Karol Wyszyński

Karol Wyszyński “Liderzy potrzebni od zaraz”

Gary Jackson, prezes Blackwater, dużej amerykańskiej firmy zajmującej się usługami w sektorze wojskowym, został kiedyś zapytany o swój styl przywództwa. Odpowiedział długo i wyczerpująco. Z bardzo inspirującej wypowiedzi wynotowałem sposób w jaki postrzega on swoich współpracowników. Mianowicie Jackson, dzieli pracowników na dwie kategorie: „gadaczy” (talkers) lub „wykonawców” (doers).

Działając od kilku lat w środowisku konserwatywno-liberalnym, miałem okazję widzieć i uczestniczyć w wielu projektach różnych podmiotów. Jestem również stałym czytelnikiem stron o tematyce konserwatywnej i wolnościowej, a także bywalcem serwisów społecznościowych. W takich właśnie miejscach widać wyraźnie, jak niewielu jest „wykonawców” w naszym środowisku. Mamy za to wielu „gadaczy”, którzy mają „ogromną wiedzę”, którą chętnie dzielą się w przestrzeni wirtualnej. Tacy „mówcy” każdemu wytłumaczą wyższość własności prywatnej nad państwową, zacytują Reagana, Friedmana czy Hayeka. Proszę jednak spróbować zaangażować ich w najprostsze nawet działanie (takim działaniem może być np. napisanie artykułu do serwisu Liberalis ;). Wtedy, najczęściej usłyszymy: „nie mogę.”, „nie podoba mi się to”, „to nie ma sensu”. Taka już natura tych swoistych, gadających głów.

Zebranie się wielu takich osób w jednym miejscu, na początku sprawia wrażenie elitarności. Jednak ta „elita” po pewnym czasie, zaczyna „kisić się we własnym sosie”, grozi to obumieraniem takiego miejsca, a w konsekwencji jego zniknięciem. Co zrobić, by tego uniknąć. Co czynić by wśród „gadaczy” znaleźli się działacze, jak wyrwać ich z masy i porwać do działania? Co można zrobić, by ich talenty się nie marnowały?

„Gadacze” będący w jednym miejscu są jak stado zagubionych owiec. Owce jedzą dużo trawy, dają wspaniałą wełnę, ale przede wszystkim głośno beczą. Beczą gdy pada deszcz, beczą gdy świeci Słońce, gdy jest im zimno lub ciepło. Bardzo głośno beczą gdy zbliża się wilk, wtedy nawet są w stanie współpracować, osłaniając się wzajemnie w trakcie ucieczki. Podobnie, wolnościowy lubią sobie pogadać przy piwie, na forum internetowym, na imprezie. Wiedzą, że ten polityk jest „be”, że państwo marnotrawi za dużo środków, że socjalizm jest złym ustrojem. Gdy państwo podejmuje wybitnie złą decyzję potrafią nawet wyjątkowo zorganizować małą akcję.

Cóż jednak po stadzie gdy nie ma opiekuna? Tak jak owce potrzebują pasterza, który wskaże im kierunek, tak środowisko wolnościowe potrzebują dobrych liderów. Kim jest lider? W tłumie ludzi stojących na przystanku, gdy zacznie pada deszcze, nie jest liderem ten, kto powie: „o, pada deszcze”, nie jest nim osoba mówiąca: „zróbmy coś”. Lider powie: „Teraz trzeba znaleźć parasol, a za kilka dni wybudować tu wiatę. Jak widać z powyższego przykładu lider powinien: umieć ocenić sytuację („pada deszcz, potrzebujemy osłony”), mieć wizję („osłonę dziś zapewni parasol, ale długofalowo konieczne jest zbudowanie stałego zadaszenia”), inspirować innych do działania („ja zrobię biznesplan, Ty Jasiek znajdź firmę która coś takiego wybuduje, Krysia poproś księdza proboszcza, by ogłosił, że robimy zbiórkę na wiatę”).

W przypadku środowiska wolnościowego analiza sytuacji wydaje się być oczywista, przykładowo: „organy państwa przejmując coraz większą odpowiedzialność, dają bezpieczeństwo, ale zabierają część wolności obywatelom”. Wizje jak to zmienić i jak przekonać do niej innych zależą już tylko od liderów. Obdarzony największą nawet charyzmą, przywódca niewiele jednak zdziała, będąc sam. Potrzebne jest zaplecze, tzn. współpracownicy zarażeni wizją i mający ten sam cel działania. Dlatego warto zakładać organizacje skupiające ludzi bliskich poglądowo, lub przyłączyć się do już działających. Organizacje zaś prócz walki o wolność nie mogą zapominać o formacji liderów. Pytanie jak znaleźć potencjalnych , szkolić i formować, skąd wziąć środki na takie działania, może być ciekawym zaczątkiem na dyskusję środowiskową.

Dlaczego tak ważne jest przygotowanie kompetentnych liderów? Obecnie wielu wolnościowców to „gadacze”, są jak beczące owce, ale przynajmniej są już we właściwym stadzie. Ale na tym świecie są przecież także „kury”, „konie”, „krowy”, „świnie” i wiele innych stworzeń. Na każde z nich czeka wiele zagrożeń. By sprowadzić je na właściwą drogę potrzeba pasterzy, mówiących do nich odpowiednim językiem. Tylko liderzy, obdarzeni odpowiednią charyzmą i odpowiednio przeszkoleni mogą wpłynąć na kogokolwiek. „Kogokolwiek” to znaczy np. sąsiada, kolegę, znajomego. Tylko tak konkretne przekazywanie, czy też zarażanie ideą może się sprawdzić. Inspirując konkretne osoby, możemy mieć nadzieję, że one z kolei będą opowiadać o idei innym spotkanym osobom.

Sytuacja w Polsce „zwyczajnieje”, tzn. że po czasach wielkich wydarzeń: przełomie i reformach tuż po roku 89, wystąpieniu z obozu socjalistycznego, przystąpieniu do NATO i Unii Europejskiej, nadchodzą spokojniejsze czasy. O ile nie nastąpi żaden kataklizm, wojna czy ogromny kryzys gospodarczy, czekają nas długie lata prosperity. Warto wykorzystać ten czas na przygotowanie i wdrożenie długofalowych działań, których efekty nie będą widoczne jutro, ale za pięć, dziesięć czy pięćdziesiąt lat.

Karol Wyszyński

4 comments

  1. Timur

    Witajcie Drodzy Forumowicze!

    „Gary Jackson, prezes Blackwater, dużej amerykańskiej firmy zajmującej się usługami w sektorze wojskowym, został kiedyś zapytany o swój styl przywództwa. Odpowiedział długo i wyczerpująco. Z bardzo inspirującej wypowiedzi wynotowałem sposób w jaki postrzega on swoich współpracowników. Mianowicie Jackson, dzieli pracowników na dwie kategorie: „gadaczy” (talkers) lub „wykonawców” (doers).”

    Moim zdaniem podział ten jest bardziej złożony.

    „Działając od kilku lat w środowisku konserwatywno-liberalnym, miałem okazję widzieć i uczestniczyć w wielu projektach różnych podmiotów. Jestem również stałym czytelnikiem stron o tematyce konserwatywnej i wolnościowej, a także bywalcem serwisów społecznościowych. ”

    Widać słychać i czuć.
    Zwłaszcza te porównania do owieczek. Wrrrr

    „W takich właśnie miejscach widać wyraźnie, jak niewielu jest „wykonawców” w naszym środowisku.”

    A jeśli już są to okazują się być nie w pełni władz umysłowych przez co ideologia libertariańska TRACI w oczach zwykłego człowieka.

    Tak jak na początku lat 90-tych aktywisci ekologiczni urządzili publiczne akty demolki starej Skody w ramach walki z motoryzacją trującą środowisko. Bardzo wtedy stracili w oczach społeczeństwa aczkolwiek trzeba im zapisać na plus, że tę Skodę do „demolkowego happeningu” sobie za składkowe pieniądze KUPILI a zatem nie niszczyli CUDZEJ własności. Zaś przypadki oblewania futer czerwoną farbą tak częste na Zachodzie u nas są to naprawdę pojedyncze przypadki.
    Mówi się, że „zieloni” to niedojrzali „czerwoni” a ja tego raczej nie widzę. To że kupili tę Skodę świadczy o tym, że mają więcej szacunku do WŁASNOŚCI niż ci co uważali siebie za wolnościowców miłujących Amerykę. Do dziś dźwieczy mi w uszach „God Bless America” i „precz z komuną” na 6 przepitych głosów nad płonącą Syrenką którą oczywiscie oni podpalili.
    Nie przypominam sobie niestety żeby od kogokolwiek tę Syrenkę odkupili. Tak paru moich sąsiadów straciło swoją krwawicę. Z doniesień wirtualnych wiem, że takie rzeczy działy się też w innych dzielnicach i innych miastach.
    Ludzie tracili dorobek swojego życia i zapewniam Was, że nie byli to żadni zomowcy ani UB-cy. Gdyby nimi byli toby załatwili sobie garaż i ich zdobyte kosztem wielu wyrzeczeń autka byłyby wtedy bezpieczniejsze.

    I dziwicie się potem, że ludzie parskają dzikim śmiechem gdy ex cathedra głosicie „wolność własność sprawiedliwość”?

    A gdy się nie piętnuje chuliganów podszywających się pod Was tylko się ich usprawiedliwia ( przecież oni niszczyli „bożki” z poprzedniej przeklętej epoki ) to nic dziwnego że potem ludzie Was z chuliganami i neofaszystami utożsamiają.

    „Tacy „mówcy” każdemu wytłumaczą wyższość własności prywatnej nad państwową, zacytują Reagana, Friedmana czy Hayeka. Proszę jednak spróbować zaangażować ich w najprostsze nawet działanie (takim działaniem może być np. napisanie artykułu do serwisu Liberalis ;). Wtedy, najczęściej usłyszymy: „nie mogę.”, „nie podoba mi się to”, „to nie ma sensu”. Taka już natura tych swoistych, gadających głów.”

    Często bierze się to z niechęci do ujawnienia swojego nazwiska. Zwłaszcza jak się ma rzadkie i nietypowe. Nie każdy ma szczęscie urodzić się Janem Kowalskim czy Svenem Nilsonem.

    „Zebranie się wielu takich osób w jednym miejscu, na początku sprawia wrażenie elitarności. Jednak ta „elita” po pewnym czasie, zaczyna „kisić się we własnym sosie”, grozi to obumieraniem takiego miejsca, a w konsekwencji jego zniknięciem.”

    Oj prawda prawda! Ale kiszenie się we własnym sosie to typowa przypadłość arystokracji, która dziwnym zbiegiem okoliczności jest „nadreprezentowana” w środowiskach wolnościowych. Tak na marginesie ta własnie nadreprezentacja dodatkowo obniża wiarygodność w oczach Zwykłego Człowieka.

    „Cóż jednak po stadzie gdy nie ma opiekuna? Tak jak owce potrzebują pasterza, który wskaże im kierunek, tak środowisko wolnościowe potrzebują dobrych liderów. ”

    Owce zanim ludzie owcami je uczynili były MUFLONAMI, które żyły w niedużych stadkach lub jako samotnicy.
    Przywódca stada był… jednym z nich czyli muflonem.

    Wiem że to trochę nie na temat, ale skąd u diaska u konlibów i klerykałów taka obsesja na punkcie owieczek od których wymaga się przede wszystkim… POSŁUSZEŃSTWA.

    A my jesteśmy LUDZI. Tak jak owce nie mamy wpływu na to w jakiej owczarni przyjdzie się nam urodzić, ale w odróżnieniu od owiec chcemy mieć wpływ na to czy będzie nas strzygła Nadobna Jagienka pełna ciepła i empatii czy też jakiś sadysta który nie popuści żadnej okazji by pokazać co to znaczy nie słuchać się Pana.
    Chcemy mieć też wpływ na to czy przyjdzie nam skubać trawę na wysokogórskich łąkach czy też może kępkę dzikiej i aromatycznej wyki na łąkach Podlasia.
    Nie zawsze wybieramy mądrze ale jednak mamy taki wybór i oby tak było.

    „Jak widać z powyższego przykładu lider powinien: umieć ocenić sytuację („pada deszcz, potrzebujemy osłony”), mieć wizję („osłonę dziś zapewni parasol, ale długofalowo konieczne jest zbudowanie stałego zadaszenia”), inspirować innych do działania („ja zrobię biznesplan, Ty Jasiek znajdź firmę która coś takiego wybuduje, Krysia poproś księdza proboszcza, by ogłosił, że robimy zbiórkę na wiatę”).”

    A bez proboszcza nie da rady?

    „W przypadku środowiska wolnościowego analiza sytuacji wydaje się być oczywista, przykładowo: „organy państwa przejmując coraz większą odpowiedzialność, dają bezpieczeństwo, ale zabierają część wolności obywatelom”. Wizje jak to zmienić i jak przekonać do niej innych zależą już tylko od liderów. Obdarzony największą nawet charyzmą, przywódca niewiele jednak zdziała, będąc sam. Potrzebne jest zaplecze, tzn. współpracownicy zarażeni wizją i mający ten sam cel działania. Dlatego warto zakładać organizacje skupiające ludzi bliskich poglądowo, lub przyłączyć się do już działających. Organizacje zaś prócz walki o wolność nie mogą zapominać o formacji liderów. Pytanie jak znaleźć potencjalnych , szkolić i formować, skąd wziąć środki na takie działania, może być ciekawym zaczątkiem na dyskusję środowiskową.”

    Pielęgnować cechy charakteru narodowego takie jak niechęć do donosicielstwa i popierać agorystów.
    Agoryści gdy urosną w siłę a nie będą się czuli przez Was pogardzani chętnie dostarczą ŚRODKÓW które przemienią dotychczasową namiastkę Wolności w Prawdziwą Wolność.

    Ale wiem że konlibom to nie w smak. Ubocznym skutkiem powszechnego agoryzmu jest ZRÓŻNICOWANIE przyszłej klasy bogaczy. A to wywodzącym się często z arystokracji konlibom nijak spodobać się nie może. Wszak wtedy nie ma żadnej gwarancji, że to ktoś z WASZYCH będzie liderem.

    „Dlaczego tak ważne jest przygotowanie kompetentnych liderów? Obecnie wielu wolnościowców to „gadacze”, są jak beczące owce, ale przynajmniej są już we właściwym stadzie. Ale na tym świecie są przecież także „kury”, „konie”, „krowy”, „świnie” i wiele innych stworzeń. Na każde z nich czeka wiele zagrożeń. ”

    A potem zwykle się okazuje, że nawet owce są bardzo zróżnicowane. Owca Podhalańska jest ideałem piękna i ideałem owczej natury a Podlaska Zwisłoucha to już nie bardzo.

    „By sprowadzić je na właściwą drogę potrzeba pasterzy, mówiących do nich odpowiednim językiem. ”

    Kiedy słyszę „właściwa droga” zęby mi dzwonią z przerażenia.

    „Tylko liderzy, obdarzeni odpowiednią charyzmą i odpowiednio przeszkoleni mogą wpłynąć na kogokolwiek. „Kogokolwiek” to znaczy np. sąsiada, kolegę, znajomego. Tylko tak konkretne przekazywanie, czy też zarażanie ideą może się sprawdzić. Inspirując konkretne osoby, możemy mieć nadzieję, że one z kolei będą opowiadać o idei innym spotkanym osobom.

    Fajnie. Z tym, że po wydarzeniach XX wieku ludzie pragną charyzmatycznych liderów ale równocześnie są pełni obaw gdy ktoś taki się pojawi.

    „Sytuacja w Polsce „zwyczajnieje”, tzn. że po czasach wielkich wydarzeń: przełomie i reformach tuż po roku 89, wystąpieniu z obozu socjalistycznego, przystąpieniu do NATO i Unii Europejskiej, nadchodzą spokojniejsze czasy. O ile nie nastąpi żaden kataklizm, wojna czy ogromny kryzys gospodarczy, czekają nas długie lata prosperity. ”

    Dlatego nie miejmy pretensji do ludzi, że chcą trochę pożyć i do starszego pokolenia, że w miarę skromnych możliwości starają się pożyć i odreagować głodny czas miniony.

    „Warto wykorzystać ten czas na przygotowanie i wdrożenie długofalowych działań, których efekty nie będą widoczne jutro, ale za pięć, dziesięć czy pięćdziesiąt lat.”

    Marzę by robić to w sposób umiejętny i by walczyć ze zjawiskami a nie z ludźmi.
    Jeśli uważamy że dotowanie kolei to złodziejstwo dążmy do likwidacji tegoż złodziejstwa a nie do wyzywaniu od złodziei ludzi co z braku innych możliwości z kolei korzystają.

    To na razie tyle.

    Pozdro Drodzy Forumowicze.

  2. Paulina

    Witam. Jestem zainteresowana napisaniem przez pana biznes planu dla mojego zakladu kosmetycznego. Jaki jest koszt tej uslugi i czy musze spelnic jakies dodatkowe warunki. pozdrawia Paulina

  3. qatryk Post author

    ale że o co chodzi? Jak to miało być na serio to proponuje zatrudnic sie w juz jakims istniejącym zakładzie kosmetycznym…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *