Stefan Sękowski

Stefan Sękowski: Josiah Warren – ojciec chrzestny amerykańskiego anarchoindywidualizmu

.T3 { font-style:italic; }

Stany Zjednoczone były na początku XIX wieku młodym państwem, w którym silne były tendencje wolnościowe. Obywatelami USA byli ludzie, którzy przybyli do Nowego Świata w poszukiwaniu lepszego życia, uciekając przed uciskiem religijnym lub politycznym w Europie, a także ich potomkowie. Po uzyskaniu niepodległości w wyniku zwycięskiej wojny z uprzednio rządzącymi amerykańskimi koloniami Brytyjczykami okazało się jednak, że zrzucenie królewskiego jarzma nie wystarczy, by uczynić Amerykę krainą wolności i szczęścia. Ta konstatacja doprowadziła do pojawienia się w Ameryce ruchu utopii komunitarnych. Jak pisze Tomasz Żyro, „dla utopian nakaz zbudowania nowego, wspaniałego świata wynika z przeświadczenia, iż w trakcie zasiedlania kontynentu takie wartości jak wolność, a zwłaszcza niewinność i sprawiedliwość zostały zatracone. To stwierdzenie nie przekreśla jednak możliwości ich odzyskania, a więc stworzenia warunków umożliwiających osiągnięcie perfekcji” [1]. W latach 1825-1860 ok. 200 tys. osób uczestniczyło w różnych formach realizacji idei utopijnej na kontynencie amerykańskim [2]. Taki stan rzeczy umożliwiała geograficzno-demograficzna sytuacja kontynentu. Zamieszkały był on bowiem początkowo (nie licząc rdzennych mieszkańców) jedynie na wschodnim wybrzeżu, stopniowo rozszerzając wpływ białego człowieka coraz bardziej w głąb kontynentu. Na zachód od terenów zamieszkałych było bardzo dużo ziemi, na której ludzie niezadowoleni z rozwoju sytuacji w „cywilizowanej” części kontynentu mogli zakładać własne siedziby. Z resztą wiele osiedli utopijnych powstawało także nieopodal większych skupisk miejskich, których mieszkańcy podchodzili z dużą dozą tolerancji do swoich nietypowych sąsiadów.

Pierwszymi amerykańskimi utopistami byli przede wszystkim chrześcijańscy sekciarze, którzy na Nowym Kontynencie zakładali kolejne wersje Nowego Jeruzalem. Z dostępu do ziemi korzystali także socjaliści utopijni, którzy zakładali własne osady wzorując się na projektach m.in. Etienne’a Cabeta, Charlesa Fouriera, czy jego ucznia, Victora Consideranta, lub wymyślając własne, jak transcendentaliści zakładający komuny Fruitland, czy Brook Farm. Wśród socjalistów był także twórca własnej teorii, brytyjski przemysłowiec Robert Owen, założyciel komuny w Nowej Harmonii w stanie Indiana, pierwszej przystani Josiah Warrena w poszukiwaniu optymalnego systemu społecznego.

Josiah Warren urodził się w 1798 roku w Bostonie. Od najmłodszych lat wykazywał talent muzyczny, który wykorzystywał grając z bratem w lokalnych zespołach. Po zawarciu małżeństwa z Caroline Cutter przeniósł się w 1818 roku do Cincinnati. Tam początkowo pracował jako dyrygent w orkiestrze, po pewnym czasie zainteresował się techniką i wynalazkami. W 1823 roku opatentował lampę, która korzystała z tłuszczu zwierzęcego jako paliwa. Wkrótce założył dobrze prosperującą fabrykę lamp w Cincinnati [3].

Warren poznał Owena w czasie jego pobytu w tym mieście w 1825 roku. Postać i poglądy walijskiego fabrykanta zrobiły na nim tak duże wrażenie, że zdecydował się wyruszyć z żoną i córką do Nowej Harmonii, wioski, w której Owen założył eksperymentalną komunę mającą zrealizować jego utopijno-socjalistyczne poglądy. Mimo, iż kilka lat później drogi Warrena i Owena się rozeszły, pierwszy amerykański anarchoindywidualista nigdy nie wyrzekł się wielkiego wpływu, jaki Brytyjczyk na niego wywarł. Lata później zanotował: „Zawdzięczam mu, iż moje życie ma wartość dla mnie i dla innych. Nikt nie słyszał, bym kiedykolwiek odniósł się bez szacunku wobec Roberta Owena z Lanark, i z wielkim bólem muszę rozdzielać jego błędy od tego, co było słuszne w jego zaszczytnej karierze. Mam prawo wierzyć, że żaden człowiek nie byłby bardziej zadowolony z mojego sukcesu, niż Robert Owen” [4].

Nowa Harmonia powstała w stanie Indiana, na bazie ziemi i zabudowań kupionych 3 stycznia 1825 roku od grupy, która odłączyła się od niemieckich luteran – „rappistów”. Jej liderem był Johann Georg Rapp (stąd nazwa). Owenowski eksperyment miał na celu zaprowadzenie równości i jedności między uczestnikami, które miały być podstawą ich szczęścia; w tym celu zlikwidowano m.in. pieniądz i własność prywatną. To nie przyniosło jednak oczekiwanych skutków. Po ponad dwóch latach, w maju 1827 roku, Warren wraz z rodziną opuścił Nową Harmonię.

Porażka Nowej Harmonii nie spowodowała porzucenia przez Warrena poszukiwania idealnego systemu relacji międzyludzkich. Wręcz przeciwnie, „standardowe społeczeństwo utraciło Warrena na zawsze” [5]. Owenowskie doświadczenia pozwoliły autorowi „Equitable Commerce” dojść do wniosku, że winę za niepowodzenie projektu ponosi ignorowanie przez jego twórcę i uczestników odmienności między jednostkami. „Okazało się, że różnice poglądów, gustów i celów wzrastały proporcjonalnie do pragnienia ich uzgodnienia. Trwało to dwa lata, po których wydaje mi się, że nie więcej niż trzy osoby nadal wierzyły w sukces. (…) Okazało się, że pokonało nas naturalne i przyrodzone prawo różnorodności. (…) Nasze >>zjednoczone interesy<< prowadziły wojnę z indywidualnością osób i warunków, oraz instynktem samozachowawczym” [6] – pisał po latach Warren. „Wszystkie decyzje dotyczące wspólnoty podejmował Owen jako właściciel, lub wola większości; wolność osobista nie cieszyła się szacunkiem, brakowało zachęt do osobistych osiągnięć, każdy zaś miał skłonność do przypisywania błędów tkwiących w systemie wadom sąsiadów. Warren twierdził, iż te niedomogi były nieodłączną częścią schematu bazującego na władzy i wspólnej własności. Wady wyszłyby na jaw nawet w najbardziej korzystnych warunkach” [7].

