Patryk Bąkowski

Patryk Bąkowski “Witamy w świecie wybitnych myślicieli”

Za komuny było lepiej. Tak dziś doczytałem u Łysiaka w masońskiej i żydowskiej Gazecie Polskiej. I zgodzę się z panem Łysiakiem. Oczywiście całość jego rozważań jakoś już mnie nie za bardzo pociąga, bo jakieś takie miałkie. Nie dotykają w żaden sposób sedna i zwalają wszystko na rzeczy w których moim zdaniem kompletnie winy nie ma. Winy za stan obecny (a tą pornografię to już by sobie naprawdę pan Łysiak mógł podarować i nie wciągać jej do swojej pralni brudów).

Moim zdaniem konkluzja jest jedna. Postacie odsądzane od czci i wiary, myśliciele którzy odeszli ponoć do lamusa historii wraz z tym pięknym ustrojem, nie wtedy a właśnie dziś święcą triumf. Ich idee opanowują świat wykorzystując w istnie makiaweliczny sposób główny oręż znienawidzonego kapitalizmu. Co tu dużo gadać – Lenin i Stalin patrząc na siebie krzywo, uśmiechają się szyderczo widząc jak ich idee przeszywają na wskroś tą kapitalistyczną zgniliznę.

Powiedzieć trzeba więcej – za komuny tak naprawdę obowiązywał najprawdziwszy kapitalizm i mimo wszelkich starań ówczesnych władz wyplenić go rady nie dało. A wystarczyło powiedzieć ludziom że ot mamy kapitalizm. Po czym zagwarantować im to że za pieniądze mogą wszystko. Za pieniądze i nic więcej. Za pieniądze które muszą zarobić. Za pieniądze które muszą zarobić tak jak wyznacza to nowy system.
Gdy panował komunizm człowiek aby zjeść, napić się, kupić ciuchy, dostać talon na samochód, mieć czym cztery litery podetrzeć musiał pokombinować.

Miał na przykład rodzinę na wsi. Zawoził im rolki papieru które dostał od sąsiada w zamian za papierosy z zachodu które dostał od szwagra za pół litra otrzymane za zastąpienie kumpla na zmianie w zakładzie prac. W zamian dostawał pół świni które dzielił na 25 kawałków za które dostawał kilka flaszek od sąsiada który w piwnicy pędził bimber, kolejne rolki papieru od pani w sklepie z pod lady, ubranko dla dziecka od znajomych którzy podpieprzyli je z fabryki w której wyrabiali 150% normy. To potem zamieniał na kolejne dobra dorzucając od czasu do czasu jakieś kartki. W międzyczasie za zgromadzone złotówki za które nic nie mógł kupić u cinkciarza kupował dolary na czarną godzinę. Cinkciarz sprzedawał potem z kilkudziesięciokrotną przebitką złotówki zagranicznym turystom bo przecież płacenie dołkami i innymi obcymi walutami było nie mile widziane.

Interes się kręcił. Ba, interes się kręcił także przy cichym poparciu tego procederu przez władzę. Gdyby władza się wtrącała w ten wolny rynek komunizm upadłby zapewne jakieś 20 lat wcześniej.

Dziś nikt nikomu nie da w łapę pół świniaka. Pół świniaka nikomu nie jest potrzebne. Poza tym zaraz sanepid by przypilnował takiego wywrotowca coby przypadkiem więcej nie przyszło mu takie cudaczenie do głowy. Podstawą jest kasa. Nie kombinowanie, nie inicjatywa.

Sprowadzenie człowieka do trybiku podporządkowanego wielkiej machinie urzędniczej.

W prosty sposób załatwiono sprawę umysłowego rozwoju społeczeństwa. Nikt nie kombinuje bo proste kombinowanie które dawało zysk za pięknej komuny dziś się kompletnie nie opłaca. Za każdą inicjatywę dostaje się po łapach i to tak że kombinowanie tego w żaden sposób nie warte. Zresztą po co kombinować i bawić się w jakieś wymiany, podmiany, załatwianie spraw, pomaganie innym w zamian za przysługi w innych dziedzinach, gdy państwo da kasę. Za komuny bohaterstwem było oszukiwanie państwa. Przy czym oszukiwanie państwa szło w parze z jako taką symbiozą z resztą społeczeństwa. Gdyby tej symbiozy, świadomości że tylko współpracą z innymi można coś zyskać nie było, człowiek by zdechł. Jasne że system był chory. Dziś jednak bohaterstwem pozostało jedynie oszukiwanie państwa które z drugiej strony stało się większym złodziejem niż państwo komunistyczne. Za komuny gówno się zarabiało więc i gówno państwo zabierało. Dziś różnica jest taka że gówno się zarabia a państwo robi sobie z nas chłopów pańszczyźnianych co to co najmniej 3 dni w tygodniu na nie pracują. Kolejna sprawa że dziś wiadomo jest że jak się oszukuje państwo to się oszukuje tych co to się męczą. No więc kolejna rzecz która oddziela cwaniaka który za komuny był czymś pozytywnym od idioty co to idzie codziennie na 8 godzin zapindalać wg debilnego regulaminu. Bo jasnym jest że lepiej wziąć sobie 3/4 tego co zarabia debil na etacie w postaci zasiłku.

Cwaniak już nie jest człowiekiem myślącym, posiadającym inicjatywę. Cwaniak siedzi całymi dniami w fotelu jak Ferdek Kiepski.

Kolejna i chyba najważniejsza sprawa. Wszechobecne regulaminy, normy, uchwały, zakazy, nakazy, rozporządzenia dzięki którym armia biurokratów rusza co dzień do pracy której kompletnie nie rozumie. Ale oni nie są od rozumienia bo sytemu nikt nie rozumie. System wchłania i wypluwa. Wypluwa bezmyślnych idiotów i frustratów, którzy nie dość że w łapę nie wezmą (choć jeszcze nie jest tak źle i chlubne wyjątki które za łapówkę skorzy są do załatwienia sprawy w sposób należyty się zdarzają), to jeszcze w swej frustracji nabytej dzięki debilizmowi regulaminów które muszą znać na pamięć tracą resztki człowieczeństwa i w żadnym petencie już nie widzą osoby a jedynie kilka papierków i rubryk w bazie danych.

Tak się dzieje wszędzie. Najprostszy przykład nad którym popastwię się jeszcze tu niebawem a który pokazuję w jaki sposób chowa się kolejne zastępy idiotów które już nawet nie będą wiedziały co to znaczy indywidualny tok myślenia i refleksja nad rzeczywistością to szkoła.

Jeszcze kilka lat temu Wydział Fizyki był czymś elitarnym. Nie tylko z powodu tego kto tam przychodził bo zapewne przychodzili przeciętniacy, może z kilkoma geniuszami w dodatku. Elitą stawali się w toku studiów. Jedno co było jednak pewne to to że do każdego podchodzono indywidualnie. Regulamin określał ramy i wyznaczał jedynie kierunek w którym student miał się rozwijać. Dróg było jednak wiele i każdy wybierał swoją. Wydział był elastyczny, dostosowywał się do indywidualizmu i freakowatości przyszłych fizyków. Ba wręcz słynny był z tego że można spotkać na nim ludzi co najmniej lekko zakręconych i oderwanych nieznacznie od rzeczywistości. To przynosiło niesamowite efekty. Ludzie nie dość że zakochiwali się w tym czego się uczyli to jeszcze co i róż mieli wspaniałe pomysły i inicjatywy. Po prostu im się chciało bo wiedzieli że to co dadzą z siebie wydział zwróci im z nawiązką i w każdej sytuacji będzie ich traktował jako partnerów.

Dziś jest regulamin i ludzie którzy regulamin traktują jako ostateczną wyrocznię. Regulamin napisany przez frustratów którym nie podobało się że uczelnia nie tylko kształci umysł ale i ducha. Duch na uczelni do niczego nie jest potrzebny. Tych ludzi frustrowało to że inni którzy nie mieli ambicji aby być naukowcami, bawili się i korzystali z wszelki uciech podczas gdy regulaminatorzy zaciekle pracowali, po skończeniu studiów wkraczali na ścieżki nieosiągalne w żaden sposób dla twórców nowego porządku. Regulamin rzecz święta. Lepiej nie wyskakuj przed szereg, nie wychodź z inicjatywami. Lepiej gdy się nie wychylisz. Możesz nawet ściągnąć – przymkniemy oko. Regulamin wymaga abyś zaliczył a nie abyś tworzył. Regulamin wymaga abyś odtworzył a nie myślał.

I tak w każdym obszarze życia, zabijając biurokratyczną machiną jakiekolwiek próby indywidualizmu i samodzielnego myślenia, bezwzględnie traktując etatystycznym taśmociągiem który nie tyle co obcina głowy i karze, co po prostu odbiera człowiekowi siły na walkę, pokazuję się człowiekowi jedynie słuszną drogę podporządkowania. Odbiera mu chęci i pokazuje bezsens jakiegokolwiek sprzeciwu, który utonie pośród akt, regulaminów i uchwał wpaja mu się jedną myśl – jesteś trybikiem który można łatwo wymienić. A że trybik mały to już więcej do niczego się nie przyda – więc pilnuj cobyś nie wypadł z machiny, bo to życia ci nie ułatwi.

I tak dziś ideolodzy socjalizmu uśmiechają się patrząc z jakiej chmurki jak ich idee żyją i mają się coraz lepiej.

Patryk Bąkowski
13 luty 2007 r.

***

Tekst został wcześniej opublikowany na blogu Qatrykowe boje

Autor artykułu prowadzi bloga Qatrykowe boje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *