Wendy McElroy

Wendy McElroy “Indywidualizm: nowe spojrzenie na feminizm”

Wykład wygłoszony w Instytucie nauk humanistycznych uniwersytetu w Marymount, w Arlington, w Virginii, 22 czerwca 2001
przez Wendy McElroy

Kobiety są równe mężczyznom i tak powinny być traktowane.

To zdanie dla wielu stanowi esencję feminizmu. Ale co znaczy „równe”? Jak zdefiniować równość?

Czy oznacza to, na przykład, równość wobec istniejącego prawa oraz równą reprezentację w istniejących instytucjach? Czy może mówimy o równości socjoekonomicznej, o redystrybucji bogactwa i władzy, która wymaga nowych praw i zmian w istniejących instytucjach? Możemy też mieć na myśli równość kulturową, taką gdzie obdarza się tym samym szacunkiem kobiety i mężczyzn i jest to obwarowane prawami dotyczącymi molestowania seksualnego.

Definicja „równości” to papierek lakmusowy, przy pomocy którego rozpoznajemy różne szkoły feministyczne.

XIX wieczny, amerykański feminizm głównonurtowy definiował „równość” jako równe traktowanie przez prawo oraz równą reprezentację w istniejących instytucjach. Bardziej rewolucyjne feministki kontestowały istniejące prawa i instytucje, mające być źródłem niesprawiedliwości i jako takie będące niereformowalnymi. System ów, miał być zniszczony by prawa kobiet mogły być chronione.

Upraszczając, dwa rewolucyjne ruchy feministyczne to feminizm socjalistyczny, z którego obficie czerpie dzisiejszy radykalny feminizm oraz feminizm indywidualistyczny, znany także jako libertariański feminizm. Te dwie opcje różnią się radykalnie w kwestii pojmowania równości.

Feminizm socjalistyczny postrzegał równość w kategoriach socjoekonomicznych. Kobiety miały być równe jedynie po zniesieniu własności prywatnej oraz systemu na niej opartego, czyli kapitalizmu. Równość była również celem kulturalnym. XX-wieczną walkę z „białą, męska kulturą”, np. z pornografią, można porównać z XIX-wiecznymi, purytańskimi krucjatami przeciwko np. pijaństwu. Owe krucjaty, narzucały „wartości”, prawne nakazy moralnego zachowania społecznego, podobnie jak współczesne feministki forsują zasady politycznej poprawności.

Feminizm indywidualistyczny widział równość tam, gdzie kobiety jako jednostki były chronione poprzez prawo, w takim samym stopniu co mężczyźni. Istotą było równe traktowanie przez prawa chroniące jednostkę i własność. Nie było mowy o równości społecznej czy ekonomicznej.

System prawny idealnego społeczeństwa chroni wszystkie jednostki tak samo, bez rozróżniania według cech drugorzędnych, takich jak na przykład płeć. Kobiety nie byłyby ani uciskane, ani uprzywilejowane. Jednakże takie społeczeństwo nie istnieje. Tak długo, jak będą obowiązywały prawa rozróżniające ludzi według płci, kobiety będą musiały walczyć o pełnie swobód oraz o równość. Ani o mniej, ani o więcej. Te żądania określają na czym polega krucjata indywidualistycznego feminizmu.

W tym artykule skupiam się na dwóch rewolucyjnych frakcjach feminizmu. Obie różnią się diametralnie i obie inaczej definiują feminizm. Mowa o radykalnym feminizmie i indywidualistycznym feminizmie.

Jak, używając XX-wiecznej terminologii, frakcje te definiują równość?

Radykalny feminizm mówi o równości socjoekonomicznej i kulturowej. Należy znieść różnice klasowe między płciami by zapewnić równowagę społeczną, ekonomiczną, polityczną i seksualną. Aby to osiągnąć, należy zmieść patriarchat, który jest kombinacją „męskiej” kultury i kapitalizmu.

Indywidualistyczny feminizm niezmiennie definiuje równość jako jednakowe traktowanie kobiet i mężczyzn przez prawo chroniące jednostkę i własność. Indywidualistyczny feminizm milczy na temat równej redystrybucji dóbr materialnych. Taki podział można osiągnąć jedynie poprzez narzucanie praw oraz przez interwencje państwa w życie ludzi i ich własność. Interwencjonizm jest zaś tym, co indywidualistyczny feminizm kontestuje, mianowicie, użyciem siły do rozwiązywania problemów społecznych.

Posłużmy się przykładem, który obrazuje rewolucyjność tego stanowiska. Rozważmy kwestię ślubów. Głównonurtowy feminizm postuluje reformę praw rozwodowych tak, by były one bardziej sprawiedliwe. Indywidualistyczny feminizm odpowiada, że samo istnienie praw dotyczących małżeństw czy rozwodów jest niesprawiedliwe. Państwo bowiem, nie ma nic do gadania a propos prywatnych umów zawieranych między jednostkami.

Pojawia się pojęcie „sprawiedliwość”. Spójrzmy zatem jak feminizm podchodzi do tej kwestii.

Radykalny feminizm podchodzi do sprawiedliwości jako do celu ostatecznego, mówiąc tym samym jak powinno wyglądać sprawiedliwe społeczeństwo. Sprawiedliwe społeczeństwo to takie, w którym nie ma patriarchatu czy kapitalizmu. To takie społeczeństwo, gdzie kobietom zagwarantowana jest równość socjoekonomiczna i społeczna. Innymi słowy, sprawiedliwość to taki stan, gdy społeczeństwo gwarantuje określone ekonomiczne, polityczne i społeczne warunki. Nakazuje się, między innymi, równe płace, zakazuje publikowania pornografii oraz kara się seksistowskie komentarze w miejscach pracy.

Indywidualistyczny feminizm, z kolei, koncentruje się na środkach, odwołując się przede wszystkim do metodologii. Podstawowym środkiem w tej metodzie jest „wszystko to, co pokojowe”. Jedynym końcowym celem, na jakim skupia się indywidualistyczny feminizm, jest ochrona jednostki i własności, czyli zniesienie przemocy i oszustw.

Innymi słowy, sprawiedliwość to nie jasno określony cel. Sprawiedliwe społeczeństwo to, mówiąc politycznie, efekt wolnych wyborów pokojowych jednostek. Niektóre aspekty takiego społeczeństwa mogą być niemoralne. Tu, feministki indywidualistyczne mogą edukować, protestować, bojkotować, perswadować, mogą korzystać z całego wachlarza możliwości. To, czego nie mogą zrobić, to używać siły, pod postacią rządu, by ograniczać pokojowe wybory.

Konflikt między radykalnym a indywidualistycznym feminizmem wokół pojęcia sprawiedliwości, wskazuje na kluczową różnicę w podejściu do problemów społecznych, a konkretnie do rozwiązywania ich przy pomocy państwa. Różnice te, są oczywiste, gdy uświadomimy sobie chęć używania państwa przez radykalne feministki do ustanawiania idealnej sprawiedliwości. Można, na przykład, siłą narzucić system gospodarczy. Można zamykać ludzi za „spekulanctwo” bądź złą politykę zatrudniania, ale nie można siłą narzucić społeczeństwa dobrowolnego, bowiem jest to wewnętrznie sprzeczne.

Zostawiając teorie na boku, spróbuję przedstawić fragment historii amerykańskiego, indywidualistycznego feminizmu.

Feminizm, jako zorganizowana siła, wywodzi się z abolicjonizmu, który narodził się we wczesnych latach trzydziestych XIX wieku. Idee, które wywarły wpływ na feminizm to indywidualizm i poglądy Kwakrów. Wiele odważnych kobiet decydowało się już wcześniej mówić o swej pozycji. W wieku XVII Anna Hutchinson przeprowadziła pierwszy zorganizowany atak na purytańską ortodoksję w kolonii w Massachusetts. Takie kobiety jednak, częściej występowały jako jednostki, niż jako część świadomego ruchu obrony praw kobiet.

Abolicjonizm był radykalnym ruchem, domagającym się całkowitego zniesienia niewolnictwa. Motywowano ten postulat twierdzeniem, że każdy człowiek jest właścicielem siebie, że każdy człowiek ma prawo rozporządzać swoim ciałem, według własnej woli.

Stopniowo abolicjonistki zaczęły stosować tę zasadę w stosunku do siebie samych. Abbey Kelley zauważyła: „mamy dług wdzięczności wobec niewolników, za korzyści jakie odnieśliśmy pomagając im. W walce o zerwanie ich kajdan, odkryłyśmy że same jesteśmy skute”.

W środowisku abolicjonistów temat praw kobiet wywołał burzę. Prawdopodobnie największym obrońcą praw kobiet był libertarianin William Lloyd Garrison, redaktor naczelny Liberatora. Uważał on bowiem, że walka z niewolnictwem była walką o prawa ludzi, a nie tylko mężczyzn.

Następnie doszło do przełomowego wydarzenia. W 1840 w Londynie odbyła się światowa konferencja poświęcona sprawom niewolnictwa. Uczestnicząca w konferencji Elizabeth Cady Stanton wyraziła swoje rozgoryczenie tym, jak mniej oświeceni Anglicy traktują kobiety. Garison zaś, by wyrazić swój gniew, zajął miejsca w sekcji zasłoniętej kurtyną, razem z innymi kobietami.

W 1848 roku, wraz z kwakierką Lukrecją Mott, Stanton zwołał poświęcony prawom kobiet zjazd, w Seneca Falls. Uchwalono tam rezolucję sufrażystek mówiącą: „obowiązkiem każdej kobiety w tym kraju jest bronić swego świętego prawa do głosowania”. Rezolucja napotkała silny opór ze strony Mott i innych członkiń starej gwardii feministek-abolicjonistek, które sprzeciwiały się używaniu rządu do rozwiązywania problemów społecznych. Mimo to rezolucję przyjęto.

Wybuch wojny domowej wywarł niekorzystny wpływ na amerykańskim indywidualizm, we wszystkich jego przejawach. Jeśli, jak twierdzi Randolph Bourne, wojna jest zdrowa dla państwa, to jest śmiertelna dla indywidualizmu. Indywidualizm to idea antypaństwowa, zaś wojna zwiększa siłę państwa, które po jej zakończeniu, bardzo niechętnie z tej siły rezygnuje.

Kluczową kwestią dla feminizmu po wojnie, stała się konstytucja. Kobiety chciały być uwzględnione w czternastej i piętnastej poprawce do konstytucji, gdzie była mowa o wolności dla czarnych. Czternasta poprawka wprowadziła słowo „mężczyzna” do konstytucji, zaś w piętnastej zakazano ograniczania prawa do głosowania ze względu na rasę, kolor, bądź niewolniczą przeszłość. Nie wspomniano nic o płci, co abolicjonistki uznały za zdradę. Susan B. Anthony napisała „odrzucamy, na zawsze, męskich doradców”. Był to punkt zwrotny dla głównonurtowego feminizmu, który zdecydowanie rozstał się z mężczyznami.

W tym miejscu doszło do zróżnicowania w ruch feministycznym. Feminizm głównonurtowy skupił swe wysiłki na prawach wyborczych kobiet. Inne feministki podchodziły nieufnie do rozwiązywania problemów społecznych na płaszczyźnie politycznej.

Indywidualistyczny feminizm znalazł swój wyraz w rozmaitych ruchach społecznych, a zwłaszcza w ruchach promujących wolną miłość, wolną myśl i indywidualistyczny anarchizm. Feministki funkcjonowały tam jako radykalne skrzydło reprezentujące kobiety i walczące o ich prawa.

Najważniejszym ruchem była „wolna miłość”, która walczyła o rozdział państwa od spraw związanych ze sferą seksualną, takich jak śluby, rozwody, zdrady czy planowanie ciąży. Ruch domagał się by te kwestie pozostawić sumieniom i umowom zainteresowanych. Przyjrzyjmy się nieco bliżej temu ruchowi.

W 1889 kobieta, która ryzykowała własne życie dokonując aborcji, napisała do libertariańskiego periodyku, Lucifer the Light Bearer: „Wiem, że jestem strasznie zła, ale ryzykowałam życie dla bycia wolną i nie mogę tego znieść … Czy znacie jakiś środek zapobiegający zapłodnieniu? Jeśli jest coś skutecznego, proszę dajcie mi znać, to może uratować moje życie”.

Ta kobieta napisała do Lucyfera, którego wydawał Moses Harman, bowiem w późnym wieku XIX było to jedyne miejsce, gdzie otwarcie promowano planowanie ciąży. Moses Harman uważał, że kobieta będąca swoją własnością, powinna być poinformowana o swej seksualności.

Niestety Harman padł ofiarą praw Comstocka (1873), który zakazał publikowania treści obscenicznych, bez definiowania czym jest obsceniczność. Cokolwiek by to miało być, zawierało informacje o środkach antykoncepcyjnych i kontroli narodzin. Rozpoczęło się polowanie na czarownice.

W takich to warunkach, Harman rozpoczął swoją politykę „wolnego słowa”. Odmówił cenzurowania listów, w których pojawiało się dosadne słownictwo. Jak argumentował: „słowa to nie czyny i nie leży w kompetencjach prawa stosowanie środków prewencyjnych wobec domniemanych konsekwencji wypowiadanych słów, niezależnie od tego jak wulgarne czy prowokacyjne by były”. Harman otwarcie omawiał planowanie macierzyństwa.

W 1887 aresztowano całą redakcje Lucyfera za publikacje trzech listów i postawiono 270 zarzutów publikacji treści obscenicznych. Jeden z listów był wyznaniem kobiety, którą mąż zmusił do odbycia stosunku, mimo że spowodowało to zerwanie szwów po operacji. Jest to bardzo wczesna analiza gwałtu usankcjonowanego małżeństwem.

Walka Harmana z prawami Comstocka trwała od 1887 do 1906. Ostatni raz został uwięziony mając 75 lat. Spędził rok na ciężkich robotach, często rozbijając kamienie po 8 godzin dziennie w śniegach Illinois.

Co ciekawe, w 1887 roku, Hartman został aresztowany pod nieobecność jego córki. 16-letnia Lilina bowiem, w tym czasie odsiadywała wyrok za wzięcie prywatnego ślubu, czyli składającego się z prywatnej umowy zawartej poza kościołem i państwem. Podczas tej ceremonii, Moses odmówił wydania córki za mąż, gdyż jak twierdził, to ona rozporządzała swoją osobą.

Epizod Harmana nie jest częścią historii indywidualistycznego feminizmu tylko dlatego, że mówił on o planowaniu macierzyństwa. Wiele opcji się za tym opowiadało. Harman był indywidualistycznym feministą ze względu na ideologię oraz metodologię. Opierał się na prawie kobiet do dysponowania swoją osobą, rozszerzając te zasadę na wszystkie umowy, włącznie z umowami dotyczącymi ekonomii i seksualności. Odrzucał interwencjonizm państwowy w relacjach międzyludzkich, gdyż widział w tym zinstytucjonalizowanie przemocy. Czynnie kontestował prawa ograniczające pokojowe działania.

Moses Harman to, wraz z Voltarien de Clayre, jedna z najważniejszych postaci wieku XIX. Takie postaci, w tym czasie, były wysoko cenione przez radykałów. Emma Goldman w swej biografii „Living my life” uznała Harmana za pioniera, którego dzieło, pozwoliło jej na prace nad kontrolą narodzin. Gdy w 1907 roku zapytano George’a Bernarda Shaw, czemu nie pojechał do Ameryki, odparł, że woli nie kusić losu. „Zbójcy” bowiem, uwięzili Mosesa za podobne przekonania jakie poeta zawarł w dziele „Człowiek i nadczłowiek”. Te cytaty są dziś zapomniane.

Powróćmy, po małej lekcji historii, do teorii.

Najważniejszym pojęciem we współczesnym feminizmie jest klasa. Są kobiety, są mężczyźni, tworzą odrębne klasy…przynajmniej tak mówi teoria.

Ta konstatacja nie jest tym samym co „wojna płci”. Wojna owa polega na tym, że w tych samych okolicznościach, mężczyźni i kobiety chcą czegoś innego i przez to popadają w konflikty. Na przykład, mężczyzna na randce szuka seksu, a kobieta związku. Nie o takich konfliktach zamierzam mówić. Mówię o wojnie genderowej.

Klasa to nic innego jak dowolna grupa jednostek, których łączy wspólna cecha charakterystyczna, określana z danego, epistemologicznego punktu widzenia. Na przykład, podczas badań nad uzależnieniami można podzielić społeczeństwo na klasy używające i nie używające narkotyków. Klasy można zdefiniować przy użyciu jakiegokolwiek czynnika określającego.

Dla radykalnych feministek czynnikiem określającym jest płeć. W wielu dziedzinach biologia używana jest jako wyznacznik. Na przykład, medycyna często dokonuje podziału według płci przy stosowaniu różnych środków i technik leczenia. Kobiety są badane pod kątem występowania raka piersi, mężczyźni pod kątem problemów z prostatą. Ale medycyna nie mówi nic na temat konfliktu, albo nawet rozbieżności między płciami. Kobiety i mężczyźni mają taką samą podstawę biologiczną, która wymaga podobnego odżywiania, ćwiczeń a nawet wyboru stylu życia. Słowem, choć biologicznie różne, płci mają podobny cel, jakim jest zdrowie, który można osiągnąć podobnymi sposobami.

Radykalny feminizm, natomiast mówi o fundamentalnym konflikcie klasowym, opartym na płci. Twierdzi on, że mężczyzn nie tylko łączą cechy biologiczne ale także cechy polityczne oraz społeczne. Polityczne interesy mężczyzn zaś, zawsze pozostają w konflikcie z kobietami.

Koncepcja konfliktu klasowego kojarzona jest z Karolem Marksem, który używał jej jako narzędzia do przewidywania społecznych i politycznych zachowań jednostek. Zachowanie jednostki było w pełni przewidywalne po określeniu jej przynależności klasowej. Dla Marksa czynnikiem decydującym o przynależności klasowej był stosunek do środków produkcji. Istotą sprawy było to, czy dana osoba jest kapitalistą czy robotnikiem. Jest to analiza klasowa opierająca się na stosunku klasy do danej instytucji.

Radykalny feminizm zaadaptował tę teorię. Catherine McKinnon mówi o postmarkistowskiej analizie. Rozumie ona przez to przyjęcie wielu aspektów marksizmu, przy odrzuceniu nacisku na status materialny, a zastąpieniu go płcią, jako wyznacznikiem politycznym określającym przynależność do klasy. Radykalny feminizm zawiera marksitowkie idee, takie jak nadwyżka pracy. Poprzez nadwyżkę pracy, jedna klasa miałaby wykorzystywać wolny rynek do okradania drugiej. W przypadku radykalnego feminizmu, taką nadwyżką określa się nieopłacalne prace domowe. Klasyfikacja „męski” jest na tyle znacząca, że określa jak jednostki z tej klasy będą się zachowywać. W ten sposób, radykalny feminizm jest skłonny oskarżyć o gwałt mężczyzn, nie stosujących przemocy, jedynie na podstawie spadku patriarchalnej kultury gwałtu.

By znieść ucisk kobiet należy znieść wszelkie instytucje ucisku i kontroli kobiet, takie jak np. wolny rynek.

Ta analiza klasowa jest pozbawiona sensu z punktu widzenia indywidualistycznego feminizmu. Tu mówi się, że wszystkie jednostki mają te same cele polityczne.

Indywidualizm ma długą tradycję innej analizy klasowej. Papierkiem lakmusowym jest pytanie czy dana osoba używa siły w relacjach społecznych. Czy osiąga bogactwo i pozycję poprzez produktywność i talenty, czy może używa agresji, często pod postacią prawa by pomnażać zyski kosztem innych. Wyrażone w najprostszy sposób pytanie to brzmi: „czy jesteś członkiem klasy politycznej czy klasy produktywnej?”. To także jest swego rodzaju analiza klasowa, bowiem pyta o stosunek wobec państwa.

Analiza klasowa przeprowadzana przez indywidualistyczny feminizm nie przewiduje zachowań jednostek. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety mogą korzystać z politycznych środków. Jednostka może zmienić swą przynależność klasową zgodnie ze swoją wolą, przy użyciu środków ekonomicznych, a nie siłowych. Słowem, klasy postrzegane przez indywidualistyczny feminizm są zmienne. Nie jest to zgodne z radykalnym feminizmem, który opiera się na biologii. Tam, klasy są zjawiskiem stałym.

Różnice te, pociągają za sobą konsekwencje. Analiza klasowa indywidualistycznego feminizmu nie jest w stanie przewidzieć losów jednostki. To, że dana osoba była przypisana do danej klasy w przeszłości, nie znaczy, że tak samo będzie w przyszłości.

Zmienność klasowa ma dalsze konsekwencje. Przede wszystkim spór między płciami nie jest niczym koniecznym. To, że mężczyźni uciskali kobiety w przeszłości, nie znaczy że tak będzie w przyszłości. To, czy mężczyzna jest oprawcą czy przyjacielem, zależy od używanych przez niego środków politycznych, które świadomie wybiera. Samiec, to nie Twój wróg.

Wnioski.

Radykalny i indywidualistyczny feminizm to dwa przeciwległe bieguny ruchu. Jeden popiera kontrolę państwa, drugi optuje za samokontrolą. Jeden uważa mężczyzn za wrogów, drugi za wartościowych partnerów. Jednakże najistotniejszą kwestią, jaka dzieli te opcje, jest nacisk kładziony przez indywidualistyczny feminizm na zasadę „moje ciało, moje prawo”. We wszystkich aspektach.

***

(Tekst przetłumaczony i opublikowany za zgodą autorki. Tłum. B. Rumieńczyk (brumienczyk@wp.pl). Oryginał w języku angielskim znajduje się pod adresem http://www.wendymcelroy.com/articles/ihsif.html. Przedruk tłumaczenia w jakiejkolwiek formie bez wiedzy tłumacza zabroniony.)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *