W jakim systemie ekonomicznym przyszło nam żyć w początkach XXI wieku? Odpowiedź jest banalna i nie wymaga doktoratu z ekonomii. Szczególnie dla zbuntowanych młodzieńców w czerwonych koszulkach z Che Guevarą, szturmujących Warszawę w czasie ostatniego Szczytu Ekonomicznego.
Wszystkiemu złu na naszej planecie winien jest według nich „globalny kapitalizm”, który spętał świat grubą siecią zależności i wysysa zeń ostatnie soki niczym drapieżny pająk ze swojej ofiary. Czy jednak jest tak naprawdę? Dla formalności przypomnijmy, iż pod pojęciem kapitalizmu, czy liberalizmu gospodarczego (a dzisiaj raczej neoliberalizmu) kryje się system, który gwarantuje niczym nie skrępowany handel, wolność zrzeszania się i funkcjonowania wolnych rynków. „Nieskrępowany” oznacza pozbawiony regulacji oraz wszelkich interwencji rządowych, całkowicie leseferyczny, rządzący się wyłącznie prawami konkurencji.
Jak wiadomo, uosobieniem znienawidzonego systemu są dla przeciwników „kapitalizmu” przede wszystkim globalne organizacje i korporacje międzynarodowe. Zostańmy na chwilę przy tych pierwszych i przyjrzyjmy się, jakie podmioty one zrzeszają. G8, Światowa Organizacja Handlu (WTO) i Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF), przeciwko którym kierują swój gniew antyglobaliści są wszystkie organizacjami RZĄDOWYMI. Zrzeszają kraje, które faktycznie decydują o gospodarce innych, biedniejszych, ale cały czas są to podmioty państwowe. Czy system gospodarczy, w którym najwięcej do powiedzenia mają państwa, a nie wolna konkurencja, jest systemem kapitalistycznym? Czy zrzeszonym w G8 krajom zależy na wolnym rynku, czy na umacnianiu własnej pozycji w globalnych rozgrywkach etatystycznych? Ciekawe, że państwa zawierają między sobą „porozumienia o wolnym handlu”. Przecież to właśnie wolny handel jest porozumieniem. I dlaczego owe „porozumienia o WOLNYM handlu” przybierają formę ton papieru zadrukowanego tysiącami regulacji?
No dobrze, a co w takim razie z korporacjami? Przecież nie zrzeszają państw, tylko przedsiębiorców. Nike, IBM, Coca-Cola, General Motors – złowrogi wydźwięk tych słów niejednego antyglobalistę wytrąca z równowagi. Ale zauważmy, co te wszystkie firmy mają ze sobą wspólnego. Oprócz tego, że wszystkie kojarzą się z wyzyskiem, każda z nich dostaje olbrzymie pieniądze od rządu. A skąd rząd ma pieniądze? Wiadomo – z naszych podatków. A czy ktoś spytał nas, czy chcemy dotować zatruwające środowisko General Motors lub ganiającą dzieci do pracy w krajach trzeciego świata Nike? Chyba nie. Więc gdzie tu wolność? Gdzie swobodna wymiana dóbr i usług? Wreszcie – gdzie kapitalizm?
Najczęściej „anty-kapitalistycznie” nastawieni przeciwnicy wojny w Iraku używali argumentu, iż za amerykańską interwencją stoją imperialistyczne chęci ugruntowania wpływów geoekonomicznych na Bliskim Wschodzie („wojna o ropę”). Zgoda – pewnie jest w tym trochę prawdy, wszak nikt nie jest w stanie zgłębić tajemnic umysłu George’a W. Busha. Jednak zadajmy sobie pytanie – z jakim systemem mamy do czynienia, kiedy w grę wchodzi realizowanie przez państwo polityki gospodarczej? Czy jest to wolny rynek, czy rynek upaństwowiony? System kapitalistyczny, czy etatystyczny?
Po głębszej analizie problemu odpowiedź nie nastręcza trudności. Żyjemy dziś w globalnym systemie etatystycznym, powodującym, że grupa najbogatszych państw świata steruje gospodarką w skali całego globu. Problem wdrażania etatystycznych rządowych regulacji do gospodarki wolnorynkowej owocuje jedynie wzmocnieniem pozycji bogaczy i monopolistów, krzywdząc jednostki niezależne i przedsiębiorcze. Im więcej kontroli, tym więcej monopolu. Kto może sobie na przykład pozwolić na płacenie pracownikom wyższej płacy minimalnej, czego między innymi domagają się środowiska „anty-kapitalistyczne”? Odpowiedź – Nike, Intel, General Motors. A czy może sobie na to pozwolić mały niezależny przedsiębiorca, który właśnie uruchomił działalność gospodarczą? Nie. W takiej sytuacji mały niezależny przedsiębiorca nie ma nawet co myśleć o dłuższym zaistnieniu na rynku. Wszystko dzięki stosom bezmyślnych regulacji, zalewających biurko urzędnika, który wydaje decyzję o zamknięciu „nielegalnego” interesu.
Jak wszyscy wiemy, w nie tak odległych czasach zimnej wojny istniały dwa bloki ideologiczno-polityczno-ekonomiczne: kapitalistyczny i socjalistyczny. W ramach bloku socjalistycznego działała międzynarodowa organizacja o pięknej nazwie – Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej. Pomoc gospodarcza w jej ramach oczywiście wzajemna nie była, charakteryzując się jednokierunkowym charakterem – ku ojczyźnie Włodzimierza Iljicza. Mieliśmy wówczas wątpliwą przyjemność uczestniczenia w systemie, w którym wszystkie działające w jego ramach kraje zdane były gospodarczo na łaskę jednego mocarstwa. Polska i inni „satelici” ZSRR wyzyskiwane były ekonomicznie (i nie tylko) przez prawie pół wieku. Czy był to system kapitalistyczny? Nie, był to w pełni imperialistyczno-socjalistyczny system sterowany odgórnie przez radzieckich decydentów. Nie obejmował swym zasięgiem całego świata, ale poprzez sieć zależności, jego połowę na pewno. Dzisiaj mamy grupę krajów, która w dziedzinie gospodarki steruje odgórnie grupą biedniejszych krajów. Czym system dzisiejszy różni się od tamtego sprzed 15 laty? Chyba jedynie składem członkowskim. Bo i jeden i drugi są tworami socjalistycznymi, etatystycznymi, anty-kapitalistycznymi.
Zawsze lepiej jest leczyć przyczyny, niż skutki. Eksploatacja taniej siły roboczej w krajach trzeciego świata i inne nadużycia wielkich korporacji to skutki funkcjonowania systemu, w którym gospodarka regulowana jest przez wspierające je rządy. Zamiast atakować wielkie korporacje transnarodowe i globalnych monopolistów należałoby skupić się na systemie, który umożliwia ich ekspansję i nadużycia. Wtedy ruch antyglobalistyczny miałby sens. Na w pół globalny socjalizm już przerabialiśmy. Teraz przerabiamy całkowicie globalną jego odmianę, jaką jest etatyzm. Może więc pora na PRAWDZIWY globalny kapitalizm? Może to w imię walki o prawdziwy wolny rynek warto maszerować ulicami Pragi i Genui? Jeśli nie, to chociaż przestańmy utożsamiać kapitalizm z etatystyczną dyktaturą.
Karolina Przesmycka