Swoje wnioski z życia w Nowej Harmonii, a także innych eksperymentów, Warren zawarł w licznych artykułach publikowanych w kolejnych zakładanych przez siebie pismach, notatkach (z dzienników prowadzonych przez Bostończyka zachował się jedynie zeszyt zatytułowany Notebook „D”, który także dostarcza sporo wiedzy na temat życia i poglądów swego autora), a także w trzech książkach. Pierwsza z nich – „Equitable Commerce”, wydana w 1846 roku – ukazuje specyficzny charakter dociekań Warrena oraz bezsprzecznie dowodzi jego przynależności do tradycji XIX-wiecznego utopizmu. Praca ta jest swoistym przepisem na lepsze stosunki społeczne. Podzielona na trzy części ukazuje a) cel, do jakiego mają doprowadzić proponowane przez autora zmiany, b) środki, jakich należy w tym celu użyć oraz c) sposób, w jaki środki mają zostać użyte. Autor ujął cele („problemy do rozwiązania”) w ośmiu punktach: odpowiednie, uprawnione i sprawiedliwe wynagrodzenie pracy, bezpieczeństwo osoby i jej własności, największy możliwy rozmiar wolności każdej jednostki, produkcję gospodarczą i wykorzystanie dóbr, swobodny dostęp każdej jednostki do własności ziemi i innych dóbr naturalnych, umożliwienie współpracy interesów wszystkich, zamiast ich konfrontacji ze sobą, oraz usunięcie przyczyn niezgody między ludźmi [8].

W dużej mierze były to postulaty pokrywające się z tymi autorstwa innych utopistów. Zupełnie inne były jednak środki, jakimi Warren chciał je osiągnąć. Z pobytu w Nowej Harmonii Warren wyciągnął wniosek, iż problemem świata, a także przeszkodą, której nie potrafili przeskoczyć także oweniści, był brak uznania indywidualności każdego człowieka. Na odmienności każdej jednostki oparta jest warrenowska koncepcja suwerenności jednostki. Według Bostończyka każda jednostka musi mieć prawo do samodzielnego i odpowiedzialnego dążenia do zaspokojenia swoich potrzeb. „Wolność różnienia się nie czyni nas różnymi, lecz przeciwnie, jest wspólną podstawą, na której wszyscy mogą się spotkać, szczegółem, w którym uczucia wszystkich mogą się zbiec i pierwszym prawdziwym krokiem ku społecznej harmonii. Dając pełną swobodę każdemu eksperymentowi (przeprowadzonemu na koszt eksperymentującego) pozwala wszystko sprawdzić i umożliwia harmonijne rozwiązanie problemu” [9]. Przyczyną wszelkich konfliktów i zła na świecie jest zderzenie pomiędzy interesami różnych jednostek. Powstaje ono wtedy, gdy interesy jednostek są ze sobą sprzężone. „Widzimy tutaj prawdziwe źródło jego [Robespierre’a – Warren rozważa kwestię wspólnoty i suwerenności jednostki na przykładzie rewolucji francuskiej – przyp. aut.] polityki i wytłumaczenie jego krwawej kariery. Z dokładnie tych samych korzeni wynikły wszystkie dawne, jak i współczesne polityczne i społeczne błędy. To pragnienie >>jedności<<, >>jednomyślności<<, >>jedności w działaniu<< tam, gdzie zgoda była niemożliwa. To pragnienie nie zważało na żadne naturalne Indywidualności, dążyło do zniszczenia wszelkich różnic i uczyniło różnice przestępstwem! I tak wszyscy z konieczności stali się przestępcami, jako że żadnych dwoje osób nie potrafiło nie różnić się od siebie! Prawdziwą podstawą społeczeństwa jest coś z gruntu przeciwnego. To WOLNOŚĆ różnienia się we wszystkim, lub SUWERENNOŚĆ KAŻDEJ JEDNOSTKI” [10]. Sprzężenie interesów występuje szczególnie w przypadku wspólnej własności.

Najsilniejszym wyrazem wspólnoty interesów jest według Warrena państwo. W teorii jest ono powołane do zapewnienia bezpieczeństwa swoim obywatelom, jednak w praktyce zupełnie nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Przeciwnie, istnienie wspólnoty uosobionej przez państwo powoduje wzrost zagrożenia dla osób nazywanych jego obywatelami. Warren zwraca uwagę przede wszystkim na przestępstwa dokonywane w świetle prawa. „(…) Mimo, że [teoretycy prawa i rządu] mieli cały świat pod swoją kontrolą przez tysiąclecia, doprowadzili go do gorszego stanu niż ten, w jakim go zastali, niezależnie od rozwoju mechanizacji, podziału pracy i innych elementów cywilizacji, które je wspierały. Z drugiej strony, pod słusznym pretekstem chronienia osoby i własności, siali masowe zniszczenie, głód i nieszczęście w każdej przerażającej formie w każdym zakątku świata, gdzie inaczej panowałyby pokój i bezpieczeństwo. Przelali więcej krwi, dokonali większej ilości morderstw, tortur i innych przerażających przestępstw w walkach między sobą o przywilej rządzenia, niż społeczeństwo mogłoby ucierpieć przy całkowitym braku jakichkolwiek rządów! Nikt, kto zna historię rządów i działanie prawa stanowionego, nie może uważać siebie i swojej własności za bezpieczną pod żadną z form rządów, ani pod żadnym z systemów prawnych” [11].

Zdaniem Warrena państwo poprzez ustanawianie prawa, którego przekroczenie jest traktowane jak przestępstwo, wzmaga przestępczość. Każde prawo stanowione jest wyrażone w języku, który może podlegać wielorakiej interpretacji. Ludzie ustanawiający i interpretujący prawo mają właściwie nieograniczoną władzę nad obywatelami [12]. Przestępstw w państwie dokonują nie tylko bezpośrednio sprawujący władzę, ale także ludzie, których zjednoczonej woli państwo ma być uosobieniem. Dzięki rozproszeniu odpowiedzialności łatwiej im popełniać przestępstwa. Warren w kontekście rozmycia się jednostki w państwie przywołuje przykłady zaczerpnięte z książki Alphonse’a de Lamartine’a „History of the French Revolution”. Lamartine opisując sposób, w jaki Ludwig XVI został skazany na śmierć, przywołuje słowa Couthona, który nawoływał Zgromadzenie Narodowe do skazania króla, nazywając je „ustanowionym przez Naród wielkim trybunałem stanu”. „Przez galimatias słowny, na który składały się >>wielkie przestępstwa<<, >>nieskończona sprawiedliwość<< i >>wielki trybunał stanu<<, które łącznie nie są niczym innym, jak barbarzyńskim wymysłem autorstwa osoby je wypowiadającej, powstał fantom zwany państwem, stworzony w celu pozbawienia morderców odpowiedzialności za morderstwo. Gdyby ta odpowiedzialność spoczywała indywidualnie na Couthonie, który w przeciwieństwie do pojęć, na które się powoływał, istniał rzeczywiście, cofnąłby się on po wykonaniu pierwszego kroku. Jednak po obarczeniu odpowiedzialnością bezdusznego fantomu zwanego państwem, nie dało się powstrzymać zbrodni! Oto wynoszenie instytucji lub państwa ponad Jednostkę!” [13].

Według autora „Equitable Commerce”, by być bezpiecznymi, ludzie muszą „oddzielić się, odłączyć od instytucji opartych na języku, lub wyrosnąć ponad nie. Każdy musi czuć, że jest najwyższym arbitrem w swojej sprawie; że żadna władza na Ziemi nie może go przerosnąć; że jest i zawsze będzie SUWERENEM SWOIM i wszystkiego, co stanowi lub jest z konieczności powiązane z jego indywidualnością” [14]. Ta konstatacja prowadzi Warrena do wniosku, iż aby zapewnić bezpieczeństwo „osobom i ich własności”, konieczne jest zniesienie instytucji państwa. „NIE MOŻEMY STANOWIĆ CZEGOŚ TAKIEGO JAK CIAŁO POLITYCZNE! KAŻDY MĘŻCZYZNA I KOBIETA MUSZĄ BYĆ JEDNOSTKAMI – NIE MOGĄ BYĆ CZŁONKAMI ŻADNEGO CIAŁA, PRÓCZ RODZINY LUDZKIEJ!” [15].

Zniesienie instytucji państwa nie było jednak celem działalności Warrena. Nie było nawet środkiem do osiągnięcia innych celów, a raczej jednym z aspektów środka, jakim jest zapewnienie „Suwerenności Jednostki”. Ważniejszym od zniesienia państwa jest ustanowienie systemu gospodarczego, który zapewniałby „odpowiednie, uprawnione i sprawiedliwe wynagrodzenie pracy”. Jest to system zdecydowanie wolnorynkowy, bardzo zdecentralizowany i w naturalny sposób pozbawiony monopoli. Taką sytuację ma umożliwić uczynienie „kosztu granicą ceny”.

Rozważania nad ekonomicznymi poglądami Josiaha Warrena utrudniać może fakt, iż definiuje on pojęcia ekonomiczne na własny sposób, często odwołując się do ich potocznego rozumienia. Pojęcia typu „koszt”, „popyt”, czy „podaż” nie mają w jego pismach znaczenia, jakie nadaje się im w dyskursie ekonomicznym. Przykładowo Warren sprowadza „popyt” do zapotrzebowania na dany produkt, lub po prostu chęci jego posiadania. Tymczasem w teorii ekonomii popyt jest nie tyle zapotrzebowaniem na dany towar, czy chęcią jego zakupu, ale relacją między ilością towarów, które klienci chcieliby nabyć, a ceną tych towarów.

Według Warrena wielkość popytu rozumianego w myśl teorii ekonomii, w ogóle nie powinna się zmieniać. „(…) Ceny są podnoszone w związku z rosnącym zapotrzebowaniem [u Warrena będącym jednoznacznym z popytem – przyp. aut.] i obniżane wraz z jego spadkiem. Najbardziej skutecznym spekulantem jest ten, który potrafi wywołać największe zapotrzebowanie w społeczności i wymusić od niej jak najwięcej. To cywilizowany kanibalizm” [16]. Ustalanie ceny towaru wedle „wartości”, jaką posiada on dla konsumenta, jest niemoralne. Dzięki temu za ten sam bochenek chleba w różnych odstępach czasu można uzyskać różną cenę, a tak być – zdaniem Warrena – nie powinno. „Wartość bochenka chleba dla umierającego z głodu człowieka jest równa wartości jego życia, a jeśli >>cena rzeczy<< miałaby wynosić tyle, >>ile może przynieść<<, wtedy ktoś mógłby zażądać od umierającego z głodu człowieka jego dalszego życia w niewoli jako ceny za bochenek! (…) Dlaczego traktujemy ten przypadek jako kanibalizm? Czy dlatego, że cena chleba opiera się na jego WARTOŚCI zamiast na jego KOSZCIE? Jeśli producenci i sprzedawcy chleba wykorzystali godzinę swojej pracy na jego produkcję oraz przekazanie go głodującemu człowiekowi, wtedy inne produkty, które kosztują swoich producentów i sprzedawców godzinę równowartościowej pracy, powinny być naturalnym i sprawiedliwym wynagrodzeniem za bochenek” [17].

Rzeczywistym wyznacznikiem ceny towaru powinien być jego koszt, którego pierwotną podstawą powinien być nakład pracy włożony w jego produkcję. Takie postawienie sprawy zmniejszyłoby niesprawiedliwe nierówności w dochodach i dobrobycie ludzi. „Gdyby uczynić koszt granicą ceny, praczka zarabiałaby więcej niż importer dóbr zagranicznych – to byłoby bardzo nie po myśli obecnego systemu handlu międzynarodowego, wstrzymało wszelkie wojny wynikające z walki o korzyści z handlu, zniszczyło wszystkie cła, opłaty i politykę, która pozwala im się pojawić, zniosło wszelkie różnice między bogatymi i biednymi, umożliwiło każdemu konsumpcję, na jaką pozwala jego produkcja i w związku z tym powstrzymało każdego przed życiem na cudzy koszt, bez jego zgody” [18].

Nowy system ustalania ceny ma przynieść także inne pozytywne skutki. Zniesiona zostanie lichwa, która jest niesprawiedliwym zarabianiem na czyjejś potrzebie. Zamiast procentu, „wynagrodzeniem za udzielenie pożyczki winien być KOSZT pracy włożonej w pożyczkę i odzyskanie jej” [19]. Ponadto, jako że Warren analogicznie do innych utopistów wyobraża sobie świat w stanie statycznym, w którym warunki zmieniają się jedynie w niewielkim stopniu (jeśli w ogóle), także koszt danych produktów – a w związku z tym i cena – nie będą ulegać zmianom. „Uczynienie KOSZTU granicą ceny zatrzymałoby wszelkie wahania cen w handlu, umożliwiłoby każdemu na lata wprzód wiedzę na temat cen wszystkiego, ukróciłoby wszelkiego rodzaju spekulację, zmusiło każdego do produkowania tyle, ile sam konsumuje, obdzieliłoby brzemieniem pracy wszystkich i ograniczyło wymiar pracy każdego do jednej, dwóch, lub trzech godzin dziennie, wyniosło PONAD POKUSĘ NAJEŻDŻANIA INNYCH, każdy zaś mógłby w związku z tym czuć się bezpieczny przed naruszeniem swoich praw – rządy i prawodawstwo nie wydawałyby się już konieczne w celu powstrzymywania ludzi przed wzajemnym naruszaniem swoich praw, zaś to usprawiedliwienie dla ich istnienia przestałoby mieć znaczenie” [20]. Gdyby cena nie wyrażała wartości, ułatwiłoby to także wymianę handlową, gdyż przestałyby istnieć niepewność dotycząca cen, a także spekulacja. „Uczynienie wartości, lub >>tego, co sprzedaż przyniesie<< wyznacznikiem ceny, wstrzymuje wymianę i uniemożliwia zaspokojenie naszych potrzeb” [21]. Nowy system cenowy zlikwiduje, zdaniem Warrena, także przestępczość, gdyż wynika ona według niego przede wszystkim z nieopłacalności pracy. Gdy koszt stanie się podstawą cen, „gdy drzwi dla wszelkiego handlu i wszelkich zawodów zostaną otwarte – gdy potrzeby społeczeństwa będą wiadome – gdy każdy w każdej chwili będzie mógł zająć się taką formą zatrudnienia, która znajdzie rynek równoważnych cen i gdy każdy będzie mógł żyć pracując jedną, dwie, czy trzy godziny dziennie, czy ktoś znajdzie powód, by pasożytować na społeczeństwie?” [22].

Z podejścia Warrena do „ceny” wynika także jego pogląd na temat pieniądza. Autor „Equitable Commerce” zdaje sobie sprawę z tego, iż barter na szerszą skalę nie jest możliwy, i że potrzebny jest środek wymiany, który „reprezentowałby własność”. Nie może być nim jednak pieniądz. Wynika to z faktu, iż pieniądz nie ma stałej wartości (a, jak wynika z dotychczasowych rozważań, stałość jest dla Warrena bardzo istotna). „Dolar nie reprezentuje nic poza sobą samym. (…) Raz za dolara można otrzymać dwa buszle ziemniaków, innym razem trzy buszle, innym znów cztery (…). Pieniądz reprezentuje kradzież, bankowość, hazard, oszustwo, fałszerstwo itd. W taki sam sposób, w jaki reprezentuje własność; jego wartość różni się w zależności od jednostek, które go używają i zmienia się tak często, jak często jest wykorzystywany – obraz przedstawiający za jednym razem człowieka, innym razem małpę, innym razem dynię, nie mógłby słusznie uchodzić za portret, tak jak dzisiejszy pieniądz za środek wymiany. Chcemy środka wymiany, który jest precyzyjnym reprezentantem konkretnej ilości własności i niczym innym jak reprezentantem; tak, byśmy w sytuacji, w której nie możemy dokonać równoznacznej wymiany własności, mogli uzupełnić różnicę jej dokładną reprezentacją. Nie może ona mieć także związku z wartością własności, ale jedynie z jej KOSZTEM (…)” [23].

Warren nie podaje jednak ostatecznej recepty na problem braku idealnego środka wymiany. Proponuje na okres przejściowy, do czasu odkrycia idealnego środka wymiany, formę, którą kilkakrotnie sprawdzał w praktyce – „banknotów pracy”. Ich wartość jest oparta na dwóch wskaźnikach: pracy oraz jej równowartości w kukurydzy. Banknoty te byłyby wystawiane przez konkretne osoby, które w zamian za uzyskane usługi, czy towary, chcą świadczyć odpowiednią ilość pracy (wyrażoną w czasie) osobom, na które banknoty wystawiają. „[Cieśla] zauważywszy, że kukurydza, w pewnej lokalizacji, kosztuje średnio dwie minuty pracy za funt, porównując cenę swojej pracy do uprawy kukurydzy, stwierdza, ile funtów kukurydzy byłoby produktem dziesięciu godzin pracy i pisze [na banknocie]: Winien okazicielowi dziesięć godzin pracy cieśli, lub trzysta funtów kukurydzy. (…) Jeśli szewc uważa, że jego praca jest o jedną czwartą mniej kosztowna niż hodowla kukurydzy (jako że może pracować w każdych warunkach atmosferycznych, zużywając mniejszą ilość odzieży i narzędzi) (…), może wydać banknot na dziesięć godzin pracy szewca, lub dwieście dwadzieścia pięć funtów kukurydzy, co stanowi jedną czwartą mniej za ten sam czas” [24]. Banknotów tych nie można byłoby wymieniać z innymi ludźmi niż ci, którzy zawarli umowę, gdyż Warren obawiał się sytuacji, w której przeciwnicy jego koncepcji mogliby poprzez skupywanie lub nadużywanie, czy też nie wypełnianie zobowiązań bojkotować reformę [25].

Z wykorzystaniem „przejściowego” środka wymiany wiąże się także postulat rozdzielenia w tymczasowej wymianie pieniądza od pracy. Praca sprzedawcy powinna być wyceniana oddzielnie od kosztu towarów, jakie sprzedawał, gdyż zdaniem Warrena, ma ona taką samą wartość bez względu na koszt, jaki producent towaru poniósł przy jego produkcji. „Sprzedawca sprzedający igłę nie może wliczać swojej pracy w cenę igły; musi je rozdzielić i uczynić igłę jednym z elementów wymiany, swoją pracę zaś drugim elementem. (…) Jeśli do każdego jarda perkalu doliczy trzy centy jako swoją rekompensatę, jego klienci mogliby kupić tylko jeden jard i nie otrzymałby wtedy wynagrodzenia za swoją pracę. Jeśli z kolei klient kupi trzydzieści jardów, sprzedawca będzie przepłacony, a klient oszukany. Rozdział pomiędzy oboma elementami ceny, oraz uczynienie kosztu granicą ceny każdego z elementów, działa zawsze na rzecz obu stron i za jednym zamachem kończy z targowaniem się, kantowaniem, oszustwem i wszystkimi obrzydliwymi i poniżającymi właściwościami współczesnego handlu” [26].

Wcześniej Warren wypróbował koncepcję „banknotu pracy” w praktyce. W latach 1827-1830 – tuż po powrocie z Nowej Harmonii do Cincinnati – prowadził sklep, ochrzczony przez klientów miesiąc po otwarciu „sklepem czasowym” („time store”). Nie miała być to długotrwała i przynosząca profity właścicielowi inicjatywa, raczej eksperyment, który po osiągnięciu powodzenia miał zostać zakończony (Warren chciał poświęcić się założeniu modelowej wsi w okolicach Cincinnati) [27]. Sklep został otwarty 18 maja 1827 [28] i sprzedawał towary, na które składały się warzywa oraz suche dobra. Właściciel wywiesił listę towarów wraz ze stałymi cenami, na które składał się koszt produktu powiększony o 7%, z których pokrywane były „wydatki związane z prowadzeniem sklepu”. Nie była to jednak pełna cena towarów. „W widocznym miejscu wisiał zegar mierzący czas wykorzystany na dostarczenie dobra, który stanowił jedną część czasu pracy, oraz na nabycie go itd., który stanowił drugą część. Zegar ze wskazówkami mającymi imitować główny zegar, wisiał nad nim; gdy sprzedawca zaczynał przynosić dobra, ustawiał wskazówki [drugiego zegara] tak, by odpowiadały zegarowi [pierwszemu]; wskazówki [drugiego zegara] stały w miejscu, podczas gdy [pierwszy] zegar działał, a porównanie ich wskazywało, ile czasu zużyto na cały proces sprzedaży” [29]. Czas, który klient zużył w trakcie procesu wymiany, musiał zwrócić sprzedawcy (Warrenowi) w formie swojej pracy – Warren mógł się o nią zwrócić na podstawie „banknotu pracy”, wystawionego przez klienta.

Nie było to jednak jedyna właściwość „sklepu czasowego”. Inną troską Warrena było dopasowanie do siebie „popytu i podaży” na pracę (pod pojęciem popytu Warren rozumiał zapotrzebowanie na daną pracę, bez uwzględnienia innych czynników). W związku z tym sklep pełnił także funkcję swoistej giełdy pracy. Każdy zainteresowany mógł umieścić na odpowiedniej liście wiszącej na zewnątrz sklepu informację o tym, jaką pracę może świadczyć i jakiej pracy wyświadczenia potrzebuje.

Sklep nieoczekiwanie odniósł spory sukces, a zasady w nim panujące zaczęli stosować u siebie także właściciele sąsiednich sklepów. Warren ostatecznie zamknął sklep w maju 1830 roku [30], by poświęcić się organizacji pierwszej modelowej wsi opartej na swoich koncepcjach.

Josiah Warren sporo miejsca w „Equitable Commerce” poświęca sposobowi realizacji swojego pomysłu. Środkiem ku temu ma być praktyczna prezentacja jego koncepcji. Przykład „sklepu czasowego” pokazuje, że Warren nie bał się ryzyka, jakie niesie ze sobą organizacja nowych, często dość ekscentrycznych form działalności. Autor „Equitable Commerce” uważał, iż jego teorie, jako słuszne, zwyciężą nad status quo dzięki wolnej konkurencji, ponieważ są po prostu najlepsze. „Konkurencja Sprawiedliwego Handlu wywiera nacisk na wykonujących wszystkie zajęcia, które są opłacane nierówno; ich naturalny instynkt samozachowawczy z kolei przeważa nad faktem, że są nierównie opłacane” [31]. Dlatego nie zalecał rewolucji, a raczej organizowanie się ludzi przekonanych do jego poglądów obok tradycyjnego społeczeństwa. Do tego służyć miały modelowe osiedla (tzw. Sprawiedliwe Wsie) oparte na jego koncepcji, których mieszkańcami mieli zostać jego zwolennicy. Był to typowy sposób, z jakiego korzystali XIX-wieczni utopiści, w celu praktycznego wypróbowania swoich pomysłów, a także organizacji swoich zwolenników.

Każdy z potencjalnych mieszkańców Sprawiedliwej Wsi powinien uprzednio spisać potrzeby swoje i swojej rodziny i to, co może dać w zamian [32]. Każdy kolejny mieszkaniec będzie mógł dzięki temu dowiedzieć się, czy w tej wsi jest zapotrzebowanie na jego pracę, i czy jej mieszkańcy mogą zaspokoić także jego potrzeby. „Niech nikt nie przybywa do Sprawiedliwej Wsi, zanim nie zdobędzie gruntownej wiedzy o popycie na jego pracę w tym miejscu i nie będzie sam przekonany, że może się tam utrzymać” [33]. Naczelną zasadą panującą we Wsi ma być samodzielność i odpowiedzialność – wynikające z zasady Suwerenności Jednostki.

Prawo każdego do samodzielnego dążenia do szczęścia ma doprowadzić do optymalnego podziału pracy i odejścia od mieszkania we wspólnych pensjonatach (które w początkowym stadium istnienia Wsi Warren uznaje za konieczne, jako że zanim ludzie wybudują własne domy, musi minąć trochę czasu), do systemu wielu budynków zamieszkanych przez rodziny, osoby o podobnych gustach i zainteresowaniach bądź pojedyncze osoby. Według Warrena system oparty na przedstawionych przez niego zasadach doprowadzi do umieszczenia dzieci w internatach, gdzie będą mieszkać z podobnymi sobie dziećmi. „(…) ogólnie rzecz biorąc dzieci, podobnie jak ich rodzice, czułyby się znacznie lepiej, gdyby nie mieszkały zbyt blisko swoich rodziców. Związki są obecnie, nawet w rodzinach, zbyt bliskie, by zadowolić obie strony. Rozdzielenie będzie zdecydowanie krokiem w kierunku szczęścia obu stron; w ten sposób powstaną hotele dla dzieci, odpowiednie dla ich potrzeb i dążeń” [34]. Jednak, co istotne, to nie dzieci decydowałyby o umieszczeniu ich w internatach. Mimo pozostawienia dziecku dużej swobody, dla Warrena to rodzice pozostają ostateczną instancją, aż do czasu osiągnięcia dojrzałości przez potomstwo. W przeciwieństwie do innych utopijnych projektów, to do rodziców należałaby decyzja o umieszczeniu dziecka w internacie, nie zaś do wspólnoty. „Każda matka miałaby swobodę wysłać lub nie wysłać swojego dziecka [do internatu], kierując się własną oceną umożliwionej opieki i warunków; i byłby to pokojowy proces; gdy bowiem każda matka jest zobligowana przez rząd lub prawodawstwo lub też opinię publiczną do wysłania swoich dzieci bez własnej zgody [do internatu], możemy oczekiwać tego, co zawsze następuje w takiej sytuacji – oporu, niezgody i niepowodzenia” [35].

To rodzice są także pierwszymi i najważniejszymi nauczycielami swoich dzieci. Warren proponuje, by w życie w Sprawiedliwej Wiosce – a w konsekwencji w „sprawiedliwym świecie” – wprowadzali je poprzez przykład i poważne traktowanie. „(…) Dzieci muszą być otoczone sprawiedliwością, (…) i każdy, rodzic oraz dziecko, musi być traktowany jak jednostka, której indywidualne prawa są sprawiedliwie przestrzegane” [36]. Dlatego też dziecko od wczesnych lat swego życia (Warren podaje przykład swojej córki, której zaczął tłumaczyć wyznawane przez siebie zasady, gdy miała „między siedem, a osiem lat” [37]) powinno być uczone, że jego utrzymanie kosztuje pracę, bez wykonania której nie ma możliwości zakupienia dla niego jedzenia, czy zabawek. Zastąpienie powszechnej, nieregulowanej wzajemną umową pomocy dziecka w domu systemem, w którym dziecko ma wyznaczoną ilość godzin pracy, którą wykonuje w domu po to, by umożliwić rodzicom pracę na rzecz swojego utrzymania – gdzie reszta czasu jest pozostawiona do całkowitej dyspozycji dziecka – ma zapewnić jego prawidłowy rozwój i wychowanie „sprawiedliwego” człowieka [38].

Przez ponad czterdzieści lat swojego życia Warren starał się wcielać swoje poglądy w życie poprzez kolejne inicjatywy mające unaoczniać ich słuszność. Najbardziej kompleksową formą były „Sprawiedliwe Wioski”, które nie powstały jednak, jak chciał autor „True Civilisation”, od razu po zamknięciu pierwszego „sklepu czasowego” w Cincinnati w 1830 roku. Ostatecznie Warren podjął decyzję o założeniu pierwszej w kwietniu 1829 roku, jednak jedynie cztery osoby zgodziły się na podjęcie ryzykownej inicjatywy [39]. Z pomocą Warrenowi przyszli rok później Robert Dale Owen (syn założyciela Nowej Harmonii) oraz Frances Wright, którzy także wielokrotnie eksperymentowali z różnego rodzaju „modelowymi wspólnotami” [40]. Dziedzic walijskiej fortuny chciał dopomóc finansowo w założeniu osiedla w stanie Nowy Jork, do którego Warren się udał, jednak ze względu na śmierć krewnego powrócił do Anglii i nie zajmował się realizacją tego pomysłu. Warren opuścił więc Nowy Jork by powrócić do Cincinnati, jednak po drodze trafił do Spring Hill w Ohio, gdzie pięciu byłych członków owenowskich wspólnot prowadziło przytułek i szkołę dla dzieci, opartą również na koncepcjach owenowskich. Warren przekonał prowadzących szkołę w Spring Hill, by była ona prowadzona na zasadach opracowanych przez niego. W trakcie trzyletniego pobytu dzieci pracowały, zaś za otrzymane „banknoty pracy” wykupywały naukę u swoich nauczycieli. Sam Warren uczył dwadzieścioro dzieci muzyki – udział w dwugodzinnych zajęciach można było wykupić za cenę 6 minut pracy [41]. W międzyczasie w 1831 roku Warren założył swoje pierwsze osiedle, w hrabstwie Tuscarawas w stanie Ohio, w którym pierwotnie mieszkało sześć rodzin. Wioska nie rozrosła się zbytnio, gdyż twórcy umiejscowili swój eksperyment na bardzo źle położonym terenie. Znajdujące się w wilgotnej dolinie osiedle w okresach letnich padało ofiarą malarii. Już w pierwszym roku od założenia dalsze prowadzenie eksperymentu stanęło pod znakiem zapytania, jednak uczestnicy postanowili kontynuować swoje próby. Gdy jednak w 1834 roku u większości z około trzydziestu rodzin uczestniczących w inicjatywie wystąpiły zgony z powodu choroby, stało się jasne, że pierwsza Sprawiedliwa Wioska nie ma szans powstać w tak niekorzystnych warunkach geograficznych. Ostatni mieszkańcy wioski w Tuscarawas opuścili ją w 1837 roku.

Nie mogąc znaleźć w Cincinnati zainteresowania dla swoich koncepcji, w 1840 roku Warren wrócił po latach do Nowej Harmonii, która od czasu owenowskiego eksperymentu stała się typową miejscowością. Jednak i tutaj nie znalazł zbyt wielu zwolenników. W ciągu swego kilkuletniego pobytu w mieście dwukrotnie otwierał „sklep czasowy”, jednak nie osiągnął on sukcesu swego poprzednika z Cincinnati. Zdaniem Warrena wynikało to ze sprzeciwu, jaki wobec inicjatywy wyrażali miejscowi kupcy, zagrożeni konkurencją ze strony sprzedającego po cenie kosztów Bostończyka. Nie udały się także próby przekonania mieszkańców do idei budowy Sprawiedliwej Wsi. Lokalne gazety nie chciały drukować ogłoszeń Warrena, w związku z czym nie miał on możliwości dotarcia do szerszej publiki.

Jednocześnie Warren cały czas cieszył się poważaniem wśród amerykańskich utopistów, zarówno owenistów, jak i fourierystów, czy naśladowców ucznia Fouriera, Victora Consideranta. W 1847 roku przekonał byłych członków falansteru Clermont Phalanx, który mieścił się 30 mil od Cincinnati, by zamiast kontynuować kolejny eksperyment, tym razem na bazie zasad owenistowskich, założyli Sprawiedliwą Wioskę. W tym roku milę od Clermont Phalanx powstała osada, znana pod nazwami „Utopia” oraz „Trialville”. Josiah Warren pełnił w tym wypadku raczej jedynie funkcję założyciela, niż współuczestnika, gdyż krótko po założeniu wyjechał z Utopii i z rzadka się w niej pojawiał (ostatni raz było to w 1856 roku), jednak cały czas był na bieżąco z wydarzeniami w tej miejscowości. Osiedle nigdy nie rozrosło się zbytnio, w 1852 mieszkało tam około stu osób. Wiadomo, że jeszcze w 1875 roku część pierwotnych mieszkańców żyło w Utopii, także niektóre przedsiębiorstwa funkcjonowały wykorzystując w obrocie „banknoty pracy” [42]. Obecnie jest to wymarłe miasteczko.

W 1850 roku Warren poznał w Bostonie Stephena Pearla Andrewsa, swojego późniejszego współpracownika i ucznia. Za jego namową autor „Equitable Commerce” zdecydował się założyć na należącej do stanu Nowy Jork wyspie Long Island kolejną Sprawiedliwą Wioskę, która okazała się być najbardziej znaną i najdłużej funkcjonującą – i jednocześnie wzbudzającą największe kontrowersje – spośród sobie podobnych. W 1851 roku powstało „Modern Times”, w którym Warren mieszkał przez pięć pierwszych lat funkcjonowania miasta. Liczba mieszkańców wzrosła w latach 1853-1857 z 60 do 200 osób, osiedle cieszyło się z resztą sporym zainteresowaniem utopistów zniechęconych własnymi próbami budowy idealnego miejsca do życia. W 1853 roku część mieszkańców Hopedale Community, w której przebywali członkowie chrześcijańskiej sekty pod przywództwem Adina Ballou, przeniosła się do Modern Times, podobnie uczynili niektórzy byli mieszkańcy Brook Farm, która upadła pod koniec lat 40-tych.

Modern Times wzbudzało spore kontrowersje ze względu na dużą bliskość z miastem Nowy Jork, w związku z czym dużo osób mogło na własne oczy zobaczyć, jak żyje się w Sprawiedliwej Wiosce. Największe kontrowersje wzbudzał jednak nie system gospodarczy, oparty na „banknotach pracy”, jaki tam panował, ale swoboda w relacjach damsko-męskich. Choć Warren – sam żonaty – nie był zwolennikiem idei wolnej miłości, a jego koncepcja nie miała na celu doprowadzić do realizacji tych poglądów, to jednak mieszkańcy Modern Times mieli swobodę dobierania się w pary lub pozostania samotnymi bez względu na wcześniejsze zobowiązania. Także „małżeństwa” zawierane już na miejscu nie miały żadnego umocowania urzędowego, czy religijnego. Modern Times stało się jednym z bohaterów książki „Free Love and It’s Votaries” autorstwa Johna B. Ellisa, będącej polemiką z ruchem wolnej miłości. Autor, nie ukrywając swojej niechęci do Warrena i jego zwolenników, podaje m.in. przykład kobiety, która w ciągu ośmiu miesięcy mieszkała z dziewięcioma partnerami. „Mężczyźni stwierdzali, że nie mają pewności, iż utrzymają miłość jakiejkolwiek kobiety; kobiety zaś nie miały gwarancji, że nie zostaną za chwilę opuszczone. Nic nie było pewne w tym dziwnym i ohydnym miejscu. (…) Przypadki niewierności były powszechne i oczywiście powodowały problemy po obu stronach” [43]. Taka teza jest o tyle ciekawa, iż obserwacje Warrena były zupełnie odmienne. „Będąc przez dwadzieścia dziewięć lat w ciągłej styczności z tą problematyką, która jako jedna z najważniejszych dziedzin ludzkiego życia powinna zostać naprawiona, jestem szczęśliwy wiedząc, że nie można bezpiecznie przeprowadzić żadnych systematycznych, ani szerokich zmian w relacjach małżeńskich” [44] – pisał autor „Equitable Commerce”, który nigdy nie twierdził, by „Modern Times” było nieudaną próbą realizacji jego koncepcji. Inną kontrowersją był konflikt z byłym zwolennikiem koncepcji Etienne’a Cabeta oraz później Warrena, Henrym Edgerem, który zafascynowany Augustem Comtem próbował zaszczepić w Modern Times jego idee, przede wszystkim w zakresie życia religijnego. Mieszkając w miejscowości wybudował w niej nawet pozytywistyczną świątynię, jednak nie cieszyła się ona wielkim zainteresowaniem. Gdy zniechęcony niepowodzeniem, skarżył się Comte’owi, ten odpisał mu: „Zbyt wiele uwagi poświęcasz nienormalnemu środowisku w Modern Times. (…) Nawróceń będzie mało w twojej anarchistycznej wiosce. Powinieneś więcej uwagi poświęcić konserwatystom, których nawrócenie na pozytywizm jest najbardziej prawdopodobne” [45].

Modern Times z czasem coraz bardziej przestawało być osiedlem anarchistycznym. Duże znaczenie miała wojna secesyjna, która ukazała, jak trudne jest oddzielenie się od Unii nie tylko w kontekście wojny, jaką prowadziła Północ przeciwko secesjonistycznemu Południu, ale także biorąc pod uwagę zawieruchę wojenną i ciągłe pojawianie się zagrożenia poboru do wojska oraz podwyżki podatków. W czasie wojny – w której po stronie Unii brało udział 15 mieszkańców Modern Times – nastąpił exodus części mieszkańców w inne, ich zdaniem bardziej bezpieczne okolice (m.in. do Ameryki Południowej). Ponadto w 1864 roku mieszkańcy przemianowali miasteczko na Brentwood, która to nazwa funkcjonuje do dziś. Z czasem „banknoty pracy” wyszły z użytku, a mieszkańcy miasteczka coraz bardziej upodobnili się do swoich sąsiadów. Dziś Brentwood liczy ponad 50 tys. mieszkańców.

Josiah Warren przez całe życie próbował realizować swoją koncepcję. W 1863 roku wydał książkę „True Civilisation”, które w dużej mierze powtarzała jego starsze tezy. Pozycja poszerza jednak nieco nasze spojrzenie na podejście swojego autora do instytucji rządu, jak i ciał ustawodawczych. W swoich rozważaniach utopista kieruje się wyłożoną w poprzednich dziełach zasadą Suwerenności Jednostki.

Zdaniem Warrena najwyższym wyrazem państwa jako instytucji mającej dbać o zachowanie bezpieczeństwa swoich obywateli, jest armia. Niestety, sposób jej funkcjonowania jest dalece niezadowalający, składa się bowiem z dowódców i podwładnych, którzy mają im być bezwzględnie poddani. Tak jednak być nie powinno. Choć Warren zauważał potrzebę istnienia hierarchii i stosunku przywódca-podwładny, to jednak ten stosunek powinien pojawiać się dobrowolnie. Porównuje to do sytuacji, w której nie ma możliwości, by wszyscy pasażerowie kierowali powozem, jednocześnie zaś woźnica nie ma prawa do zakazania komukolwiek „secesji” poprzez opuszczenie pojazdu [46].

Pomiędzy decyzją dowódcy, a wykonaniem rozkazu, Warren stawia jeszcze osąd rozumu. W ten sposób dochodzi do nowej koncepcji parlamentu, jako ciała doradczego, składającego się z chętnych, dobieranych każdorazowo przez zainteresowanych zasięgnięciem rady, a także szukających arbitra w swoich sporach. Zapłatę za swoją pracę otrzymywaliby nie przed, a po jej wykonaniu. Zdaniem Warrena to rozwiązanie nie napotka na sprzeciw większości ludzi, a ci, którzy się sprzeciwią, będą mogli bez konsekwencji zrezygnować z podporządkowania się, co nie przyniesie zbytnich negatywnych skutków. O ciążącym ku naiwności optymizmie autora świadczy fakt, iż miało to być rozwiązanie przejściowe, prowadzące do „prawdziwego porządku i dojrzałej cywilizacji” [47].

Pierwszy amerykański anarchoindywidualista zmarł 14 kwietnia 1874 roku w domu swojego przyjaciela Edwarda Lintona w Charlestown w stanie Massachusetts. Jego myśl i działanie odcisnęło swoje piętno na przyszłym indywidualistycznym ruchu antypaństwowym, przede wszystkim w zakresie teorii ekonomii, a także pokojowej istoty zmian, jakie miały prowadzić do sprawiedliwego świata.

Stefan Sękowski

Przypisy:

[1] T. Żyro, Boża plantacja. Historia utopii amerykańskiej, Warszawa 1994, s. 124.

[2] Tamże, s. 135.

[3] W. Bailie, Josiah Warren, w: G. B. Lockwood, W. T. Harris, New Harmony Movement, Whitefish 2003, s. 294.

[4] J. J. Martin, Men Against The State. The Expositors of Individualist Anarchism in America, 1827-1908, Colorado Springs 1970, s. 11.

[5] Tamże., s. 10.

[6] J. Warren, bez tytułu, Periodical Letter, Vol. I, 1856, s. 55-56.

[7] W. Bailie, Josiah Warren: The First American Anarchist, Boston 1906, s. 6-7.

[8] J. Warren, Equitable Commerce. A New Developement of Principles as Substitutes for Laws and Governments, for the Harmonious Adjustment and Regulation of the Pecuniary, Intellectual, and Moral Intercourse of Mankind Proposed as Elements of New Society, New York 1967, s. x.

[9] Tamże, s. 27.

[10] Tamże. Wszelkie kursywy i wielkie litery pojawiające się w cytatach przytaczanych w tej pracy występują w oryginalnych tekstach.

[11] Tamże, s. 50.

[12] Tamże, s. 53.

[13] Tamże, s. 28.

[14] Tamże, s. 54.

[15] Tamże.

[16] Tamże, s. 43.

[17] Tamże.

[18] Tamże, s. 101.

[19] Tamże, s. 47.

[20] Tamże, s. 56.

[21] Tamże, s. 65.

[22] Tamże, s. 72.

[23] Tamże, s. 68.

[24] Tamże, s. 108.

[25] Tamże, s. 117.

[26] Tamże, s. 48.

[27] J. J. Martin, dz. cyt., s. 16.

[28] W. Bailie, dz. cyt., s. 9.

[29] J. Warren, The Quarterly Letter. Devoted Mainly to Showing the Practical Applications and Progress of Equity, vol. I, 1867, s. 6.

[30] Taką datę podaje kilkakrotnie sam Warren. Zarówno W. Bailie, jak i Ann Butler, która opracowała „Notebook D” Warrena, błędnie podają datę 1829 roku.

[31] Tenże, Equitable Commerce, s. 106.

[32] Tamże, s. 81.

[33] Tamże, s. 84.

[34] Tamże, s. 96.

[35] Tamże, s. 97.

[36] Tamże, s. 98.

[37] Tamże, s. 111.

[38] Tamże, s. 113.

[39] Tenże, Practical Details in Equitable Commerce, Showing the Workings in Actual Experiment, During a Series of Years, of Social Principles Expounded in the Works “Equitable Commerce” by the Author of this and “The Science of Society” by Stephen Pearl Andrews, New York 1852, s. 41.

[40] F. Wright i R. D. Owen założyli w 1825 roku komunę w Nashoba w stanie Tenessee, która miała stanowić dowód na skuteczność stopniowej emancypacji czarnych niewolników. Oparta na zasadach owenowskich, składała się z czarnych robotników (włączonych do eksperymentu przez zainteresowanych właścicieli; dochód z ich pracy miał stanowić pokrycie ich przyszłego uwolnienia) oraz białych instruktorów (co powielało dotychczasową hierarchię i było jednym z powodów klęski projektu). W 1830 roku Wright wywiozła niewolników na Hawaje i ich tam uwolniła. Później zaangażowała się wspólnie z R. D. Owenem w poparcie dla rodzącego się ruchu robotniczego w USA. Por: T. Żyro, dz. cyt., s. 142-145.

[41] Tamże, s. 55-56.

[42] J. J. Martin, dz. cyt., s. 64.

[43] J. B. Ellis, Free Love and It’s Votaries; or American Socialism Unmasked. Being an Historical and Descriptive Account of the Rise and Progress of the Various Free Love Associations in the United States, and of the Effects of Their Vicious Teachings upon American Society, New York 1870, s. 392.

[44] J. J. Martin, dz. cyt., s. 85.

[45] R. L. Hawkins, Positivism in the United States (1853-1861), Cambridge Mass., 1938, s. 145.

[46] J. Warren, True Civilisation. An Immediate Necessity, and the Last Ground of Hope for Mankind, Boston 1868, s. 22-23.

[47] Tamże, s. 33.

***

Niniejszy tekst to podrozdział książki Stefana Sękowskiego „W walce z Wujem Samem. Anarchoindywidualizm w Stanach Zjednoczonych Ameryki w latach 1827-1939”, 3S Media, Warszawa 2010. Autor przetłumaczył na język polski m.in. zbiór esejów Lysandera Spoonera „Nie Zdrada”, „Wspomnienia” i „Socjalizm” Ludwiga von Misesa. Jest redaktorem portalu Fronda.pl.

2 comments

  1. ConrPL

    Modern Times stało się jednym z bohaterów książki „Free Love and It’s Votaries” autorstwa Johna B. Ellisa, będącej polemiką z ruchem wolnej miłości. Autor, nie ukrywając swojej niechęci do Warrena i jego zwolenników, podaje m.in. przykład kobiety, która w ciągu ośmiu miesięcy mieszkała z dziewięcioma partnerami. „Mężczyźni stwierdzali, że nie mają pewności, iż utrzymają miłość jakiejkolwiek kobiety; kobiety zaś nie miały gwarancji, że nie zostaną za chwilę opuszczone. Nic nie było pewne w tym dziwnym i ohydnym miejscu. (…) Przypadki niewierności były powszechne i oczywiście powodowały problemy po obu stronach” [43]. Taka teza jest o tyle ciekawa, iż obserwacje Warrena były zupełnie odmienne. „Będąc przez dwadzieścia dziewięć lat w ciągłej styczności z tą problematyką, która jako jedna z najważniejszych dziedzin ludzkiego życia powinna zostać naprawiona, jestem szczęśliwy wiedząc, że nie można bezpiecznie przeprowadzić żadnych systematycznych, ani szerokich zmian w relacjach małżeńskich” [44] – pisał autor „Equitable Commerce”, który nigdy nie twierdził, by „Modern Times” było nieudaną próbą realizacji jego koncepcji.
    Zarówno Warren, jak i Ellis uważali relacje damsko-męskie panujące w mieście za niewłaściwe. W takim razie dlaczego ich obserwacje były „zupełnie odmienne”? Czy może Warren uważał stan panujący w swojej wiosce za naturalny, a wszędzie gdzie indziej za „systematyczne, albo szerokie zmiany w relacjach małżeńskich, których nie można bezpiecznie przeprowadzać”?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *