głos zabierany jest wyjątkowo niechętnie.

    Przeczytaj całość »

    Jacek Sierpiński “O tak zwanej ‘własności intelektualnej’ i patentach na oprogramowanie”

    W “Najwyższym Czasie” z dnia 19 lutego br. Tomasz Teluk niejako “wywołał mnie do tablicy”, polemizując z moimi wypowiedziami z internetowej grupy dyskusyjnej w swoim artykule “O własności intelektualnej”. Jako że dyskusja przeniosła się tym samym na forum publiczne, chciałbym zatem na tym forum również zabrać głos – broniąc poglądu, iż tak zwana “własność intelektualna” nie tylko nie jest “kwestionowaniem cywilizacji zbudowanej na wartościach wolnorynkowego kapitalizmu” (jak to górnolotnie stwierdził Tomasz Teluk), ale i narusza tradycyjnie rozumiane prawo własności.
    Przeczytaj całość »

    Krzysztof Brejnak „Czy naprawdę potrzebujemy patentów?”

    Na całym świecie przyznaje się prawie 4 tysiące patentów dziennie. W Polsce zaledwie 6 [1]. Wyprzedzają nas nie tylko takie potęgi gospodarcze jak Stany Zjednoczone, Niemcy czy Wielka Brytania, lecz również malutkie Czechy i Węgry. Czy fakt ten stanowi poważny problem polskiej gospodarki świadcząc o jej technologicznym zacofaniu i braku innowacyjności? A może zaistniała sytuacja oszczędza nam choć niewielką część prawno-biurokratycznych barier rozwoju gospodarki?

    Przeczytaj całość »