Jeremi Libera

Jeremi Libera “Wystarczą dobre chęci…”

Chyba nadszedł czas na małą rewizję działań i celów libertarian. Wszystkie dotychczasowe akcje składają się bowiem na aktywność internetową i nic poza tym. O celach nie ma co wspominać, bo ich po prostu nie ma! Oprócz wyjątkowo ogólnikowych stwierdzeń typu: „dążymy do wolnego społeczeństwa” nie istnieje żaden konkretny plan. Może warto więc taki plan chociaż pobieżnie nakreślić?

Jesteśmy w bardzo nieciekawej sytuacji. Nie mówię o Stanach Zjednoczonych, bo tam o wolnościowcach słyszał chyba każdy (przynajmniej wykształcony) człowiek, ale o Polsce. Tutaj, oprócz najbardziej zainteresowanych polityką i samych libertarian nikt o tej idei nie słyszał. A wiecie, co jest najbardziej wkurzające? Że jak na ulicę wyjdzie dziesięcioosobowa grupka komunistów walczyć o „socjalne państwo”, to każda telewizja zrobi o nich ze trzy reportaże i dziesięć wywiadów z nimi, a po kilku dniach wie o nich pół Polski. Argh!

Z czego to wynika? Ludzie potrzebują odrobiny politycznej sensacji i egzotyki. Nie jestem pewien, może to tylko moje przeczucie, ale nudzi ich mainstream, który oglądają na co dzień w telewizji. Teraz sobie wyobraźcie, jak wielką dawkę egzotyki moglibyśmy zaaplikować temu zobojętniałemu społeczeństwu!

Wystarczy tylko niewielki wysiłek, by założyć własną organizację. Wystarczy zaznaczyć swoją egzystencję, by móc liczyć na zainteresowanie. Myślę, że wielu ludzi czeka na alternatywę, którą my jesteśmy. Wielu Polakówi nie zdaje sobie sprawy, że istnieje coś tak fajnego, jak libertarianizm!

Co taka organizacja mogłaby robić? Bardzo dużo: rozwieszać plakaty, chadzać na manifestacje, organizować pikiety, hepeningi i wiele, wiele więcej. Ważny jest jeszcze sam sposób organizacji. Myślę, że powinien on być jak najbardziej egalitarny, bo tylko taki jest zgodny z naturą wolnościowców. Jeśli mamy promować brak władzy, to zacznijmy od siebie!

Czas na pewnie najbardziej kontrowersyjną część mojego planu – propozycje sojuszników. Jako że za warunek istnienia libertarianizmu w życiu publicznym uważam wyeksponowanie jego najbardziej prospołecznych cech, sądzę, że powinno się znaleźć miejsce dla anarchoindywidualistów i najbardziej decentralistycznych lewicowców, których cele mogłyby pokrywać się z naszymi. Oprócz tego liberałowie, którzy nie boją się zdjąć garniturów…

Dlaczego wspomniałem o garniturach? Bo chciałbym, aby nasza wspólnota organizowana była na zasadzie ruchów studenckich, bez oficjalnego zadęcia, z dużym dystansem a nawet poczuciem humoru, tak charakterystycznym dla Provosów czy Pomarańczowej Alternatywy.

Teraz najważniejsze: cele. Myślę, że oprócz typowo wolnorynkowych postulatów (walka z podatkami, przymusowymi ubezpieczeniami, regulacjami rynku) warto także prowadzić działalność antywojenną (w końcu od zarania jesteśmy antywojenni), oraz promującą wolność i opozycję w krajach najbardziej zniewolonych, jak Białoruś czy Rosja. W programie powinna także znaleźć się zainteresowanie problemami kobiet i m.in. imigrantów. Pewnym innowacyjnym pomysłem może być domaganie się decentralizacji władzy, o czym postaram sie napisać w najbliższym czasie.

To wszystko. Tylko tyle i aż tyle. Teraz – do roboty!

Jeremi Libera

***

Ten wpis został wcześniej opublikowany na blogu autora

www.jeremilibera.bblog.pl

2 comments

  1. kuskowski

    za! Za! ZA!
    Dobrze goda, doć mu piwa 🙂

    Przy okazji pozwolę sobie zareklamować organizację, która powstaje w Warszawie, która chyba nie będzie nazywała się Młodzi Libertarianie, ale taki był wstępny plan i takie jest nasze zorientowanie plus minus – tzn. promowanie libertarianizmu, inicjatywy antywojenne itd. itp. Jak ktoś jest zainteresowany, pisać do mnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *