Krzysztof "Critto" Sobolewski

Krzysztof „Critto” Sobolewski „Machina państwowa a rodzina”

Rodzina to najbardziej naturalna jednostka organizacyjna społeczeństwa, i najbardziej naturalne środowisko życia dla każdej jednostki. Z definicji oparta na cieple i miłości, rodzina jest swoistą warownią, swego rodzaju twierdzą wartości takich, jak życie, wolność, poszukiwanie szczęścia, miłość, wzajemna pomoc i poświęcenie. Jedyny prawdziwy, godny uwagi patriotyzm, to patriotyzm rodzinny – wspieranie swoich najbliższych w każdej możliwej sytuacji, bez względu na okoliczności.

Ze względu na charakter rodziny, pełni ona kluczową rolę wśród ludzi uważających się zarówno za libertarian jak i za konserwatystów, czyli tak naprawdę za wolnościowych konserwatystów (konserwatywnych libertarian). Traktujemy (również ja do nich się zaliczam) wolność rodziny na równi z wolnością jednostki.

Naturalni libertarianie

Nawet jednak ludzie, którzy nie wiedzą nic o libertarianizmie, a popierają prawdziwe wartości rodzinne, są tak naprawdę libertarianami. Od XVIII wieku, wolnościowcy – głównie tzw. fizjokraci – podkreślali znaczenie autonomii rodzinnej, popierając całkowitą wręcz suwerenność posiadłości rodzinnej, i rządzenie się przez nią swoimi prawami, zgodnie ze zwyczajem i tradycją.

Jak państwo traktuje rodzinę

Państwa i rządzący nimi doskonale zdają sobie sprawę z pozycji, jaką rodzina zajmuje w życiu każdej jednostki i w życiu społecznym. Wiedzą, iż jej pełna autonomia oznaczałaby tak naprawdę upadek władzy państwowej – gdyby rodziny były autonomiczne, nikt nie zgłaszałby zapotrzebowania na ‚pomoc’ czy ‚usługi’ państwa, przez co jego „autorytet” zmnieszyłby się do wartości bliskiej zeru, a nawet upadłby w ogóle.

Dlatego też, od wielu dekad politycy wszystkich partii i ruchów politycznych próbują pozyskać rodzinę dla siebie. W tym celu, wymyślili system wartości pseudorodzinnych. Odciągnięcie naturalnych libertarian – zwolenników rodziny, od idei autonomii jest dla nich politycznym ‚być albo nie być’.

Rodzina a politycy –
Prawica – „od ‚przyjaciół’ Boże strzeż(…)”

I dlatego niektórzy politycy próbują udawać, że ‚chronią’ rodzinę. Partie polityczne tzw. „prawicy” zachłystują się „wartościami rodzinnymi”. Jest to, oczywiście, tylko taka propaganda — w rzeczywistości, politycy ci wypaczają wartości rodzinne, próbując w ten sposób przejąć kontrolę nad rodziną. Czasami czynią przestrzeganie tych wartości przymusem, co niszczy ich wolnościowy charakter; posługując się fałszywymi hasłami ‚ochrony’ tychże wartości, narzucają uderające w wolność jednostki (dotyczącą przede wszystkim wyboru stylu życia oraz wolności słowa) regulacje – ich przykłady to: zakaz związków niemałżeńskich, zakaz pornografii, zakaz homoseksualizmu, zakaz zrywania zaręczyn (istnieje w niektórych państwach) lub uzależnianie zgody na zawarcie małżeństwa np. od zgody rodziców.

Co smutniejsze, to działania te sprawiają, iż wiele osób daje się nabrać na rzekome „dobre intencje” ich autorów: podczas, gdy tzw. ‚prawica’ narzuca niedopuszczalną tyranię, to one wierzą święcie, iż ‚prawica chroni rodzinę’, co umacnia autorytet tychże polityków (pozują oni na ‚autorytety moralne’), ze szkodą dla wolności jednostki, dla prawdziwych wartości rodzinnych oraz samej rodziny. W ten sposób, zapewniają sobie oni możliwość sprawowania kontroli nad rodziną, która bez takich tyranicznych działań, byłaby trudniejsza lub nawet niemożliwa do realizacji.

Lewica – „Z wrogami sobie poradzę(…)”

Zupełnie inne podejście do spraw rodziny przejawiają politycy o poglądach i charakterze lewicowym. To, co oni czynią, to albo usiłowanie podnoszenia w sposób niewyważony podnosić roli jednej z osób wchodzących w skład rodziny (na ogół żony, ale czasem też męża lub dziecka), albo otwarte, chamskie i skrajnie fałszywe twierdzenie, jakoby rodzina była „opresywnym, przestarzałym modelem społeczeństwa”, który należy zastąpić „wychowaniem postępowym” poprzez państwo wspomagane przez psychologów, kuratorów i szkoły państwowe. W tych poczynaniach, lewica niewiele odeszła od ideologii marksizmu, ubierając ją po prostu w ‚nowocześnie’ brzmiące frazesy.

Mimo tego (z wyjątkiem popierania i legalizowania morderstwa jakim jest aborcja), ta lewica jest jednak mniej groźna dla rodziny niż pseudo „prorodzinna” prawica — dlatego, iż rodzina ma cały czas najwyżsy autorytet. Lewica sama się ośmiesza, a swój kapitał zbija na tych, którzy rodziny nie mają, lub których rodziny z różnych powodów nie funkcjonują prawidłowo. Tam, gdzie rodziny są potężne i sprawne, lewica antyrodzinna po prostu nie ma racji bytu — i co obserwujemy? Zamienia się ona w ‚lewicę prorodzinną’, serwującą chętnie (z kradzionych pieniędzy) zasiłki i innego rodzaju pomoc materialną dla rodzin, aby przeciągnąć ich członków na swoją stronę – takie „przekupstwo” przy użyciu kradzionych środków.

Państwo obnażone

Polityków możnaby nazwać „kierowcami państwa”, którzy raz chcą jechać „na lewo” a raz „na prawo”. Niezależnie jednak od wybranego przez nich kierunku, państwo jako takie, z definicji, jest tworem antyrodzinnym. Po prostu, państwo nie może być prorodzinne, bo konkuruje z Rodziną o względy jednostki, o zajmowane w życiu i uczuciach każdej Jednostki Ludzkiej miejsce, i o pozycję w hierarchii moralno-etycznej każdego Człowieka i każdego tworzonego przez jednostki społeczeństwa.

Państwo: Zimny wróg rodziny

Państwa i machiny państwowe wielokrotnie bywały (i nadal są) zimnymi wrogami rodziny – potworami, zagrażającymi im znacznie bardziej, niż jakikolwiek prywatny bandyta lub złodziej, i częstokroć groźniejsze nawet niż naturalna klęska żywiołowa. Uderzając w jednostkę (co czyniły bardzo często) zawsze i wszędzie przy tej okazji PAŃSTWA (i machiny państwowe) uderzały także w rodzinę.

Bo cóż „dobrego” czyni dla rodziny państwo, gdy porywa jej syna i zmusza go do ‚służby’ wojskowej (niewolnictwa wojskowego), i wysyła go na śmierć w walce z innymi synami innych rodzin, noszących inne absurdalne ‚barwy’? Cóż jej przynosi? Coś „dobrego”? Nie – tym, co przynosi, jet tragedia rodziców i żony tego syna (jeśli ją ma); tym, co niesie, jest płacz i smutek tych ludzi , który ono próbuje ugasić nagrodami i medalami dla żyjącego lub nieżyjącego ‚bohatera’ (a czasem niczym — przykład: traktowanie weteranów Wietnamu przezG USA, którzy kończyli w przytułkach dla bezdomnych jako ‚nieprzystosowani społecznie’ lub zostawali ‚włóczęgami’). Nie wymaga tłumaczenia, iż krzywdząc jednostkę, zmuszaną przezeń do bycia niewolnikiem (i to w niewolnictwie, które można porównać z walkami gladiatorów), państwo automatycznie KRZYWDZI BLISKICH tej jednostki — czyli jej rodzinę.

Należy również rozważyć, CO czyni dla rodziny państwo, porywając z niej ojca lub matkę i zamykając go lub ją w „zoo dla ludzi”, czyli w więzieniu tylko dlatego, iż nie byli oni tacy głupi, aby dawać mu się oskubywać z ciężko zarabianych pieniędzy, wymuszanych przezeń w postaci tzw. „podatków”. Cóż więc od państwa otrzymuje rodzina takiej osoby? Płacz dzieci, trudy życia w biedzie (gdy nie ma kto zarabiać), rozpacz rozłąki z najbliższą osobą… Czy państwo obchodzi płacz dzieci, którym z tego powodu odbiera ojca lub matkę, czasem na ich oczach zakuwa ją w kajdanki i zamyka w klatce? Co najwyżej, spróbuje ono ugasić jego płacz i słuszne poczucie krzywdy przydzielając mu ‚rodzinę zastępczą’ lub wysyłając do sierocińca. Nigdy zaś nie zmaże z siebie hańby niszczenia naturalnych związków między ludźmi, tak samo jak nie zmyje z siebie krwi niewinnych wcielonych do armii.

Co ważniejsze, to właśnie machiny państwowe i rządzący nimi politycy wszczynają wojny, na których giną tysiące i miliony ludzi; ludzi, którzy giną często razem z całymi rodzinami, jak było w czasie Wojny Secesyjnej, I i II Wojny Światowej, wojny w Wietnamie, wojen bałkańskich i większości innych wojen. To machiny państw i politycy przynoszą ludziom i ich bliskim tragedię porównywalną z trzęsieniem ziemi, potopem lub huraganem, śmierć członków rodziny oraz zniszenie dorobku całego życia lub nawet wielu pokoleń.

A cóż przynosi zawistna, ksenofobiczna machina państwowa rodzinom „imigrantów”, zwłaszcza tych, którzy uznawani są za „nielegalnych”? Żal rozłąki. Krzywdę podzielenia. Niezgodę na łączenie rodzin, na bycie razem ludzi, którzy przysięgali przed Bogiem, że będą razem. Machina państwowa mówi ‚nie’ naturalnym, usankcjonowanym przez Prawo Naturalne i przykazanym przez Boga związkom tylko i wyłącznie z tego powodu, iż ubzdurała sobie, iż ludzie, którzy mają ‚różne obywatelstwa’ lub ‚różne narodowości’ (co często wiąże się ze sobą nawzajem) nie mogą żyć i pracować na określonym terytorium (okupowanym przez to państwo), bo są tam „obcy”. Wykorzystują przy tym różne fobie i uprzedzenia do ludzi uznawanych za „obcych” – łżą twierdząc, że „imigranci odbierają pracę miejscowym”, „imigranci niosą przestępczość, demoralizację, brud i zarazy” i w podobny sposób naśladując nazistów. nulpx0 pl

Wbrew oficjalnej ideologii, państwa NIE uznają naturalnej równości ludzi — wykorzystują ją jako slogan, gdy jest im wygodna, wypaczają ją (np. w postaci tzw. „równości socjalistycznej”, czyli równości w byciu niewolnikami), a w innych przypadkach – pomijają ją milczeniem, potęgowanym przez bierność naiwnych, ufających im społeczeństw.

Tak właśnie, pokrótce, wygląda ‚prorodzinne’ nastawienie machin państwowych. Mam nadzieję, że te przykłady – które stanowią kilka wybranych z bardzo, bardzo wielu istniejących – dadzą w tej sprawie wiele do myślenia, i poruszą ludzkie serca i umysły, poruszą ludzkie sumienia.

‚Przemoc domowa’ – czyli, jak państwo chce się podlizać jednostce

Przemoc domowa to tak samo poważny problem, jak każda inna przemoc. Każde użycie agresji wobec osoby jej nie stosującej („inicjacja agresji”) to zachowanie, które narusza Wolność, Własność, a czasem nawet Życie drugiej jednostki. Dla przemocy w domu nie ma większego usprawiedliwienia, niż dla przemocy na ulicy: ani dla jednej, ani dla drugiej nie ma dokładnie ŻADNEGO usprawiedliwienia. Zwalczanie przemocy domowej jest więc po prostu pójściem na ratunek zagrożonej jednostce.

Jest to więc legitymowana funkcja państwa-minimum, prywatnej agencji ochrony lub straży obywatelskiej. Przełamanie zaklętego kręgu tej przemocy NIE wymaga żadnych dodatkowych przepisów i ‚praw’ — wymaga po prostu większej odwagi osób atakowanych oraz większej solidarności międzyludzkiej z pokrzywdzonymi i uciskanymi. Wymaga większej otwartości na to, co mówi drugi człowiek, i większego dlań szacunku — aby np. wysłuchać maltretowane dziecko lub żonę i podjąć akcję w jego/jej obronie, trzeba to, co ono mówi traktować jak poważną skargę,a nie jak ‚rojenia rozkapryszonego bachora’ lub ‚histerię rozkapryszonej baby’. Państwo NIE jest tu potrzebne, a suwerenność rodziny nie jest tu żadną przeszkodą.

„Interwencja” przeciw przemocy domowej jest tak samo usprawiedliwiona, jak interwencja przeciw przemocy na ulicy — skoro można powstrzymać bandziora bijącego staruszkę, można powstrzymać też zachowującego się jak bandzior męża bijącego żonę, czy rodzica bijącego dziecko, bez względu na jakąkolwiek autonomię czy suwerenność rodziny i posiadłości rodzinnej; w momencie zaistnienia przemocy, nienaruszalność domu po prostu nie istnieje, i nie może być utrudnieniem.

Przez kontrast, państwa próbują wykorzystać temat ‚przemocy domowej’ aby zwiększyć swoją władzę nad jednostką; próbują w ten sposób zniszczyć i ośmieszyć rodzinę i jej wartości. Insynuują one często, jakoby rodzina ex definitio oznaczała przemoc domową i rodzinną, a państwo, oraz ‚przezroczystość’ rodziny i jej życia oraz pozbycie się przez nią autonomii, miało nieść ‚wyzwolenie’ jednostkom. Dla tychże państw ideałem byłoby, gdyby ludzie rzeczywiście odrzucili rodzinę, zaczęli się domagać państwowej ochrony i państwowego nadzoru, a każdy problem domowy rozwiązywali przy pomocy sądów i policji. Cóż za perfidna, przebiegła taktyka propagandowa!

Wychowanie obywatelskie (niewolnicze)

Doskonale wiedząc, jak wielki wpływ na dzieci mają wszelkiego rodzaju autorytety, państwa próbują tu umniejszać autorytet rodziców, aby samemu zostawać rzekomymi ‚autorytetami’. Do tego, i niczego innego potrzebne im są sprawy w rodzaju szkół państwowych, ‚wychowania obywatelskiego’ i jak najdłuższego możliwego rozdziału rodziców od dzieci. Ideał dla nich, to gdy dziecko wychodzi o 7:00 do szkoły i wraca z niej późnym wieczorem, caly czas będąc pod czujnym okiem państwowych strażników. Wstępem do wolności jest więc homeschooling — nauka w domu, która nie musi oznaczać nauki w samotności — rodzice mogą organizować swoje własne szkoły, najlepiej w domu którychś z nich. Mogą wynajmować nauczycieli, ale wszystko ma służyć jednemu: prawidłowej edukacji dziecka, oraz wyrwaniu go z łap żarłocznej i zazdrosnej machiny państwowej.

Podsumowanie

Wiedząc, czym naprawdę dla rodziny jest państwo, a zwłaszcza: machina państwowa, mamy wystarczająco dużo powodów, aby nie dać się zwieść tworzonym przez to państwo pozorom i mirażom. Zaczynając od bycia świadomymi tego faktu, musimy walczyć o jak największą autonomię rodziny wobec państwa, wobec jego struktur i jego przymusu. Jest to niezawodny – biorąc pod uwagę autorytet rodziny – sposób na uzyskanie pełnej wolności. Wynosząc autorytet rodziny wysoko, przyciągniemy ludzi do idei wolności, oraz na zawsze pogrzebiemy oparty na fałszu, mirażach i głupocie ‚autorytet’ państwa, śmiertelnego wroga każdej jednostki oraz rodziny i innych naturalnych związków między ludźmi.

W Imię Wolności!!!

Krzysztof „Critto” Sobolewski

(c) Copyright by Krzysztof „Critto” Sobolewski 28.VI.2001

Przedruk, kopiowanie, rozpowszechnianie i dystrybucja dozwolone bez żadnych ograniczeń w dowolnym celu. Modyfikacje dozwolone pod warunkiem ich wyraźnego zaznaczenia w tekście i poinformowania o tym, kto modyfikował, lub napisanie, iż modyfikacja jest anonimowa. W żadnym wypadku podpis autora, tj. wyrazy: Krzysztof „Critto” Sobolewski nie mogą być usunięte ani zmienione.

***

Tekst został wcześniej opublikowany na stronie autora http://liberter.webpark.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *