Olgierd A. Sroczyński

Olgierd A. Sroczyński ”Pour le Roi (et Hoppe)”

Wstęp

Książkę Hansa Hermanna Hoppe „Demokracja – bóg, który zawiódł” można bez wątpliwości nazwać kontrowersyjną, jako że trudno przypomnieć sobie inne dzieło z kręgu Szkoły Austriackiej, które zdobywszy taką popularność, jednocześnie nadal budzi emocje i stanowi przyczynek do nierzadko zaciętych dyskusji. Autor niniejszego tekstu zalicza się do radykalnych zwolenników koncepcji wypracowanych przez Hoppego, stąd też czuje się w obowiązku prowadzić polemikę z argumentami wysuwanymi przeciwko nim.

Napotkana przeze mnie niedawno w sieci polemika z Hoppem dotyka kilku ważnych spraw:

1. Hoppe traktuje monarchię jako byt idealny, pozbawiony wad, czemu mają przeczyć liczne przykłady historyczne, rzekomo specjalnie przez Hoppego pomijane;

2. Przypisuje także niższą preferencję czasową monarsze w stosunku do demokratycznego zarządcy, co ma być błędem ze względu na niemalże notoryczną obecność w historii przypadków rywalizacji o władzę, które w naturalny sposób podwyższały preferencję czasową monarchy;

3. Dowodem na niesprawność monarchii ma być porównanie jej z systemami totalitarnymi, które w oczywisty sposób są niesprawne, a mają zachowywać zasadę władzy monarchicznej;

4. Hoppe przypisuje pewne zjawiska powstaniu i rozwojowi demokracji, przy czym mają być one od demokracji niezależne, gdyż mają występować również w historii poprzedzającej nawet 1789 rok.

5. Monarchia ma nie różnić się od demokracji pod żadnym względem, gdyż tak jak w demokracji, w monarchii panuje pewna oligarchia, wpływająca na rząd, wobec czego przypisanie przez Hoppego całości władzy ma być błędem.

Na początek kilka wstępnych uwag, które być może dla niektórych są oczywiste, ale rzetelność kronikarska wymaga choćby krótkiego ich odnotowania. Polemista Hoppego zwraca się przeciwko aprioryzmowi amerykańskiego filozofa. Zgodnie z wypracowaną jeszcze przez Misesa metodologią, fakty historyczne same z siebie nie świadczą o niczym w naukach społecznych i mogą podlegać różnym interpretacjom. Nie mamy bowiem możliwości dokonania eksperymentu w ekonomii politycznej, zatem nie jesteśmy w stanie określić jakie dokładnie warunki wpłynęły na zaistnienie takich a nie innych faktów społecznych. Musimy zatem budować teorię aprioryczną, inaczej naukowość ekonomii traci sens i skazani jesteśmy na uznanie równoprawności różnych konkurujących ze sobą teorii ekonomicznych. Rzeczą oczywistą jest, że jeżeli ktoś odrzuca wartość teorii apriorycznej, będzie się sprzeciwiał rozumowaniu Hoppego, z drugiej jednak strony jej prawomocność jest raczej niemożliwa do odrzucenia na gruncie zasad ludzkiego myślenia.

I. Ustrój monarchiczny a anarchia prywatnego prawa

Rozważania H-H. Hoppe o monarchii nie dokonują się z pozycji monarchisty (to znaczy nie usprawiedliwiają monarchii za wszelką cenę) ale wychodząc z przesłanek apriorycznych, dowodzą jedynie jej wyższości nad ustrojem demokratycznym. Hoppe traktuje monarchię jako jedyną naturalną formę rządu, ponieważ jedynie monarchię można wywieść naturalnie z systemu całkowicie prywatnego prawa (ładu naturalnego). Demokracji, czyli wspólnego posiadania i zarządzania od anarchii własności prywatnej wywieść nie sposób. Ściślej – nie można z niej wywieść przyrodzonego prawa do zarządzania dobrem wspólnym, jaki jest fundamentem ideologii demoliberalnej. John Locke w „Drugim traktacie o rządzie” (§ 107) wywodził władzę monarchiczną z władzy ojcowskiej – władza w rodzinie tradycyjnej nigdy nie jest sprawowana w sposób demokratyczny, poszczególne role są rozdzielone w sposób naturalny, a głos decydujący zawsze ma osoba obdarzona (wynikającym ze starszeństwa, źródła utrzymania i innych przyczyn) autorytetem, czyli zazwyczaj ojciec rodziny. Nie ma w tym dlatego niczego nieuprawnionego.

Jeżeli wychodzić od prawa wlasności, to Hoppe’owska wizja anarchii opierałaby się na zdecentralizowanym systemie małych obszarów zarządzanych de facto w sposób monarchiczny, gdyż w każdym z nich obecny byłby jeden właściciel, który byłby jednocześnie ostatecznym zarządcą. Nie chodzi Hoppemu dlatego o restaurację monarchii w obecnej sytuacji geopolitycznej (tzn. powołanie na miejsce obecnych demokratycznych rządów dziedzicznych monarchów), ale o całkowitą przebudowę porządku społecznego w oparciu o prawo własności, która bez siłowych ingerencji rewolucyjnych przybrałaby postać taką, jak ta opisana przez Tomasza Gabisia w głośnym tekście p.t. „Uporządkowana anarchia„.

Radykalna krytyka demoliberalizmu przez Hoppego i „pomijanie niewygodnych faktów” z życia monarchii wynikają właśnie z takiego podejścia Autora do sprawy, jak również z wyraźnie zaznaczonej metodologii. Można przytaczać dziesiątki niesprawnych lub nie pasujących do idealistycznej wizji monarchów, jednakże to nie ma żadnego znaczenia dla teorii politycznej. W ostatecznym rachunku chodzi bowiem tak naprawdę o anarchię prywatnej własności, poza którą – opierając się na apriorycznych przesłankach – wyjść nie sposób.

II. Preferencja czasowa: właściciel vs. zarządca

Preferencja czasowa monarchy nie jest niższa z racji samego faktu, że jest on monarchą. Takie postawienie sprawy przez Hoppego wynika z tego, że monarcha jest wyłącznym właścicielem swojej władzy, w przeciwieństwie do zarządcy demokratycznego. Przypadki dobrych zarządców demokratycznych zdarzały się oczywiście w historii, podobnie jak źli zarządcy monarchiczni. Przy budowaniu teorii politycznej trzeba jednak opierać się na pewnych ogólnych zasadach, od których mogą istnieć wyjątki, warunkowane rzeczami nieprzewidzianymi w teorii. Trudno przewidywać w teorii politycznej przypadki choroby psychicznej monarchy, albo nadzwyczajnie silne poczucie obowiązku zarządcy demokratycznego – są to rzeczy niezależne od kwestii związanych z prawem własności, czyli z punktu widzenia teorii anomalie.

Monarcha, co zostało zauważone, musiał obawiać się różnych zagrożeń w nie mniejszym stopniu, aniżeli jakikolwiek inny właściciel prywatny. Trudno jednak brać pod uwagę te rzeczy w przypadku twierdzenia, że świadomość własności wpływa na obniżenie preferencji czasowej przy zarządzaniu. Istnieją przykłady władców szczególnie przeczulonych na punkcie swojego bezpieczeństwa, jednakże z reguły są to tyrani (np. nie poruszający się bez kamizelki kuloodpornej Stalin), a ich działania w tym kierunku zazwyczaj zdradzają objawy psychozy. Normalny człowiek nie skupia się na towarzyszących jego życiu zagrożeniach, tak więc trudno sądzić, że w przypadku większości monarchów sytuacja wyglądała inaczej – chyba, że dane warunki skłaniały do zupełnie innego postępowania (jak w Cesarstwie Rzymskim, gdzie cesarze po kolei ginęli z rąk swoich następców na tronie), ale to raczej oczywiste. Ważne jest jedno – świadomość własności prywatnej wydłuża horyzont czasowy i to jest w rozważaniach Hoppego rzeczą kluczową.

III. Tyrania i totalitaryzm

Jakkolwiek widoczne są zewnętrzne (formalne) podobieństwa pomiędzy rządami monarchicznymi a współczesnymi wcieleniami rządów jednostki o charakterze totalitarnym, różnica materialna jest zasadnicza. Z jednej strony bowiem posiadamy Arystotelesowski podział na ustroje zwyrodniałe i sprawiedliwe, z drugiej w sukurs przychodzi nam typologia Monteskiusza z „Ducha praw„. W obydwu bowiem wyraźnie zaznaczone jest rozróżnienie pomiędzy monarchią a despotią, które podobne są co do formy zewnętrznej (ilości osób sprawujących władzę), ale ich zasada jest diametralnie różna. Upraszczając nieco (i skracając wywód) można powiedzieć, że władza królewska jest oparta na uznanym i naturalnym autorytecie (tak jak wspomniana wyżej władza ojcowska), tyran zaś rządzi siłą i gnębi poddanych. Dlatego też tyrani (których obecności w historii zaprzeczyć nie sposób), podobnie jak wspominany Kim Dzong Il, nie mogą być zaliczani do tego samego typu władzy co sprawiedliwe monarchie.

Współczesne formy totalitaryzmu mają formę stricte demokratyczną, to znaczy ich geneza jest ściśle postrewolucyjna i opierająca się na postawach roszczeniowych bądź – jak to określił Roger Scruton – resentymentalnych. Władza totalitarna nie posiada uznanego i naturalnego autorytetu, a jej źródło leżało w chęci redystrybucji dóbr grup posiadających (by nie używać marksowskiego pojęcia klasy). Podobieństwa materialne tkwią dlatego nie pomiędzy monarchią a totalitaryzmem, ale pomiędzy rządami totalitarnymi a demokratyczno-liberalnymi.

IV. Etatyzacja i wojna totalna

Być może tłumaczenie Hoppego odnośnie związku wojen totalnych z demoliberalizmem jest nieprzekonujące, ale z drugiej strony trudno gdziekolwiek znajdować interes monarchy przy taktyce spalonej ziemi i znęcania się nad prostymi ludźmi. Natomiast wojna na wyniszenie jest zupełnie zrozumiała w warunkach państwa opierającego swoje działanie na masach zjednocznonych w idei państwa narodowego. W momencie istnienia państwa demoliberalnego podkreślany jest ściśle związek obywateli z konkretną instytucją państwową, zatem agresor nie może rozróżniać pomiędzy rządzącymi a rządzonymi, gdyż przynajmniej pod względem formalnym stanowią oni jedność. Dlatego wojna totalna w ogóle nie jest być może konsekwencją demokracji, ale w demokracji nie ma możliwości prowadzenia wojny innej niż totalna.

Podobnie jest z kwestią etatyzacji. Przykłady etatyzmu monarchicznego można wyliczyć na palcach jednej ręki, aczkolwiek można przyjąć z dobrą wolą, że jest to proces od demoliberalizmu niezależny. Natomiast trudno spotkać kraje demoliberalne (co trzeba podkreślić), które nie są etatystyczne. Wynika to z prostego faktu, że w momencie zaangażowania tak wielkiej ilości ludzi w zarządzanie, nie może być mowy o niezaangażowaniu państwa w gospodarkę. Jednym z głównych argumentów wytaczanych za demoliberalizmem przez jego zwolenników jest fakt, że „w demokracji nikt nie głoduje”. Przekonanie to opiera się na gwarancji utrzymania przez państwo tzw. zabezpieczeń socjalnych, umożliwiających pod względem formalnym branie udziału w życiu publicznym. (Publikacji to udowadniających jest całe mnóstwo, bo i mnóstwo jest zwolenników demoliberalizmu; można sięgnąć chociażby do Dahla czy Sena).

V. Państwowa walka o środki i grupy nacisku

Z tym też wiąże się kwestia podniesiona w ostatnim argumencie, a dotycząca walki o środki, jakiej polem miałyby być wszystkie organizmy państwowe niezależnie od formy. Monarcha nie mógł obyć się bez poparcia arystokratów, ponieważ na nich opierał siłę swojego państwa na arenie międzynarodowej, jak również stabilność porządku wewnętrznego. Czym innym są natomiast intrygi dworskie, dążące do przekazania jakiejś części władzy jakiejś osobie przez monarchę dysponującego swoją własnością, czym innym jest walka o środki w demokracji, która kończy się zawsze redystrybucją dochodu jakiejś grupy ludzi. Skarbiec królewski można oczywiście porównywać do skarbu państwa demoliberalnego, jednakże należy zawsze pamiętać o tym, że środki w demoliberalizmie nie posiadają właściciela, zatem – w przeciwieństwie do monarchii – korzystanie z nich jest przez wszystkich traktowane jako uprawnione (co doskonale opisywał myśliciel daleki od libertarianizmu czy też tym bardziej monarchizmu, John Gray w książce p.t. „O rządzie ograniczonym”). Takiemu podejściu trudno się dziwić, ponieważ jest on bezpośrednią konsekwencją demoliberalnego (czyli demoralizującego) prawa. Jak pisał Frederic Bastiat w „Prawie„:

„(…) dążenie do ustanowienia Sprawiedliwości tak bardzo leży w naturze Prawa, że w umyśle mas Prawo i Sprawiedliwość to jedno. Mamy wszyscy silną skłonność do uważania tego co zgodne z prawem, za uprawnione do tego stopnia, że wielu wywodzi z Prawa wszelką sprawiedliwość. Jeśli więc Prawo zarządza i uświęca Grabież, to starczy tego, by grabież wielu sumieniom wydawała się słuszna i święta.”

Jeżeli natomiast wrócimy do kwestii omówionej w punkcie I., to jakkolwiek argument dotyczący nieuchronnego powstawania grup wpływu w każdej formie państwowości jest oczywisty – bo zgodny m.in. z koncepcją „krążenia elit” Vilfredo Pareto – nie ma to większego znaczenia dla pojmowania monarchii przez Hoppego.

Olgierd A. Sroczyński
5 marzec 2008

34 comments

  1. smootnyclown

    Fajnie, że starasz się bronić Hoppe’go ze strony anarchistycznej, a nie konserwatywnej, ale i tak dziękuję. To ja już wolę się trzymać Thomas’a Paine’a, który twierdził, że „pierwszy król nie był niczym więcej, jak tylko naczelnym łotre, przywódcą gangu, któremu barbarzyńskie maniery, lub większy spryt zapewniły tytuł szefa wśród grabieżców”.

  2. Ultrarecht

    @ smootnyclown

    Mnie się wizja Hoppego podoba, Tobie nie – i ok, w porządku. Z tym, że jeżeli całą sprawę przemyśleć, to tak, a nie inaczej wyglądałoby ułożenie Ładu Naturalnego. I o tym właśnie mówiłem.

    @ Trikster

    Nie wiem czego ten tekst nie wyjaśnia, ja tłumaczę Hoppego na modłę anarchistyczną a nie monarchistyczną. Stanowisko jest jasne i zawarte w słowach (cytowanie samego siebie to nie jest to co tygryski lubią najbardziej):

    „Nie chodzi Hoppemu dlatego o restaurację monarchii w obecnej sytuacji geopolitycznej (tzn. powołanie na miejsce obecnych demokratycznych rządów dziedzicznych monarchów), ale o całkowitą przebudowę porządku społecznego w oparciu o prawo własności(…)”.

    Dlatego wszelkie argumenty dotyczące historycznych przykładów na to, jak to „monarchia była zła” są zupełnie nie na temat, nie widziałem więc powodu by odpowiedzi na nie zawierać. Ład Naturalny u Hoppego jako monarchista traktuję jako świat monarchii, anarchokapitalista będzie traktował go jako świat anarchii. Nie ma znaczenia tak naprawdę dla ogólnej teorii politycznej jak wyglądała monarchia kiedyś tam (do czego monarchista – jak ja – będzie się odnosił z sentymentem), ważna jest sama podstawa systemu. A niech ją każdy interpretuje jak chce.

    A anarchistom współczuję.

  3. Trikster

    Yyy…
    Nie no, argumenty historyczne są BARDZO ważne i jak najbardziej na temat, nimi bowiem Hoppe wspiera swoją analizę. Ja tylko twierdzę, że Hoppe jest bardzo wybiórczy w wyborze agrumentów i gdyby wybrać inne, doszedłby do zupełnie przeciwnych wniosków. Nie wiem co w tym „nie na temat”, tym bardziej że argumenty historyczne stanowią jednak sporą część książki.

    Nie wyjaśnia nic kompletnie Twoja analiza tyranii. Jaka sprawiedliwość? Co to pojęcie w ogóle znaczy?
    Większość królów tępiła i gnębiła poddanych, są więc oni monarchami czy tyranami?
    Naturalny autorytet? Czymże on jest? Już bardziej „naturalny” był autorytet Hitlera niż np. św. Stefana węgierskiego. ZAWSZE monarchę popierały pewne grupy społeczne – nie było tak, że KAŻDY poddany popierał monarchę. Jasne jest więc, że pojęcie „tyrania” i „sprawiedliwość” są jak najbardzien subiektywne – dla jednych władca może być ucieleśnieniem sprawiedliwośći, dla innych – tyranem. Nie ma czegoś takiego jak obiektywna sprawiedliwość.

    No to jak z tą wojną totalną jest w końcu? Historycznie, przykładów na wojnę totalną w monarchii jest multum, a w demokracji – tak naprawdę niewiele.

    Nie zrozumiałeś również za bardzo o co mi chodziło z procesem etatyzacji. Jak będę miał więcej czasu to wyjaśnię.

    Jeszcze: to czym w końcu różni się walka o władzę w demokracji i monarchii? Bo z tekstu nie wynika nic, poza tym, że jedna rzekomo kończy się redystrybucją, a druga nie. Cóż, obie kończą się redystrybucją i alokacją kapitału w tej „głośniejszej” grupie społecznej – zonk! tak jak w demokracji!

    Zatem: ten tekst nie wyjaśnia nic – do części argumentów odniosłem się zresztą na stronie Klubów. Resztą później. 🙂

  4. smootnyclown

    Trisker, dyskusję już czytałem wcześniej, ale nie chciało mi się włączać:P

    Zresztą, chyba głównym zarzutem do Hoppe’go jest właśnie jego „zaślepienie” na fakty. Rozumiem, że stara się wybielać monarchię etc. Ale gdyby w rozmowie z nami jakiś socjalista zaczął wybielać komunizm (że w kosmos, że elektryfikacja, że inne pierdoły), to zaraz byśmy na niego naskoczyli, że ignoruje fakty i wybiórczo dobiera sobie jakieś „argumenty”, żeby tylko mu pasowały pod tezę. Nie widzę więc powodów, by nie napadać z tego powodu na Hoppe’go.
    Ktoś kiedyś powiedział, że wybiórczość ośmiesza każdą ideę. Nie pozwólmy Hoppe’mu ośmieszać anarchii w ten sposób…

  5. Ultrarecht

    Hoppe dobiera wybiórczo fakty, ponieważ nie ma obowiązku postępować inaczej. Dlaczego? Może powtórzę raz jeszcze – ponieważ nie postuluje wprowadzenia monarchii, tylko stwierdza niezaprzeczalny FAKT, że anarchia prywatnego prawa to nic innego jak multiplikacja obszarów zarządzanych monarchicznie, zatem monarchię można z Ładu Naturalnego wywieść logicznie, demokrację nie.

    A anarchia sama siebie ośmiesza, więcej jej już nie potrzeba.

  6. Trikster

    Jej, każdy powinien dobierać tak fakty, żeby odpowiadały rzeczywistości, a nie tak, żeby tylko poprzeć jakąś tezę olewając resztę faktów. Jaki jest sens podawania historycznych przykładów za czymś, jeśli przeciw temu można wystosować taką samą ich ilość? Czyli „rzetelność kronikarska” do kosza? 😉
    I: nie, Hoppe nie pisze o tym, że „anarchia prywatnego prawa to nic innego jak multiplikacja obszarów zarządzanych monarchicznie” – porównuja dwa ustroje PAŃSTWOWE, a to dwie zupełnie różne sprawy. O anarchii ledwo co wspomina w jednym z ostatnich rozdziałów, więc można domniemywać, że jednak książka opisuje ustrój państwowy (uznając co prawda państwo za „zło i słusznie :D), a nie niepaństwowy. O własności i anarchii Hoppe pisze w „The Ethics and Economics of Private Property”.
    No i monarchii nie można wywieść logicznie z ładu naturalnego nawet wg koncepcji Hoppego. Vide: analiza apropriacji (Locke), również w „Ethics” Hoppego. Demokacji też nie można oczywiście, ale nie o tym mówimy w tym momencie. Jeśli Hoppe jednak coś takiego pisze, to jest jeszcze bardziej śmieszny niż myślałem. 🙂
    A w żadnym razie anarchia prywatnego prawa nie jest multiplikacją obszarów monarchicznych (już olać nieadekwatność, ze względu na wielokrotnie wspominaną oligarchiczność ustrojów państwowych, słowa „monarchicznych”) – prawo policentryczne polega na czymś zupełnie innym. Polecam Davida Friedmana, Bruce`a Bensona, Rodericka Longa, Toma Bella i innych, którzy ten temat poruszają i dochodzą do zdeczka innych wniosków. Również Rothbi w „Ethics of Liberty” mówi o czymś innym. Ostatnio doszedłem do wniosku, że aksjomat nieagresji będący podstawą libertarianizmu jest niczym innym jak znacznie bardziej rozwiniętym irozbudowanym, zaksjomatyzowanym kontratypem obrony koniecznej – więc, kolejny raz, NIE – właściciel nie ma władzy monarchicznej (używając tego pojęcia w ahistorycznym ujęciu Hoppego, a więc rozumianej jako swego rodzaju monopol na władzę) na swoim terenie.

  7. Jacek Sierpiński

    „Zgodnie z wypracowaną jeszcze przez Misesa metodologią, fakty historyczne same z siebie nie świadczą o niczym w naukach społecznych i mogą podlegać różnym interpretacjom.”

    Jeśli jednak fakty takie przeczą logicznym wnioskom wypływającym z teorii, świadczy to o fałszywości teorii. Tzn. albo o fałszywości jej założeń, albo o tym, że pomija jakieś czynniki istotne.
    Jeśli uznać, że takie fakty nie mogą falsyfikować teorii, to taka teoria nie jest w ogóle teorią naukową, tylko rodzajem wierzenia.

    „Hoppe traktuje monarchię jako jedyną naturalną formę rządu, ponieważ jedynie monarchię można wywieść naturalnie z systemu całkowicie prywatnego prawa (ładu naturalnego).”

    Nieprawda. Hoppe uważa monarchię za pogwałcenie ładu naturalnego poprzez wprowadzenie monopolu na rozstrzyganie konfliktów.

    „Hoppe’owska wizja anarchii opierałaby się na zdecentralizowanym systemie małych obszarów zarządzanych de facto w sposób monarchiczny, gdyż w każdym z nich obecny byłby jeden właściciel, który byłby jednocześnie ostatecznym zarządcą.”

    Właściciel terenu (podobnie jak właściciel czegokolwiek innego) w ładzie naturalnym nie posiada władzy równoważnej monarsze. Monarcha ma władzę również nad tym, co nie jest jego własnością. Ponadto nie jest prawdą, że w każdym obszarze byłby jeden właściciel rozumiany jako pojedyncza osoba. Nic nie stoi na przeszkodzie, by pewne tereny były własnością grup ludzi, spółek, korporacji, stowarzyszeń itp.

    „Ważne jest jedno – świadomość własności prywatnej wydłuża horyzont czasowy i to jest w rozważaniach Hoppego rzeczą kluczową.”

    Zakładając, że jest to prawda, należy się zastanowić, czy pominięcie innych czynników jako nieistotnych w wyjaśnianiu ludzkiego działania (w tym przypadku działania władców i innych polityków) jest słuszne. Może być tak, że teoria Hoppego jest modelem nazbyt idealizującym rzeczywistość, tj. pomijającym czynniki istotne jako nieistotne.

    „Upraszczając nieco (i skracając wywód) można powiedzieć, że władza królewska jest oparta na uznanym i naturalnym autorytecie (tak jak wspomniana wyżej władza ojcowska), tyran zaś rządzi siłą i gnębi poddanych. Dlatego też tyrani (których obecności w historii zaprzeczyć nie sposób), podobnie jak wspominany Kim Dzong Il, nie mogą być zaliczani do tego samego typu władzy co sprawiedliwe monarchie.”

    Z punktu widzenia teorii Hoppego władza monarchy oparta jest właśnie na sile, w przeciwieństwie do władzy przywódcy w ładzie naturalnym.
    Po drugie, co ma wspólnego z obroną teorii Hoppego odwoływanie się do czynników pozaekonomicznych (sprawiedliwość, autorytet)? Z punktu widzenia teorii Hoppego Kim Dzong Il (a tym bardzie jego ojciec) jest równoważny monarsze, ponieważ jego władza jest nieograniczona czasowo (potencjalnie dożywotnia) i – jak pokazała praktyka – dziedziczna. Czyli Kim powinien mieć preferencję czasową podobną klasycznemu monarsze absolunemu, ze wszystkimi wynikającymi stąd konsekwencjami.

    „Współczesne formy totalitaryzmu mają formę stricte demokratyczną, to znaczy ich geneza jest ściśle postrewolucyjna i opierająca się na postawach roszczeniowych bądź – jak to określił Roger Scruton – resentymentalnych.”

    Co to ma wspólnego z teorią Hoppego? Z punktu widzenia tej teorii liczy się nie geneza rządu, tylko preferencja czasowa wynikająca z tego, czy jest się właścicielem rządu, czy tylko jego tymczasowym zarządcą. Demokracja różni się od monarchii tym, że władzę sprawują w niej tymczasowi zarządcy. We współczesnych dyktaturach i totalitaryzmach władzy zwykle nie sprawują tymczasowi zarządcy, a w wielu przypadkach była czy jest ona dożywotnia czy nawet dziedziczna.

    „Władza totalitarna nie posiada uznanego i naturalnego autorytetu, a jej źródło leżało w chęci redystrybucji dóbr grup posiadających”

    Z punktu widzenia teorii Hoppego jest to czynnik nieistotny. Nawet jeśli władca zostanie wyniesiony do władzy z takiego powodu, to powinien zachowywać się – jeśli jest realnym władcą a nie figurantem – w sposób przewidziany przez teorię, tzn. nie mając w perspektywie wyborów i groźby odwołania powinien przejawiać „dłuższą” preferencję czasową wraz z jej konsekwencjami.

    „Przykłady etatyzmu monarchicznego można wyliczyć na palcach jednej ręki, aczkolwiek można przyjąć z dobrą wolą, że jest to proces od demoliberalizmu niezależny. Natomiast trudno spotkać kraje demoliberalne (co trzeba podkreślić), które nie są etatystyczne.”

    Współcześnie w ogóle trudno spotkać kraje, które nie są etatystyczne. Natomiast kraje o systemie rządów dyktatorskich czy monarchistycznych nie są wcale mniej etatystyczne od krajów o systemie rządów demokratycznych (a zgodnie z teorią Hoppego powinny!). Dane są tutaj: http://sierp.libertarianizm.pl/?p=15
    Wcześniej („w epoce monarchii”) trudno było porównywać, bo demokracji prawie nie było. Aczkolwiek nie wydaje się, by XIX-wieczne USA były bardziej etatystyczne od monarchii europejskich.
    Problemem w argumentacji Hoppego jest to, że próbuje on porownywać różne epoki historyczne.

    „Czym innym są natomiast intrygi dworskie, dążące do przekazania jakiejś części władzy jakiejś osobie przez monarchę dysponującego swoją własnością, czym innym jest walka o środki w demokracji, która kończy się zawsze redystrybucją dochodu jakiejś grupy ludzi.”

    W monarchii też następuje redystrybucja dochodu, choćby w formie podatków czy monopoli narzucanych przez monarchę i jego aparat. Historia klasycznych monarchii pokazuje, że następowała też redystrybucja w drodze np. konfiskaty dóbr politycznym przeciwnikom monarchy i nadawania ich jego stronnikom.

    „jakkolwiek argument dotyczący nieuchronnego powstawania grup wpływu w każdej formie państwowości jest oczywisty – bo zgodny m.in. z koncepcją “krążenia elit” Vilfredo Pareto – nie ma to większego znaczenia dla pojmowania monarchii przez Hoppego.”

    Ale może być istotny dla wyjaśnienia, czemu teoria ta rozmija się z rzeczywistością.

  8. Ultrarecht

    @ Trikster & Jacek Sierpiński

    Odnośnie faktów w teorii:

    Równie dobrze można byłoby wziąć za dobrą monetę np. krytykowanego przez Hoppego (słusznie) Fukuyamę, u którego zgodność teorii z faktami historycznymi jest prawie stuprocentowa, ale czuje się, że coś jest nie tak. Jeżeli jakieś fakty z historii monarchii zdają się przeczyć teorii, to oznacza – ze względu na spójność logiczną teorii – że ich przyczyny są zupełnie niezależne od tych uwzględnionych w teorii. Założenia tej ostatniej są proste i oczywiste – własność prywatna, wpływająca na preferencje czasową i tym samym umożliwiająca lepsze zarządzanie. Teraz przychodzą panowie Trikster i Jacek Sierpiński i podają przykład monarchy, który miał bardzo wysoką preferencję czasową i chcą na tej bazie obalać teorię Hoppego. Troszeczkę powagi. Zresztą

    monarchia u Hoppego

    to w rzeczywistości anarchia prywatnego prawa, czy panowie tego chcą, czy też nie. Hoppe nie traktuje po macoszemu anarchii, temat jest obecny przez całą książkę. Rzeczywiście monarchia – jako monopol państwowy – jest postrzegana przez niego jako „zło”, ale jako mniejsze zło niż demokracja (a nie – jak w politpoprawnej wizji dziejów- odwrotnie). Każdy obszar ludzkich działań, ze względu na NATURALNĄ NIERÓWNOŚĆ pomiędzy ludźmi, ma konieczną tendencję do bycia zmonopolizowanym, dlatego monarchia jako prywatna własność rządu nie jest niczym innym, jak właśnie wykwitem takiej ewolucji ze stanu pierwotnego. Wychodząc od klasycznie liberalnego założenia o pierwotnej anarchii (u Hobbesa – u Locka wszystko jest „wspólne”, ale to w sumie mało znaczący fakt, wynikający z przesłanek religijnych i nie mający wpływu na konsekwencje teorii), nietrudno wywieść monopol jednego właściciela, posiadającego większą siłę (jeżeli patrzeć z punktu widzenia ekonomii) bądź autorytet (z punktu widzenia pozaekonomicznej teorii konserwatywnej).

    Autorytet jest zresztą kluczowy

    dla rozróżnienia pomiędzy Kim Dzong Ilem a np. Franciszkiem Józefem. Autorytet wynika z DZIEDZICTWA, którego plebejski dyktator nie posiada, a król – jako potomek rodu – owszem. (patrz paragraf poprzedni dlaczego). Arystoteles i Monteskiusz dla anarchistów nie są może autorytetami i użyłem ich jako konserwatysta i człowiek przywiązany do poważnej, a nie gówniarskiej teorii politycznej („zabrania się zabraniać”), aczkolwiek ich wyjaśnienie w kategoriach ekonomii politycznej nie jest niewykonalne, trzeba się tylko troszkę postarać.

    Prywatny właściciel w stanie anarchii prywatnej własności posiada władzę równą monarsze, jeżeli tylko – zgodnie z logiką człowieka jako zwierzęcia społecznego, odrzucanej często przez anarchistów – uzyskuje autorytet. Najstarszy z rodu wydaje rozkaz podległemu sobie i ten przez szacunek wykonuje rozkaz. Władza polityczna w monarchii jest więc tylko uformowaną władzą społeczną (idąc za rozróżnieniem Nocka) i nie można jej postrzegać przez pryzmat współczesnych kategorii politycznych.

  9. smootnyclown

    Cały problem u Hoppego to fakt, że ładnie wygląda w teorii, ale gdyby spróbować go odnieść do historii i praktyki, zauważa się, że jest kompletną ułudą i czarowaniem rzeczywistości…

  10. Trikster

    Olgierdzie, ale ja nie podaję tylko przykładów źle rządzących monarchów. Ja podważam przesłanki teorii oraz podaję przykłady alternatywne do tych prezentowanych przez Hoppego.

    Ugryźmy to z trochę innej strony. Tworzę w tej chwili własną teorię – wg niej każda monarchia jest zła, gdyż monarcha jest prywatnym właścicielem państwa, a ja, jako socjaldemokrata, jestem za społeczną własnością państwa. Podaję przykłady na potwierdzenie mojej teorii. Niech będą to rządy Jana bez Ziemi, Bolesława Rogatki i Jana Dobrego. Co więcej, jeśli ktoś podaje mi przykład sprawnie zarządzającego monarchy, to odpowiadam: „przyczyny tego są zupełnie niezależne od tych uwzględnionych w teorii. Założenia tej ostatniej są proste i oczywiste – własność prywatna, wywołująca krwiożercze instynkty w człowieku i, co za tym idzie, wyzysk, prowadzi do nadmiernego wykorzystywania poddanych, co przekłada się na pogorszenie się jakości zarządzania.”. Zatem to ja mam rację i wielbiciele np. Kazimierza Odnowiciela jej nie mają. Proste.
    Podoba się? 😀

    „Każdy obszar ludzkich działań, ze względu na NATURALNĄ NIERÓWNOŚĆ pomiędzy ludźmi, ma konieczną tendencję do bycia zmonopolizowanym, dlatego monarchia jako prywatna własność rządu nie jest niczym innym, jak właśnie wykwitem takiej ewolucji ze stanu pierwotnego.”
    Wybacz, ale to non sequitur jest. Naturalna tendencja do monopolizowania się? Co rozumiesz przez monopol?

    „monarchia u Hoppego to w rzeczywistości anarchia prywatnego prawa”
    Udowodnij to proszę. Najlepiej jakieś cytaty.

    Jej, to wynika z tego, że paręnaście procent historycznych monarchów nie było monarchami, bo albo było uzurpatorami, albo dopiero co przejęło władzę (brak tradycji). Wynika z tego np, że Władysław Herman (powszechnie pogardzany za życia i po śmieci) posiadał autorytet, gdyż jego rządy opierały się na systemie dziedzicznym, a już Władysław Łokietet będący jednocześnie uzurpatorem i nie mającym tradycji, która mogłaby go porzeć, już nie (zdecydowanie można go określić mianem „plebejskiego dyktatora”). Co więcej, Łokietek nie dziedziczył po nikim władzy; a tron od Łokietka formalnie dziedziczny już nie był, jeno elekcyjny. Śmieszne to dość. 🙂 Acha, od kiedy można mówić o tradycji? 5 lat? 15 lat? Pokolenie? Wiek?

  11. Ultrarecht

    Założenia tej ostatniej są proste i oczywiste – własność prywatna, wywołująca krwiożercze instynkty w człowieku i, co za tym idzie, wyzysk, prowadzi do nadmiernego wykorzystywania poddanych, co przekłada się na pogorszenie się jakości zarządzania.”. Zatem to ja mam rację i wielbiciele np. Kazimierza Odnowiciela jej nie mają. Proste.

    Nie. Hoppe twierdzi niejako a contrario, że tylko własność prywatna zapewnia skuteczne rządy, ponieważ „własność wspólna” czegoś takiego zapewnić nie może.

    Wybacz, ale to non sequitur jest. Naturalna tendencja do monopolizowania się? Co rozumiesz przez monopol?

    A co można rozumieć przez monopol? Mises pisał: Wolność jednostki zawsze jest (…) ograniczona fizjologiczną budową człowieka i niedostatkiem czynników produkcji dostarczanych przez naturę . Oznacza to ni mniej ni więcej to, że ludzie są nierówni, a rzadkość dóbr ma skłonność do pogłębiania tych nierówności. Skoro ludzie są nierówni, to wskutek konkurencji odpadają słabsi i proces ten może trwać do momentu, w którym wygrywa najsilniejszy. Monarcha jest tym najsilniejszym właścicielem prywatnym. Zresztą biorąc pod uwagę fakt, że w teorii ekonomicznej jest on właścicielem „agencji ochrony”, to anarchiści mogą skamleć o aksjomacie o nieagresji, nie ma to żadnego znaczenia – wygrywa on wskutek naturalnej konkurencji.

    Udowodnij to proszę. Najlepiej jakieś cytaty.

    Z polskiego wydania:

    Chociaż monarchię przedstawiam w korzystnym świetle, nie jestem monarchistą i książka nie jest obroną tej formy rządów. Moje stanowisko wobec monarchii jest następujące: jeśli musi istnieć państwo (…) to z punktu widzenia ekonomii i etyki korzystniejszy jest wybór monarchii niż demokracji. (…) Takie stanowisko pozostawia otwartą kwestię (…) czy – poza monarchią i demokracją – istnieje jakaś trzecia możliwość. Na to pytanie historia nie daje odpowiedzi. Coś takiego jak „empiryczne” fakty, które nie miały miejsca, i alternatywne zdarzenia historyczne, z definicji nie może istnieć”. (Strona 25; podkreślenie moje, ze szczególną dedykacją dla „empirycznych” anarchistów).

    I dalej:

    Prawdziwi konserwatywni libertarianie (…) muszą nie tylko uznać i wyraźnie podkreślać fakt, że w społeczeństwie libertariańskim będzie panowała znacznie większa dyskryminacja (…); muszą także uznać – w czym mogą pomóc konserwatyści i teoria konserwatywna – że tak powinno się stać, że wyraźna dyskryminacja powinna istnieć, jeśli chcemy osiągnąć cel, jakim jest anarchia prywatnej własności (lub społeczeństwo całkowicie prywatnego prawa) (Strona 281).

    Generalnie nie chce mi się przepisywać książki, myślę że te dwa wystarczą w zupełności.

    Co zaś do tradycji i autorytetu, to nie wiem znowu jaki jest problem. Tu nie chodzi jedynie o kwestię dziedziczności, może nieściśle się wyraziłem. Jeżeli rolę przewodnią w gminie (czy też rodzie, zależnie od tłumaczenia Arystotelesa) dzierży ktoś, kto jest synem poważanego powszechnie człowieka, natomiast sam zasługuje na pogardę, to długo jego rola przewodnia nie potrwa i ten, kto autorytet posiada zostanie obrany na wodza. Podkreślam – mówię o stanie „przedpaństwowym”, pośrednim pomiędzy rodziną a polis w teorii tradycyjnej. Wszystko się więc zgadza.

  12. Trikster

    Jej, ja też twierdzę niejako a contrario, że tylko własność społeczna zapewnia skuteczne rządy, ponieważ własność prywatna czegoś takiego zapewnić nie może. Taka teoria, ot co.

    Wiesz, nawet wśród austriaków wyróżniamy 3 definicje monopolu (Kirznerowską, Misesowką i Rothbardowską), więc mógłbyś wyrażać się odrobinkę ściślej.

    Olgierdzie, ale to co piszesz o monarchii to są brednie nie mające prawie że żadnego przełożenia na rzeczywistość (prawie, gdyż owszem, zdarzały się przypadki, iż monarcha był faktycznie tym najsilniejszym właścicielem prywatnym, ale dość rzadko). Monarcha nie rządzi dlatego że jest najsilniejszym właścicielm prywatnym – jak już Etienne de la Boetie dowodził, każda władza opiera się na zgodzie rządzonych, w tym wypadku – elit. Elekcyjność większości monarchii jest faktem, dziedziczność występowała, ale nie w takim stopniu, jak jest to propagowane w podręcznikach do gimnazjum – zawsze władca musiał uzyskać zgodę najprzedniejszych przedstawicieli elit (co widać nawet na przykładzie Bolesława Chrobrego, którego elity nie popierały – vide casus Przybywoja i Odylena; zresztą Bolek był prawdopodobnie, w świetle Dagome Iudex, uzurpatorem, a władzą mieli się podzielić młodsi synowie Mieszka, Mieszko i Lambert). Koncepcje Bertranda de Jouvenel są ciekawe, inspirujące; szkoda tylko, że czasem są tak odjechane, że aż śmieszne. Jednak co do egzogenicznej teorii powstania państw – mogę się z nim zgodzić, tyle że w żadnym razie nie władza nie jest wypadkową „naturalnej konkurencji”, jeno konsensusu elit.

    No ej, wybacz, ale chyba czegoś nie zrozumiałeś. Chciałem, żebyś podał cytaty, iż MONARCHIA TO ANARCHIA PRYWATNEGO PRAWA, a nie że Hoppe przebąkiwuje coś o anarchii.

    Mi chodzi o rozgraniczenie pomiędzy dyktaturą a monarchią sprawiedliwą. Nie uciekaj na bezpieczne dla siebie rejony. 🙂 Dlaczego zatem Kim Dzong Il nie może być monarchą? Bo nie ma autorytetu? Bzdura, ma? Tron nie jest dziedziczny? Jest. Jego rola przewodnia trwa? A owszem. Tradycja jest? Jakaś jest.
    W czym więc problem?

  13. Ultrarecht

    Jej, ja też twierdzę niejako a contrario, że tylko własność społeczna zapewnia skuteczne rządy, ponieważ własność prywatna czegoś takiego zapewnić nie może. Taka teoria, ot co.

    Ale tego nie możesz udowodnić, natomiast Hoppe owszem. Wspólna własność – zwłaszcza w kształcie proponowanym w komunizmie czy demoliberalizmie – jest niemożliwa do realizacji ze względu na fizyczną niemożliwość wpływu wszystkich osób „współposiadających” na obiekt własności. A później już tylko analiza demokracji pióra Schumpetera.

    Wiesz, nawet wśród austriaków wyróżniamy 3 definicje monopolu (Kirznerowską, Misesowką i Rothbardowską), więc mógłbyś wyrażać się odrobinkę ściślej.

    Rothbardowska.

    Olgierdzie, ale to co piszesz o monarchii to są brednie nie mające prawie że żadnego przełożenia na rzeczywistość

    Nie to co w 100% sprawdzone teorie agorystów. 😆 Władca musiał uzyskać zgodę na przywództwo i związane z tym przywileje, co w związku zupełnie inną definicją i powszechnym postrzeganiem państwa, niż ta funkcjonująca w dniu dzisiejszej teorii politycznej (jak u św. Tomasza chociażby) świadczy za tym, że to właśnie Hoppe ma rację, a anarchiści nie.

    I z łaski swojej daruj sobie powtarzanie swojego doniosłego odkrycia o „oligarchicznym” charakterze każdej władzy, już słyszałem, jestem pod dużym wrażeniem, życzę Nobla już w przyszłym roku.

    No ej, wybacz, ale chyba czegoś nie zrozumiałeś. Chciałem, żebyś podał cytaty, iż MONARCHIA TO ANARCHIA PRYWATNEGO PRAWA, a nie że Hoppe przebąkiwuje coś o anarchii.

    No ej, problem jest dużo głębszy – to Ty nie rozumiesz co napisał Hoppe, nie rozumiesz też mojego tłumaczenia z polskiego na nasze o co Hoppemu chodzi. Tak też pozdr.

  14. Trikster

    Zabawa nr 1: Jestem w stanie udowodnić. Wystarczy tylko podać przykłady źle rządzących monarchów (co już zrobiłem), żeby moją tezę przenieść na rzeczywistość. Po prostu własność społeczna, jako mniej wyzyskująca niż prywatna, prowadzi do zwiększenia efektywności władzy, co widać na przykładzie rosyjskich republik miejskich.
    Zabawa nr 2: Ugryzę sobie to z jeszcze innej strony. Nadal twierdzę, że własność społeczna jest bardziej efektywna od prywatnej. Tylko zmieniam część tezy: monarcha nie był zwykle w rzeczywistości prywatnym właścicielem państwa – władzę dzierżył w imieniu elit, czyli własność kolektywna, społeczna. Dlatego też monarchowie „prywatni”, jak np. Chrobry, Wilhelm Zdobywca, Przemysł Ottokar II, doprowadzili swoje państwa do upadku, a „społeczni”, czujący bat ludności, jak np. Kazimierz Odnowiciel czy Albert Wielki przyczynili się do wzrostu zamożności kraju.
    Ładne? 🙂

    Ironia, ironia, ach, jakże to zabawne. 🙂 Próba dowartościowania? ;>
    Mhm, zgoda i owszem, ale co z tego? Nie mógł przecież robić ze swoją własnością tego, co chce (nie mógł powiedzieć, że jest „king of the castle” ;)), więc własność ta nie była prywatna, tylko w jakiś tam sposób kolektywna. Zupełnie tak jak dziś w demokracji.

    „Hoppe ma rację, a anarchiści nie”
    Wybacz, ale muszę: gafa logiczna. „Hoppe ma rację, ale anarchiści, w tym Hoppe, racji nie mają, więc Hoppe jednocześnie ma rację i jej nie ma”. 🙂

    Jej, parę razy Ci już powtarzałem skąd czerpię swoją wiedzę nt. elit, a Ty w kółko starasz się mnie ośmieszyć, sarkastycznie wypowiadając się o moim rzekomym odkryciu.

    Nie, nie, Olgierdzie:
    Twój cytat:
    “monarchia u Hoppego to w rzeczywistości anarchia prywatnego prawa”
    Mój cytat:
    „Udowodnij to proszę. Najlepiej jakieś cytaty.”
    Na co Ty odpowiedziałeś:
    2 długie cytaty…
    Ale gdzie tu odpowiedź na moje pytanie? Ja chcę cytat, że dla Hoppego monarchia to anarchia prywatnego prawa. Tylko tyle. Tak dużo wymagam?

  15. smootnyclown

    Olgierdzie, wybacz, że to mówię – błądzisz.
    Podpierasz się Hoppe’m, twierdząc, że prywatne niewolnictwo jest lepsze od publicznego. Nijak mnie to nie przekonuje, pomijając już fakt, że jako niewolnik publiczny mam większy zakres swobód, niż jako prywatny, gdzie szefcio mówi mi wprost, co mam robić, kiedy i dlaczego.
    Prawdę mówiąc nie mam pojęcia skąd Hoppe wywnioskowuje twierdzenie, jakoby monarcha musiał zyskać aprobatę rządzących. Już prędzej – co powiedział Krzysiek – elit. Zresztą, polecam tutaj tekst Krzyśka, „Prekarium”, naprawdę ciekawy.
    Wracając jednak do Hoppe’go. Nie wiedzieć czemu, stara się on na siłę – i wbrew faktom historycznym – ozłocić monarchię. Wystarczy tylko przyjrzeć się kształtowaniu się i rozwoju monarchii i nagle okazuje się, że wcale tak różowo nie było. I o ile możliwym jest, by państwo powstawało niejako poprzez naturalny rozwój (tak, jak chce Hoppe), o tyle nie znam przykładu państwa, które zatrzyma się na takim „minimum”. Panstwo zawsze ma tendencje ekspansjonistyczne (i nie chodzi o terytorium, a o zakres sprawowania władzy).
    Dobra, zawijam, napiszę później coś konkretniejszego. Jakoś tak myśli mi gdzieś błądzą i nie mogę się skupić..

  16. Ultrarecht

    Nie ma to jak zmasowany atak agorystów, którzy nagle zaczęli martwić się o empirię i nawracać „błądzących”, jakby zapominając że swoje teorie – z punktu widzenia empirii właśnie – mogą sobie wetknąć.

    Nie będę po raz kolejny pisał tego samego, jeżeli już Trikster opanuje umiejętność czytania ze zrozumieniem, a jeszcze lepiej z logiki, i tym samym nabędzie zdolności wyciągania wniosków z przesłanek zamiast fetyszyzować literki.

    Do następnego tekstu. Waszego albo mojego.

  17. Trikster

    Jej, to już sobie pozwalasz na ataki personalne? Pogratulować! 😀

    Powiedz jeszcze tylko, którego fragmentu nie rozumiem, to obiecuję, iż przeczytam go raz jeszcze i opiszę wnioski, jakie z niego wyciągnąłem. 😉
    A jeśli Ci się coś nie podoba, obal. Nie zabraniam Ci tego przecież. 🙂

  18. Jacek Sierpiński

    To może ja rzucę parę cytatów z Hoppego (z „Demokracja: bóg, który zawiódł”, Fijorr Publishing, Warszawa 2006) dowodzących, że dla niego monarchia była czymś zupełnie odmiennym (i gorszym) od anarchistycznego „ładu naturalnego”:

    „Chociaż monarchię przedstawiam w korzystnym świetle, nie jestem monarchistą i książka nie jest obroną tej formy rządów. Moje stanowisko wobec monarchii jest następujące: jeśli musi istnieć państwo – definiowane jako podmiot posiadający na określonym terytorium przymusowy monopol na podejmowanie ostatecznych decyzji (jurysdykcję) i nakładanie podatków – to z punktu widzenia ekonomii i etyki korzystniejszy jest wybór monarchii niż demokracji” (str. 25)

    „A zatem wybór między monarchią a demokracją jest wyborem pomiędzy dwoma ułomnymi porządkami społecznymi. Historia nowożytna obfituje w przykłady gospodarczych i etycznych wad wszystkich państw – zarówno monarchii, jak i demokracji.
    Ta sama teoria społeczna wykazuje, że istnieje możliwość alternatywnego porządku społecznego, nieobarczonego wadami monarchii i demokracji (ani żadnego innego ustroju państwa). Terminem, który tu przyjąłem na określenie systemu społecznego wolnego od monopolu i opodatkowania jest „ład naturalny” (natural order). To samo pojęcie bywa również określane w innych miejscach i przez innych autorów mianem „uporządkowanej anarchii” (ordered anarchy), „anarchii prywatnej własności”, a także „anarchokapitalizmem”, „samozarządzaniem” (autogovernment), „społeczeństwem prawa prywatnego” (private law society) i „czystym kapitalizmem”” (str. 27)

    „Monarchie, mimo że mają różne zalety w porównaniu z innymi ustrojami, również eksploatują i przyczyniają się do nadmiernego zorientowania na teraźniejszość” (str. 117)

    „Jeszcze ważniejsze jest, aby sformułować pozytywną propozycję roziązania innego niż monarchia i demokracja – ideę ładu naturalnego” (str. 117)

    „Opozycja wobec monarchii powstała w dużej mierze w odpowiedzi na dewaluację sprawiedliwości i wypaczenie starożytnego prawa przez królów” (str. 119)

    „W każdym razie tylko w małych regionach, społecznościach lub okręgach będzie możliwe odbudowanie naturalnych, spontanicznie uznawanych autorytetów i legitymizacja idei zgodnej z naturalnym porządkiem konkurencji sędziów oraz działających na tym samym obszarze ośrodków władzy sądowniczej – przywrócenie społeczeństwu „anarchistycznego” prawa prywatnego. Taki ustrój będzie stanowił odpowiedź na monarchię oraz demokrację” (str. 121-122)

  19. Ultrarecht

    Naprawdę jestem Panu niezmiernie wdzięczny za wysiłek, ale mimo wszystko posiadam tę książkę. A odnosiłem się do tego tak w artykule, jak i jakieś parę postów wcześniej.

    Pozdrawiam.

  20. Trikster

    Nie no, Olgierdzie, oszczędź. Napisałeś:
    „monarchia u Hoppego to w rzeczywistości anarchia prywatnego prawa”,
    kiedy stwierdzenie to jest dalekie od prawdy, gdyż Hoppe twierdzi coś zdeczka innego.
    Prawidziwe w odniesieniu do Hoppego jest za to zdanie:
    „monarchia u Hoppego to w rzeczywistości zaprzeczenie anarchii prywatnego prawa” i tego właśnie dowodzą te cytaty.

  21. Ultrarecht

    Takie stanowisko pozostawia otwartą kwestię (…) czy – poza monarchią i demokracją – istnieje jakaś trzecia możliwość. Na to pytanie historia nie daje odpowiedzi. Coś takiego jak “empiryczne” fakty, które nie miały miejsca, i alternatywne zdarzenia historyczne, z definicji nie może istnieć”

    Hoppe jest realistą i doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że coś takiego jak dojście do postulowanej tutaj przez niektórych „anarchii” jest nierealne. Jedynym dowodem, jakim posiłkować się możemy w momencie, gdy roi się nam (nie nam, bo ja staram się zachowywać powagę, ale dajmy temu spokój) pełna anarchia, jest wzajemny stosunek do siebie obszarów zarządzanych monarchicznie w czasach panowania monarchii. Ergo: anarchia prywatnego prawa wygląda dokładnie tak samo, tyle że początkowo (początkowo) w mniejszej skali.

    Jeżeli jestem właścicielem prywatnym w systemie „anarchii” (która nigdy nie istniała), to w momencie sprzyjających warunków, talentu własnego – nie istotne – mogę znacząco powiększać obszar własnej kontroli, co tak czy inaczej doprowadzi do powstania quasi państw. Agoryści są bardzo nieszczęśliwymi ludźmi, bo pewnie też będą walczyli z „tyranią” i „państwem”, jeżeli przypadkowo odziedziczą długi i zobowiązania wobec właściciela państwa.

  22. Ultrarecht

    Btw. skończ z łaski swojej ze zwracaniem się do mnie w ten sposób, po pierwsze nie przypominam sobie żebyśmy byli per „ty”, po drugie to drażni.

  23. Trikster

    Dobrze, przepraszam, już nie będę. Ale ze swojej strony prosiłbym, żeby zwracał się od mnie Pan per „Ty”, bom młody, a nie lubię się postarzać. 🙂

    Hehe, a czemu Pan tak na tych agorystów ujada? 😀

    Proszę, proszę, czegóż to ja się dowiaduję! Przecie mówimy o prywatnym prawie, a „prawo prywatne” nie ma zakresu nazwowego zamiennego z wyrażeniem „własność prywatna”, przez co można rozumieć, iż w monarchiach (idąc za zaproponowaną przez Hoppego definicją) nie zawsze jest prywatne prawo (albo prywatnego prawa jako takiego nie ma). I to pokazuje nam historia – „prywatny właściciel władzy” (eh, ale ta definicja jest idotyczna) wchodził na arenę dziejów, gdy prawo było już wykształcone, czyli nie można powiedzieć, że prawo, które zastawał było jego własnym, jako że wykształciło się całkowicie niezależnie od niego.

    Można dojść do takiego wniosku jak Pan, ale po mało dogłębnym przeczytaniu książki i przy nieznajomości Hoppego jako filozofa. Otóż Hoppe opiera się na teorii apriopracji Locke`a – chodzi w niej, najkrócej, o zmieszanie pracy z ziemią. Monarcha tego z oczywistych względów nie robi – sposób przejęcie własności jest jak najbardziej polityczny, nie ekonomiczny, jak postuluje to Hoppe. Wytłumaczmy również, co Hoppe, jak każdy libertarianin, rozumie przez anarchię: jest to, upraszczając maksymalnie, brak agresji w stosunkach interpersonalnych. Zatem: monarchia to NIE anarchia prywatnego prawa z następujących względów:
    a) monarcha nie jest prawowitym właścicielem ziemi, do której ma roszczenia;
    b) monarcha łamie aksjomat nieagresji, dlatego nie można mówić o anarchii.
    To na gruncie teorii Hoppego.

    Aj, pewnie, że łyso! No, choć niekoniecznie – fryzjerowi aż tak się nie dałem. 🙂

  24. Jacek Sierpiński

    „Takie stanowisko pozostawia otwartą kwestię (…) czy – poza monarchią i demokracją – istnieje jakaś trzecia możliwość. Na to pytanie historia nie daje odpowiedzi. Coś takiego jak “empiryczne” fakty, które nie miały miejsca, i alternatywne zdarzenia historyczne, z definicji nie może istnieć”

    Hoppe jest realistą i doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że coś takiego jak dojście do postulowanej tutaj przez niektórych “anarchii” jest nierealne.”

    Odwrotnie – Hoppe uważa, że jest to jak najbardziej realne. Poświęca temu końcowe rozdziały swojej książki. Przytoczony cytat świadczy natomiast o tym, że wg niego nie można przytoczyć na to empirycznych dowodów z historii. Aczkolwiek wg mnie Hoppe jest tu niekonsekwentny, twierdząc jednocześnie, że „ład naturalny” faktycznie poprzedzał powstanie monarchii, choć nie przytacza na to żadnych przykładów. (Przytaczali za to inni – wg Rothbarda w „For A New Liberty” takim przykładem był tradycyjny ustrój Irlandii – http://www.freewebs.com/freedomfriendstuath/historyofthetuath.htm, wg Blankertza „anarchia plemienna” z czasów neolitycznych i późniejszych (np. ustrój afrykańskiego plemienia Tiv) – http://www.liberalia.com/htm/sb_tribal_anarchy.htm, wg Davida Friedmana ustrój Islandii z pierwszego okresu kolonizacji tej wyspy przez Wikingów – http://liberalis.pl/2007/06/16/david-friedman-prywatne-tworzenie-i-egzekwowanie-prawa/, wg Thompsona ustrój miast cywilizacji harappańskiej z epoki brązu – http://www.independent.org/pdf/tir/tir_10_3_04_thompson.pdf, o tym ostatnim można poczytać też na moim blogu – http://sierp.libertarianizm.pl/?p=60, zasugerowałem tam też, że podobny ustrój mógł panować na minojskiej Krecie).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *