Patryk Bąkowski “Nigdy więcej czyli Milton i Ben dwa bratanki”

Znalazłem właśnie sobie ciekawy artykuł z 2005 roku kiedy to nijaki Ben Bernanke obejmował po nijakim Alanie Greenspanie stołek w FEDzie. Z uwagi na to co się dzieje dziś artykuł jest bardzo zabawną formą rozrywki. Otóż w skrócie chodzi o to jak to Ben uczył się fachu studiując kryzys lat 30. No i tak Ben chwali się jak to wziął sobie do serca Miltonową teorie tego kryzysu.
Zacznijmy jednak od najpiękniejszego cytatu z tego artykułu:

W czasie obchodów 90-lecia urodzin Miltona Friedmana w 2002 roku Ben Bernanke zwrócił się do jubilata (wówczas będąc jednym z członków zarządu Fed): – Co do Wielkiego Kryzysu, ma pan całkowitą rację – to my jesteśmy temu winni. Bardzo nam przykro. Dzięki panu nigdy więcej tego nie zrobimy.

Dobre. Naprawdę mocna rzecz. To co dzieje się dziś to zapewne ta wstrętna niewidzialna ręką Adama Smitha.

Co jednak ma na myśli Ben mówiąc do Miltona: “ma pan całkowitą rację” – wyjaśnienie znajduje sie nieco wyżej:

(…)Dopiero w 1963 r. sprzeciwili mu się Milton Friedman i Anna Jacobson Schwartz, którzy w swojej historii amerykańskiej polityki monetarnej napisali, że Wielkiemu Kryzysowi winny był Fed i jego błędna polityka.

Po pierwsze, Fed nierozważnie podniósł stopy procentowe w 1928 r., aby ukrócić spekulacje giełdowe, co sprowadziło w kolejnym roku recesję. Następnie pozwolono upaść tysiącom banków, co znacznie ograniczyło podaż pieniądza. Fed obawiał się między innymi, że niskie stopy zniechęciłyby do dolara zagranicznych inwestorów. (…)

A to ci ciekawe. Takich kwiatków w tym artykule jest sporo. Przyjrzyjmy się zatem temu czego jakoś zarówno Ben jak i Milton nie dostrzegli.

Najpierw rzecz bardziej ogólna dotycząca tego czemu to przez “podniesienie stóp” (czyli zmniejszenie podaży pieniądza) ponoć nastąpiła recesja. Chciałbym zwrócić uwagę że w latach 1921-1929 podaż zielonych (czyli całkowita ich ilość na rynku) wzrosła z 45 miliardów dolarów do 73 miliardów. Zwyczajnie FED “wydrukował” w ciągu 8 lat 28 miliardów dołków. Oczywiście drukował je poprzez politykę niskich stóp procentowych czyli taniego kredytu. Tani kredyt powodował powstawanie bardzo ryzykownych inwestycji które prędzej czy później były skazane na porażkę. Co więcej w takim systemie zdrowa tkanka gospodarki bardzo szybko musi ulec i sama zakażona zostaje tanim pieniądzem. Zwyczajnie jeżeli zachowuje się w takim systemie pozory konkurencji no to każde rentowne przedsiębiorstwo musi konkurować z ryzykantami jadącymi na tanim kredycie, przez co nawet najlepiej prosperujące przedsiębiorstwo bierze kredyt na dynamiczniejsze konkurowanie – w takim wyścigu szczurów jak wiadomo bardzo łatwo o błędy.
W każdym razie bzdurą jest twierdzenie że FED podniósł stopy w 28 r. Milton a za nim Ben twierdzą że to właśnie z winy FEDu zapanował kryzys bo FED zmniejszył podaż zielonych. Prawda jest jednak taka że FED od początku 28 roku do 33 zmniejszył stopy z 6% do 1,5% a i przy okazji wpompował do banków miliony. Podaż zwyczajnie spadała bo po pierwsze nikt nie jest takim debilem aby w czasie kryzysu brać jakikolwiek kredyt (co jest głównym narzędziem zwiększania podaży kasiorki papierowej) a po drugie wszyscy wykonywali run w celu ratowania tego co pozostało. Dokładny opis na czym cały kryzys polegał można znaleźć tutaj.
Przy okazji o ile mnie dobrze pamięć nie myli to i faktycznie coś tam było na rzeczy z tym że kryzys był trochę i perfidnie sterowany – małe banki nie tylko upadały ale i były wchłaniane przez gigantów. Kto na tym zyskał a kto stracił można się domyślić.
Przy okazji tego wszystkiego należałoby zająć się również i rządem. Odpuścimy sobie to tym razem bo zwyczajnie przydupasami nie ma co się zajmować.

Patrząc na to wszystko jak tu się nie śmiać dzisiaj z Bena.
Prześledźmy krok po kroku co przez lata robił Alan i co kontynuował Ben. Bieremy sobie wykresik:
Image:Components of the United States money supply2.svg

Na wykresiku są różne M-y. Ogólnie najbardziej interesuje nas wskaźnik M3 – czyli ilość pieniądza w systemie – nie chodzi tu o papierki ale też o wszelkie salda wirtualne – czyli łączną kaske którą teoretycznie można zmaterializować (przy okazji pamiętacie jak nijaki Skrzypek nie do końca wiedział co to są M-y i który eM co obejmuje ?:D). I tu niespodziewanka – okazuje się że od roku 2006 Ben stwierdził że świat nie jest godny aby posiadać takie informacje i zwyczajnie przestał informować ile zielonych produkuje.
Na pomoc przychodzą nam wstrętni reakcjoniści z shadowstats:
m3 shadowstats

Jednym słowem Ben wraz z Alanem zarzucali przez lata rynek papierkiem (przy czym Alan gdzieś tam zachował resztki rozsądku albo raczej w tym swoim kombinowaniu było sprytny na tyle że nikt się nie pokapował co i jak) a teraz Ben stwierdził że lekarstwem będzie.. tu chwyt retoryczny ala Ziobro… zagadka… jeszcze większe zarzucanie rynku papierkiem.

Poza mechanizmami które opisałem wyżej które działały wtedy i zadziałają i dziś, jest jeszcze jedna istotna rzecz w tym wszystkim. Za zwyczajny debilizm albo raczej ratowanie tyłków kumpli przez Bena zapłacimy my wszyscy.
Po pierwsze kryzysem albo raczej słuszną korektą czyli falą bankructw inwestycji w które fatalnie zainwestowano kredytowy pieniędzy, która to fala nie niosłaby za sobą tyle ofiar gdyby Ben nie myślał że jest bogiem i może sterować rynkiem.
Po drugie zapłacimy każdy po równo zgodnie z ideami socjalizmu z własnych kieszeni. Ktoś powiedział mi kilka tygodni temu że przecież ECB (European Central Bank) trzyma stopy a i wciąż widzimy i się cieszymy że euro do dolara wciąż zyskuje na wartości. Wbrew pozorom nie jest to optymistyczna informacja. Nie jest ona od dawna optymistyczna dla żadnego kraju który ma w swoich rezerwach walutowych tony zielonych papierków. Co zrobić żeby te papierki jednak były coś warte? – ano zespół w zespół zaczyna się zabawa w światową interwencję banków centralnych i wyścigi który z nich lepiej ograbi poprzez inflacje swoich obywateli.

O ile pan Skrzypek nadal nie wiem co to jest M3 mamy szanse że nie zacznie się bawić z kolegami z innych CB i mimo kryzysu możemy cieszyć się z rosnącej wartości złotówki. Na razie celem naszego NBP pozostaje walka z inflacją z czego należy się cieszyć, choć co i róż słychać że padają tam jakieś fajne pomysły na to aby osłabiać zyla.
Przy czym warto zaznaczyć że nadzieja to matka głupich. W czasie kryzysu bardzo trudno rządom oprzeć się pokusie uruchamiania drukarki.

Na koniec jeszcze takie małe spostrzeżenie w ramach – qatryk poszukuje spisku. Czy przypadkiem nie jest to i tak że system się wali bo miał się zawalić. Bo amero czyli nowa waluta ameryki już czeka i przebiera nóżkami co by po trupie dolara wejść na światowe salony?
Aktualnie jest pewne jedno – Ben katuje światowy system walutowy. I mogłoby to nawet cieszyć że papier okaże się papierem gdyby nie to że jak zwykle niewinni dostaną po dupie.
Gdy banki centralne zaczną swoją interwencje w ciągu kilku miesięcy poczujemy ostatni ciepły oddech. Prawda znana to nie od dziś że gdy coś umiera na chwile przed śmiercią jest pełne życia. To tak abyśmy dostając obuchem w łęb przypadkiem nie zdążyli sie zorientować.

No cóź na tym chyba skończę a dla tych co ciekawi tematu i tego jak się szary ludzik winnien bronić, na bierząco warto czytać u cynika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *