O ile dobrze rozumiem, dość powszechnie przyjętym poglądem ludzi uprawiających naukę o ekonomii jest ten, zgodnie z którym wartościujemy ekonomicznie w sposób subiektywny. Gdyby tak było, dowolne dobra które nabywam, nabywałbym z powodów zależnych tylko od stanu mojej stanu mojej woli i wiedzy.
Tyle, że moja wiedza i wola nie jest autonomiczna w pełni. Jest tak, bo moja wola i wiedza związana jest wychowaniem, któremu poddali mnie moi rodzice i nauczyciele. I tego, co moi rodzice przekazali mi, płodząc mnie – przy czym w przypadku wiedzy jest to chyba wpływ pośredni, jeśli w ogóle następuje. W każdym razie – moje myśli ruchy i uczucia nie są zależne tylko ode mnie. A to, jak wychowali mnie moi rodzice i nauczyciele, i ich wyposażenie genetyczne jest efektem działań mnóstwa innych ludzi, poddanych takim samym wpływom. Żaden z tych ludzi nie sterował tym procesem w pełni. Wszyscy natomiast byli przez niego kształtowani. Jest więc tak, że to co wiemy i to czego chcemy nie zależy od nikogo w znacznym stopniu. Jest więc obiektywne.
I to właśnie ten proces wpływa na lwią częśc mojego wartościowania ekonomicznego. Czy w takim razie wartości ekonomiczne nie zyskusją obiektywności, ze względu na to, że sam proces jest obiektywny względem mnie i wszystkich innych ludzi? Trzeba przyznać, że zwolennicy obiektywnych wartości popełnili błąd – uznali za źródło obiektywnej wartości pracę, co do której nie wiadomo nawet, czym jest, a tym bardziej – jak ją mierzyć. Ale zachowania związane poprzez geny i wyuczone schematy (w tymschematy myślenia) da się zaobserwować łatwo, łatwo określić, łatwo opisać, w sposób często pozwalający na pomiary, a w innych przypadkach – zrozumiały i bez pomiarów. I są one obiektywne.
Jaś Skoczowski
06.08.2008 r.