Trystero

Trystero: O czym zwolennicy standardu złota nie mówią głośno?

Ze standardem złota jest jeden podstawowy problem – jest tak wiarygodny, jak silna jest wola społeczeństw i polityków do respektowania standardu złota. O tej słabości standardu złota jego zwolennicy milczą z oczywistych powodów.

Otóż standard złota ma być odpowiedzią na nieodpowiedzialną politykę monetarną banków centralnych i rządów. W standardzie złota rolę kreatorów polityki monetarnej, zgodnie ze światłym zamierzeniem przedstawicieli Szkoły Austriackiej, przejmą górnicy złota w Peru, USA, RPA, Rosji, Australii i Chinach. To przecież dużo rozsądniejsze by o globalnym poziomie cen decydował rozwój górnictwa złota, sytuacja polityczna w państwach produkujących złoto, łut szczęścia (w postaci odkrycia nowych złóż surowca), pech (w postaci gigantycznego wybuchu w kopani) lub rozwój technologiczny (pozwalający tworzyć sztuczne złoto), a nie decyzje bankierów centralnych.

To powiedziawszy, możemy zauważyć, że w standardzie złota, państwa, to jest rządy i banki centralne, nie mogą prowadzić żadnej polityki monetarnej ponieważ polityka taka nie istnieje. Do czasu. Do czasu aż politycy zechcą przywrócić sobie kompetencje do prowadzenia takiej polityki. W historii zdarzyło się to wielokrotnie. Standard złota nie daje więc żadnego poczucia bezpieczeństwa, żadnej stabilności – ponieważ jego trwanie uzależnione jest od woli politycznej.

Zakaz drukowania papierowych pieniędzy oraz zakaz stosowania systemu rezerw cząstkowych można wprowadzić za pomocą Konstytucji. Nie potrzeba do tego standardu złota. Ten sam efekt można osiągnąć uchwalając jedną ustawę. Zwolennicy standardu złota odpowiedzą, że to nie wystarcza, bo ustawę, Konstytucję, można zmienić. Nie dodają, że standard złota można znieść, a złoto skonfiskować. Nie dalej jak 70 lat temu taka historia przydarzyła się mieszkańcom najbardziej demokratycznego państwa na świecie – USA. W XIX i XX wieku wiele krajów porzucało i przywracało standard złota.

Dlaczego więc niektórzy ludzie domagają się wprowadzenia właśnie standardu złota, choć ten sam efekt (pozbawienie rządów i banków centralnych kompetencji w polityce monetarnej) można osiągnąć przez zmianę prawa? Ponieważ wprowadzenie standardu złota spowoduje gwałtowny, drastyczny wzrost cen złota, a tak się przypadkowo składa, że zwolennicy standardu złota najczęściej zachwalają złoto jako dobrą inwestycję i sami w nie inwestują. Innym powodem, może być fakt, że wprowadzenie standardu złota oraz wzrost cen kruszcu, będzie wspaniałą wiadomością dla niektórych państw – przede wszystkim Rosji, która posiada jedne z największych na świecie złóż złota, ale także dla RPA, Australii, Peru, etc. Wielkość zasobów złota w USA i Chinach w stosunku do wielkości gospodarek tych państw nie jest duża, trudno więc powiedzieć by państwa te bardzo skorzystały na wprowadzeniu standardu złota. Gdybym miał wymienić największego beneficjenta, nie zastanawiałbym się długo: Rosja.

Zwolennicy standardu złota zapominają także, że przez setki lat ‘oszukiwano’ ludzi poprzez nieuczciwe wytwarzanie monet, nie zawierających tyle złota ile powinny zawierać. To najbardziej prymitywna forma oszustwa dostępna w standardzie złota. Jest ich dużo więcej. Na przykład, nic nie stoi na przeszkodzie by Bank Centralny zawyżał wielkość rezerw złota, by móc drukować więcej papierowych pieniędzy (teoretycznie wymienianych na złoto – nikt nie będzie przecież płacić sztabką złota w kawiarni). Zachęcam czytelników by sami wymyślili sposoby, za pomocą których elity będą mogły oszukiwać zwykłych obywateli w standardzie złota!

Zwolennicy standardu złota nie lubią mówić jeszcze o trzech sprawach. Po pierwsze, wprowadzenie standardu złota niemal na pewno spowoduje gwałtowny wzrost cen tego kruszcu. Stanie się tak dlatego, że wartość całego złota liczona po obecnych cenach jest zbyt niska by wystarczyło go jako środka płatniczego dla współczesnej gospodarki. Dlatego wprowadzenie standardu złota spowoduje redystrybucję majątku (zwolennicy Szkoły Austriackiej nazywają ten proces ‘kradzieżą’) od posiadaczy pieniądza papierowego, akcji, obligacji, nieruchomości do… posiadaczy fizycznego złota.

Zwolennicy standardu złota nie mówią także głośno, że jakieś ciało (rada mędrców?) będzie musiała wyznaczyć parytet złota, czyli określić na ile gramów złota wymienia się jeden dolar/euro/złoty. Taka decyzja nie będzie miała naturalnie wiele wspólnego z wolnym rynkiem i rynkowym mechanizmem ustalania cen. W obecnym, niedoskonałym, systemie to rynek określa wartość pieniądze, jego siłę nabywczą – czyni to za pomocą inflacji. Odpowiedzią rynku na nierozsądną politykę monetarną jest inflacja. W przypadku wprowadzania standardu złota rynkową wartość pieniądza ustali jakiś nierynkowy, biurokratyczny organ.

Ostatnią rzeczą o jakiej zwolennicy standardu złota chętnie zapominają jest rola standardu złota w Wielkiej Depresji. Otóż, w chwili rozpoczęcia Wielkiej Depresji większość państw używała standardu złota. Część krajów porzuciła go szybko (na przykład w 1931 roku), cześć utrzymywała go dłużej, w tym Polska, Francja i Holandia przez cały okres Wielkiej Depresji. Dlatego warto zobaczyć jak kształtowała się zmiana produkcji przemysłowej (jako wyznacznik wzrostu gospodarczego) w zależności od tego czy państwo porzuciło standard złota szybko, czy przy nim trwało. Dane pochodzą z pracy naukowej Bernanke i Jamesa The Gold Standard, Deflation and Financial Crisis in Great Depression: an International Comparison (dane są zaokrąglone):

Rok 1932 1933 1934 1935
Państwa ze standardem złota -18% 9% 3% 1%
Państwa bez standardu złota -6% 8% 12% 9%

Wspomniałem o tak zwanym ‘recesyjnym skrzywieniu standardu złota’; na koniec wspomnę jeszcze o reżimie walutowym w standardzie złota – innej rzeczy, o której zwolennicy powrotu do złota nie mówią. Jaki reżim walutowy zapanuje gdy idea zwolenników ‘wolnego rynku’ w postaci standardu złota zwycięży? System kursów sztywnych, a jakże. Trudno przecież o płynny kurs walutowy gdy dwie waluty mają sztywny parytet wymienialności na złoto.

Naturalnie to tylko kilka ‘ukrywanych prawd’ o standardzie złota. Równie wiele niedomówień panuje wokół technicznych sposobów wprowadzenia standardu złota, które z operacyjnego punktu widzenia będzie tysiąckroć trudniejsze niż wprowadzenie euro. To samo dotyczy gospodarczych skutków takiego eksperymentu, związanych z dramatycznym spadkiem ilości środka płatniczego w gospodarce globalnej. Te i inne kwestie poruszę innym razem.

03.03.2009
Trystero
***
Tekst został wcześniej opublikowany na stronie autora.

6 comments

  1. Eruantalon

    Dlatego nie ma co liczyć na wprowadzenie SZ w czasach etatyzmu. Autor ma rację, że władza zawsze ma sposób na machlojki. Chociaż..

    nie potrzeba żadnego „wprowadzania” SZ. Wystarczy, by każde państwo usunęło zapis o prawnym środku płatniczym, po czym całą pulę pieniądza fiducjarnego zamieniło na całą pulę rezerw. W Polsce są to bodaj niestety dolary i inne zagraniczne waluty, ale USA ma w końcu złoto, trzeba będzie je wyegzekwować pośrednio. Dla ułatwienia, niech najpierw NBP wymieni dolary na złoto. A czy potem ludzie będą chcieli płącić złotem, diamentami, wodą sodową et c., taka waluta powstanie w praktyce, taki towar (towary) staną się przedmiotem depozytów bankowych, na podstawie których zaczną być wydawane kwity i.t.d.

    Ponadto:

    „przede wszystkim Rosji, która posiada jedne z największych na świecie złóż złota, ale także dla RPA, Australii, Peru, etc. Wielkość zasobów złota w USA i Chinach w stosunku do wielkości gospodarek tych państw nie jest duża, trudno więc powiedzieć by państwa te bardzo skorzystały na wprowadzeniu standardu złota.”

    Celem likwidacji prawnego środka płatniczego nigdy nie powinno być „dobro” jakiegokolwiek państwa. W ogóle żadnej libertariańskiej inicjatywy. Złoto już dziś jest kruszcem wartościowym, jego wartość wiele nie wzrośnie po zyskaniu przezeń roli walutowej, gdyż i tu i tu jest oparta na popycie nań, zaś niemal równie dobrze jest mieć określoną ilość złota i pewne dobra, które w naszym mniemaniu odpowiadają jego wartości (tudzież : lekko ją przewyższają).

    No i oczywiście najlepszympomysłem jest likwidacja państwa + wcześniejsza wymiana pieniadza jak w punkcie pierwszym ; ]

  2. Krzysztof Nowak

    Co za bełkot! Auto nie pokusił się nawet o konkretne cytaty ekonomistów ASE. Po pierwsze ASE nie chce wprowadzić standardu złota,ale wolny wybór środka płatniczego – tutaj odsyłam do „Inflacji” Hazlitta gdzie tak to jest właśnie ujęte. Mówienie o standardzie złota jest skrótem myślowym, ponieważ tylko przewidujemy, ze to ono będzie najbardziej popularnym środkiem płatniczym.

    2. ” Odpowiedzią rynku na nierozsądną politykę monetarną jest inflacja. W przypadku wprowadzania standardu złota rynkową wartość pieniądza ustali jakiś nierynkowy, biurokratyczny organ.”

    Wzrost wolumenu pieniądza to inflacja, natomiast ASE twierdzi, że wartość pieniądza ustali rynek – popyt i podaż”

    3. „Po pierwsze, wprowadzenie standardu złota niemal na pewno spowoduje gwałtowny wzrost cen tego kruszcu.”

    Jeśli będzie zbyt duży – środkiem płatniczym będzie srebro, lub coś innego.

    I co to za ocenianie standardu złota poprzez pryzmat polityki? Żydzi byli w niebezpieczeństwie po dojściu Hitlera do władzy – i co? Mamy uznać ich za bezwartościowych bo polityce chcą ich spalić?

    „Otóż, w chwili rozpoczęcia Wielkiej Depresji większość państw używała standardu złota. Część krajów porzuciła go szybko (na przykład w 1931 roku), cześć utrzymywała go dłużej, w tym Polska, Francja i Holandia przez cały okres Wielkiej Depresji.”

    Otóż w czasie wielkiej depresji standard złota był już iluzją ponieważ to FED ustalał stopy procentowe i nie zważał na poziom rezerw – obniżał ich do absurdalnych pułapów.

    A ja odsyłam do swojego tekstu nt. skutków odchodzenia od złota:

    http://liberalis.pl/2009/03/09/krzysztof-nowak-tyrania-zlota/

    Jeszcze jedna ciekawostka o psuciu monety – praktyka królów,nie rynku. Stosował ją Dioklecjan czy Mieszko II.

  3. Cmyru

    Czytając ten artykuł stwierdzam, że autor ani trochę nie pojmuje stanowiska ASE. Cóż znaczy „wprowadzac standard złota”? Wprowadzac, a więc czynic obowiązkowym środkiem płatniczym? Wykładnia tego zwrotu jest raczej jednoznaczna. Skoro tak, to nijak ma się to do ASE, która postuluje, by ludziom dac wybór jakiego pieniądza(łatwozbywalny, najczęściej trwały towar) chcą używac. Nie wiadomo co ludzie wybiorą. Może złoto i srebro, może masło i haczyki na ryby. Tego nie da się jednoznacznie stwierdzic. Historia pokazała, że ludzie cenią sobie złoto i srebro więc ten wybór zdaje się byc najbardziej prawdopodobny.

    „Zwolennicy standardu złota nie mówią także głośno, że jakieś ciało (rada mędrców?) będzie musiała wyznaczyć parytet złota, czyli określić na ile gramów złota wymienia się jeden dolar/euro/złoty.”

    Mówią. To ciało nazywa się wolny rynek. (Tak swoją drogą to wątpie, by jakieś dolary/euro/złotówki przetrwały na wolnym rynku)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *