Jako, że napisałem ostatnio, że libertarianizm ma coś nierozerwalnie wspólnego z komunizmem, czułem, że muszę ten temat rozwinąć. Bardzo chętnie przeczytałem artykuł „Ekonomia punktu zerowego” autorstwa znanego Youtubera Ziggy’ego z Teksasu (1), który proponuje wcielenie w życie idei pro-ekologicznych i anarchokomunistycznych. Mimo, że socjalizm w ekonomii jest, moim zdaniem, czymś mało praktycznym i mało konkretnym, wiele idei z tego tekstu zdecydowanie inspiruje do zajęcia jakiegoś stanowiska, bo dotyka ważnych problemów współczesności. Odniosę się więc do podstawowych postulatów Ziggy’ego po kolei.
Natomiast w zakresie dostarczania codziennych dóbr jak żywność, ceny odgrywają bardzo ważną rolę: przekazują informację na temat preferencji konsumentów. Tym, co się liczy w zarządzaniu dobrami codziennego użytku, jest to, czy dany rodzaj towaru jest potrzebny, a świat ciągle się zmienia: stan zdrowia populacji, pogoda, moda. Dlatego bardziej udanym wcieleniem socjalizmu było to, które wdrożono na Zachodzie jako liberalizm socjalny – transfery pieniężne w kierunku tych grup społecznych, które, według pewnych założeń, najbardziej ich potrzebują.
Jakie podatki mają największy sens? Po pierwsze, jak twierdzą libertarianie, sama idea obowiązkowej opłaty za to, że po prostu żyjesz i konsekwencje karne w wypadku braku opłaty, to system mafijny, który jest nie do pogodzenia z podstawowymi prawami człowieka. Podatek powinien być więc tak zdefiniowany, żeby była możliwość wycofania się z niego, jakiegoś samoograniczenia, które sprawi, że życie danej osoby nie będzie generowało kosztów zewnętrznych. Oczywiście, w stanie czystym taka sytuacja rzadko kiedy występuje, np. niedawno odkryto w pobliżu Indii wyspę zamieszkałą przez ludzi tworzących nieznaną do tej pory kulturę pierwotną. Ci ludzie ne mają żadnych związków z indyjskim społeczeństwem i głupie byłoby, w związku z tym, nakładanie na nich jakichś podatków.
Można podejść do sprawy od drugiej strony: załóżmy, że są jakieś podstawowe koszty związane z byciem obywatelem i korzystaniem z podstawowych dóbr publicznych, i można je wycenić i nałożyć podatek pogłówny, który może być uzależniony od wieku czy jakkolwiek zdefiniowanego poziomu aktywności. Jeśli przeniesiesz się na bezludny, pozbawiony infrastruktury obszar i nie będziesz chciał mieć żadnego związku z urzędami, które i tak nie mają ci nic do zaoferowania, nie zamierzasz też opuszczać kraju i korzystać z systemu paszportowego, który ci to umożliwi, nie płacisz go – zapewne w Rosji byłoby w tym momencie dużo możliwości. Ale dalej można zidentyfikować pewne czynności, które mogą narazić twoje społeczeństwo na większe koszty. Możesz zajmować się biznesem, który jest odległy od ogólnie akceptowanych norm społecznych, np. hazardem czy prostytucją, albo nawet sprzedażą alkoholu, jeśli jest to społeczeństwo muzułmańskie albo z istotną mniejszością muzułmańską. Wtedy rosną koszty, które organizacja społeczna musi podjąć w zakresie utrzymywania większej ilości policji albo działań o charakterze propagandowym, które mogą powstrzymać wrogośc pewnych grup społecznych wobec twojego biznesu. Problemem może być też sama zamożność, jeśli nie towarzyszy ona wysokim dochodom, duży odziedziczony majątek, którego posiadanie przez ciebie i wysoki poziom życia wzbudza zazdrość innych. Wydaje się, że nie ma sensu główna idea podatkowa obowiązująca na świecie – opodatkowanie tam, gdzie przepływa dużo pieniędzy. Przychodów, dochodów, sprzedaży – zwłaszcza dóbr o nieelastycznym popycie jak benzyna czy papierosy.
Wierzę, że te założenia pomagałyby redukować takie nierówności, których występowania faktycznie nie chcemy i alokować zasoby i kapitał bardziej rozsądnie i efektywnie. Drugim problemem jest inflacyjny system monetarny. Jeśli jest inflacja, wartość pieniądza spada, każdy stara się go pozbywać i inwestować. W hiperinflacji pieniądz znika i jest zastępowany przez jakieś łatwo podzielne dobra. Utrzymywanie inflacji jest oparte na mało sensownym założeniu, że jest ona zachętą dla przedsiębiorczości. Powinniśmy generować w swoich umysłach bardziej dojrzałe zachęty, tego rodzaju działanie prowadzi do tak zwanych „błędnych inwestycji” z których gospodarka musi się potem „odtruć”, zjawisko to zostało opisane pierwotnie przez Ludwiga von Misesa ponad 100 lat temu, ale żaden rząd do tej pory nie wyciągnął z tego wniosków. Przy czym inflacją nie jest, według Misesa, wzrost ceny koszyka dóbr, ale ogólny wzrost ilości pieniądza, którego nadmiar jest, w obecnym systemie, kierowany na niekoniecznie sensowne inwestycje.
Ale, moim zdaniem, można pójść o krok dalej. Co, jeśli będziemy wycofywać pieniądze z obiegu, powodując istotny wzrost ich wartości? Dlaczego mielibyśmy część dochodów zebranych w podatkach, zamiast wydać na coś pożytecznego, wycofać z użytku? Wzrost siły nabywczej pieniądza sprawiłby, ze zaprzezczeniu uległaby podstawowa zasada zarządzania pieniędzmi obowiązująca we współczesnym świecie: nie trzymaj pieniędzy w portfelu lub na koncie – wrzuć je na lokatę. Współcześnie uzyskanie przez bank dodatkowych rezerw upoważnia go do kreacji wielokrotnie większej ilości kredytów. W systemie deflacyjnym taka możliwość byłaby zakazana bądź poważnie ograniczona, tym niemniej nadal obowiązywałaby zasada: ty wkładasz pieniądze na lokatę – ktoś dzięki temu bierze kredyt – gospodarka rozwija się. Co byłoby zablokowane, jeśli część pieniędzy z podatków zostałoby wycofanych, a deflacja osiągnęłaby takie wielkości, że nie opłacałoby się wpłacać pieniędzy na lokatę, kredyty mogliby dawać indywidualnie znajomi znajomym, banki byłyby poważnie ograbione z tej możliwości. Czy społeczeństwo nie powinno być uprawnione do tego, żeby w referendum w prosty sposób decydować, jaki poziom rozwoju gospodarczego jest dla niego odpowiedni? Wyższy rozwój techniczny powoduje koszty społeczne, środowiskowe, intelektualne i nie wszystkie możemy łatwo zniwelować. Z drugiej strony, jego kompletny brak również, czego doświadczają obecnie Afrykanie i wiele państw muzułmańskich.
Taki system dawałby możliwość połączenia w jedno różnych sposobów rozumienia rzeczywistości ekonomicznej. Z jednej strony, mieszkańcy małych miejscowości, którzy chcą pozbyć się ze swojego życia kalkulacji ekonomicznej, bo nie jest ona tam konieczna, w ich życiu niewiele się zmienia, mogą ustawić sobie poziom zaufania wzajemnie na nieskończony i ceny wszystkiego, czym się wymieniają, ustalić na, na przykład, 1 zł i pozostawić ich rejestrację na blockchainie w celach archiwizacyjnych. Z drugiej strony, nie jest pewne, czy, wraz ze zlikwidowaniem instytucji osobowości prawnej w dzisiejszym rozumieniu, spółki akcyjne zupełnie znikną, może niektórzy ludzie, odpowiedzialni za ważne, zbiorowe inicjatywy gospodarcze będą chcieli posiadać akcje przedsiębiorstw, w które są zaangażowani, mimo, że będzie to się mogło wiązać z odpowiedzialnością finansową bądź pójściem do więzienia. Tak więc tutaj ważniejsze od IOU okaże się generowanie tokenów, które będą mogły być również związane z jakimiś zobowiązaniami prawnymi. Pierwsza i druga grupa może się ze sobą skomunikować finansowo za pomocą głównej waluty, ale również wchodząc przez jedną w system drugiej – ludzie z odizolowanej społeczności mogą sprzedać swoje produkty za główną walutę na zewnątrz i zainwestować w, dajmy na to, token pobliskiego portu, aby uzyskać lepsze warunki współpracy w zakresie eksportu ich produktów rolnych, a zarządcy portu mogą też wystawić ludziom z tej społeczności tymczasowo jakąś ograniczoną ilość IOU pokrywaną przez ich konkretnie wycenione usługi, żeby móc od nich nabyć bezpośrednio świeżą żywność. Być może, chociaż to już by było dziwne, bo lepiej to zrobić przechodząc na główną walutę, za te IOU będą mogli zaoferować tokeny – akcje portu. W ilości takiej, która pozwoli, po jakimś czasie, na wprowadzenie nowej osoby do zarządu spółki.
1. Nowa logika – prawdy lokalne mogą być bardziej istotne, jeśli zastąpimy jedno państwo zdecentralizowanymi, anarchistycznymi strukturami, a jeden pieniądz – systemem tokenowym z łatwym przyłączeniem IOU jako podstawowego, najprostszego, niezbywalnego tokena.
2. Nowa matematyka – takowa, w jakimś zakresie, już istnieje, z pewnością zaliczyć do niej można wspominany na moim blogu system „Unitarnej Ontologii Ewolucji” Petera Belohlaveka, ale napiszę jeszcze na ten temat dużo więcej, jeśli czas pozwoli.
3. Nowa ekonomia – pieniądz jest w ogóle czymś wirtualnym, było tak również wtedy, kiedy było nim złoto. Konkwistadorzy, jako podróżnicy i grabieżcy, zdobyli dużo złota w Peru i Meksyku i za pomocą tego wirtualnego dobra zdobyli realne bogactwo w Hiszpanii. Twórzmy takiego rodzaju wirtualną rzeczywistość, która będzie najlepiej odwzorowywać rzeczy realne.
4. Nowa cywilizacja – pokój wewnętrzny został opisany w trzecim akapicie, natomiast należałoby od tego zacząć. Jeśli wziąć pod uwagę idee konfucjańskie, najniższe formy organizacji rzeczywistości wpływają na wyższe, bez uporządkowania niższych elementów nie da się osiągnąć porządku na wyższym szczeblu.
5. Nowe podejście do wiedzy – nauka, która nie widzi człowieka jako układu elementów funkcjonujących dzięki pozyskiwaniu różnego rodzaju wiedzy, nie jest prawdziwą nauką, lecz propagandą przygotowującą ludzi do jakiegoś nowego, upadlającego wysiłku.
Podsumowując, wydaje mi się, że wrażliwość alternatywnie myślących umysłów z inspiracjami ezoterycznymi jest tym, co może pchnąć świat na nowe tory. Ku konsekwentnym liberalnym reformom, rewolucji anarchokapitalistycznej i poza nią.
„Nikt nie jest właścicielem, a każdy jest posiadaczem tak długo, jak długo jest to jego wolą.”
Jest to założenie, które zasadniczo w świecie współczesnym jest spełnione, Każdy może się pozbyć własności – sprzedać ją lub podarować, natomiast nie ma w prawie koncepcji „własności niczyjej”, ale, w praktyce, jest wielu ludzi, którzy chętnie zajmą się rzeczą czy nieruchomością, którą porzucisz. Oczywiście, jeśli istniałyby rejestry własności niczyjej, które można by do woli przeglądać i decydować, co ewentualnie można by sobie przywłaszczyć, byłoby to prostsze. Chyba, że chodzi o to, żeby nikt nie mógł tego już przywłaszczyć, żeby dana rzecz czy nieruchomość służyła społeczności. Ale do tego nie jest potrzebna własność niczyja, wystarczy jakaś instytucja, która miałaby za zadanie tego dopilnować.„Każdy posiada dokładnie to, co potrzebuje, czyli dokładnie to, za co chce być absolutnie odpowiedzialny.”
Nie wiem, w jaki sposób miałoby to być rozstrzygane, czy społeczność ma decydować w głosowaniu, że np. pan X tak naprawdę nie potrzebuje tych 3 samochodów, tylko jednego, więc reszta zostanie skonfiskowana i użyta w inny sposób? A może jednak on chce być odpowiedzialny za te samochody? Kiedy by nie był? Gdyby nie miały ważnego przeglądu? Gdyby jego dzieci ciągle nimi jeździły i powodowały wypadki? Tutaj jest pole do stworzenia zupełnie nowej tradycji prawnej, i nie jestem przeciwny rozsądnym rozważaniom na ten temat. Pewnie chodzi też o to, w jaki sposób forma przedsiębiorstwa jako „osobowości prawnej” zniekształca nasz świat przez powstawanie wielkich firm, których akcjonariusze nie są odpowiedzialni za żadne szkody, jakie zostaną spowodowane przez ich działalność.„Każdy posiada identyczny potencjał Kreacji fizycznej (bo wszystkie ceny są zerowe).”
Ograniczony jest poprzez ograniczoną ilość dóbr, jakimi dysponuje społeczeństwo. Ale jak przydzielać dobra w sposób inny niż rynkowy, unikając tyranii i nieefektywności komunistycznej centralizacji? Anarchokomuniści pewnie powiedzą, że za każdym razem decyzja może być podejmowana przez tak bardzo zawężoną ilość ludzi faktycznie związanych z danym zagadnieniem, jak to tylko możliwe, i podobnie tłumaczyła ustrój polityczny Taygetan Aneeka z Temmer. (2) Pewnie byłaby to ciekawa innowacja w zakresie tych spraw, które nawet obecnie w krajach kapitalistycznych nie są zarządzane rynkowo, i wielu ludzi jest przekonanych, że byłoby bardzo źle, gdyby były. Decentralizacja podejmowania decyzji np. w zarządzaniu infrastrukturą czy opieką zdrowotną byłaby krokiem w kierunku uczynienia świata lepszym miejscem i zdecydowanie lepszym krokiem, niż kontrolowana prywatyzacja, w której nie zmieniają się kryteria funkcjonowania, a czasem nawet bieżące finansowanie. I to przygotowywałoby, być może, do kolejnego kroku, czyli odejścia od kontroli społeczej w jakimkolwiek zakresie, ale tego, tak naprawdę, nie wiemy, libertarianie mają pewność, że to będzie dobre z powodu bardzo konkretnych założeń na temat natury ludzkiej.Natomiast w zakresie dostarczania codziennych dóbr jak żywność, ceny odgrywają bardzo ważną rolę: przekazują informację na temat preferencji konsumentów. Tym, co się liczy w zarządzaniu dobrami codziennego użytku, jest to, czy dany rodzaj towaru jest potrzebny, a świat ciągle się zmienia: stan zdrowia populacji, pogoda, moda. Dlatego bardziej udanym wcieleniem socjalizmu było to, które wdrożono na Zachodzie jako liberalizm socjalny – transfery pieniężne w kierunku tych grup społecznych, które, według pewnych założeń, najbardziej ich potrzebują.
„Każdy posiada równe możliwości wykorzystania swoich predyspozycji, darów i talentów zarówno swojej Istoty, jak i swojego ciała fizycznego, dla samorealizacji swojej Istoty, dla radości własnej i innych zarazem.”
Liberalizm socjalny zakłada, że trzeba wyrównywać naturalne nierówności wynikające z gorszej sytuacji kobiet, osób niepełnosprawnych, ubogich, starszych. Ale te założenia są dopasowane do wadliwie skonstruowanego systemu podatkowego i monetarnego, które, moim zdaniem, powinny już same w sobie regulować nierówności społeczne w stopniu jeszcze większym, niż obecnie.Jakie podatki mają największy sens? Po pierwsze, jak twierdzą libertarianie, sama idea obowiązkowej opłaty za to, że po prostu żyjesz i konsekwencje karne w wypadku braku opłaty, to system mafijny, który jest nie do pogodzenia z podstawowymi prawami człowieka. Podatek powinien być więc tak zdefiniowany, żeby była możliwość wycofania się z niego, jakiegoś samoograniczenia, które sprawi, że życie danej osoby nie będzie generowało kosztów zewnętrznych. Oczywiście, w stanie czystym taka sytuacja rzadko kiedy występuje, np. niedawno odkryto w pobliżu Indii wyspę zamieszkałą przez ludzi tworzących nieznaną do tej pory kulturę pierwotną. Ci ludzie ne mają żadnych związków z indyjskim społeczeństwem i głupie byłoby, w związku z tym, nakładanie na nich jakichś podatków.
Można podejść do sprawy od drugiej strony: załóżmy, że są jakieś podstawowe koszty związane z byciem obywatelem i korzystaniem z podstawowych dóbr publicznych, i można je wycenić i nałożyć podatek pogłówny, który może być uzależniony od wieku czy jakkolwiek zdefiniowanego poziomu aktywności. Jeśli przeniesiesz się na bezludny, pozbawiony infrastruktury obszar i nie będziesz chciał mieć żadnego związku z urzędami, które i tak nie mają ci nic do zaoferowania, nie zamierzasz też opuszczać kraju i korzystać z systemu paszportowego, który ci to umożliwi, nie płacisz go – zapewne w Rosji byłoby w tym momencie dużo możliwości. Ale dalej można zidentyfikować pewne czynności, które mogą narazić twoje społeczeństwo na większe koszty. Możesz zajmować się biznesem, który jest odległy od ogólnie akceptowanych norm społecznych, np. hazardem czy prostytucją, albo nawet sprzedażą alkoholu, jeśli jest to społeczeństwo muzułmańskie albo z istotną mniejszością muzułmańską. Wtedy rosną koszty, które organizacja społeczna musi podjąć w zakresie utrzymywania większej ilości policji albo działań o charakterze propagandowym, które mogą powstrzymać wrogośc pewnych grup społecznych wobec twojego biznesu. Problemem może być też sama zamożność, jeśli nie towarzyszy ona wysokim dochodom, duży odziedziczony majątek, którego posiadanie przez ciebie i wysoki poziom życia wzbudza zazdrość innych. Wydaje się, że nie ma sensu główna idea podatkowa obowiązująca na świecie – opodatkowanie tam, gdzie przepływa dużo pieniędzy. Przychodów, dochodów, sprzedaży – zwłaszcza dóbr o nieelastycznym popycie jak benzyna czy papierosy.
Wierzę, że te założenia pomagałyby redukować takie nierówności, których występowania faktycznie nie chcemy i alokować zasoby i kapitał bardziej rozsądnie i efektywnie. Drugim problemem jest inflacyjny system monetarny. Jeśli jest inflacja, wartość pieniądza spada, każdy stara się go pozbywać i inwestować. W hiperinflacji pieniądz znika i jest zastępowany przez jakieś łatwo podzielne dobra. Utrzymywanie inflacji jest oparte na mało sensownym założeniu, że jest ona zachętą dla przedsiębiorczości. Powinniśmy generować w swoich umysłach bardziej dojrzałe zachęty, tego rodzaju działanie prowadzi do tak zwanych „błędnych inwestycji” z których gospodarka musi się potem „odtruć”, zjawisko to zostało opisane pierwotnie przez Ludwiga von Misesa ponad 100 lat temu, ale żaden rząd do tej pory nie wyciągnął z tego wniosków. Przy czym inflacją nie jest, według Misesa, wzrost ceny koszyka dóbr, ale ogólny wzrost ilości pieniądza, którego nadmiar jest, w obecnym systemie, kierowany na niekoniecznie sensowne inwestycje.
Ale, moim zdaniem, można pójść o krok dalej. Co, jeśli będziemy wycofywać pieniądze z obiegu, powodując istotny wzrost ich wartości? Dlaczego mielibyśmy część dochodów zebranych w podatkach, zamiast wydać na coś pożytecznego, wycofać z użytku? Wzrost siły nabywczej pieniądza sprawiłby, ze zaprzezczeniu uległaby podstawowa zasada zarządzania pieniędzmi obowiązująca we współczesnym świecie: nie trzymaj pieniędzy w portfelu lub na koncie – wrzuć je na lokatę. Współcześnie uzyskanie przez bank dodatkowych rezerw upoważnia go do kreacji wielokrotnie większej ilości kredytów. W systemie deflacyjnym taka możliwość byłaby zakazana bądź poważnie ograniczona, tym niemniej nadal obowiązywałaby zasada: ty wkładasz pieniądze na lokatę – ktoś dzięki temu bierze kredyt – gospodarka rozwija się. Co byłoby zablokowane, jeśli część pieniędzy z podatków zostałoby wycofanych, a deflacja osiągnęłaby takie wielkości, że nie opłacałoby się wpłacać pieniędzy na lokatę, kredyty mogliby dawać indywidualnie znajomi znajomym, banki byłyby poważnie ograbione z tej możliwości. Czy społeczeństwo nie powinno być uprawnione do tego, żeby w referendum w prosty sposób decydować, jaki poziom rozwoju gospodarczego jest dla niego odpowiedni? Wyższy rozwój techniczny powoduje koszty społeczne, środowiskowe, intelektualne i nie wszystkie możemy łatwo zniwelować. Z drugiej strony, jego kompletny brak również, czego doświadczają obecnie Afrykanie i wiele państw muzułmańskich.
„Wszystkie produkty i usługi są doskonałe, bo tworzone z miłością i mądrością.”
Świat nie jest doskonały, ale tendencja współczesności do dostarczania konsumentom wielkich ilości niskiej jakości dóbr ma również wiele wspólnego z inflacją. Nie wszystkie działy gospodarki rozwijają się w tym samym tempie. Na przykład, pewnych dziedzinach medycyny możemy zaobserwować od ostatnich 100 lat regres. Co się dzieje, jeśli chcemy inflacją „podpompować” wzrost gospodarczy, w rzeczywistości kreując błędne inwestycje? Korzystają na tym tylko te branże, które mają największy potencjał, aby się rozwijać i są w stanie te wykreowane sztucznie środki zakumulować. Dokonuje się więc transfer pieniędzy – od tych, którzy na ekspansji kredytowej zarobią – do tych, którzy na niej stracą, a oni są związani bardziej z niematerialnym aspektami naszego dobrostanu – zdrowiem, funkcjonowaniem rodziny, poziomem intelektualnym. Wszystkie te rzeczy muszą zostać dodatkowo opodatkowane, miłość i mądrość musi być zredukowana, aby mieć jeszcze więcej i więcej.„Wszystko co istnieje, jest bezcennym zasobem (nie istnieje odpad).”
Wielu libertarian twierdzi, że dla poprawy stanu środowiska naturalnego konieczna jest prywatna własność dóbr natury. Jeśli każdy teren wysypiska śmieci byłby czyimś prywatnym zasobem i osoba ta decydując się na udostępnienie tego terenu pod wysypisko, świadomie rezygnowałaby z możliwości przeznaczenia tego terenu na cokolwiek innego w długim czasie, ceny za wywiezienie tam śmieci byłyby pewnie wyższe. Byłyby pewnie też zróżnicowane, jeśli dotyczyłyby jakiejś frakcji segregowanych odpadów, którą faktycznie da się zrecyklingować. W związku z czym technologie rozwijające możliwości przetwarzania odpadów również miałyby większe wsparcie.„Wszystkie wymiany są zerowe, posiadają zerowe ceny (są bezcenne).”
Ceny są bardzo ważnym elementem życia społecznego, jak to już napisałem w punkcie 3. Ale, tak naprawdę, można w różnych zakresach modyfikować system monetarny tak, aby likwidować nierówności społeczne w takim zakresie, w jakim uważamy to za społecznie wzmacniające w danych warunkach. Pierwsza możliwość to mechanizm I Owe You. Możemy stworzyć walutę lokalną opartą na udzielaniu sobie wzajemnie kredytów zaufania. Jeśli komuś ufamy, to oznacza to, że możemy doprowadzić do sytuacji, że osoba ta nabędzie od nas więcej, a jej status IOU względem naszego obniży się – do czasu, kiedy poprawi swoją sytuację materialną i będzie mogła to wyrównać. Jest to decyzja zmieniająca tylko lokalną relację, nie mająca wpływu na funkcjonowanie całego systemu, ale jednocześnie taka strategia ma ograniczone możliwości. Student, który potrzebuje wsparcia, musiałby uzyskać kredyt od lokalnego spożywczaka, studenckiej stołówki, samej uczelni i akademika bądź zadowolić się wsparciem tylko niektórych z tych instytucji. Inną drogą jest generowanie tokenów. W świecie kryptowalut powstają ciągle dziesiątki nowych tokenów – osobnych systemów monetarnych, których zadaniem ma być najczęściej rozliczanie jakiejś konkretnej innowacyjnej usługi cyfrowej. Token wygenerowany przez studenta mógłby, na przykład, uprawniać do uzyskiwania usług w jego przyszłej firmie po atrakcyjnych cenach. Raz wyemitowany przyniósłby jednorazowy dochód, a w przypadku nieoczekiwanie dużego sukcesu można by było powtórzyć emisję, obniżając nieco jego zawyżoną rynkową wartość, o ile pierwotna propozycja zakładałaby taką możliwość.Taki system dawałby możliwość połączenia w jedno różnych sposobów rozumienia rzeczywistości ekonomicznej. Z jednej strony, mieszkańcy małych miejscowości, którzy chcą pozbyć się ze swojego życia kalkulacji ekonomicznej, bo nie jest ona tam konieczna, w ich życiu niewiele się zmienia, mogą ustawić sobie poziom zaufania wzajemnie na nieskończony i ceny wszystkiego, czym się wymieniają, ustalić na, na przykład, 1 zł i pozostawić ich rejestrację na blockchainie w celach archiwizacyjnych. Z drugiej strony, nie jest pewne, czy, wraz ze zlikwidowaniem instytucji osobowości prawnej w dzisiejszym rozumieniu, spółki akcyjne zupełnie znikną, może niektórzy ludzie, odpowiedzialni za ważne, zbiorowe inicjatywy gospodarcze będą chcieli posiadać akcje przedsiębiorstw, w które są zaangażowani, mimo, że będzie to się mogło wiązać z odpowiedzialnością finansową bądź pójściem do więzienia. Tak więc tutaj ważniejsze od IOU okaże się generowanie tokenów, które będą mogły być również związane z jakimiś zobowiązaniami prawnymi. Pierwsza i druga grupa może się ze sobą skomunikować finansowo za pomocą głównej waluty, ale również wchodząc przez jedną w system drugiej – ludzie z odizolowanej społeczności mogą sprzedać swoje produkty za główną walutę na zewnątrz i zainwestować w, dajmy na to, token pobliskiego portu, aby uzyskać lepsze warunki współpracy w zakresie eksportu ich produktów rolnych, a zarządcy portu mogą też wystawić ludziom z tej społeczności tymczasowo jakąś ograniczoną ilość IOU pokrywaną przez ich konkretnie wycenione usługi, żeby móc od nich nabyć bezpośrednio świeżą żywność. Być może, chociaż to już by było dziwne, bo lepiej to zrobić przechodząc na główną walutę, za te IOU będą mogli zaoferować tokeny – akcje portu. W ilości takiej, która pozwoli, po jakimś czasie, na wprowadzenie nowej osoby do zarządu spółki.
Nowe założenia cywilizacyjne
Nowe rozumienie cywilizacji przedstawione w dalszej części artykułu również wprawia w zadumę.1. Nowa logika – prawdy lokalne mogą być bardziej istotne, jeśli zastąpimy jedno państwo zdecentralizowanymi, anarchistycznymi strukturami, a jeden pieniądz – systemem tokenowym z łatwym przyłączeniem IOU jako podstawowego, najprostszego, niezbywalnego tokena.
2. Nowa matematyka – takowa, w jakimś zakresie, już istnieje, z pewnością zaliczyć do niej można wspominany na moim blogu system „Unitarnej Ontologii Ewolucji” Petera Belohlaveka, ale napiszę jeszcze na ten temat dużo więcej, jeśli czas pozwoli.
3. Nowa ekonomia – pieniądz jest w ogóle czymś wirtualnym, było tak również wtedy, kiedy było nim złoto. Konkwistadorzy, jako podróżnicy i grabieżcy, zdobyli dużo złota w Peru i Meksyku i za pomocą tego wirtualnego dobra zdobyli realne bogactwo w Hiszpanii. Twórzmy takiego rodzaju wirtualną rzeczywistość, która będzie najlepiej odwzorowywać rzeczy realne.
4. Nowa cywilizacja – pokój wewnętrzny został opisany w trzecim akapicie, natomiast należałoby od tego zacząć. Jeśli wziąć pod uwagę idee konfucjańskie, najniższe formy organizacji rzeczywistości wpływają na wyższe, bez uporządkowania niższych elementów nie da się osiągnąć porządku na wyższym szczeblu.
5. Nowe podejście do wiedzy – nauka, która nie widzi człowieka jako układu elementów funkcjonujących dzięki pozyskiwaniu różnego rodzaju wiedzy, nie jest prawdziwą nauką, lecz propagandą przygotowującą ludzi do jakiegoś nowego, upadlającego wysiłku.
Podsumowując, wydaje mi się, że wrażliwość alternatywnie myślących umysłów z inspiracjami ezoterycznymi jest tym, co może pchnąć świat na nowe tory. Ku konsekwentnym liberalnym reformom, rewolucji anarchokapitalistycznej i poza nią.
