Radosław Łozowski: „Demokracja i jej antagoniści”

Demokracja nie jest jak wiadomo ideą popularną w gronach genetycznej czy też samozwańczej arystokracji.

Uważana jest (demokracja) słusznie za system, w którym władzę dzierży pospólstwo czyli system, w którym o wszystkim praktycznie decydują ludzie obdarzeni ograniczonymi możliwościami intelektualnymi. Wzbudza więc demokracja już w abstrakcji,z racji samych jej założeń u arystokratów permanentny wstręt, który pogłębia się potęguje się podsycony widokiem na to czym demokracja jest w praktyce. Widzą arystokracji to iż demokracja, która w teorii bywa nazywana „władzą ludu” de facto czyli w praktyce jest władzą elit tyle, że dzierżoną podstępnie, nieformalnie. Podstawą światopoglądu gardzących władzą ludu arystokratów jest przekonanie o absolutnej wyższości władzy „mądrych” nad władzą „głupich”.

Problemy z uzasadnieniem swoich racji arystokracji napotykają w momencie, w którym przymuszeni zostają do bardziej detalicznego wyjaśnienia w jaki sposób tych „mądrych” wyłonić. Jakimi przy owym wyłanianiu należałoby kierować się względami i dlaczego takimi, a nie innymi. Ale w perspektywie innych wydaje się nie – do – wyjaśnienia sprzeczności ten i tak w stopniu znaczącym naszpikowany założeniami, których ciężko bronić segment światopoglądowej konstrukcji, której hołdują „arystokraci” wygląda i tak niepozornie. Człowiek mający inklinacje do emocjonalnego sadyzmu mógłby w konfrontacji z przeciwnikami ustroju demokratycznego swe dzikie żądze nadzwyczaj łatwo zaspokoić.

Do osiągnięcia intelektualnego orgazmu będącego reakcją na dostarczenia pożądanego bodźca w tym wypadku plątającego się bez ładu i składu polemisty wystarczy artykulacja kilku głosek,które składają się w zdanie – „a co z prawem własności”? W kontekście niebywałych trudności ze znalezieniem właściwej (i dowiedzeniem, że to właśnie ta jest właściwa) odpowiedzi na pytanie, które wielu całkowicie niesłusznie uważa za przedmiot, który spośród wszystkich innych najprędzej dostarczy czynników niezbędnych do udzielenia trafnej odpowiedzi na fundamentalne pytanie „Jaki system jest najlepszy?”: może zasadne byłoby przyjęcie założenia iż nie to, a inne pytanie jest najważniejsze? Owo najważniejsze poprzedzone musi być oczywiście pytaniem wstępnym. A jak wygląda ten krótki dwuczęściowy ciąg pytań? Mniej więcej tak: „Kto jest właścicielem przestrzeni państwowej, państwa?” i „Kto ma prawo do decydowania o losach swojej własności?”

Zabawnej zagwozdki dla tzw. konserwatywnych liberałów jest to pytanie dostarczycielem. Owóż oni: z jednej strony gardłujący za prawem własności, o prawie własności, oni: gotowi obrzucić każdego kto swymi poglądami owemu fundamentalnemu według nich prawu nie hołduje bądź hołduje w stopniu niezadowalająco wysokim – z drugiej (pewnie całkowicie nieświadomie) są tymi, którzy najagresywniej kontestują system, który w stopniu najmniejszym z pośród tych znanych ludzkości, istniejących owo prawo do własności neguje.

A skoro o sprzecznościach w ciągu rozumowania tych spod UPR-owej chorągwi to co bystrzejsi już na wstępie tekstu zapewne zauważyli iż krytyka ustroju demokratycznego w ich wykonaniu nieracjonalna jest także z innego punktu widzenia. Otóż (korzystając z zasobów leksykalnych kolegów Korwinów-Nicponiów): jeśli demokracja w praktyce bywa najczęściej władzą elit czyli najczęściej lewactwa to znaczy to ni mniej niż więcej niż to, że to lewactwo jest najinteligentniejsze, najbardziej przebiegłe czyli, że dylemat: jak wyłonić „mądrych” w praktyce rozwiązuje się sam. Skoro rządzić powinni mądrzy czyli jeśli przyjąć założenie, że mądrzy rządzą lepiej od głupich to trzeba też pójść dalej i uznać, że od mądrych lepsi będą bardzo mądrzy. A manipulowanie ludem jest dziedziną, w której osiągane wyniki są klarowną i adekwatną ilustracją poziomu „mądrości”.

***
Radosław Łozowski
11 styczeń 2008

Tekst został wcześniej opublikowany na blogu Radosława Łozowskiego

18 thoughts on “Radosław Łozowski: „Demokracja i jej antagoniści”

  1. O! I znowu się widzimy Panie Radosławie. 🙂

    „Demokracja nie jest jak wiadomo ideą popularną w gronach genetycznej czy też samozwańczej arystokracji.”

    wiadomo nie od dziś….

    „Uważana jest (demokracja) słusznie za system, w którym władzę dzierży pospólstwo czyli system, w którym o wszystkim praktycznie decydują ludzie obdarzeni ograniczonymi możliwościami intelektualnymi.”

    Może bardziej na miejscu byłoby określenie „ludzie gorzej poinformowani” i „nie należący do kasty rządzącej.

    „Wzbudza więc demokracja już w abstrakcji,z racji samych jej założeń u arystokratów permanentny wstręt, który pogłębia się potęguje się podsycony widokiem na to czym demokracja jest w praktyce.”

    A w praktyce demokracja jest rozlazła i mało skuteczna ale na tym polega jej urok.
    I za to właśnie ją lubię.
    A jeszcze fajniejsza i bezpieczniejsza dla Zwykłego Ludzia jest demokracja w epoce medialnej, oczywiście pod warunkiem, że media są wolne lub w miarę wolne.

    „Widzą arystokracji to iż demokracja, która w teorii bywa nazywana “władzą ludu” de facto czyli w praktyce jest władzą elit tyle, że dzierżoną podstępnie, nieformalnie.”

    Tyż prowda. Tylko że w epoce demokracji medialnej władza ( choć de facto potężniejsza ) w praktyce może mniej a już na pewno może mniej gwałcić Wolność Osobistą obywateli.
    A że podatki teraz wyższe to i władza się bardziej może obłowić, co wbrew pozorom jest dosyć korzystne. Nie opłaca się dziś ciągnąć za włosy do alkowy „poddanej ciałem” za to jest dość kasy by zaspokoić swoje nietypowe żądze zatrudniająć „publiczne panienki”czy też płatne kochanki.
    I z grubsza to DLATEGO dla Zwykłego Ludzia demokracja jest ustrojem po stokroć atrykcyjniejszym niż feudalizm na przykład.
    Bo choć Własność w demokracji trochę ucierpi, ale Wolność Osobista zdecydowanie zyskuje.
    Oczywiście dopóki demokracja nie wejdzie w faze zdegenerowaną. Ale. Czy inne ustroje się nie degenerują?

    „Podstawą światopoglądu gardzących władzą ludu arystokratów jest przekonanie o absolutnej wyższości władzy “mądrych” nad władzą “głupich”.”

    Nie byloby w tym nic złego, gdyby nie to, że arystokraci w sposób uznaniowy szacują kto głupi a kto mądry jest. „Jak rycerz do boju tak chłopi do gnoju”?
    Sęk w tym że dla arystokratów najważniejsze jest URODZENIE!
    Co prawda dziś arystokraci ze wszystkich sił temu zaprzeczają.
    Moje osobiste doświadczenia i obserwacje dowodzą, że istnieją potomkowie robotników czy chłopów wybitnie uzdolnieni i istnieją też potomkowie arystokracji tępi jak siekiera Wasyla.
    Przy czym znamienne jest, że wśród arystokratów czy konlibów występuje zjawisko ślepoty na fakty ( te fakty nie po ich mysli oczywiście ) którą można porównać chyba już tylko ze ślepotą na fakty stalinowców.

    „Problemy z uzasadnieniem swoich racji arystokracji napotykają w momencie, w którym przymuszeni zostają do bardziej detalicznego wyjaśnienia w jaki sposób tych “mądrych” wyłonić. ”

    Zgadza się! Wtedy ich standardową odpowiedzią jest „to przecież oczywiste” albo odesłanie do Arystotelesa albo Św Augustyna.

    „Jakimi przy owym wyłanianiu należałoby kierować się względami i dlaczego takimi, a nie innymi. Ale w perspektywie innych wydaje się nie – do – wyjaśnienia sprzeczności ten i tak w stopniu znaczącym naszpikowany założeniami, których ciężko bronić segment światopoglądowej konstrukcji, której hołdują “arystokraci” wygląda i tak niepozornie.”

    I wtedy ma miejsce arystokratyczny bełkot „okraszony” wstawkami ” ja ci tu mam monopol na logikę i racjonalność, a kto w to wątpi tego pozywam na walkę konno lub pieszo NA ŚMIERĆ nie na niewolę”

    „Człowiek mający inklinacje do emocjonalnego sadyzmu mógłby w konfrontacji z przeciwnikami ustroju demokratycznego swe dzikie żądze nadzwyczaj łatwo zaspokoić.”

    Też prawda ale nie do końca.
    Albowiem arystokraci ( acz nie tylko oni ) wprowadzają standard „nie ważne CO się mówi, ważne KTO mówi”. Tenże sam standard stosowali totalitarni komuniści, nie przeczę, ale arystokraci wymyślili go jako PIERWSI.

    „Do osiągnięcia intelektualnego orgazmu będącego reakcją na dostarczenia pożądanego bodźca w tym wypadku plątającego się bez ładu i składu polemisty wystarczy artykulacja kilku głosek,które składają się w zdanie – “a co z prawem własności”?”

    Pięknie! Ja bym tego lepiej nie napisał.

    „W kontekście niebywałych trudności ze znalezieniem właściwej (i dowiedzeniem, że to właśnie ta jest właściwa) odpowiedzi na pytanie, które wielu całkowicie niesłusznie uważa za przedmiot, który spośród wszystkich innych najprędzej dostarczy czynników niezbędnych do udzielenia trafnej odpowiedzi na fundamentalne pytanie “Jaki system jest najlepszy?”: może zasadne byłoby przyjęcie założenia iż nie to, a inne pytanie jest najważniejsze?”

    Ano tak!

    „Owo najważniejsze poprzedzone musi być oczywiście pytaniem wstępnym. A jak wygląda ten krótki dwuczęściowy ciąg pytań? Mniej więcej tak: “Kto jest właścicielem przestrzeni państwowej, państwa?” i “Kto ma prawo do decydowania o losach swojej własności?””

    J/W

    „Zabawnej zagwozdki dla tzw. konserwatywnych liberałów jest to pytanie dostarczycielem. Owóż oni: z jednej strony gardłujący za prawem własności, o prawie własności, oni: gotowi obrzucić każdego kto swymi poglądami owemu fundamentalnemu według nich prawu nie hołduje bądź hołduje w stopniu niezadowalająco wysokim – z drugiej (pewnie całkowicie nieświadomie) są tymi, którzy najagresywniej kontestują system, który w stopniu najmniejszym z pośród tych znanych ludzkości, istniejących owo prawo do własności neguje.”

    No właśnie!
    A przecież w demokracji własność OSOBISTA jest najlepiej chroniona nawet gdyby wziąć poprawkę na nieskuteczność państwowej policji.
    Dziś już nie do pomyślenia jest paluszek wystający z karocy i wrzask „chcę to mieć”. Ale to też może być spowodowane tym, że obfitość dóbr wszelakich jest większa niż onegdaj.
    Kiedyś zabierano chłopom kurę bo Jaśnie Panienka miała ochotę na rosół. Dziś „kurokradztwem” trudnią się najostatniejsze dziady i nawet gdy się takiego złapie, to odstawienie go na posterunek policji jest aktem miłosierdzia. Na „dołku” bedzie miał ciepło.

    Ale konlibom wisi chłopska niedola i gwałcenie ICH prawa własności wszak „po to chłop się rodzi, by kasze żarł i w kącie łzy połykał”.
    Za to bardzo ich obchodzi inna własność. Chyba największym dla nich skandalem była i Rewolucja Francuska i Wojna Secesyjna. Zwłaszcza ta ostatnia kiedy to Południowcom zabrano ich ŚWIĘTĄ WŁASNOŚĆ czyli niewolników. Prawie na każdej konlibowej stronce można znależć Sztandar Konfederacji.

    „A skoro o sprzecznościach w ciągu rozumowania tych spod UPR-owej chorągwi to co bystrzejsi już na wstępie tekstu zapewne zauważyli iż krytyka ustroju demokratycznego w ich wykonaniu nieracjonalna jest także z innego punktu widzenia. Otóż (korzystając z zasobów leksykalnych kolegów Korwinów-Nicponiów): jeśli demokracja w praktyce bywa najczęściej władzą elit czyli najczęściej lewactwa to znaczy to ni mniej niż więcej niż to, że to lewactwo jest najinteligentniejsze, najbardziej przebiegłe czyli, że dylemat: jak wyłonić “mądrych” w praktyce rozwiązuje się sam.”

    No właśnie…

    „rządzić powinni mądrzy czyli jeśli przyjąć założenie, że mądrzy rządzą lepiej od głupich to trzeba też pójść dalej i uznać, że od mądrych lepsi będą bardzo mądrzy. ”

    Ano.

    „A manipulowanie ludem jest dziedziną, w której osiągane wyniki są klarowną i adekwatną ilustracją poziomu “mądrości”.”

    No cóż. Zmieniają się czasy i zmienia się „wiara ludu”.
    Kłamstwa arystokratów ( o boskim pochodzeniu i o prespektywie smażenia się w ogniu piekielnym tych co w to wątpią ) są już stare i zużyte.
    A kłamstwa lewicy wciąż cechuje świeżość i przez to mają wzięcie.

    A skąd rozżalenie arystokratów i konlibów?
    Stąd, że nie oni teraz rządzą ( lub zakres ich władzy jest nie taki jak by sobie tego życzyli ).

    A arystokraty myśl cała to de facto Moralność Kalego.

    Jak szlachcic zabierać kurę chłopu ( bo Jaśnie Pani chce rosół ) to dobrze, a jak robić to komunista ( by opylić ją na lewo a biednym dać góra 1/10 tejże kury ) to źle!

    A gdyby przyjrzeć się uważniej o to samo chodziło i jednemu i drugiemu. Jeden i drugi dba niemal wyłącznie o własny „bęben” i własną rodzinę.

    Zaznaczam wyraźnie ( dla ustalenia uwagi ) że nie gloryfikuję komunistów.

    I to by było na tyle,

    Pozdro,

  2. Po pierwsze mądrość, to nie bystrość, spryt i inteligencja.
    Po drugie arystokracja nie oznacza rządów najmądrzejszych, a rządy najlepszych. Czyli najczęściej najdzielniejszych i najodważniejszych np. we Włoszech przyznawano tytuł za zasługi lub pozwalano bardzo bogatym go kupić i nie było problemu w selekcji elity. Zwracam również uwagę, że elity powstają same samoistnie. Po przez:
    1. Zdobywanie autorytetu;
    2. Czynienie jednych ludzi odpowiedzialnymi za innych;
    3. Długoterminowe umowy i ich przedłużanie zamiast szukania zastępstwa;
    4. Konkurencje o najlepsze stanowiska;
    5. Powstawanie majątków.

  3. No i znowu tylko Ty Apfelbaum.

    „Po pierwsze mądrość, to nie bystrość, spryt i inteligencja.”

    Zgadzam się.

    „Po drugie arystokracja nie oznacza rządów najmądrzejszych, a rządy najlepszych.”

    Tylko jak zdefiniować tych najlepszych.
    Może i protoplaści rodów byli mężni i silni za to ich potomkowie i potomkowie potomków… ech..
    Bielactwo, hemofilia, syf i malaria.

    Wiecie? Trochę wolno dziś myślę i mam „kaczmarski” nastrój. Chyba przez tą pogodę.
    więc znowu coś wkleję.

    Samosierra

    Pod prąd wąwozem w twarz ognistym wiatrom
    Po końskie brzuchy w nurt płonącej lawy
    Przez szwoleżerów łatwopalny szwadron
    Gardła armatnie kolanami dławić

    W mokry mrok topi głowy szwoleżerów
    Deszcz gliny, ziemi i rozbitej skały
    Ci, co polegli – pójdą w bohatery
    Ci, co przeżyją – pójdą w generały

    Potem twarz z ognia jeszcze nieobeschłą
    Będą musieli w szczere giąć uśmiechy
    Z oczu wymazać swoją hardą przeszłość
    Uszy nastawić na szeptów oddechy

    Zwycięskie piersi obciążą ordery
    I wstęgi spłyną z ramion sytych chwały
    Ci, co polegli – idą w bohatery
    Ci, co przeżyli – idą w generały

    Potem zaś czyści w paradnych mundurach
    Galopem w wąwóz wielkiej polityki
    Gdzie w deszczu złota i kadzideł chmurach
    Pióra miast, armat, państw krzyżują szyki

    I tylko paru nie minie pokuta
    W mrowisku lękiem karmionych koterii
    Nieść będą ciężar wytrząśniętej z buta
    Grudki zaschniętej gliny Somosierry

    Nie ten umiera co właśnie umiera
    Lecz ten, co żyjąc w martwej kroczy chwale
    Więc ci, co polegli, poszli w bohatery
    Ci, co przeżyli – muszą walczyć dalej

    Jacek Kaczmarski

    „Czyli najczęściej najdzielniejszych i najodważniejszych np. we Włoszech przyznawano tytuł za zasługi lub pozwalano bardzo bogatym go kupić i nie było problemu w selekcji elity. ”

    We Włoszech może tak. W XIX wiecznej Anglii tytuły mozna było WYŁĄCZNIE kupić i jeszcze w czasie II WŚ tytuły oficerskie przysługiwały tylko szlachcicom.

    „Zwracam również uwagę, że elity powstają same samoistnie. Po przez:
    1. Zdobywanie autorytetu;”

    Jerzy Owsiak też go ma a i tak na prawicowych forach nic tylko trąbią o Wielkiej Orkiestrze Lewackiej Pomocy.

    2. Czynienie jednych ludzi odpowiedzialnymi za innych;

    Tu jest duże niebezpieczeństwo nadinterpretacji.

    3. Długoterminowe umowy i ich przedłużanie zamiast szukania zastępstwa;

    Niekiedy na całe pokolenia :-(((

    4. Konkurencje o najlepsze stanowiska;

    Zależy na jakich zasadach ta konkurencja ma polegać.

    5. Powstawanie majątków.

    Niestety prawie wszystkie WIELKIE majątki powstawały w drodze przestępstwa lub zawieruchy dziejowej. Albo też na skutek spodobania się komuś moznemu.

    I na tym kończę,

    Pozdro,

  4. Zgadzam się z poglądem o przewadze rządów mądrych nad głupimi (w stosunku do odwrotnej sytuacji) i kompletnie nie rozumiem co to ma wspólnego z jakąkolwiek arystokracją. Jeszcze lepsza byłaby władza mądrych nad mądrymi, ale jak powiedział Szwejk, jakby wszyscy byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi zgłupiałby od tego.

    Podziwiam sztukę autora w zaprezentowaniu następującej demagogii:
    Skoro rządzić powinni mądrzy czyli jeśli przyjąć założenie, że mądrzy rządzą lepiej od głupich to trzeba też pójść dalej i uznać, że od mądrych lepsi będą bardzo mądrzy. A manipulowanie ludem jest dziedziną, w której osiągane wyniki są klarowną i adekwatną ilustracją poziomu “mądrości”.

    Postaram się odpowiedzieć w tym samym stylu. Siła jest pożądaną cechą boksera, ale nie jedyną. Spryt i inteligencja przydaje się do sprawowania władzy, ale konieczne są (z punktu widzenia rządzonych) jakieś walory moralne i chociażby chęć działania dla dobra wspólnego. Zdolność do manipulowania ludem właśnie wyklucza osobnika z listy kandydatów na władców. Czyli autor udowodnił, że demokracja prowadzi do wyboru ludzi niewłaściwych. Z tym dowodem się nie zgadzam.

  5. ALL: sorry ,ze nie odpowiadalem ale nie mialem pojecia ,ze ten tekst wszedl (to jest wiedzialem ,ze go wyslalem ale nie wiedzialem ,ze opublikowali) dopiero teraz zauwazylem…na wszystkie komentarz odpowiem jutro…dzisiaj sorry ale naprawde nie moge…..

  6. Radek FF: tobie koles odpowiem tylko tak na szybkiego ,ze za cholere nie zrozumiales o co mi chodzi…

  7. ach i jeszcze jedno bo nie uscislilem i sa klopoty:terminu „arystokracja” uzylem jako okreslenia umownego -jego znaczenie w tym kontekscie jest w dosc duzym stopniu inne od znaczenia wlasciwego…

  8. No właśnie Radosławie Łozowski. Pojęcie arystokraty jest dość płynne.
    Jak dla mnie niekoniecznie musi to być arystokrata krwi wywodzący się wprost od Romanowych czy innych Habsburgów.
    Są także „Czerwoni Arystokraci” lub po prostu aroganccy DZIEDZICZNI bogacze, choć ci ostatni niekoniecznie muszą mieć sygnet na palcu.
    Albo po prostu ci którym z różnych powodów ( najczęściej zachowanie władzy i majątku po wieki wieków ) popierają wszelakie systemy konserwatywne, klerykalne czy autokratyczne.

    Na mojej wiosce ( skąd pochodze ale już tam nie mieszkam ) ostatnimi laty „arystokratami” nazywa się ludzi wykształconych i majętnych no i specyficznych.

    Cechuje ich to że:

    – Szpanują z umiarem
    – Jeżdzą dobrymi samochodami acz niekoniecznie to jest BMW
    – Oczywiście mają niezgorszą chałupę i działkę a na niej dużo kwiatów a warzyw jakby mniej.
    – Oni decydują ile będa mieli dzieci, rodzą ich raczej mało.
    – Proboszcz im raczej nie podskoczy i to determinuje punkt poprzedni.
    – Zwykle są średnio pobożni ( lub mało ) ale dość obficie sponsorują miejscową parafię.
    – Bardziej ich jednak interesuje sztuka sakralna i ochrona zabytków niż co Ksiądz Proboszcz powiedzieli
    – Są umiarkowanie agresywni ( przynajmniej publicznie ).
    – Mogą sobie pozwolić na luksus miłosierdzia ( nie zabijają ani nie usypiają psa choć już stary, ślepy i chałupy nie upilnuje. Jeśli jeżdzą konno to stary koń też może liczyć na dożywocie )
    – Ponadto rzeczony koń czy pies nie dostaje odpadków tylko pełnowartościową karmę/paszę a „arystokrata” nie jęczy że drogo ( przynajmniej nie przy ludziach”
    – Raczej nie bijają swoich dzieci ( przynajmniej nie przy ludziach )
    – Ich dzieci z reguły są czyste i zadbane.
    – Ich kobiety robią w życiu to co chcą a nie to co muszą. ( to budzi najwieksza zazdrość )
    – Często są hobbystami i indywidualistami . A zatem niekoniecznie tenis a na przykład astronomia choć kasy ani nowych lukratywnych znajomości z tego nie ma.
    – Mają sporo książek i niekoniecznie tych „topowych” i najmodniejszych.
    – Rzadko kiedy są oni miejscowi aczkolwiek trafiają się Podlasianie w 2 i 3-cim pokoleniu.
    – Oczywiscie mają w pełni funkcjonalną łazienkę i kibel „wewnętrzny”. Aczkolwiek już i wśród zwykłych chłopów jest już z tym lepiej niż 15-20 lat temu.
    – Rzadko kiedy mają poglądy konserwatywne, częściej liberalne a nierzadko lewicowe.

    Ciekawy opis? Jak niewiele czasem potrzeba ludziom do szczęścia by poczuć się „arystokratą”.

    Oczywiście ja, pisząc o arystokratach na licznych postach nie miałem na myśli tych „arystokratów” zważywszy na to, ze ich „tradycja” to niespełna jedno dzisięciolecie.

    I to by było na tyle,

    Pozdro,

  9. @Radosław Łozowski:
    Zrozumiałem koleś. Chciałeś zarzucić nieracjonalność krytykom demokracji, zakładając że nikt nie dostrzeże demagogii w rozumowaniu. A nie ma nic gorszego niż bronić dobrej sprawy złymi argumentami.

    Czy będzie „na wolnego”?

  10. Apfelbaum :dobrze przyznaje panu racje…z tym,ze to w zaden sposob nie wplywa na stan rzeczy…to jest :odniosl sie pan tylko do jednego z mniej waznych segmentow tekstu,przywali pan w ten segmen i troche go naruszyl uwidacznajac temu ,ktory go zbudowal w ,ktorych miejsach popelnil pomylke…ale segment glowny,najwazniejszy w dalszym ciagu pozostaje nienaruszony…
    chociaz i z tym co pan napisal moznaby polemizowac..tzn.uwidocznic praktyczna karkololnosc potencjalnej proby wcielenia tego rozumowania w czyn…w dalszym ciagu nie ma sposobu na wylonienie tcyh „najlepszych” w dalszym ciagu nie bardzo wiadomo ,ktore kryteria brac pod uwage a ,ktore nie.,ktore cechy sa znaczace bardziej a ,ktore mniej?
    co wazniejsze spryt czy walory moralne?czy niedobro pierwszego mozna powetowac nadmirem drugiego czy nie ,a moze na odwrot?
    czy mozna tolerowac calkowity brak ,ktoregos z czynnikow?wreszcie dlaczego te akurat czynniki nalezy uwzgledniac i dlaczego to wlasnie wedlug nich powinno sie orientowac w ocenie czyjejs zdatnosci do rzadzenia panstwem…
    poza tym umiejetnosc manpipulowania ludem dojscia do wladzy,utrzymania sie przy niej to kwestia nie tylko inteligencji w sensie scislym ale i umiejetnsoci strategicznego myslenia,sprytu,umiejentnosi przewidowania,zdolnosci do korygownia swoejego myslenia i postepowania w zaleznosci od zmiany kontekstu ,to tez kwestia finansow czyli gospodarnosci,umiejetnosci dobycia majatku…jest jeszcze jakis czynnik ,ktory sklada sie na madrosc???bo jesli nie to zakladajac ,ze prawica jest moralnie lepsza od lewicy stajemy przed dylematem co istoniejsze :madrosc czy walory moralne?i dlaczego?

  11. Radek FF:A ja ci mowie ,ze nie zrozumiales..patrz komentarz powyzej…ja wcale nie staralem sie znalezc odpowiedzi na pytanie jakie cechy powinien uosabiac rzadzacy i dlaczego te i w konsekwencji kto rzadzilby najlepiej…ja staralem sie dowiesc ,ze glownym pytanie/czynnikiem determinujacym poglad na sprawy ustrojowe powinno byc nie pytanie zaprezenotawae powyzej ale inne :kto ma prawo do rzadzenia panstwem….

  12. Skoro rządzić powinni mądrzy czyli jeśli przyjąć założenie, że mądrzy rządzą lepiej od głupich to trzeba też pójść dalej i uznać, że od mądrych lepsi będą bardzo mądrzy. A manipulowanie ludem jest dziedziną, w której osiągane wyniki są klarowną i adekwatną ilustracją poziomu “mądrości”.- a ja w tym zdaniu zadnej sprzecznosci,aberacji nie widze…dalej sadze ,ze madry to ten kto potrasfi osiagnac cel jaki osiagnac sobie zalozyl…i dalej sadze ,ze ta demokratyczna walka a wlasciwie jej rezulat dosc adekwatnie obrazuje roznice w poziomie madrosci miedzy jednymi a drugimi…co innego madrosc a co innego „walory moralne….

  13. Panie Timurze..te cechy ,ktore pan wymienil wg mnie sa udzialem raczej tzw.klasy sredniej ,ktora faktycznie nie jest niczym co moznaby nawet od biedy nazwac imitacja arystokracji a jedynie a jedynie majcym tendencje do snobizmu i ostentacji mieszczantwem…arystokracja to chyba byloby byc cos wiecej….

  14. Panie Radosławie Łozowski. Ma Pan na mysli to co napisałem na początku swojego postu czy może „arystokrację” opisaną na końcu postu czyli coś co miejscowa ludność Podlasia nazywa „arystokratami”?

    Bo faktycznie ci „arystokraci” z Podlasia to jest middle-midlle class a są zwani tak gdyż kontrast materialny pomiędzy nimi a małorolnym chłopstwem jest OGROMNY.
    No i kler je im z ręki a raczej zawiera układ „finansowanie dzwonnicy za święty spokój”.

    Przy okazji powiem że teoria Friedmanna o Dobrym Sąsiedztwie legła w gruzach.
    Jak ktoś potrzebuje uzasadnienia to uzasadnię.

    Pozdro,

  15. to widac Polska nie jest taka jedborodna…ja miekszkam w Zachodnipomorskim paredziesiat kilometrow od Szczecina,kolo Stargardu Szczecinskiego tez w malej miejscowosci i zadnych wiekszych roznic nie widze…przed moim blokiem stoja niegorsze furki niz na Szczecinskich osiedlach,ludzie ubieraja sie jak miastowi,mowia itd…na wsiach zadnej bidy tez raczej nie ma…znaczy sie chalupy sa obskurne zazwczaj ale prawie kazda ma na scianie talerz a w ogordzie jakis samochod(nie malucha)…
    ze niby ci lepsi z racji jakrawie lepszej sytacji finansowej wzbudzaja w u tych drugich zawisc?

  16. „Jak ktoś potrzebuje uzasadnienia to uzasadnię.”
    ja 😀

    a z tym „panowaniem” sobie nawzajem to może teraz już nie popadajcie w kolejną skrajność:)

  17. No dobrze Quatryk! Tobie i Kuskowskiemu nie „panuję” bo tak się umówiliśmy.
    Jak się z innymi umówię, to też „panować” nie będę.

    Ach polskije Pany! Daże prostyje tufli to u nich PANtofle! 😉

    @ Radosław Łozowski.

    Polska faktycznie nie jest jednorodna. Dopiero teraz Pan to odkrył?
    Podlasie to jest Ściana Wschodnia. wielokrotnie „karana” za oporność.
    Na Podlasiu chałupy są jeszcze drewniane, choć od 10 rż nie widziałem już słomianej strzechy. Kto wziął kredyt za Gierka i się załapał ten ma murowanego „kloca polskiego” no i trochę jest domów „pobełżykowych”.

    Co do zawiści to aż tak źle nie jest. wioski są raczej biedne ale mało jest wsi post PGR-owskich. Tu nie chodzi tyle o zawiść materialną, ile o nierówne traktowanie ludzi.

    Teoria o Dobrym Sąsiedztwie miały spowodować ( wg Friedmanna ) poprawę jakości infrastruktury i usług oświatowych.

    Nic z tego.
    „Arystokraci” używają Propanu Butanu albo płyt ceramicznych ( na „siłę” ) i sieci gazowniczej jak nie było tak nie ma. Miejscowi używają albo też propanu butanu albo… „angielki” z fajerkami jak za króla ćwieczka.

    Wiejska szkoła jest jaka była. Nauczyciele ci sami co 20 lat temu. „Arystokraci” wożą swoje dzieci do szkoły w powiecie, albo wynajętym busikiem do szkoły prywatnej w Białymstoku.

    Nawet nie rozbudowano sieci energetycznej choć od czasów Gierka zapotrzebowanie na prąd drastycznie wzrosło. Ciągle pada stacja bezpieczników.

    Poza tym Dobre Sąsiedztwo miało unowocześnić region i ( już nie wg Friedmanna ale wg mnie ) spowodować przemiany obyczajowe na wsi by wreszcie zniknęły resztki feudalizmu.

    I tu zawiodłem się SRODZE!
    Proboszcz jak trząsł wioskę tak trzęsie a „arystokraci” zamiast proboszcza utemperować zawarli z nim układ „dofinansowanie dzwonnicy za święty spokój”.
    No i kobiety „arystokratów” mogą mieć kolczyki w pępku i jedwabne kurtki a miejscowe nie! 🙁

    Ot i tyle.

  18. @Radosław Łozowski

    Dla mnie odpowiedź jest w miarę prosta.

    Kto ma prawo do rządzenia państwem? Nikt i najlepiej, żeby państwa nie było.

    Demokracja (władza ludu) i republika (państwo publiczne) to też nie to samo.

    @ALL

    Chciałbym polecić blog Imperium Marionetek do czytania o problemach z demokracją, tym razem z punktu widzenia demokraty i republikanina.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *