Zwolennicy obrony życia od chwili poczęcia stanowią wśród libertarian dosyć dużą grupę: 1/3 w Ameryce, w innych krajach (np. w Polsce) proporcje mogą być nawet korzystniejsze. Ponieważ i ja zaliczam się do tej grupy – więc postaram się opisać tą grupę, jej podstawy oraz zasady.
Frakcje pro-life
Grupa pro-liferów dzieli się, przede wszystkim, na dwie mniejsze frakcje: umiarkowaną i radykalną. Tak naprawdę, są między nimi różnice większe, niż między lewicą a prawicą oraz niż między 'ciepło’ a 'zimno’. Podczas gdy to, co nas łączy, to niechęć do aborcji, czyli zabijania nienarodzonych, tym, co nas dzieli jest traktowanie tego zjawiska, i jego odnoszenie do naszego ideału ładu społecznego.
„Umiarkowani” pro-liferzy uważają po prostu, iż, ponieważ aborcja jest zła, więc żadna władza nie powinna jej popierać — nie powinna jej finansować, ułatwiać, zachęcać do niej, wspierać jej wykonywania itd. Nie jest to jednakże żadne zaskoczenie wśród libertarian — ludzie, którzy w ogóle nie chcą państwa albo chcą go w minimalnej wersji 'nocnego stróża’ nie będą przecież dążyć do tego, aby państwo wykonywało jakiekolwiek 'zabiegi medyczne’, ani nie będą tego popierać — tym bardziej, że „zabieg” aborcji oznacza zabicie istoty żywej. Ta frakcja pro-liferów niewiele więc różni się od frakcji pro-choice. Mam wrażenie, że ci ludzie kierują się po prostu osobistą niechęcią do aborcji, którą uznają po prostu za niemoralną, podobnie jak w oczach innych niemoralny jest np. wolny seks lub antykoncepcja.
Frakcja „radykalna” ma radykalnie inne podejście. Do tej frakcji i ja się zaliczam. Jako radykalni pro-liferzy uważamy po prostu, iż jednostka ludzka zaczyna się w momencie POCZĘCIA; i z tego to faktu wynikają WSZELKIE konsekwencje, które dotyczą jakiejkolwiek jednostki ludzkiej — przede wszystkim, zaistnienie niezbywalnych praw do Życia, Wolności i Własności. My nie różnicujemy tych praw, ani ich naruszania ze względu na ich przynależność do „nienarodzonego” lub „narodzonego” tak samo, ja nie różnicujemy ich ze względu na przynależność do „dziecka” lub „dorosłego”, do „Chrześcijanina” lub „Żyda”, albo do „Europejczyka” lub „Afrykańczyka”. Mówiąc wprost: BEZ WZGLĘDU na jakiekolwiek cechy przygodne, KAŻDA jednostka ludzka ma TAKIE SAMO prawo do Życia, Wolności i Własności.
Niezależnie również od wszelkich tego rodzaju podziałów powinno być traktowane naruszenie któregokolwiek z tych praw (traktowane zgodnie z aktualną doktryną prawa karnego). Od momentu, w którym Człowiek się zaczyna, jest taką samą pod względem praw, jak każda inna, jednostką, i podlega tym samym libertariańskim zasadom oceny co do swojego Człowieczeństwa. Innej drogi po prostu nie ma a ta, której niektórzy próbują szukać (wartościowanie człowieczeństwa i wynikających z niego praw wg np. wieku, inteligencji, poziomu emocjonalnego) jest po prostu drogą do nikąd, która, wprowadzona w życie, byłaby śmiertelnym zagrożeniem dla każdego człowieka, nie mniejszym niż nazizm lub komunizm.
Dlatego też aborcję uznajemy za takie samo morderstwo, jak zaciukanie nożem dorosłego lub dziecka (urodzonego) w ciemnym zaułku i domagamy się takiego samego, niedyskryminacyjnego traktowania tego czynu przez prawo. CZY i jakie kary mają obowiązywać za morderstwo, jest już sprawą drugorzędną, zgodną z doktryną prawa karnego, i nie ma żadnego wpływu na ten fakt.
Kto ma rację?
Uważam, iż wśród stronnictwa pro-life, tylko frakcja radykalna jest tak naprawdę konsekwentna. Tylko ona naprawdę różni się od dopuszczającej aborcję frakcji „pro-choice”. My, radykałowie opieramy swój pogląd nie na moralnej antypatii do „metod kontroli urodzeń” (wielu z nas akceptuje nieszkodliwą dla osoby trzeciej antykoncepcję taką, jak prezerwatywy, 'kalendarzyk’, pigułki nieporonne itd.), lecz na szacunku dla każdego życia ludzkiego, i niepodważalnym założeniu, iż nikt nie ma prawa decydować o człowieczeństwie drugiej osoby.
Kto przeważy i co robić. Podsumowanie.
Należy jeszcze rozważyć, KTO ma rację w ruchu libertariańskim. Podział pro-life v. pro-choice jest bardzo silny i nieraz prowadził do ostrych i nieprzyjemnych zatargów. Należy jednak działać jak ludzie dorośli, być konsekwentnym, rozsądnym i stanowczym. Podczas, gdy rozsądek nakazuje utrzymać JEDNOŚĆ ruchu wolnościowego (E Pluribus Unum!), konsekwencja i stanowczość pokazują wyraźnie, iż przyświecające pro-choicerom idee „prawa” do zabijania niewinnych istot ludzkich – do których zaliczają się dzieci poczęte i każdy inny człowiek nieinicjujący agresji – są absolutnie SPRZECZNE z leżącym u podstaw libertarianizmu założeniem o prymacie i niezbywalności Życia, Wolności i Własności każdej jednostki. Czy więc libertarian 'pro-choice’ można nazwać libertarianami? Choć w wielu sprawach nas wspierają (np. w sprawach gospodarczych, dot. prawa do stylu życia itd), to jednak ciężko uznać ich za stuprocentowych libertarian – odrzucają oni bowiem wywodzący się z Biblii, a rozwijany m.in. przez Tomasza Jeffersona zbiór zasad etycznych, gdzie Życie, Wolność i Własność człowieka nieinicjucjącego agresji nie mogą w żadnym przypadku i pod żadnym pozorem być naruszane.
Umiarkowani pro-liferzy mają znacznie bliżej do stuprocentowego libertarianizmu, ale i tak musza popracować nad swoim systemem wartości i przemyśleć wiele poważnych spraw — przede wszystkim, wiążących się z konsekwencją Zasady Nieagresji oraz ochrony Życia, Wolności i Własności.
I nie ma znaczenia, co neolibertariańscy autorzy i autorytety próbują twierdzić. NIE MA wolności bez życia, ani ochrony wolności bez ochrony życia, koniec, kropka. Ciesz się więc, że Twoi rodzice byli pro-life, inaczej nici byłyby z Twoich starań o zwiększenie wolności (bo nie byłoby Ciebie na świecie). Jeśli należysz do radykalnej frakcji pro-life, to możesz być z siebie dumny (dumna) – znaczy to po prostu, iż wyciągasz prawidłowe wnioski. Jeśli zaś nie — to zapraszamy do przyłączenia się do nas. Każdy człowiek w swoim życiu błądzi, i grzechem jest nie błądzenie, lecz niewychodzenie z błędu – ci, którzy wyszli, są bogatsi o nowe przemyślenia, doświadczenia i doznania moralne, i stają się najzawziętszymi przeciwnikami błądzenia, spieszącymi na pomoc każdemu, komu zdarzy się zabłądzić.
W Imię Życia, Wolności i Poszukiwania Szczęścia
Krzysztof „Critto” Sobolewski
(c) Copyright by Krzysztof „Critto” Sobolewski 29.VI.2001
Przedruk, kopiowanie, rozpowszechnianie i dystrybucja dozwolone bez żadnych ograniczeń w dowolnym celu. Modyfikacje dozwolone pod warunkiem ich wyraźnego zaznaczenia w tekście i poinformowania o tym, kto modyfikował, lub napisanie, iż modyfikacja jest anonimowa. W żadnym wypadku podpis autora, tj. wyrazy: Krzysztof „Critto” Sobolewski nie mogą być usunięte ani zmienione.
***
Tekst był wcześniej opublikowany na stronie autora