Włodzimierz Kowalik

Włodzimierz Kowalik: „Libertariańskie credo polityczne”

Istnieją zasadniczo trzy typy ontologii. Nominalistyczna, która przyjmuje, że istnieją tylko jednostki. Ontologia ta dostarcza uzasadnienia dla anarchii. Idealistyczna przyjmująca realne istnienie ogółów. Jest ona przedmiotem westchnień wszelkiej maści totalniaków, od komunistów do konserwatywnych i religijnych integrystów. Wreszcie istnieje ontologia realistyczna, zwana też bogatą, źródłowo arystotelesowska, której hołduje niżej podpisany.

Podstawą prawdziwości myślenia politycznego, tak jak i myślenia w ogóle, jest ontologia. Pragmatycznych racji ideologiom politycznym może dostarczać niemal wszystko: religia, interes, prawo, tradycja czy obyczaj, ale uzasadnienia dostarcza tylko ontologia. Istnieją zasadniczo trzy typy ontologii. Nominalistyczna, która przyjmuje, że istnieją tylko jednostki. Ontologia ta dostarcza uzasadnienia dla anarchii. Idealistyczna przyjmująca realne istnienie ogółów. Jest ona przedmiotem westchnień wszelkiej maści totalniaków, od komunistów do konserwatywnych i religijnych integrystów. Wreszcie istnieje ontologia realistyczna, zwana też bogatą, źródłowo arystotelesowska, której hołduje niżej podpisany.

Ontologia realistyczna twierdzi, że istnieją zarówno jednostki jak i ogóły, ale wszystko, co nie jest jednostką, jest zawsze „zapodmiotowane” w jednostce, czyli stanowi jej cechę lub właściwość. Nie wchodząc w spór ze zwolennikami idealizmu i nominalizmu, przedstawiam polityczne skutki przyjęcia realizmu ontologicznego.

Podstawową jest niemożność przypisania społeczeństwu wyższego sposobu istnienia nad ludzki byt jednostkowy. Społeczeństwo stanowią połączone relacjami osobowymi jednostki. W konsekwencji wszystkie relacje władzy (hierarchia), prawa (natury), sprawiedliwości (działania) są zapośredniczone przez konkretną osobę. Stojąc na innym ontologicznym stanowisku trzeba „konsekwentnie twierdzić, że społeczeństwo posiada cel wyższy od celu indywidualnego człowieka, a osobę ludzką uważać za proste narzędzie do tego celu. Moralną konsekwencją tej tezy jest odebranie człowiekowi godności osoby, a polityczną konsekwencją powszechne niewolnictwo”.

Realista będzie twierdził dalej, że „dobro wspólne, warunkujące rozwój każdego jego członka jest celem społeczeństwa; że dobro to jest nierozerwalnie związane z duchem i materialnym dobrem indywidualnym osoby ludzkiej”. Wszystko to, co jest bezpośrednio związane z bytem i z celem ostatecznym osoby ludzkiej, leży poza zasięgiem uprawnień społeczeństwa — bo społeczeństwo jest środkiem mającym służyć tej osobie, a nie na odwrót. Założenie przeciwne wskazywałoby na absurdalność istnienia jednostek.

Wynika z tego, że wszelka władza polityczna jest możliwa tylko dzięki przyzwoleniu jednostek, czyli ostatecznie opiera się na opinii, jaką się cieszy w danym społeczeństwie. Człowiek wchodzi bowiem w relacje społeczne przez jakieś działanie, choćby było to „tylko” prokreacyjne działanie jego rodziców. A ponieważ dorosły człowiek sam jest sprawcą swego działania, wynika powyższe. Nawet przemoc fizyczna, nie ustanawia jeszcze osobowej relacji władzy, dopóki poddany przemocy „wewnętrznie” się z nią nie godzi np. męczennik. Odnosi się to jednako do ustrojów monarchicznych jak i republikańskich.

Potocznym urojeniem jest przypisywanie społeczeństwu, państwu czy innym abstraktom cechy sprawiedliwości, słuszności czy nawet świętości lub jej mutacji (np. wzniosłości, wielkości, majestatu itd.). Wszystko to są kwalifikacje osoby i jej działania. Jedynym zatem moralnym kryterium społecznej organizacji jest indywidualne sumienie. Tylko osoba może wejść w intencjonalną relację z rzeczywistością, która funduje prawdę. Tylko osoba może działać zgodnie z dobrem wspólnym, fundując sprawiedliwość. Tylko osoba jest zdolna rozpoznać piękno. Relacje instytucjonalne niezbędne dla istnienia państwa i prawa stanowionego niszczą wszystkie wartości osobowe, na czele z wiarą, nadzieją i miłością o ile nie są wprost uprzyczynowane działaniem wszystkich osób, których dotyczą.

Jak z powyższego wynika, przytłaczającą większość ustrojów historycznych, należy ocenić jako poznawczą i moralną hucpę. Narzędzie represji i ucisku pokrywane pięknymi słowami. Zupełnie zresztą w zgodzie z ontologią idealizmu, przyjmującą realne istnienie „pięknych słów”.

Włodzimierz Kowalik
13.02.2009 r.
***
Tekst był wcześniej opublikowany na stronie konserwatyzm.pl

1 comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *