Jaś Skoczowski “Dlaczego mnie nie ma, czyli moje marudzenie o egoizmie…”

Nie lubię już egoizmu. Tak jakoś wyszło. Egoizm ma jedną prostą wadę – każe myśleć o sobie. Co w tym złego? Myślenie o sobie, zastanawianie się nad sobą prowadzi do utworzenia pewnego, jak najbardziej wymyślonego, nieprawdziwego obrazu siebie. Jeśli myślę o sobie to, moim zdaniem, sprawiam, że w mojej wyobraźni moja osobowość nabiera jakiś określonych, choć czasem niewypowiedzianych kształtów. I chcę podkreślić, że pisząc o „myśleniu o sobie” nie piszę tylko o bezpośrednim analizowaniu swojej osoby. Jeśli przy podejmowaniu decyzji podejmujemy ją z wahaniem, gdy nagle pytamy się w duchu „co jest moja korzyścią ?”, to tak naprawdę pytamy się siebie „kim jestem?”. I wybór tego, co uważamy za korzystne zawsze jest odpowiedzią zarówno na jedno, jak i drugie pytanie. Ale jeśli nie wiemy, co robić dalej, to znaczy, że jesteśmy w tej kwestii niezdecydowani. I koniec. Każde słowo więcej będzie kłamstwem na temat samego siebie. Jeśli nie wiesz co robić, jeśli fakty do Ciebie nie przemawiają drogi Czytelniku, to nic prawdziwego nie wskaże Ci drogi – nic, co było by Tobą.

Myśl o sobie nie jest całym Tobą. I nie będzie nigdy. Jeśli twoja decyzji zależy od takich rzeczy, jak „korzyść własna”, jeśli decydujesz się na coś, bo coś jest dla Ciebie „korzystne”, a nie dlatego, że to jest wybór najbardziej zgodny z Twoją Wolą i dokonuje się właściwie samoistnie, to może i jesteś egoistą – ale także niewolnikiem. Służysz kaprysom szarej substancji pomiędzy twoimi uszami, a która, jeśli to dobrze rozumiem, potrafi wysyłać nieświadome sygnały, które w sposób wydajny wpływają na twoje decyzje. A służysz dlatego, że zdajesz się całkowicie i bezkrytycznie przyjmować sąd tego potwora na temat podstawowy – na temat Ciebie. Skąd wiesz, jaki ukryty cel miał ten cwaniaczek, podsuwając Ci akurat taką, a nie inną koncepcje? Wiem, siedzibą osobowości i świadomości prawdopodobnie jest mózg. Tak zapamiętałem z lekcji biologii w ogólniaku (choć może byłem nieuważny;). Brak zaufania do czynności mózgu oznacza brak zaufania do siebie, także do krytycznej postawy wobec myśli, zwłaszcza myśli o sobie. Owszem! Nawet te słowa są próba stworzenia obrazu „ja”. Dlatego pełnego zaufania mieć do nich nie można. Oczywiście. Takie powątpiewanie dla mnie jest podstawą wolności. Bo jest stale dynamiczne, nastawione na ciągłe poznawanie, ciągły rozwój i wzrost tego czegoś, co tak mocno czujemy, a co nazywamy sobą. I jest to wzrost jak najbardziej niezależny, wolny od skostnień, od rzeczy, którymi nie jesteśmy, bo stale odrzucający te hipotezy dotyczące nas, które nie sprawdzają się. Nie lubię egoizmu, bo zwodzi na manowce, pozwala na odpoczynek. Wystarczy przyjąć za ogólną zasadę postępowania frazes o „dbaniu przed wszystkim o własny interes” i poddać się bez walki tym częściom naszego jesteśtwa, których zrozumieć już nam się nie chce, lub których zrozumieć po prostu nie możemy, więc nieruchomiejemy przed nimi ze strachu (czy poprawne byłoby nazwać je podświadomością?). To żadna wolność. Na tym miałby być ufundowany pogląd wolnościowy? Nie. Tak samo jak nie może być ufundowany na postawie altruistycznej. Ona ma tą samą cechę – człowiek robi coś lub nie robi tego ze względu na to, że „jest altruistą”. Oczywiście jest to kłamstwem, a działanie w takiej świadomości jest kłamliwe. Człowiek jest tym, czym w danej chwili jest, a nie tym, czym mu się zdaje, że jest. Jeśli nie uznaje tego i nie stara się tego „czegoś” poznawać stale i nieprzerwanie, to zawsze popada w jakieś kłamstwo. Dokonywanie wyborów pod wpływem fałszywych przesłanek jest poważnym błędem. Lepiej już nie myśleć że się jest.

Jaś Skoczowski

grudzień 2004 r.

======================

Autor artykułu prowadzi bloga Król Jest Nagi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *