Category Archives: Piotr Pieniążek

Piotr Pieniążek

Piotr P. Pieniążek: Kaganiec oświaty czy luksusowy klejnot? Komentarz 3 lata później; albo: Bryana Caplana stanowisko w kwestii edukacji

Published by:

W tekście wiszącym tu już ponad trzy lata, przeprowadziłem – nie ukrywam: uproszczony i podyktowany w znacznej mierze inklinacjami ideologicznymi – atak na system państwowego szkolnictwa. Mając wiele czasu na ochłonięcie i kumulację wiedzy, w tym przede wszystkim własnych doświadczeń obcowania ze stykiem rynków oświaty i pracy, zasadniczo jednak wniosków nie zmieniłem (choć w szczegółach dość mocno). Pragnę niniejszym podjąć się, tym razem znacznie chłodniejszego, oskrzydlającego z pozycji naukowych ponownego napadu na ówczesną ofiarę, która jednak w naszym świecie wciąż się dzielnie trzyma[1] i niewiele wskazuje, by cokolwiek w tej materii miało się w przewidywalnej przyszłości zmienić. Nie przeprowadzę jednak wyczerpującej analizy; postaram się jedynie przedstawić pewien argument (czy też raczej jakąś ich wąską wiązkę). Można również powiedzieć, że w przeważającej mierze będzie to zreferowanie stanowiska Bryana Caplana w sprawie edukacji. Ekonomista ów jest dopiero w trakcie pisania książki na ten temat (The Case Against Education: A Professional Student Explains Why Our Education System is a Big Waste of Time and Money), lecz już teraz można się spodziewać, przynajmniej w przybliżeniu i w części, jej treści, albowiem zawarta jest ona w postach tego aktywnego bloggera, który regularnie dzieli się w ten sposób ze światem swoimi przemyśleniami, poddając je dyskusji i wystawiając, tym samym, swoje argumenty na jawną krytykę środowiska naukowego i wieloletnich praktyków rynku pracy.
Continue reading

Piotr Pieniążek

Piotr P. Pieniążek: Jak biologia może zainspirować (austriackiego) ekonomistę?

Published by:

Jak biologia może zainspirować (austriackiego) ekonomistę?*

Metodologia szkoły austriackiej, a przynajmniej ta w wydaniu Misesa (2007), odznacza się swą oryginalnością na tle wciąż dominującego paradygmatu. Przypomnijmy, że bazuje na koncepcji dualizmu metodologicznego, mówiącego, że badając wszelkie interakcje katalaktyczne należy posłużyć się introspekcją i sformułować podstawowe kategorie ludzkiego działania, a następnie – przyjmując odpowiednie założenia – drogą dedukcji wywieść rezultaty określonych posunięć. Jak więc widzimy, w takim podejściu żadne – ilościowe – dane historyczne nie będą rozstrzygające dla konkretnego sporu ekonomicznego. Mogą co najwyżej inspirować. Należy zaznaczyć, że Mises, wychodząc z założenia, że w ludzkim działaniu nie ma stałych, nie formułował żadnych twierdzeń ilościowych, toteż jego podejście jest bardzo spójne. Jednakże dla niego, formułowanie tez o charakterze ilościowym w naukach przyrodniczych jest w pełni uprawnione, ponieważ, jak uważał, na ich łonie można przeprowadzić eksperyment, a więc takie doświadczenie, w którym kontrolujemy wszystkie możliwe czynniki, dzięki czemu możemy określić siłę oddziaływań każdego z nich w jakimś zamkniętym systemie. O ile więc na zjawiska związane z ludzkim działaniem wpływ ma tak wiele zmiennych, że nie tylko trudno zmierzyć ich siłę, ale w ogóle trudno je wszystkie wymienić, o tyle na zjawiska przyrodnicze rzekomo wpływa skończona i policzalna liczba zmiennych, spośród których wszystkie możemy ująć w jakieś ramy i zmierzyć. Wydaje się to jednak wątpliwym założeniem. Po drugie, jak Mises sobie świetnie zdawał sprawę, bo dawał temu wielokroć dowód na kartach swych dzieł, człowiek jest, zgodnie z pogańską wizją świata, integralną częścią przyrody. Dlaczego więc do badania przynajmniej niektórych jego działań, tam gdzie, wspierając się wiedzą o koniecznych związkach apriorycznych, chcemy ustalić pewne relacje ilościowe, o których wiedza jest dla nas użyteczna, nie zaaplikować metod badań przyrodniczych, a więc obserwacji, pomiaru i szacunku? Widzimy więc, że dualizm metodologiczny jest niezwykle trudny do utrzymania, o czym oprócz tytułu jego opus magnum – Ludzkiego Działania – mogą świadczyć niektóre wnioski ewolucjonisty-Misesa, np. ten odnośnie podziału zastosowań rachunku prawdopodobieństwa na klas i jednostkowych w zależności od materii badania, czy ten implikujący punktualizm w opozycji do gradualizmu, jakoby pomiędzy działaniem, a nie-działaniem, czyli bezwiedną reakcją na impuls, nie było żadnej ewolucji, co sugeruje, że w historii naturalnej z mechanicznie reagującego na bodźce homunkulusa wykształcił się nagle stuprocentowy homo-agens. O dziwo, z tym zaskakującym, bo nieintuicyjnym wnioskiem trudno się nie zgodzić w świetle wyników dotychczasowych badań (zobacz Wróbel 2011) przypisujących homo-sapiens monopol na działanie, którego zajście jest warunkowane stworzeniem przez agenta umysłowej, oderwanej od bezpośrednio postrzeganej rzeczywistości, reprezentacji swoich (i być może cudzych) przyszłych potrzeb i zachowań. Jednakże ostatnie wstępne obserwacje (zob. Viegas 2012) wskazują, że te zasadnicze skokowe-jakościowe charakterystyki nie wyróżniają człowieka na tle innych gatunków; traci więc on tym samym swoją wyjątkowość wyłączności na działanie. Uprawdopodabnia to hipotezę o fałszywości prostej, dwumianowej wersji dualizmu metodologicznego i otwiera drzwi przed, po pierwsze: podejściem prakseologicznym do badania zachowań, przynajmniej niektórych, gatunków zwierząt, a po drugie: do  biologicznego spojrzenia na procesy społeczne. W dalszej części tego raczej spekulatywnego – bo nie dającego ostatecznych odpowiedzi – eseju zajmę się tą drugą kwestią, prezentującą alternatywę wobec cierpiącej na prognostyczne niedomagania metodologii szkoły austriackiej oraz empirycznych porażek przewidywań opartych na ortodoksyjnym, głównonurtowym podejściu do ekonomii.
Continue reading

Piotr Pieniążek

Piotr Pieniążek: Kaganiec oświaty

Published by:

“Never let your schooling interfere with your education.” – Mark Twain

Wstęp

Niniejszy artykuł pretenduje do miana rzetelnej i wielowymiarowej analizy związku polityki ze stanem szkolnictwa w świecie kultury zachodniej. Stanowi również głos w debacie, do wzięcia udziału, w której namawia Jan Hartman w swoim tekście opublikowanym w Gazecie Wyborczej z 9 kwietnia 2009 roku [1] . Autor diagnozuje kondycję umysłową 19-letnich, studiujących absolwentów polskich szkół średnich, głównie w oparciu o własne obserwacje nauczyciela akademickiego prestiżowej uczelni. Jako że ja, jako podmiot, spełniam kryteria bycia przedmiotem diagnozy, poczułem się wywołany do tablicy, by wyrazić swoje stanowisko w sprawie. Streszczę teraz poglądy Hartmana, wynikające z jego artykułu.
Continue reading