Jacek Sierpiński

Jacek Sierpiński “O Teoretycznej wyższości monarchii nad demokracją i praktyce, która nie chce jej potwierdzać”

Hans Hermann-Hoppe, profesor ekonomii na Uniwersytecie Nevady w Las Vegas, jest znany jako autor teorii, zgodnie z którą (między innymi) państwa o monarchicznej formie rządów są ze swej istoty ekonomicznie i etycznie lepsze od państw demokratycznych. Według Hoppego, jest to spowodowane przede wszystkim tym, że mając w perspektywie władzę teoretycznie dożywotnią, a często i dziedziczną, monarcha będzie kierował się w swoich działaniach bardziej “długofalowymi” celami, dążąc do utrzymania, a nawet zwiększania bogactwa kraju, którym rządzi:

“Zarówno królowie i prezydenci będą produkować „zła”, choć król, z powodu, że jest „właścicielem” monopolu, który może sprzedać czy przekazać potomnym, będzie raczej troszczył się o reperkusje swoich działań w ważkich kwestiach. Jako właściciel całego pakietu akcji do „swojego” terytorium, król będzie porównywalnie bardziej zorientowany w przyszłość. W celu zachowania, czy zwiększenia wartości swojej własności, będzie ją eksploatował niezbyt mocno, z pewnym wyrachowaniem. Dla kontrastu, tymczasowy i wymienialny demokratyczny zarządca nie jest właścicielem kraju, ale jak długo pozostaje na urzędzie, ma zezwolenie na wykorzystywanie tego faktu na swoją korzyść. Nie posiada akcji, ale jest prezesem zarządu. To nie eliminuje wyzysku, ale sprawia, że wyzysk jest nastawiony na czas teraźniejszy i niezbyt wyrachowany, to jest działania nie biorą pod uwagę wartości akcji”. (Cytat stąd).

“Król był właścicielem jakiegoś terytorium i mógł je przekazać synowi, dlatego starał się zachować jego wartość. Władca demokratyczny był i jest tymczasowym dzierżawcą, próbuje więc maksymalizować bieżące przychody rządu z rozmaitych źródeł kosztem wartości kapitału, tym samym marnując go”. (Cytat stąd).

Ten sam mechanizm zdaniem Hoppego działa też w przypadku wojen:

“Z powodu tego, że koszty własnej agresji królowie i prezydenci mogą (za pośrednictwem podatków) przerzucać na innych, będą bardziej niż „normalnie” agresywni i skłonni do wojen. Jednakże motywacja króla do wszczęcia wojny jest typowo oparta na konflikcie o posiadanie/dziedziczenie. Cel jego wojny jest materialny i terytorialny: objęcie kontroli nad jakimś kawałkiem terenu i jego mieszkańcami. I aby osiągnąć ten cel, jest w jego interesie rozróżniać pomiędzy wojownikami (wrogami i celami ataku) a cywilami i ich własnością (aby nie została wciągnięci w wojnę i zniszczeni). Demokracja przemieniła ograniczone wojny królów w wojny totalne. Motywy wojny stały się ideologiczne – demokracja, wolność, cywilizacja, ludzkość”. (Cytat stąd).

Ponadto, wg Hoppego, demokratyczna forma rządów – w odróżnieniu od monarchicznej – sprzyja dostawaniu się do władzy jednostek niemoralnych:

“Królowie, którzy otrzymują swoje stanowisko poprzez urodzenie, mogą być nieszkodliwymi dyletantami albo przyzwoitymi ludźmi. (Jeśli trafi się „szaleniec”, zostanie szybko ograniczony, albo, jeśli zajdzie potrzeba, zabity, przez tych krewnych, którym zależy na własności dynastii). Zupełnie przeciwnie, wybór rządowych władców w powszechnych wyborach sprawia, że jest praktycznie niemożliwym, aby nieszkodliwa czy przyzwoita osoba kiedykolwiek dotarła na szczyty. Prezydenci i premierzy docierają na swoje pozycje z powodu swojej efektywności w roli moralnie nieograniczonych demagogów. W ten sposób demokracja zapewnia, że tylko niebezpieczni ludzie dotrą do szczytów rządu”. (Cytat stąd).

Teoria ta, przedstawiona w szczegółach w książce Demokracja, bóg, który zawiódł,wydaje się sensowna i logiczna. Hoppe przytacza też historyczne fakty, które mają świadczyć o jej słuszności:

“W trakcie trwania epoki monarchicznej, w okresie przed I Wojną Światową, wydatki rządowe, rozumiane jako procent PKB, rzadko przekraczały 5%. Od tamtego czasu wzrosły one średnio do 50%. Przed I Wojną Światową rządy zatrudniały zwykle mniej niż 3% pracującej populacji. Od tamtej pory odsetek ten wzrósł do poziomu 15 – 20%. Era monarchiczna wiązała się z pieniądzem kruszcowym (złotem), którego siła nabywcza stopniowo rosła. Dla odmiany, era demokratyczna jest erą pieniądza papierowego, którego siła nabywcza nieustannie maleje. Królowie stale pogrążali się w długach, jednak podczas okresów pokoju zwykle je spłacali. W czasach demokracji długi rządów, zarówno podczas wojny, jak i pokoju, wzrosły do niewiarygodnych rozmiarów. Faktyczna stopa oprocentowania w epoce rządów monarchii stopniowo spadała do wartości równej w przybliżeniu 2%. Od tej pory realne stopy oprocentowania (wartości nominalne z uwzględnieniem inflacji) wzrosły do poziomu 5% – równego wartościom XV-wiecznym. Legislacja praktycznie nie istniała aż do końca XIX wieku. Dzisiaj, w ciągu pojedynczego roku ustanawia się dziesiątki tysięcy ustaw i regulacji. Poziom oszczędności, zamiast rosnąć wraz ze wzrostem dochodów, maleje, a wskaźniki rozpadu rodziny i przestępczości stale pną się do góry”stąd).Jednak teoria Hoppego wydaje się załamywać w przypadku większości dzisiejszych i XX-wiecznych dyktatur. Okazuje się bowiem, że większość wpółczesnych państw rządzonych niedemokratycznie, przez autokratycznych władców, których można porównać z niegdysiejszymi monarchami, charakteryzuje się wysokim poziomem ingerencji państwa w gospodarkę, niskim stopniem wolności gospodarczej (a przeważnie i wolności w innych obszarach życia) oraz dużą agresją. Są to też na ogół kraje zaliczające się do biednych, z kilkoma wyjątkami reprezentującymi państwa dysponujące dużymi bogactwami naturalnymi, głównie ropą naftową.Aby nie być gołosłownym: w tegorocznym Indeksie Wolności Ekonomicznej sporządzonym przez Heritage Foundation (biorącym pod uwagę takie czynniki, jak wolnosć prowadzenia biznesu, wolność handlu, wolność od interwencji w pieniądz, wolność od podatków, wolność rynku pracy, wolność inwestowania, wolność rynku finansowego, wolność od korupcji, poszanowanie praw własności, stopień wydatków rządu) na 20 państw o najmniejszej wolności jest 10 ewidentnych dyktatur (Korea Północna, Kuba, Libia, Birma, Kongo-Brazzaville, Angola, Czad, Syria, Laos, Wietnam), 4 państwa z silnymi cechami dyktatury (Zimbabwe, Iran, Białoruś, Togo) i 3 kraje, które niedawno przestały być (przynajmniej formalnie – wybory) dyktaturami (Turkmenistan, Gwinea-Bissau, Sierra Leone). Trzy ostatnie miejsca okupują kraje, gdzie dyktatorzy rządzą bardzo długo (Korea Północna, Kuba i Libia). Trzy państwa (Korea Północna, Syria i Togo) to państwa, gdzie doszło do odziedziczenia władzy.

Dla odmiany, w pierwszej dwudziestce Indeksu, wśród państw pozwalających na największą wolność gospodarczą, nie ma ani jednej dyktatury, pomijając stanowiący część Chin Hongkong, który jednak swoją pozycję osiągnął będąc kolonią państwa jak najbardziej demokratycznego – Wielkiej Brytanii. Ale nie jest to dowód na dobrodziejstwa braku demokracji w Chinach, bo kraj ten w rankingu zajmuje dopiero 119 miejsce.

Przewagi współczesnych dyktatur nad demokracjami nie pokazują też inne rankingi, takie jak Fraser Institute (wolność gospodarcza), Transparency International (korupcja) czy Freedom House (prawa jednostki i autonomia osobista, wolność sumienia i wyznania, wolność prasy). Również statystyki pokazujące np. dochód narodowy na głowę w danym kraju (np. autorstwa Banku Światowego) nie wskazują, aby dyktatury były pod tym względem lepsze.

No i największymi mordercami ludności cywilnej w XX wieku były państwa rządzone po dyktatorsku: Chiny Ludowe, ZSRR, III Rzesza, Chiny Czang-Kai-Szeka, cesarska Japonia w latach 1936-1945, Kambodża Pol Pota i Imperium Osmańskie za rządów “młodoturków”.

Jaki jest powód tego, że teoria Hoppego w tym przypadku wydaje się nie sprawdzać?
Przyznaję, że nie mam na to jednoznacznej odpowiedzi. Mam kilka hipotez:

1) Istotnym czynnikiem jest możliwość sprzedania całości lub części posiadanego kapitału (w tym przypadku terytorium, nad którym się panuje). Ponieważ we współczesnym świecie nie jest to akceptowane przez prawo i praktykę międzynarodową, władcy-dyktatorzy nie biorą tego pod uwagę, co zmniejsza ich dbałość o to, by nie eksploatować nadmiernie kraju, którym rządzą.

2) Władcom nie opłaca się podnosić wartości kraju, którym rządzą powyżej pewnej granicy, bo musiałoby to być koniecznie związane z tym, że spadną ich osobiste zyski. Być może istnieje zależność powodująca, że np. dwukrotne zwiększenie bogactwa kraju wskutek odpowiedniej polityki władcy skutkuje z konieczności tym, że on sam w tym bogactwie będzie miał trzykrotnie mniejszy udział. Czy Fidel Castro, którego majątek szacowany jest na 900 milionów dolarów, byłby w stanie go zgromadzić prowadząc taką politykę, która poprawiłaby dobrobyt na Kubie?

3) Władcom nie opłaca się podnosić wartości kraju, którym rządzą, bo osłabiliby swoją władzę. Łatwiej rządzić biednymi masami, niż społeczeństwem z silną niezależną klasą średnią.

4) Monarcha czy dyktator nigdy nie rządzi sam. Musi opierać się na aparacie władzy, który ma własne interesy. Członkowie tego aparatu są tak samo w sytuacji “zarządców” jak politycy i biurokraci w demokracji i zachowują się tak samo, dążąc do maksymalizacji swojej władzy i będąc w swej masie nakierowani na krótkoterminowe zyski. Etatyzacja jest procesem żywiołowym, którego autokrata, tak samo jak rząd demokratyczny, zasadniczo nie kontroluje. Różnica pomiędzy stopniem etatyzmu w “erze demokracji” i “erze monarchii” nie wynika ze zmiany formy rządów, ale jest wynikiem ciągłego, postępującego procesu mającego w rzeczywistości inne źródła. Zastąpienie monarchii demokracjami było (nieskutecznym co do swoich celów) rezultatem oporu przeciwko temu procesowi (pośrednio Hoppe też to zauważa: “To właśnie wygórowane koszty sprawiedliwości oraz wykoślawianie przez króla – postawionego w roli monopolistycznego sędziego i rozjemcy – prastarych praw, uruchomiło w przeszłości opozycję przeciwko monarchii”). Ta hipoteza opiera się na nie-Marksowskim materializmie historycznym prof. Leszka Nowaka.

Jest jeszcze hipoteza 5), której jednak osobiście nie przyjmuję, bo jest dla mnie bzdurna. Hipoteza ta mówi, że współczesne dyktatury, zwłaszcza te komunistyczne, są w rzeczywistości przejawami demokracji. Sam Hoppe wyraża pogląd (moim zdaniem w oczywisty sposób mylny), że sowiecki socjalizm ma swoje źródło w demokracji.

Być może ktoś znajdzie lepsze wytłumaczenie?
Zapraszam do dyskusji.

***

Tekst pochodzi z bloga Jacek Sierpiński

16 comments

  1. Bartek

    Nie przepadam za Hermannem, ale porównanie monarchy do dyktatora wydaje mi się nietrafne pod kątem stosunków własnościowych. Dyktator tak naprawdę maksymalizuje krótkoterminowe zyski własne, ponieważ jego pozycja jest zawsze dość chwiejna. Na dobrą sprawę w każdej chwili może dojść do przewrotu, inwazji z zewnątrz. Dyktator wie, że jego władza opiera się na jawnej agresji i zawłaszczeniu, o czym wiedzą i co czują też obywatele jego kraju. Z monarchą w przeszłości było inaczej – tradycja, ciągłość władzy przekazywanej z dziada, pradziada no i boski pomazaniec- jego więź z krajem na pewno była silniejsza, i stosunek poddanych na pewno też bardziej przychylny.Natomiast cały aparat państwowy dyktatora nie zajmuje się niczym innym jak bezpardonowym utrzymaniem go przy władzy i tłumieniem jakichkolwiek sygnałów mogących mu zagrozić, właśnie dlatego, że monarszych atrybutów mu brakuje. Dlatego też on i jego klika rabują na dużą skalę pieniądze z rządzonych przez siebie krajów i lokują je na kontach w Szwajcarii.

  2. Faer

    Ciekawe. Tylko Hoppe pisze o czymś nieco innym.

    Otóż państwo niedemokratyczne=/=monarchia. A on pisze o wyższości monarchii nad demokracją, a nie jakiegokolwiek innego systemu. Więc na pewno z naszych rozważań trzeba wykluczyć państwa, które po prostu są niedemokratyczne, a nie podlegają władzy jednostki, która ma zagwarantowane pewne przywileje na mocy tradycji, takie jak Birma.

    I pisze o klasycznej monarchii z jej tradycyjnym etosem i dziedziczeniem władzy, a nie jakiejkolwiek pasującej do definicji czyli „rządów jednego człowieka”.

    Powiedziałbym, że w przytoczonych przypadkach nie warto przytaczać różnych wydumanych argumentów, lepiej zaś przyjąć że winni są temu po prostu sami „monarchowie” (jeżeli uprzemy się, żeby tak nazywać dyktatora Kuby czy Korei Północnej), zespół poglądów, środowisko dzięki któremu przejęli władzę i na którym się opierają. Przejęli oni ją bowiem, aby obalić tradycyjny monarchiczny system i udało im się to. Teraz nie są to monarchie w klasycznym tego słowa znaczeniu.

    Bo w rzeczywistości Hoppemu nie chodzi o to, aby rządziła jakakolwiek jednostka w imię jakichkolwiek idei i żeby wszyscy się cieszyli nazywając to monarchią, ale aby sprawowała ją jednostka odwołując się do Wartości, Honoru, Tradycji – on po prostu tęskni za starymi królestwami z ich elitarnym istniejącym od wieków światem monarchów, który z grubsza gwarantował, że żaden rewolucjonista-okrutnik nie obejmie władzy. A wejście w struktury najwyższej władzy osób spoza tego elitarnego klubu i nieakceptowanych przez ogólnoświatowy klub monarchów było po prostu końcem tej starej ery.

  3. jaś skoczowski

    Faer i Bartek – podajcie przykąłdy historyczne monarchii, w których ziemia danego królestwa należała niepodzielnie do władcy i które nie skończyły się rozdrobnieniem feudalnym.

  4. Faer

    Właściwie ja nie agitowałem za monarchią, tylko mówiłem, że poglądu Hoppego nie można obalić odwołując się do tych argumentów, których używa Jacek, czyli mówiąc o współczesnych państwach dyktatorskich.

    Właściwie Hoppe nawiązuje bardziej do późnodziewiętnastowiecznych monarchii, w których chłopi byli uwłaszczeni, więc o rozdrobnieniu feudalnym mowy być nie może.

  5. jaś skoczowski

    rzecz w tym, że można. po prostu najbardziej przybliżona do monarchii opartej o własność prywatną jest totalitarna dyktatura.

    natomiast różne monarchie późnego dziewiętnastego wieku nie miały w zasadzie nic z monarchii opierającej się o prywatną własność rozległego terytorium – bo zwyczajnie tam zazwyczaj terytorium nie było, nie tylko nominalnie, ale realnie, własnością władcy.

  6. Przemol

    Te teorie sprawdzają się doskonale – i wcale nie mówią, że nie może pojawić się zła monarchia lub dobra demokracja, tylko że jeśli rządzący w demokracji byliby dobrzy to byliby jeszcze lepsi w monarchii. Poza tym nie wiem jak dyktatury powstałe z czerwonych rewolucji można nazywać monarchiami, nie mam też pojęcia co wspólnego z monarchią ma III Rzesza (już więcej właśnie z demokracją). Szaleńcy jeśli dojdą do władzy zawsze są niebezpieczni niezależnie od systemu. Do władzy mogą dojść zarówno w demokracji jak i w monarchii tylko nie mam pojęcia w jakim stopniu miałoby to przemawiać za demokracją lub monarchią.
    W obecnym momencie nie ma zbyt wiele monarchii oprócz tych marionetkowych, istnieją miasta w których jest monarchia jak Luksemburg czy Monako, na uwagę zasługuje też Malezja.
    No i Hoppe był zwolennikiem Ładu Naturalnego a nie monarchii, ale tego chyba nie muszę mówić :]

  7. Faer

    Nie zapominaj, że Hoppe jednakowoż jest antytotalitarystą, a monarchię uważa za lepszą od demokracji jedynie dlatego, że gwarantuje więcej wolności wg niego. Więc w sumie nie optuje za „boskim i absolutnym” prawem monarchy do ziemi i nie ma nic przeciwko aby istniały grupy go ograniczające, które ograniczałyby jego ewentualne zapędy dyktatorskie. Więc Hoppe zgadza się, że właściwie monarcha realnie ma tak samo słuszne roszczenia do danego terytoriumco demokratyczny rząd (czyli – żadne) i popiera każde zwiekszenie kontroli nad daną ziemią tego, kto jest jej prawowitym posiadaczem.

    „rzecz w tym, że można. po prostu najbardziej przybliżona do monarchii opartej o własność prywatną jest totalitarna dyktatura.”

    To nie jest takie proste. No bo porównując te wskaźniki wolności i stabilności gospodarczej podawane przez Hoppego (procent PKB przeznaczany na podatki, stopień zadłużenia, stopień manipulacji pieniądzem etc. po jednej stronie znajdą się tradycyjne monarchie, w środku demokracje, a po drugiej stronie dyktatury.

  8. Jacek Sierpiński

    Wskaźniki podawane przez Hoppego są moim zdaniem obciążone błędem metodologicznym – bo porównuje dane z XIX wieku dla monarchii ze współczesnymi dla demokracji. A co, jeśli proces etatyzmu ma inne przyczyny, niż forma rządów, a zmiana tej ostatniej to skutek, a nie przyczyna?
    Definicje monarchii i demokracji u Hoppego to „prywatna własność rządu” i „publiczna własność rządu”.
    To nie chodzi o to, kto jest właścicielem ZIEMI, ale o to, kto jest właścicielem rządu – i nie chodzi o formalnoprawny tytuł własności, ale o stan faktyczny.
    A jeśli chodzi o stan faktyczny, to wielu współczesnych dyktatorów można uważać za prywatnych właścicieli rządu podobnych XIX-wiecznym monarchom. Wielu rządziło lub rządzi wiele lat, niektórzy dożywotnio, niektórych po śmierci zastąpili synowie uważani wcześniej za następców (Kim Ir Sena, Francois Duvaliera). Zakres władzy też mieli podobny, albo i większy.
    Zgodnie z teorią Hoppego, powinni mieć niższą stopę preferencji czasowej, a to powinno objawiać się niższym stopniem etatyzmu. Jednak się nie objawia. Dlaczego?
    To samo można powiedzieć o współczesnych „klasycznych” monarchiach (Arabia Saudyjska, Suazi). Dlaczego stopień wolności gospodarczej w Arabii Saudyjskiej jest podobny jak w Polsce, a niższy od Tunezji czy Libanu? Dlaczego kraj ten mimo ogromnych bogactw naturalnych jest biedniejszy od Malty (w przeliczeniu na głowę mieszkańca)?

  9. jaś skoczowski

    Przemol: „Te teorie sprawdzają się doskonale – i wcale nie mówią, że nie może pojawić się zła monarchia lub dobra demokracja, tylko że jeśli rządzący w demokracji byliby dobrzy to byliby jeszcze lepsi w monarchii.”

    tak, tyle, że o ile twoje ich zrozumienie jest dobre, to Hoppe napisał coś, z czym nie polemizuje.

    Faer – zaraz, teza Hoppego jest taka, że właściciel będzie lepiej dbal o swoje, czy nie jest taka? bo jak jest, to istniały sytuacje bardziej zbliżone do państw prywatnych i wcale nie przebiegały tak, jak Hoppe to przewiduje.

  10. Faer

    „A jeśli chodzi o stan faktyczny, to wielu współczesnych dyktatorów można uważać za prywatnych właścicieli rządu podobnych XIX-wiecznym monarchom. Wielu rządziło lub rządzi wiele lat, niektórzy dożywotnio, niektórych po śmierci zastąpili synowie uważani wcześniej za następców (Kim Ir Sena, Francois Duvaliera). Zakres władzy też mieli podobny, albo i większy.”

    Porównujesz kraje z rejonów o innej kulturze i zaawansowaniu. Zauważ, że demokracje arabskie wcale nie są szczególnie bardziej wolne gospodarczo.

    Demokracje europejskie zaś są bardziej wolne gospodarczo od demokracji arabskich, a monarchie europejskie są (były…) bardziej wolne gospodarczo od monarchii arabskich.

  11. kinderhunt

    Trzeba było się spytać Hoppego 27 października, jak był w Warszawie o wszelkie nieścisłości.

  12. Jacek Sierpiński

    Faer, ale z teorii Hoppego wynika, że monarchie arabskie powinny górować zdecydowanie nad demokracjami arabskimi pod względem wolności gospodarczej. Gdy tymczasem Liban i Tunezja są wyżej w rankingu Heritage od Arabii Saudyjskiej – państwa stanowiącego współcześnie chyba najbardziej modelowy przykład monarchii takiej, jak rozumie ją Hoppe.
    Poza tym z teorii Hoppego wynika, że kultura powinna być nieistotna, bo wyższosć monarchii nad demokracją ma wynikać z przesłanek czysto ekonomicznych.

  13. Apfelbaum

    Bo tak naprawdę nie chodzi o stan faktyczny jak wyraźnie pisał HHH, ale o poparcie ludności i ich stosunek do władzy. W USA mamy tak naprawdę tylko dwie partie składające się w dużej mierze z synów i wnuków nieżyjących już członków. Nikt mi nie wmówi, że dyktatura komunistyczna jest podobna do monarchii. W takiej dyktaturze rządzi partia, a w niej jest tysiące spisków wobec przywódcy, dlatego musi on dzielić się z nimi podatkami i tworzyć dla nich coraz to nowe urzędy. To władza partii jest pewna a nie dyktatora i Lenin i Stalin zostali zabici. Tu chodzi o prawdziwie władzę jednego człowieka w tej chwili nie istnieje takie państwo. Tylko dyktatury wojskowe przypominają monarchia i one potwierdzają twierdzenia HHH, ale tam nie było władzy partii ani u Pinocheta ani u Franko.

  14. Apfelbaum

    Samo odwoływanie się do ludu zwiększa władzę i możność naruszania prawa własności. Obecnie najbliższe monarchii są USA i Rosja. Tymczasem widzimy wyraźnie, że Rosja jest bardziej socjalna od USA. Wynika to z czasu trwania ładu politycznego i przez to potrzeby powoływania się na naród i biednych dla zwiększenia swoich uprawnień lud i nawet utrzymania istniejących. W monarchii uprawnienia króla były znane, co ilustruje słynne zdanie Cromwella, który na prośbę by został królem dopowiedział: „wszyscy wiedzą, dokąd sięga władza królów, a nikt nie wie, dokąd może sięgać władza lorda – protektora”. Ludzie uważają, że władza dyktatora jest nieograniczona, więc taka się staje. Ludzie uważają, że są suwerenem, więc Parlament w ich imieniu może wszystko. Każda władza tyle może ile władzy dają jej ludzie, bo władza zawsze opiera się na opiniach.

  15. Piotr

    Rozwiązanie zagadki jest proste. Dowodem są choćby niewspomniane tu Chile Pinocheta i Hiszpania Franco, które rozwijały się doskonale. Sekretem były silne reformy wolnorynkowe i ogólnie pojęty liberalizm gospodarczy. Wszelki przejaw socjalizmu czy też komunizmu był nie tyle co zakazany co tępiony. Dyktatura czy monarchia sama w sobie nie prowadzi do sukcesu, ale staje się gwarantem tego, że wspomniane reformy mogą być szybko wdrożone i utrzymane przeez conajmniej kilkanaście lat. W demokracji coś takiego jest bardzo mało prawdopodobne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *