Ekonomia i wolny rynek

Frank Chodorov: Wypróbujmy kapitalizm

Kapitalizm to rodzaj porządku społecznego, w którym prawo do posiadania oraz korzystania z rzeczy wyprodukowanych ludzkim wysiłkiem jest prawnie i zwyczajowo uznane za nienaruszalne prawo producenta.

Poza kilkoma historycznymi wyjątkami, w społeczeństwach z przewagą prymitywnych sposobów produkcji, kapitalizm nie miał prawa funkcjonować. Przywilej – mechanizm polityczny przenoszący prawo własności z pracowników na nie-producentów – w różnym stopniu przeważał w ubiegłych stuleciach; we współczesnych czasach mechanizm ten wykorzystywany jest w celu całkowitego zniszczenia kapitalizmu.

Dzięki coraz lepszej znajomości sztuki produkcji – włączając w to sztukę wymiany – ludzie nauczyli się produkować tak, aby zaspokoić swoje przyszłe potrzeby. Bieżące potrzeby były bez problemu zaspokajane, z kolei nadwyżki były odkładane celem usprawnienia produkcji; czyli jako Kapitał.

Jeśli wszyscy zaangażowani w produkcję danych zasobów mają prawo do ich posiadania, proporcjonalne do wniesionych nakładów energii, umiejętności lub wiedzy, taki podział nie może zostać zakwestionowany; byłoby to niezgodne z naszym wrodzonym poczuciem sprawiedliwości. Przejście od producentów do nie-producentów, w jakikolwiek sposób by się nie odbyło, nie tylko wywołuje poczucie krzywdy, ale także zniechęca producentów do wytwarzania wystarczającej ilości dóbr, aby zaspokoić potrzeby. Dlatego też stawianie przeszkód dla kapitalizmu prowadzi w stronę ubóstwa.

Sposoby stosowane celem przeniesienia prawa do zasobów z producentów na nie-producentów są różne – począwszy od zwykłej kradzieży dokonywanej przez jednostki, po zorganizowane zagrabienie przez dalece wyspecjalizowane grupy nacisku. Grabieże te są tym podlejsze, że usankcjonowane są przez prawo i obyczajowość, a także wspierane przez siły policyjne.

Ta druga metoda stała się modna wraz ze stworzeniem przez ludzi stałych osad, kiedy to nomadyczne próby zaspokojenia potrzeb zostały zastąpione lokalnym wykorzystaniem sił przyrody oraz wymianą. Takie przywiązanie pracy do miejsca podkreśliło główne znaczenie ziemi w produkcji majątku. Konieczność wykorzystania ziemi została przekształcona przez nie-producentów w przywilej poprzez mechanizm nadawania tytułów. Praktykowana przez nich konfiskata czynszu stała się miarą tego przywileju. Mechanizmy prawne utrwaliły ten przywilej i uczyniły go przenośnym, w wyniku czego stał się on swoistym drenem dla produkcji.

Zapotrzebowanie na surowce naturalne swoim wzrostem dotrzymywało kroku postępującej naprzód sztuce produkcji, z kolei danina pobierana przez nie-producentów, którzy zdobyli swój tytuł siłą, szykanami, w spadku lub po prostu go kupili, wzrastała proporcjonalnie. Stale zmniejszający się udział producentów skłonił ich do myśli o ulżeniu sobie, nie poprzez zniesienie przywileju pobierania czynszu, ale poprzez pozyskanie własnych przywilejów – czyli także poprzez żądanie „czegoś za nic”. Czy wynikało to z braku znajomości przyczyn ich ciężkiego losu, czy też z trudności w wysiedleniu posiadaczy ziemskich, którzy zdążyli zapuścić silne korzenie, to nieistotne.

Wśród przywilejów wynalezionych przez wytwórców znalazły się dopłaty, taryfy, dziesięciny, patenty, preferencyjne prawa pracownicze. Jednak przywileje nabyte przez jedną grupę – grupę produkującą – mogły zostać zaspokojone wyłącznie kosztem innych grup; każdy zysk z góry zakłada stratę. Środkiem na te wstrząsy stały się Podatki. Wraz ze wzrostem tego obciążenia produkcji, coraz więcej grup nacisku szukało ulg, co z kolei powodowało wzrost podatków, które osiągnęły tak wysoki pułap, że to, co zostało dla producentów poważnie zagraża ich możliwości przetrwania.

Taki jest stan Kapitalizmu na dzień dzisiejszy. Wciśnięty pomiędzy haracz ściągany przez właścicieli ziemskich za pozwolenie na korzystanie z ziemi a podatki pobierane przez inne, głodne przywilejów grupy, jego zdolność produkcyjna stopniowo ulega zniszczeniu. Może on zdołać poprzez swoje działania zaspokoić ludzkie potrzeby tylko na tyle, na ile zdoła pozbyć się uprzywilejowanych sępów.
Kapitalizm nie zawiódł – ponieważ nigdy go nie wypróbowano. Jaką cywilizację moglibyśmy stworzyć, jak wysokie mogłyby być ludzkie aspiracje w społeczeństwie, w którym własność prywatna wolna byłaby od przywilejów monopolu i rządowej kradzieży, tego jeszcze nie wiadomo.

Frank Chodorov
***
Tłumaczenie: Weronika Tomaszewska
na podstawie: Frank Chodorov Let’s Try Capitalism ([Przedruk z Wolnego Człowieka, Marzec 1939])