Tomasz Primke “Ujawniam się”

Dowiedziałem się niedawno, że w środę, 15 marca 2006 roku czeski parlament przyjął ustawę legalizującą związki osób tej samej płci. Wprawdzie większość, która głosowała za przyjęciem tej ustawy była minimalna, ale jednak udało się uzbierać potrzebną liczbę głosów.

W związku z tym postanowiłem się ujawnić. Myślę, że najwyższy już czas, abym otwarcie i bez żadnych uprzedzeń powiedział wszystkim o moich prawdziwych skłonnościach seksualnych. Skoro homoseksualiści w pewnym momencie zaczęli głośno podkreślać fakt swego istnienia i po długich latach różnych upokorzeń, prześladowań, udało im się przezwyciężyć falę uprzedzeń i wyjść na światło dzienne (i to w jakim pięknym stylu – w kolorach tęczy!), to nie widzę powodu, abym nadal miał przed kimkolwiek ukrywać – włącznie z moją najbliższą rodziną, że jestem onanistą lubującym się w trzepaczkach.

Uważam, że my, onaniści z trzepaczkami, powinniśmy, wzorem naszych braci homoseksualistów, powiedzieć wszystkim otwarcie, że oto jesteśmy, istniejemy, mamy takie, a nie inne preferencje seksualne, że nie można nas dłużej izolować, ignorować, nazywać dewiantami, wyśmiewać się z nas, wytykać palcami. Patrząc na ogromne sukcesy, jakie udało się odnieść homoseksualistom (i tutaj podkreślę, że mam na myśli zarówno gejów, jak i lesbijki), myślę, że obrali oni słuszną drogę do celu i że my powinniśmy postąpić dokładnie tak samo.

Zdaję sobie sprawę z faktu, że nam będzie trudniej, niż homoseksualistom. Wszak obydwie strony związku homoseksualnego są ludźmi. Zoofile tworzą związki ze zwierzętami, czyli również z istotami żywymi. Zaś my… Nam po prostu podobają się trzepaczki. To będzie trudniejsze do zaakceptowania, niż związek z innym człowiekiem (choćby tej samej płci), czy też związek z jakimś zwierzęciem – ale czy z tego tylko powodu, że natura stworzyła nas takimi, a nie innymi, mamy rezygnować z przysługujących nam praw?

W Republice Czeskiej homoseksualiści niedługo będą mogli zawierać legalne związki małżeńskie, podobnie jak osoby heteroseksualne. Będą mogli przyznać swym partnerom życiowym pełnomocnictwa w zakresie codziennych spraw, będą mogli się zajmować wspólnym wychowywaniem dzieci (choć nie adopcją, z czego wynika, że sukces homoseksualistów nie jest jeszcze pełny). W szpitalach ich partnerzy będą mogli ich odwiedzać, w urzędach załatwiać pewne sprawy.

My, onaniści z trzepaczkami, o czymś takim nie możemy marzyć. Ale nam nie chodzi wcale o to, aby nasze trzepaczki odwiedzały nas w szpitalach, czy załatwiały w naszym imieniu pewne sprawy w urzędach, jak to sugerują nasi prześmiewcy. Są to oczywiście absurdalne poglądy wynikające z niewiedzy i ignorancji dotyczącej naszej orientacji seksualnej.

My chcemy tylko móc pokazać się na ulicy z naszą trzepaczką. Chcemy mieć prawo pójść do restauracji, do szpitala, do urzędu – z naszą trzepaczką – i nie zostać wyśmiani, potraktowani jak dewianci, czy niegrzecznie wyproszeni. Chcemy jedynie odrobiny tolerancji ze strony o innych preferencjach seksualnych. To wszystko.

Może się wydawać, że to znacznie mniej, niż chcieli homoseksualiści. Ale trzeba sobie zdawać sprawę z faktu, że nasze skłonności będą trudniejsze do zaakceptowania dla tych tzw. “normalnych” ludzi – z tego właśnie powodu, że obiektami naszego zainteresowania są trzepaczki, przedmioty martwe, a nie żywi ludzie.

Patrzmy więc uważnie na sukcesy homoseksualistów i uczmy się od nich. Oni pokazali, w jaki sposób można promować ich sprawę. Ile robi się dzisiaj filmów, w których pojawia się jakiś bohater-homoseksualista? A ile takich filmów robiło się kiedyś? Zaś nam wystarczyłoby jedynie pokazanie trzepaczki wiszącej np. w sypialni jakiegoś bohatera.

Dlatego też uważam, że mamy wielkie szczęście mogąc żyć w tak postępowym ustroju, jakim jest demokracja. Myślę bowiem, że jest to jedyny system polityczno-społeczny, w którym było można osiągnąć określone cele wpływając jedynie na opinię publiczną.

Pamiętajmy, że to dzięki powszechnej w środowiskach naukowych akceptacji dla demokracji oraz demokratycznych metod można dziś otwarcie twierdzić, że homoseksualizm nie jest chorobą. Zadecydował o tym bowiem wynik głosowania z 1973 roku. Czy w jakimkolwiek innym ustroju komukolwiek przyszłoby w ogóle do głowy poddawać pod głosowanie kwestię, czy coś jest chorobą, czy nią nie jest? Wątpię. I dzięki demokracji, oraz szerokiej akcji uświadamiającej ze strony homoseksualistów (ale również wielu innych, światłych, ludzi), możemy dzisiaj twierdzić, że homoseksualizm chorobą nie jest.

Pamiętajmy, że to dzięki demokracji panującej w wielu krajach na świecie, różne mniejszości seksualne mogą liczyć na wyrozumiałość ze strony reszty społeczeństwa. Tylko w demokracji bowiem mówi się o potrzebie tolerancji wobec różnych mniejszości. W żadnym innym znanym ustroju nie mówiło się nigdy tak głośno, tak otwarcie i z taką siłą o potrzebie akceptacji odmienności innego człowieka. To właśnie różni demokraci zaczęli o tym głośno mówić – i mówią nadal. I będą o tym mówić. A, jak już pokazali nam homoseksualiści, mówienie o tym jest bardzo ważne dla sprawy.

Pamiętajmy, że dopiero w demokracjach do głosu doszła lewica, której przedstawiciele otwarcie poparli dążenia homoseksualistów do równouprawnienia i tolerancji ze strony heteroseksualnej większości. To właśnie prominentni działacze lewicy swym głosem (motywowanym ciągłymi działaniami ze strony homoseksualistów) walnie przyczynili się do odrzucenia nietolerancji i dyskryminacji homoseksualistów w społeczeństwie. Homoseksualistom się udało – to i nam, onanistom z trzepaczkami, może się udać. Pamiętajmy o tym.

Wygramy, jeśli będziemy mieli, podobnie jak homoseksualiści, jedną, wspólną i jasną wizje nowoczesnego państwa XXI wieku. Państwo takie powinno być naszym sprzymierzeńcem, nie wrogiem. Państwo takie powinno zapewniać opiekę oraz równe prawa wszystkim swoim obywatelom, niezależnie od ich płci, rasy, wyznania, czy orientacji seksualnej. Ale musimy ciągle o tym mówić, mówić i mówić! Mówić jak najczęściej i we wszystkich miejscach. Mówić jak najgłośniej, krzyczeć!

Republika Czeska, owego pamiętnego dnia 15 marca tego roku, wstąpiła do klubu nowoczesnych państw XXI wieku. Pamiętajmy o tym, że i Polska może się w tym klubie znaleźć. Pamiętajmy o tym, że jesteśmy takimi samymi obywatelami, jak wszyscy inni – i skoro państwo rości sobie prawo do nadawania ślubów swym obywatelom, to nie powinno tego prawa odmawiać osobom żyjącym uczciwie, płacącym podatki, niełamiącym prawa. Pod tym względem my, onaniści z trzepaczkami, nie jesteśmy w niczym gorsi od homoseksualistów czy heteroseksualistów. Nie powinniśmy być więc gorzej przez nasze własne państwo traktowani. W końcu po to to państwo istnieje, żeby nam właśnie służyć.

Myślę, że właśnie teraz nadszedł czas na podniesienie głosu. Sukces odniesiony przez homoseksualistów w Czechach może być zwiastunem podobnego w naszym kraju. Politycy jeszcze nigdy chyba nie byli tak skorzy do podjęcia tak istotnych dla nas wszystkich (jak również dla społeczeństwa) tematów: powszechnie mówi się teraz o tolerancji, podnosi się potrzebę akceptacji różnych odmienności w społeczeństwie. Czyż powinniśmy więc czekać dłużej, ryzykując powrót na wokandę spraw mniej ważnych, jak podatki, korupcja czy bezrobocie? Nie, moi drodzy bracia – onaniści z trzepaczkami. Zdecydowanie nie.

Ja się ujawniłem. Wy też to zróbcie. Śmiało! To właśnie teraz jest nasz czas! Pokażmy nas i nasze trzepaczki wszystkim – nie dbając o to, czy ktoś sobie tego życzy, czy nie. Przyszłość będzie należała do nas. Niech żyje demokracja! Niech żyje nowoczesne państwo XXI wieku!

Tomasz Primke

19 marca 2006 r.

***

Tekst został wcześniej opublikowany w blogu A życie mija

Autor artykułu prowadzi bloga A życie mija

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *