Porozumienie 15 Października opublikowało w internecie List do Premiera i Prezydenta ze swoimi postulatami, do którego głównych zalet (pomijając zamieszczenie sensownych postulatów w ilości pozwalającej zliczyć się na jednej ręce pozbawionej kilku palców) należy ewentualne zmarnowanie czasu adresatów i obrażenie ich „majestatu” rażącymi błędami ortograficznymi.
Już sam wstęp, w którym czytamy, że „Oburzonym” nie podoba się między innymi to, iż „prywatyzowane są polskie banki, zakłady pracy i najważniejsze sektory gospodarcze”, sugeruje nam, że mamy do czynienia z kolejną grupą socjalistów protestujących przeciw mainstreamowej polityce, którzy, świadomie lub nie, jako lekarstwo zalecają nasilenie niektórych jej aspektów lub powrót do rozwiązań, które już miały okazję się nie sprawdzić. Pod koniec tego wstępu, autorzy listu deklarują pełne poparcie dla manifestu hiszpańskiego ruchu 15 Maja, po czym przystępują do przytoczenia go w całości. Pozwolę sobie zacytować i skomentować wybrane, najciekawsze postulaty tego ruchu (pod którymi polscy „Oburzeni” się podpisują) oraz autorskie postulaty polskich „Oburzonych”. Forma i treść komentowanego przeze mnie listu wymusza na czytelniku potraktowanie go z lekkim przymrużeniem oka – taka też będzie moja polemika. Zaznaczam jednak, że jedno ze swoich oczu pozostawiłem otwarte.
Cytaty z listu wytłuściłem, zachowując pisownię oryginalną. Moje komentarze poznasz po tym, że nie są wytłuszczone.
MANIFEST RUCHU 15 MAJA
1. Priorytetem każdego rozwiniętego społeczeństwa są równość, solidarność, wolny dostęp do kultury, zrównoważony rozwój, dobrobyt i szczęście.
Jak oni do tego doszli? W jaki sposób „społeczeństwo” określa swoje priorytety? Czemu dla mnie nie są oczywiste priorytety „społeczeństwa”? Czy jeśli jestem członkiem jakiegoś społeczeństwa, to mogę wypisać swoje priorytety i nazwać je priorytetami „społeczeństwa”, czy może potrzebuję 1000 podpisów lub nawet poparcia większości członków społeczeństwa? A może wystarczy, że jako członek społeczeństwa nie zgodzę się z danym priorytetem i automatycznie przestaje on być priorytetem „społeczeństwa”? Mam nadzieję, że „Oburzeni” znają odpowiedzi na te pytania, bo dla mnie niektóre zagadnienia związane z podejmowaniem decyzji przez „społeczeństwo” nie są niestety takie oczywiste.
2. Istnieją prawa podstawowe, które powinny być zapewnione przez system społeczny: prawo do mieszkania, zatrudnienia, dostępu do kultury, opieki zdrowotnej, edukacji, udziału w polityce, nieskrępowanego rozwoju indywidualnego, zdrowego i szczęśliwego życia.
Mam nadzieję, że „system społeczny”, podobnie jak „społeczeństwo” jest tworem na tyle skutecznie spersonifikowanym, że może on podejmować decyzje oraz akcje niezależnie od ludzi, którzy go tworzą. Wtedy część z tych postulatów byłaby całkiem fajna. Owszem, przyjemnie jest pomyśleć, że ludzie są w stanie powołać do życia twór, który później służy im, spełniając ich potrzeby, a twórcy mogą zająć się innymi sprawami lub cieszyć się dobrami, które ów twór im dostarcza. Mam nadzieję, że tak jest. Bo jeśli nie, to zapewne oznacza to, że te życzenia „same się nie spełnią” – że to jednak ludzie tworzący ten „system społeczny”, a raczej podlegający mu, będą musieli wszystkim obywatelom te prawa podstawowe zapewnić. W takim wypadku te postulaty wyglądają mniej więcej tak:
Na każdego potrzebującego musi się znaleźć ktoś, kto zbuduje mu mieszkanie, zatrudni go, udostępni mu kulturę, zapewni mu opiekę zdrowotną, wyedukuje go, udzieli mu polityki (chyba tak należałoby egzekwować „prawo do udziału w polityce”?) oraz zapewni mu nieskrępowany rozwój indywidualny (!) oraz zdrowe (!!) i szczęśliwe (!!!) życie.
Świetnie. Z radością czekam aż „Oburzeni” zapukają do moich drzwi, pokażą mi potrzebującą osobę i każą mi ją zatrudnić, zapewnić jej zdrowe życie i usuwać wszystkie przeszkody, krępujące jej rozwój indywidualny.
A może lepiej przybrać inną strategię? Może złożę wyraźną, publiczną lub „społeczną” deklarację, że szczęśliwy mogę być tylko wtedy, gdy uprawiam seks z dziesięcioma różnymi partnerkami dziennie i będę czekał aż „system społeczny” zapewni mi moje „podstawowe prawo” do szczęśliwego życia. Zabawa gwarantowana!
Nad tym postulatem można się pastwić w nieskończoność, ale to dopiero drugi punkt z trzydziestu. Idźmy dalej.
8. Jeśli jako społeczeństwo nauczymy się nie powierzać naszej przyszłości abstrakcyjnej rentowności ekonomicznej, która nigdy nie przynosi korzyści większości, będziemy mogli wyeliminować nadużycia i braki, z którymi spotykamy się na co dzień.
Powierzmy swoją przyszłość nieabstrakcyjnemu „systemowi społecznemu”, który nie zawodzi w przynoszeniu korzyści większości!
Pozostałe 6 punktów hiszpańskiego manifestu to głównie „piękne i wzniosłe” pustosłowie. Dalej polscy „Oburzeni” piszą:
„Z powodu wyżej cytowanego manifestu zgłaszamy następujące postulaty, które przede wszystkim mają stać się tematami do debaty publicznej, między organizacjami, związkami, grupami społecznymi i politykami:”
1. Przerwać proces masowych eksmisji skutkiem którego, lokatorzy wyrzucani są do kontenerów komunalnych. Prawo do mieszkania jest prawem każdego obywatela i Państwo, musi zapewnić mu dostęp do lokalu socjalnego, w którym będą warunki pozwalające na godnego życie. Mieszkanie nie jest towarem tylko prawem każdego obywatela.
Prawo do mieszkania jest prawem. Mieszkanie jest prawem. Mieszkanie nie jest towarem. Warunki pozwalające na godnego życie.
Poza grą słów – zbyt wyrafinowaną, bym ją zrozumiał, postulat ten niewiele nowego wnosi w zestawieniu z postulatem drugim manifestu hiszpańskiego. Dowiadujemy się jedynie, że „przerwać proces masowych eksmisji skutkiem którego” ma stać się „tematem debaty publicznej między organizacjami, związkami, grupami społecznymi i politykami”. Na początek może dobre i to.
3. Zapewnić odpowiednią ilość darmowych miejsc w publicznych żłobkach i przedszkolach dla dzieci. Prawo do darmowego miejsca w żłobku, a tym bardziej miejsca w przedszkolu jest jednym z pierwszych, podstawowych praw każdego dziecka. Wprowadzić płatny urlop rodzicielski na okres 3 lat (z wyraźnym zaznaczeniem, że połowa jest do wykorzystania przez jednego rodzica, a druga połowa przez drugiego rodzica; w przypadku osób samotnie wychowujących dzieci, płatny urlop rodzicielski obowiązuje w pełnym zakresie). Dla osób, które nie są zatrudnione na etacie, zapewnić na ten okres płacę minimalną, tak, aby dziecko miało warunki i równe szanse na odpowiedni rozwój.
Zapewnić darmowe miejsca? Gdyby były darmowe, to nie trzeba by było ich zapewniać! Jeśli za te miejsca trzeba zapłacić, to one nie są darmowe – niezależnie czy płaci za nie klient, czy „system społeczny”.
Kto ma płacić rodzicom na urlopie? „Społeczeństwo”, „system społeczny”, pracodawca czy może ja? Wiem, że często składa się gratulacje świeżo upieczonym rodzicom, ale nie uważam, by poczęcie i urodzenie dziecka było takim wyczynem, by przysługiwała za nie nagroda pieniężna – zbyt wielu parom się to do tej pory udało. Oczywiście, jeśli ktoś chce fundować z własnych pieniędzy nagrody za tego typu osiągnięcia, to niech to robi. Tylko niech nikogo do tego nie zmusza: ani pracodawcy, ani żadnego innego obywatela.
No i na koniec postulat o zapewnieniu płacy minimalnej dla osób, które nie są zatrudnione na etacie. Poza tym, że tu też mamy propozycję nagrody pieniężnej za poczęcie i urodzenie dziecka, to pojawia się tu jeszcze inne ciekawe życzenie „Oburzonych”. Płaca minimalna ma być zapewniona tak, „aby dziecko miało warunki i równe szanse na odpowiedni rozwój”. Jak to zrobić, panie i panowie „Oburzeni”? Jak płaca minimalna ma zapewnić równe szanse? Równe z kim? Z dziećmi rodziców milionerów? Jak znajdziecie kogoś, kto będzie umiał zapewnić płacę minimalną tak, aby dziecko miało równe szanse na odpowiedni rozwój z dzieckiem milionerów? Jak poprzez płacę minimalną dziecko rodziców alkoholików ma mieć równe szanse na odpowiedni rozwój? Co to jest odpowiedni rozwój? Czy „społeczeństwo” decyduje, co to jest „odpowiedni rozwój”? Czekam na rozwinięcie tego postulatu.
4. Prowadzić realny dialog ze związkami zawodowymi, organizacjami pozarządowymi, partiami politycznymi oraz grupami społecznymi.
„Prowadzenie realnego dialogu” ma „przede wszystkim stać się tematem do debaty publicznej”? Przedyskutujmy to…
6. Zapewnić każdemu dostęp do darmowej opieki zdrowotnej i darmowego leczenia szpitalnego.
Ależ panie i panowie „Oburzeni”, opiekę zdrowotną i leczenie szpitalne dostarcza i przeprowadza personel medyczny, czyli ludzie, a nie np. „system społeczny”, tak więc, nawet jeśli pominiemy koszty leków oraz koszty eksploatacji placówek i sprzętu medycznego, darmowe może ono być jedynie wtedy, gdy zmusimy personel medyczny do pracowania za darmo, a to mi przypomina niewolnictwo – i to właśnie, świadomie lub nie, postulujecie, panie i panowie „Oburzeni”!
7. Zapewnić darmową opiekę społeczną potrzebującym, głównie osobom starszym i niepełnosprawnym. Rozbudować system socjalny, aby obywatel czuł, że państwo się o niego troszczy i w razie kłopotów może mu pomóc lub wyrównać jego szanse.
Tu mamy miks poprzednich rozrywkowych postulatów, czyli zapewniania tego, co darmowe i wyrównywania szans. Miło jest również wiedzieć, że „Oburzeni” troszczą się o „państwo” – wszak w „państwa” interesie jest, by obywatel najpierw „czuł, że ono się o niego troszczy”, a później sądził, że bez niego by sobie nie poradził.
11. Zlikwidować próg wyborczy, które partie muszą przekroczyć aby otrzymać dotację, gdyż jest to jedna z niewielu możliwości, aby mniejsze partie mogły przedrzeć się przez monopol partyjny.
Jeden z najlepszych postulatów. Już widzę te miliony zbierające podpisy poparcia dla powstania swoich partii. Czy po zlikwidowaniu tego progu wystarczyć będzie, że partia istnieje, czy musi ona wziąć udział w wyborach, czy może musi zdobyć co najmniej jeden głos (np. swojego założyciela), by otrzymała dotację? Pytam z czystej ciekawości, ponieważ nie wydaję się to aż tak istotne: w najgorszym dla założyciela partii wypadku, musi on po wprowadzeniu jej na listy wyborcze, już tylko poprawnie na nią zagłosować, by otrzymać dotację. Witamy w kraju wielkich możliwości!
(A może by tak po prostu zlikwidować dotacje? Nie, to by było za mało „Oburzające”…)
13. Opodatkować dochody kościoła oraz poddać kontroli reprywatyzację jego mienia.
W ramach „wyrównywania szans” opodatkujmy każdego, kto nie jest jeszcze opodatkowany.
Jeśli złodziej ukradł ci 300 zł, przyjdź do nas! W ramach „wyrównywania szans” zabierzemy po 300 zł każdemu, kto nie został okradnięty.
14. Wprowadzić refundację środków antykoncepcyjnych.
Środki antykoncepcyjne są prawem podstawowym każdego obywatela, a zapewnienie ich priorytetem każdego rozwiniętego społeczeństwa.
15. Wprowadzić refundację metody in vitro.
In vitro również.
16. Wprowadzić zapisy, które zapewnią kobietom możliwość decydowania o sobie, tj. legalnej aborcji, która w przypadku gwałtu lub zagrożenia zdrowia lub życia kobiety będzie refundowana przez państwo.
A czemu nie refundowana przez gwałciciela??? Niewinni zostaną ukarani…
17. Wprowadzić parytety na listach wyborczych oraz 50% kwot w radach nadzorczych publicznych spółek, jednocześnie obniżając płace w radach nadzorczych.
Wprowadzenie parytetów na listach wyborczych na pewno pomoże mniejszym partiom przedrzeć się przez monopol partyjny, ponieważ z reguły to większe partie mają problemy z wystawieniem odpowiedniej liczby przedstawicieli obydwu płci (rozumiem, że o takie parytety chodzi) na swoich listach. Jak to miło, że jesteśmy konsekwentni.
18. Wprowadzić obowiązkową i rzetelną edukacje seksualną do szkół, prowadzoną przez wykwalifikowanych ekspertów, z zaznaczeniem, że zajęcia nie mogą być prowadzone przez katechetki/ów i ludzi związanych z kościołem.
Bycie zmuszanym do poddania się rzetelnej edukacji seksualnej jest jednym z pierwszych, podstawowych praw każdego dziecka. Natomiast wy, przebrzydli katecheci, katechetki i ludzie związani z kościołem, nie będziecie mogli prowadzić tych zajęć, nawet gdybyście się wykwalifikowali i zamierzali co do joty realizować nasz program i nasze zalecenia. Po prostu was nie lubimy.
19. Wycofać lekcje religii ze szkół oraz wprowadzić zapis, który zapewni obowiązkową edukację z filozofii.
Dwukrotne hurra dla obowiązkowej edukacji!
I po tym optymistycznym akcencie zapraszam wszystkich do filozoficznej zadumy: oburzające to, czy śmieszne?
Bartek Dziewa, 19.10.2011