Charley Reese

Charley Reese: Rodzina ma znaczenie

Przepis na udane państwo został sformułowany już dawno temu przez chińskich mędrców i w dzisiejszym świecie nie ma niczego, co by go dezaktualizowało. Jest to jedna z tych uniwersalnych prawd, które sprawdzają sie zawsze i w odniesieniu do każdego.

Według mędrców „ludzie w dawnych czasach … najpierw ustanawiali dobry rząd w swoich własnych prowincjach; chcąc dobrych rządów we własnej prowincji, najpierw wprowadzali porządek we własnych rodzinach; chcąc porządku w domu, najpierw osiągali samodyscyplinę; pragnąc samodyscypliny, oczyszczali własne serca; z kolei aby oczyścić swoje serca, poszukiwali precyzyjnej, werbalnej definicji swoich niewyrażalnych myśli.”

Jedną z cech wyróżniających współczesnego liberała jest wiara w systemowe problemy, a co za tym idzie – w systemowe rozwiązania. Konserwatysta wie, że wszelkie problemy ludzkości mają swoje źródło w jednostce. Liberał – wierząc, że przestępczość jest wynikiem uwarunkowań społecznych – myśli, że naprawa społeczeństwa zlikwiduje przestępczość. Bliższy prawdy jest jednak konserwatysta.

Co prawda ludzie muszą przystosowywać się do swojego otoczenia, jednak ich szczęście nie jest zależne od warunków zewnętrznych, ale raczej od sposobu oceny tych warunków przez jednostkę. Co więcej, otoczenie nie może zmienić jednostki. Pewien mądry żydowski doktor, który przeżył pobyt w obozach śmierci, odkrył, że Sigmund Freud – który wierzył, że gdyby ograniczenia narzucone przez cywilizację zostały zniesione, ludzkość powróciłaby do stanu zezwierzęcenia – był w błędzie. Według niego w obozach, w których ograniczenia te uległy destrukcji, ludzie którzy od początku byli dobrzy – pozostali dobrzy, a źli – pozostali źli.

Innymi słowy, łagodna bądź okrutna natura człowieka nie jest produktem otoczenia. Jest ona produktem tego, co kryje się w sercu danej jednostki. Aby podać bardziej znajomy przykład; jedynym działaniem alkoholu jest osłabienie zahamowań. Dlatego też „podły pijak” jest podłą osobą nawet na trzeźwo. Bezwzględnie samolubna osoba będzie bezwzględnie samolubna nawet w normalnych okolicznościach.

Dlatego właśnie zdolność rządu do wpływu na jednostkę jest raczej ograniczona. Może on próbować uciec się do psychologicznej manipulacji oraz może zastosować sankcje w pewnych określonych przypadkach, ale prawa i kary dotyczące morderstwa nie są w stanie zmienić zabójcy. Gdyby tak było, morderstwa nie miałyby miejsca. Prawa i kary wymierzone przeciwko oszustwom nie mogą zmienić oszusta. Dlatego, tak jak zauważyli chińscy mędrcy, wszelkie reformy muszą nie tylko zaczynać się od jednostki, ale muszą także być przeprowadzone przez jednostkę.

Podczas gdy skrajne okoliczności, takie jak bieda zagrażająca życiu najbliższych, mogą sprawić, że uczciwy człowiek dokona kradzieży aby utrzymać swoją rodzinę przy życiu, nieuczciwa osoba będzie kradła nawet opływając w dostatki. Oszuści finansowi, których możemy dziś oglądać, osiągnęli bogactwa przekraczające wyobrażenia przeciętnego człowieka, a i tak kradnę. Ich sercami rządzi chciwość.

Jedną z zalet religii jest fakt, że praktycznie wszystkie główne jej nurty rozpoznają prawdziwą naturę ludzką jako wadliwą i omylną. Dlatego też koncentrują się one na pomocy jednostce w oczyszczaniu własnego serca, nie zaś na dążeniu do przemian społecznych. Zdawał sobie też z tego sprawę George Washington, podkreślając, że wolna republika wymaga prawych obywateli. Religia to jedyna siła, która potrafi wpoić cnoty masom ludzkim. Dlatego też każdy, kto jest wrogiem religii, jest wrogiem wolnej republiki.

Oczywiście zorganizowana religia nie jest w stanie uchronić się przed ludzką naturą. Księża, kaznodzieje, rabini i imamowie także mogą być złymi ludźmi. Jednak generalnie religia zreformuje więcej ludzi, aniżeli milion praw. Warto pamiętać, że najpotężniejsi masowi mordercy w historii – Stalin, Hitler, Pol Pot i Mao Tse-Tung – byli ateistami. Byli to ludzie, którzy doprowadzili do ekstremum współczesny świecki liberalizm.

Niedoskonali ludzie nigdy nie stworzą idealnego społeczeństwa, bądź idealnego rządu, ale możemy się do tego zbliżyć kierując odpowiednio swoje działania. Dzisiaj głównym tematem w naszym kraju [Stany Zjednoczone – przyp. Tłumacza] nie powinna być imigracja, wojna z terroryzmem, czy globalne ocieplenie, ale rodzina. Kryterium branym pod uwagę przy rozpatrywaniu każdego prawa czy ustawy powinien być sposób, w jaki wpłyną one na rodzinę.

Charley Reese
15.08.2005 r.
***
Tłumaczenie: Weronika Tomaszewska
na podstawie Charley Reese Family Counts

12 comments

  1. anonim

    tak kontrowersyjny tekst, a jeszcze ani jednego komentarza krytycznego!?

    co sie musialo stac.

  2. FatBantha

    Jakie znaczenie ma mieć niby rodzina, skoro zakładamy, że człowiek jest jaki jest i nic nie jest stanie go odmienić?

    Pozostawienie wychowania człowieka rodzinie też jest pewnym rozwiązaniem systemowym, a zatem będąc konsekwentnym, autor powinien dodać, że ta też nic mu nie pomoże.

    Ja tam wolę forować takie „rozwiązania systemowe”, które sprawią żeby dobrzy ludzie mogli bronić przed złymi siebie i swojej własności, nie mając jakiegokolwiek rządu nad sobą, niż takie, w których ten rząd zapakuje zarówno dobrych jak i złych do obozu koncentracyjnego.

    Jakakolwiek zmiana siebie na lepszego jest skazana na niepowodzenie, jeżeli źli ludzie rządzą i chcą nas eksterminować. Najpierw zajmijmy się, aby każdy rządził swoim, a później martwmy się o samodoskonalenie.

  3. smootnyclown

    Jakie znaczenie ma mieć niby rodzina, skoro zakładamy, że człowiek jest jaki jest i nic nie jest stanie go odmienić?
    Hayek’a się nie czytało:)

  4. Dobrze Urodzony

    >Zdawał sobie też z tego sprawę George Washington, podkreślając, że wolna republika wymaga prawych obywateli. Religia to jedyna siła, która potrafi wpoić cnoty masom ludzkim. Dlatego też każdy, kto jest wrogiem religii, jest wrogiem wolnej republiki.

    Przy założeniu, że ta religia wpaja masom takie cnoty, jakich republika oczekuje. Jeśli są one choć trochę inne, pojawia się problem, i to poważny. Religie najczęściej są obyczajowym uzupełnieniem dla państwa, sprawiającym, że obywatele wierzą w jego siłę i pragną oddawać mu swoją pracę, a czasem zdrowie lub życie. Strategia rozprzestrzeniania się religii jest analogiczna do rozszerzania się państw – poprzez przemoc. W przypadku religii jest to przemoc obyczajowa, jako że religia dotyczy obyczajów. Podstawą przemocy obyczajowej w tym przypadku jest dyskryminacja religijna. Uznawanie ludzi za mniej wartościowych z powodu braku akceptacji dla innego wyznania. Co zdecydowanie różni się od dyskryminacji związanej z oceną naturalnych możliwości człowieka. Bo nie jest oparte na obiektywnej ocenie rzeczywistości.

  5. Eudajmonion

    Hitler ateistą. Dobre sobie. Katolicy chcieliby tego.

    A poza tym tekst oparty jest na starej śpiewce – system dobry ale ludzie źli. Skoro ludzie zawodzą, trzeba stworzyć taki system w którym będą mogli jakoś żyć zamiast snuć rojenia o doskonałości. Z tego powodu libertarianizm jest tak samo utopijny jak komunizm.

  6. anonim, którego znasz

    >Hitler ateistą. Dobre sobie. Katolicy chcieliby tego.

    Zaprzeczysz? Udowodnij, że był wzorowym katolikiem!

    >Skoro ludzie zawodzą, trzeba stworzyć taki system w którym będą mogli jakoś żyć zamiast snuć rojenia o doskonałości. Z tego powodu libertarianizm jest tak samo utopijny jak komunizm.

    Z jakiego powodu???

    > Dobrze Urodzony

    Ja bym się przyczepił, że dobry człowiek i bez religii może być dobrym człowiek.

  7. smootnyclown

    Skoro ludzie zawodzą, trzeba stworzyć taki system w którym będą mogli jakoś żyć zamiast snuć rojenia o doskonałości.
    Zgadzam się.

    Z tego powodu libertarianizm jest tak samo utopijny jak komunizm.
    nie zgadzam się.

  8. butters

    „Innymi słowy, łagodna bądź okrutna natura człowieka nie jest produktem otoczenia. Jest ona produktem tego, co kryje się w sercu danej jednostki.”

    Kolejny tekst libertariański ignorujący jakieś dwieście lat dorobku naukowego. Jeśli nie więcej. Po prostu bzdury, których nie należy komentować, żeby się nie ośmieszyć.

    „talin, Hitler, Pol Pot i Mao Tse-Tung”

    Z Mao Zedongiem sprawa nie jest taka prosta, Hitler WIERZYŁ w Boga. POza tym na przestrzeni wieków znalazło się tylu papieży, książąt i królów katolickich, którzy nie mogli mordować z równą siłą tylko dlatego, że nie pozwalał na to stan technologiczny. Njlepszym przykładem są czasy kontrreformacji i wojen religijnych (o tym autor pewnie nie słyszał?;))

    A swoją drogą, to autor wpada w sprzeczność, gdy raz twierdzi, że cnoty pochodzą z serca, a drugi raz, że z religii. To w końcu z czego pochodzą, z otoczenia, czy z serca? A może religia nie jest otoczeniem? NO, TAK Z A P O M N I A Ł E M. Rodzina to też nie jest otoczenie, prawda? Dżizas… weźcie to wywalcie…

  9. DysKordian

    @butters

    Kolejny tekst libertariański ignorujący jakieś dwieście lat dorobku naukowego

    Autorem jest jakiś konserwatywny oszołom, a wiadomym jest, że wśród konserw solipsyzm to dość często spotykana przypadłość 😉 Na forum anarchistów społecznych udzielał się niejaki Nordic-Warrior (konserwatysta, kapitalista, monarchista, rasista – jak sam siebie określił), który stwierdził otwarcie, że nauka interesuje go o tyle, o ile potwierdza jego punkt widzenia. I tak jego zdaniem antropologia fizyczna uprawiana przez Czekanowskiego jest ok, bo „potwierdza” znaczenie typologii rasowej, skonstruowanej w oparciu o badania fenotypowe (kraniometria itp), ale już współczesne ustalenia antropologów fizycznych, oparte głównie na genetyce, są nic nie warte z jego, rasistowskiego punktu widzenia – gdyż jasno z nich wynika, że podział na rasy ze względu na fenotypy jest kompletnie bezużyteczny 🙂

    Taka to z konserwami przeprawa jest 🙂

    Dżizas… weźcie to wywalcie…

    Ja bym zostawił, ale umieścił odpowiednie ostrzeżenie: „i czytelniku zaczniesz takie bzdury wypisywać, jeśli będziesz dalej bezkrytycznie czytać Hoppego” 😀

  10. anonim, którego znasz

    Nie rozumiem co jest „ideologicznego” w twierdzeniu, że ludzka natura jest niezmienna. Nauka temu nie zaprzeczyła, a jeśli chodzi „dorobek dwustu lat”, to chyba nie chodzi o scjentyzm, tak wielce irracjonalny i religijny?

    >A swoją drogą, to autor wpada w sprzeczność, gdy raz twierdzi, że cnoty pochodzą z serca, a drugi raz, że z religii.

    Nie widzę żadnej sprzeczności. Autor może trochę bredzić, ale Tobie, o wielki scjentysto, polecałbym lekturę filozofów klasycznych oraz średniowiecznych. Wtedy „załapiesz” o co biega z tą „naturą”, „cnotami”, „religią”.. etc.
    Do których autor próbuje się niezgrabnie odwołać.

    >To w końcu z czego pochodzą, z otoczenia, czy z serca? A może religia nie jest otoczeniem?

    Nie jest wyłącznie „otoczeniem”, w rozumieniu „środowiska”..

    >Hitler WIERZYŁ w Boga.

    Nawet jeśli, to jeszcze za mało, by być katolikiem. :>

  11. Dobrze Urodzony

    >Nie jest wyłącznie “otoczeniem”, w rozumieniu “środowiska”..

    Dlatego właśnie jest tak ważna dla państwa. Jest tym elementem publicznego porządku, który wgryza się w człowieka głęboko i przejmuje jego system wartości. Tak, jak interwencje rządowe przejmują dynamikę działań gospodarczych, działalność religii przejmuje kształt społecznych obyczajów i dostosowuje je do formy idealnie zgranej z hierarchicznym ideałem na poziomie rodziny, miejscowości, kraju.

    Czym innym jest człowiek bez religii, a czym innym upadek obyczajów, spowodowany, według mnie, zniechęceniem do religii, próbą nieprzemyślanego oderwania się od wzorców, których nie potrafi się niczym zastąpić.

  12. butters

    @anonim którego znam

    Po pierwsze, panie drogi, nie każdy, kto NIE ignoruje dorobku naukowego jest scjentystą. Po drugie nie jestem nim ja, ale wobec pewnych spostrzeżeń naukowych jakoś nie mogę być obojętny. Po trzecie, nie rozumie pan pojęcia „scjentyzm”. I od tego powinniśmy chyba zacząć 🙂

    „Nauka temu nie zaprzeczyła”

    Jeżeli pan o czymś nie ma pojęcia, to nie znaczy, że w świecie nauki się o tym nie mówi.

    „Nie widzę żadnej sprzeczności.”

    To gratuluję przenikliwości.

    >”Nie jest wyłącznie “otoczeniem”, w rozumieniu “środowiska”..”<

    Coś podejrzewam, że zaraz wysoko się wzbiją fale języka…
    Tu nawet nie ma o czym mówić. Autor twierdzi, że natura ludzka jest niezmienna. Czyli niezależna. Ale jednak od religii zależna. Sprzeczność, panie drogi. A jak to nazwiemy, to mnie malo obchodzi, środowiskiem, otoczeniem… nazywaj se pan jak chcesz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *