Jędrzej Kuskowski

Jędrzej Kuskowski “Etatyzm a Struktura Produkcji”

Niedokończony Argument

Ivan Ilijcz pisywał o tym, że nowoczesny styl myślenia prowadzi do mylenia procesu z treścią. Wiele osób, przyzwyczajonych do myślenia w ten sposób, uważa, że jeśli jest się przeciw centralnie skoordynowanym megaprojektom na rzecz ochrony środowiska to jest się przeciwko ochronie środowiska w ogóle. W końcu my, wredni kapitaliści, nie chcielibyśmy niczego tak bardzo, jak widzieć piękne drzewa wycinane, a na ich miejscu stawiane czarne szatańskie młyny plujące ogniem i siarką. A przynajmniej tak idzie śpiewka.

Libertarianie oczywiście starają się pozbyć tego wizerunku, ale nie zawsze z ogromną werwą i nie zawsze z ogromnymi skutkami. Najbardziej standardowy argument idzie tak: zanieczyszczenie środowiska to naruszenie czyjejś własności, więc nikt nie ma prawa zanieczyszczać środowiska – i w wolnościowym społeczeństwie sądy egzekwowałyby ten fundamentalny zakaz. Jest jednak parę problemów z tym podejściem, dlatego nie należy się dziwić, że wielu zielonorękim ta argumentacja nie wystarcza.

Po pierwsze, nie we wszystkim koniecznie muszą być prawa własności. Czy każdy skrawek ziemi na planecie został przez kogoś zagospodarowany (spełniając w ten sposób warunek powstania własności w jej Lockeańskim rozumieniu)? W żadnym wypadku! Słyszałem kiedyś, że gdyby upchnąć całą ludzkość na jednym terenie, dać każdej rodzinie po domku jednorodzinnym, bez żadnych granic, dróg itd. pomiędzy posesjami, zmieścilibyśmy się na terytorium Teksasu. A co z całą resztą ziemi? Ta nie będzie w żaden sposób chroniona.

Po drugie, mimo że teoretycznie ta koncepcja roztacza przed nami piękny obrazek, jest wiele problemów z jej zastosowaniem w rzeczywistości. Nie każdy efekt jest bezpośrednio mierzalny – na przykład załóżmy, że gazy cieplarniane nie były w żaden sposób szkodliwe i powodowały jedynie globalne ocieplenie. Czy ktoś zaskarżyłby kogokolwiek do sądu za „powodowanie globalnego ocieplenia?” Musiałby w takim razie zaskarżyć bardzo dużo ludzi, a wniosek tak czy siak zostałby odrzucony, bo to jest efekt zbyt mało zbadany, zbyt mało mierzalny i zbyt abstrakcyjny na krótką metę, żeby można było mu efektywnie przeciwdziałać.

Do tego dochodzi fakt, że nawet w przypadku bezpośrednio szkodliwych związków, niektóre nie mają większego efektu przez dłuższy czas i jedynie częsta ekspozycja w pewnym odcinku czasu może ujawnić jego obecność. A wtedy już jest po ptokach.

Nie zrozumcie mnie źle, moim celem nie jest szukać dziury w całym – cały argument jest bardzo mocny i stanowi poważny atut w naszym arsenale. Ale jest on też cokolwiek niekompletny. A istnieje cała gama innych argumentów, dotąd raczej rzadko poruszanych, które mogą dopełnić obraz wolnościowej ochrony środowiska.

Etatyzm a Struktura Produkcji

Nie żyjemy na wolnym rynku. Czy nie jest więc możliwe, że duża część problemów ekologicznych, z jakimi mierzy się dzisiejszy postindustrialny świat bierze się nie z rynkowych jego elementów tylko właśnie etatystycznych? Czy nie jest możliwe, że duża część rozwiązań w dzisiejszym świecie biznesu i przemysłu jest rezultatem państwowej interwencji w gospodarkę?

Mi się wydaje, że tak. I podam tu kilka przykładów takiego działania i sposobów, w jakie wolnościowe społeczeństwo położy mu kres. Z pewnością nie wyczerpię tej listy, ani też poszczególnych tematów tutaj poruszanych, ale mam nadzieję przynajmniej zwrócić Waszą uwagę, Towarzysze Wolnościowcy, na ogromny potencjał, jaki tu drzemie.

Przykład Pierwszy: „Napędzanie Koniunktury”

Nie cierpię tego sformułowania. Wszystko można nim w dzisiejszych czasach uzasadnić. Tysiące ludzi giną na wojnie? I co z tego! Przecież wojna napędza koniunkturę! Ale kult wzrostu gospodarczego nie jest jedynie sprawą ideologiczną – jest on bardzo konkretnie i bardzo wydajnie realizowany przez naszych kochanych suzerenów. Najbardziej konkretną tego manifestacją jest polityka inflacji i niskich stóp procentowych. Stymulowanie wzrostu gospodarczego, jakie odbywa się za jej sprawą odbija się negatywnie na środowisku. Większa produkcja oznacza większe zużycie szeroko pojętych zasobów, w tym na przykład zasobu miejsca do wywalania śmieci.

Przykład Drugi: Kultura Konsumpcji

Wyżej wspomniana polityka zaniżania stóp procentowych ma dodatkowy efekt. Inflacja zmniejsza skłonność do oszczędzania, a zwiększa skłonność do wydawania pieniędzy. To sprzyja bardzo konsumpcyjnej kulturze ekonomicznej. Ten efekt sam w sobie być może nie jest taki wielki, ale są inne czynniki, które mają na niego wpływ.

Dziś typową reakcją na zepsucie się jakiegoś urządzenia jest „kupmy nowe!” Bez obniżonych stóp procentowych zyski byłyby mniej pewne, szczególnie w długofalowych inwestycjach. Bez państwowej pomocy, stawianie na masową produkcję i wymianę całych produktów byłoby prawdopodobnie mniej opłacalne.

Do tego wszystkiego możemy dołączyć system szkolnictwa promujący specjalizację i patrzący z góry na DIY. Dorzućmy do tego obrazka patenty na części zamienne oraz i otrzymujemy całkiem interesujący system interwencji w rynek, sprzyjający masowej produkcji i zniechęcający do prowadzenia napraw i inwestowania w trwałość produktów. Nie muszę tłumaczyć, w jaki sposób wpływa to na środowisko.

Przykład Trzeci: Centralizacja Produkcji i Kapitał

Państwo wpływa na strukturę produkcji nie tylko w sensie ilościowym oraz czasowym, ale także w sensie kapitałochłonności oraz struktury własności. Najbardziej przejrzystym tego przykładem jest to, jak konsumpcja budżetowa faworyzuje pewne firmy kosztem innych. Te firmy nierzadko należą do negatywnie wpływającego na środowisko ciężkiego przemysłu. Przemysł zbrojeniowy przychodzi na myśl jako pierwszy. Przemysł samochodowy jako drugi. Przemysł energetyczny jako kolejny. W końcu kto na wolnym rynku mógłby sobie pozwolić na elektrownie atomowe albo ogromne kompleksy w stylu Tennessee Valley Authority? Ropa też nie jest niewiniątkiem w kwestii publicznych dotacji i regulacji. Niewykluczone, że na wolnym rynku widzielibyśmy więcej zdecentralizowanych metod produkcji, choćby niesłusznie ponoć pomawianą energię słoneczną.

No i do tego, co jest powiązane z tym, o czym mówiłem w poprzednim punkcie, inflacja sponsoruje bardziej długoterminowe i bardziej kapitałochłonne inwestycje. A kapitałochłonność zwykle oznacza energochłonność oraz większe zanieczyszczenia. Dostrzegacie tu pewną prawidłowość?

Przykład Czwarty: Użytkowanie Ziemi

Ziemia w różnych częściach świata podlegała ogromnej ilości różnych politycznych manipulacji. Tu okradniemy zwykłego chłopa i damy magnatom, tu damy przemysłowcom, tu damy ogromnym plantatorom – co dziwne, ofiara rzadko się zmienia. Tak czy inaczej, efekt jest taki, że bardzo często ogromne ilości ziemi należą do niewielkiej garstki politycznie usadowionych. A co to ma wspólnego ze środowiskiem? Otóż taka struktura własności, co nietrudno zauważyć, faworyzuje produkcję na eksport, a co za tym idzie monokultury. Dorzućmy do tego patenty na ziarna, które bardzo często służą tego typu centralizacji i co mamy? Ogromne połacie monokultur, tragicznie wpływających na gleby, bardzo często genetycznie modyfikowane.

Gdyby własność w ziemi była bardziej równomiernie rozłożona, szczególnie w krajach Trzeciego Świata, produkcję na eksport zastąpiłaby produkcja na utrzymanie, wspomagając w ten sposób bioróżnorodność. A gdyby tego było mało, możliwość utrzymywania się z własnych płodów rolnych przyczyniłaby się do emigracji z miast i slumsów i do podwyższenia płac robotników miejskich. Dzięki temu rozmaite firmy zachodnie nie miałyby takiej możliwości inwestowania w krajach Trzeciego Świata – nierzadko korzystając z bardzo pobłażliwego podejścia do ochrony środowiska. Zamiast utrzymywać się z wynajmowania swojej pracy zachodnim przemysłowcom, mieszkańcy krajów rozwijających się mogliby zająć się rolnictwem – przeciwdziałając sztucznie wywołanej odgórnie Rewolucji Przemysłowej.

Dodatkowo kapitałochłonność rolnictwa zdaje się być w pewnym stopniu powiązana z poziomem subsydiów rolniczych – przykładowo szczodre dotacje Unii Europejskiej doprowadziły do powstania jednej z najbardziej kapitałowo intensywnych gospodarek rolnych na świecie. Możliwe, że kapitałochłonność rolnictwa jest jedynie rezultatem istnienia zaawansowanej, nowoczesnej gospodarki – co często współwystępuje z wysokim poziomem dopłat. Tak czy inaczej, to teoria warta dyskusji. Kapitałowo intensywne rolnictwo ma niezbyt pozytywny wpływ na gleby i jak każde kapitałochłonne przedsięwzięcie jest również energochłonne, co w obliczu Szczytu Naftowego jest coraz ważniejsze.

Na Zakończenie

Nie jestem broń Boże żadnym ekspertem, więc może tak być, że ktoś, kto zna się na rzeczy spojrzy na to wszystko i stwierdzi, że bredzę. Ale sama ilość przykładów zmniejsza to prawdopodobieństwo. Państwo z całą pewnością wpływa na to, jak wygląda dziś rynek. I bardzo możliwe, że bez niego mielibyśmy znacznie czystszy, bardziej zdecentralizowany i eko-przyjazny rynek. Póki co to jedynie aprioryczna spekulacja. Ale możliwości tu ukryte są zbyt potężne, byśmy mogli je zignorować.

Jędrzej Kuskowski 

***

Autor artykułu prowadzi bloga Rusz Sumieniem

8 comments

  1. Timur

    Bardzo ładny artykuł Jędrzeju!

    „Tu okradniemy zwykłego chłopa i damy magnatom, tu damy przemysłowcom, tu damy ogromnym plantatorom – co dziwne, ofiara rzadko się zmienia. ”

    No właśnie! Ofiara rzadko się zmienia.

    „Możliwe, że kapitałochłonność rolnictwa jest jedynie rezultatem istnienia zaawansowanej, nowoczesnej gospodarki – co często współwystępuje z wysokim poziomem dopłat. ”

    No właśnie! O bycie przyczyną wszelkiego zła na świecie pomawiani są chłopi. Tymczasem dopłaty do rolnictwa są niczym innym jak tylko Działalnością Dobroczynną na rzecz Bogatych Plantatorów. Bo to oni się na tym utuczą a zwykły chłop co najwyżej nowe gacie i waciak za nie kupi.
    A teraz w USA dodatkowo oszaleli na punkcie biopaliw. Cena kukurydzy poszybowała pod samo niebo.
    Jest zatem świetna okazja by przestać finanować różnych Calhoon’ów za pieniądze podatnika. Bo przy takich cenach kukurydzy nawet drobny farmer będzie mógł funkcjonować bez żadnych dotacji.
    A czy Bush zniósł dotacje dla amerykańskiego rolnictwa?
    A DZIE TAM!!!!!

    To na razie tyle,

    Pozdro,

  2. Faer

    Podoba mi sie.

    Ale jak bronic srodowisko, jesli po pewnym czasie rozwoju wolny rynek doszedlby do takiego samego poziomu eksploatacji zasobow co etatyzm, a zarazem nie wystarczalaby zasada, ze zanieczyszczanie srodowiska jest atakiem na wlasnosc (co sam zasugerowales)?

  3. kuskowski

    @wszyscy: Dzięki 🙂

    @Faer
    >> Ale jak bronic srodowisko, jesli po pewnym czasie
    >> rozwoju wolny rynek doszedlby do takiego samego
    >> poziomu eksploatacji zasobow co etatyzm, a zarazem
    >> nie wystarczalaby zasada, ze zanieczyszczanie
    >> srodowiska jest atakiem na wlasnosc (co sam
    >> zasugerowales)?
    >>
    Nie mam pojęcia. Technologia pewnie będzie prowadzić do coraz większej kapitałochłonności, ale równocześnie do różnych technik energooszczędności i takich tam. No i możnaby się spodziewać zahamowania przyrostu naturalnego, a więc także eksploatacji zasobów. To tylko propozycje i o często ograniczonej użyteczności, ale póki co nie ma prostej odpowiedzi, bo i tak nie wiemy ostatecznie, co będzie.

    @margines
    >> Sorry, że tak z innej beczki, ale gdzie Jędrzeju wywiad z
    >> Longiem?
    Na wywiad przyjdzie pora. Na razie karnawał! 😀

  4. RadekFF

    > Słyszałem kiedyś, że gdyby upchnąć całą ludzkość na jednym
    > terenie, dać każdej rodzinie po domku jednorodzinnym, bez
    > żadnych granic, dróg itd. pomiędzy posesjami, zmieścilibyśmy się
    > na terytorium Teksasu. A co z całą resztą ziemi? Ta nie będzie w
    > żaden sposób chroniona.

    Fakt, nie będzie chroniona, ale nie będzie też zanieczyszczana, bo przecież nie będzie jej miał kto zanieczyszczać.

  5. kuskowski

    >> Fakt, nie będzie chroniona, ale nie będzie też
    >> zanieczyszczana, bo przecież nie będzie jej miał kto
    >> zanieczyszczać.
    >>

    To, że teren do nikogo nie należy nie oznacza, że nikt nie będzie miał przemożnej potrzeby zrzucać tam swoje śmieci (za friko!).

  6. RadekFF

    @kuskowski
    Sądzę, że nawet „zielonoręcy” zaakceptują wywożenie furmanką śmieci wyprodukowanych w domku z ogródkiem … 🙂

  7. Pingback: Program spotkań na jesień. | Stowarzyszenie Liberalis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *