Filip Paszko

Filip Paszko „Kryminalny dylemat”

 

Ludzie to jednak mają prawo czuć się paskudnie. I nie rozróżniajmy, czy z polskiego plemiona, czy z jakigoś innego. Żadna to różnica. Na pierwszy rzut oka, ich sytuacja wcale nie wydaje się zła. Mają pracę, kasę, zarabiają i bogacą się. A jednak mają pełne prawo czuć się paskudnie. A dlaczego?

Nad tymi ludźmi bowiem panuje pewien zbrodniczy gang. I to wcale nie taki fajny. Ta rodzina wcale nie przypomina rodu Corleone, a wódz wcale nie jest capo di tutti capi. Choć formalnie twierdzi, że działa dla dobra swoich poddanych, faktycznie dąży tylko do kontroli wszystkiego. Pod płaszczykiem zapewniania bezpieczeństwa ogranicza przyrodzone prawa ludzkie. Ale i tak mało tego: żąda dla siebie blisko połowy zarobków. Oto wiec widzimy, jak zwyrodniały jest ten system. Zabiera połowę pieniędzy poddanych, by samemu – nie czyniąc niczego sensownego – wyżyć kosztem innych. Naiwny jednak, kto sądziłby, że to wszystko, czego ów gang wymaga. Otóż rości on sobie prawa do ponad 1/5 wartości każdego towaru. Cała perfidia gangu: nie dość, że zubaża poddanych, to jeszcze swoimi działaniami powoduje wzrost cen!

Ktoś spyta: czemu ludzie się na to godzą, czemu nie wyjadą gdzieś, gdzie ten gang nie ma już władzy? Zacznę może od drugiego pytania: obecnie cały świat jest w takich gangach. Nie ma gdzie uciec. A gdyby tylko ktoś spróbował się oddzielić… marny jego los. Padło jeszcze jedno pytanie, dlaczego ludzie się godzą, by ktoś tak okrutny nad nimi panował? Otóż gang wcale nie jest okrutny w sposób jawny. Oczywiście, zapewnia on “bezpłatną” opiekę medyczną. [chyba należałoby jednak powiedzieć, że stara się zapewnić niejawnie płatny brak opieki medycznej – a już na pewno byłoby to bardziej zgodne z prawdą]. Gwarantuje bezpłatną naukę [czy raczej niejawnie płatną indoktrynację] i inne. Musi tak robić – przecież gdy ludzie giną zbyt wcześnie, kurczą się zyski gangu. A zysk – wiadoma rzecz – jest najważniejszy. Musi też indoktrynować, mogłoby się bowiem okazać, że ludzie są w stanie znacznie lepiej sobie radzić bez tegoż. Dba wreszcie gang o swoich najbiedniejszych, którym pewne ochłapy rzuci, by lud się cieszył, że kryminał walczy z niedogodnościami życia. To się dopiero nazywa cynizm – walczyć z biedą, którą się tworzy. Jako żywo przypomina mi to pewną sytuację, jak to wieśniak poszedł kiedyś do pewnego “szamana”, czy kogoś tam i marudził, że ma dom tak wielki, że pusty cały się wydaje i wartowałoby coś z tym zrobić. Tamten więc poradził, by wieśniak wszystkie swoje krowy w domu trzymał. Po tygodniu jednak wieśniak przyszedł ponownie i narzekał, że w domu ciasno, że śmierdzi i on nie wie, co z tym zrobić można. “Wyprowadź więc krowy na pole” – usłyszał w odpowiedzi, po czym wrócił do domu i tak uczynił. Wnet dom znowu zrobił się ogromny, a po porządkach nawet śmierdzieć przestało. “Jakiż mądry człowiek – pomyślal wieśniak – nie na darmo wszyscy do niego po rady chodzą”.

A jakiż, wracając do tematu, dylemat może się pod tym kryć? Otóż mam takie pytanie: czy ludzie, którzy tym gangiem się brzydzą, którzy najchętniej by się go pozbyli, którzy postulują o likwidację gangu… czy oni powinni walczyć o władzę w gangu, czy też nie? Czy powinni działać w ten sposób, w jaki działają inni decydenci?

Filip Paszko
22 grudzień 2007 r.

***

Tekst został wcześniej opublikowany na blogu Anarchokapitalista naszych czasów

Autor artykułu prowadzi bloga Anarchokapitalista naszych czasów oraz Ostry, k…a, jak brzytwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *