Krzysztof "Critto" Sobolewski

Krzysztof „Critto” Sobolewski „Wolnościowe podejście do architektury; przeciw ‚architokracji'”

Jako libertarianin jestem oczywiście przeciwny wszelkim formom cenzurowania twórczości i mediów przez jakiekolwiek władze. Cenzura budzi zresztą sprzeciw nie tylko wolnościowców — również wielu socjaldemokratów, prawicowców czy centrystów jest przeciwna cenzurowaniu mediów, sztuki, książek itd. Mało kto jednak zauważa cenzurowanie JEDNEGO gatunku sztuki: architektury w jej wykonaniach (tzn. nie na samych makietach i projektach).

Pomijając kwestie inżynieryjne (takie, jak konstrukcja, pod względem wytrzymałości i bezpieczeństwa) architektura JEST formą twórczości, taką samą, jak każda inna, jak np. muzyka, film, rzeźba, pisarstwo, malarstwo czy poezja. I tak samo, jak niedopuszczalne jest cenzurowanie tamtych gatunków, jest ono nie do przyjęcia również w architekturze. Jako jednostka, jeśli tylko najdzie mnie ochota na działalność twórczą, MAM pełne prawo wyrażania poprzez nią swojej duszy. MÓJ DOM, jego architektura zewnętrzna oraz wewnętrzna jest takim samym sposobem wyrażania mojej duszy jak książka którą napiszę, film który nakręcę, lub też stroje i fryzury, które pragnę nosić i pielęgnować.

Każda cenzura prowadzi do powstania ośrodków władzy ją realizujących. W przypadku architektury, ten system władzy możnaby nazwać „architokracją” („rządy architektów”). Tego rodzaju sytuacja była typowa dla systemów totalitarnych, szczególnie dla komunizmu. Różnego rodzaju „wielkie budowy socjalizmu”, gigantyczne osiedla-mrówczaki, pełne ohydnych, kanciastych bloków, z których jeden był nie do odróżnienia od drugiego, są przykładem takiego właśnie tyranicznego działania w architekturze.

I nie ma znaczenia, że teraz architekci stalinowscy nie istnieją, że obecne projekty, nawet te „masowe” i narzucone „z góry” mają jako-taką estetykę, a ich projektanci – przynajmniej jako-taki gust. Dlaczego architekci, nawet najlepsi, mają mieć dyktatorską władzę cenzorów nad tym, jak ma wyglądać mój własny dom ? Odpowiedź jest retoryczna: NIE MA takiego powodu, a o gustach się podobno nie dyskutuje, tylko się je wdraża, dysponując odpowiednimi środkami, na terenie swojej prawowitej własności.

Niektórzy ludzie zaniepokojeni są wizją „totalnej wolności” w architekturze. Boją się, że zatryumfuje szmira i brzydota. Nic podobnego ! Szmira i brzydota to może panuje teraz; przez wieki wygląd domów zależał wyłącznie od ich właścicieli, i proszę mi powiedzieć, czy renesansowe kamienice w stylu Hanzy albo 18wieczne rezydencje w stylu kolonialnym (posiadłości plantatorów w Ameryce) są objawem szmiry i brzydoty ?? Mi się tak nie wydaje i sądzę, że większość ludzi ma również odmienne zdanie.

Wolnościowiec, którym jestem, powie zresztą: każdy ma prawo budować tak, jak chce. Jeśli ci się to nie podoba — spróbuj go przekonać, albo nie patrz. To proste. Jeżeli zaś wizja WOLNOŚCI cię razi, no to bardzo mi przykro. Czy razi cię również wolność prasy, mediów, książek, filmów ?? Czy domagał(a)byś się odgórnych regulacji (czytaj:cenzurowania) również dla tych form sztuki ? Jeśli tak, to nie mamy ze sobą nic wspólnego, a mi nie wchodź w drogę, i nie próbuj narzucać swoich wizji.

Istnieją również metody regulowania architektury miejskiej INNE niż przymus architekta-nadzorcy i państwowa przemoc. Opierają się one (te metody) na konsensusie pomiędzy mieszkańcami. Można na przykład zakładać stowarzyszenia miłośników jakiegoś stylu — niech będzie to styl hanzeatycki, góralski czy kolonialny — i „zbiorowo” (ale każdy na własny rachunek) wykupywać działki, na których — na mocy wzajemnych dobrowolnych porozumień — można budować domy TYLKO w takim określonym stylu, wynajmując (lub nie) architektów, których zechcą wynająć. Ten obowiązek MOZNA przekazać na następnych właścicieli (tych,którzy odkupią własność już zbudowaną) i można wprowadzić taki wymóg w zbiorowej, konsensualnej umowie. Jest to jakieś rozwiązanie, i żaden przymus tu nie jest potrzebny. Każdy ma prawo tak postąpić. Zapytam się tylko „po co” ?

No właśnie, po co ?? Mi obraz dzielnicy, w której wszystkie domy są takie same albo BARDZO podobne, wcale się nie podoba. Nie lubię „monokultur”. Tak samo, jak różnorodność kulinarna, muzyczna czy malarska, tak samo różnorodność stylów architektonicznych, z których większość przedstawia sobą prawdziwe piękno, JEST dobra i przynosi korzyści estetyczne; jest piękna sama w sobie. Jest to oczywiście mój wybór – w wolnym społeczeństwie możemy dokonywać dowolnych wyborów.

A co robić z budynkami, które zostały zburzone w czasie wojny ?? Wyjście jest proste: każda działka powinna być czyjąś prywatną własnością. Dawni właściciele mają pełne prawo otrzymania z powrotem zrabowanej im własności (zarówno „prawem kaduka” jak i „prawem komucha”, co wychodzi na to samo, jak i też „prawem tzw. ‚reformy rolnej'”, która też była formą grabieży). Wtedy właściciel może budować tam, co zechce. Można namawiać go, aby — mając działkę w zabytkowej dzielnicy — zbudował dom w zgodzie z panującym tam stylem. Nie wszystkie dzielnice są jednak zabytkowe, a większość życia koncentruje się na tym, co nowe i dopiero tworzone.

Jak osiągnąć wolność w architekturze ?? To proste. Zlikwidować urzędy takie, jak architekt miejski czy wojewódzki. Zlikwidować przepisy, które regulują w architekturze sprawy inne, niż wymogi bezpieczeństwa i wytrzymałości (które, moim zdaniem, powinny pozostać). Pozwolić zarówno architektom, jak i osobom, które ich wynajmują, DZIAŁAĆ zgodnie ze swoimi przekonaniami, gustami i zamiłowaniami. Do tego każdy z nas ma PEŁNE prawo, którego żaden przepis nie może odbierać.

W Imię Wolności !!

Krzysztof „Critto” Sobolewski

(c) Copyright by Krzysztof „Critto” Sobolewski 29.I.2001

PS. Przeciwny jestem architokracji, ale z architektami jako takimi sympatyzuję, również przez koneksje rodzinne. Uważam większość z nich za zdolnych, utalentowanych ludzi.

Przedruk, kopiowanie, rozpowszechnianie i dystrybucja dozwolone bez żadnych ograniczeń w dowolnym celu. Modyfikacje dozwolone pod warunkiem ich wyraźnego zaznaczenia w tekście i poinformowania o tym, kto modyfikował, lub napisanie, iż modyfikacja jest anonimowa. W żadnym wypadku podpis autora, tj. wyrazy: Krzysztof „Critto” Sobolewski nie mogą być usunięte ani zmienione.

***

Tekst został wcześniej opublikowany na stronie autora http://liberter.webpark.pl/

1 comment

  1. Maciej Piechotka

    Jeśli się nie mylę takie stowarzyszenia powstawały – w celu zakładania „miast ogrodów”. Nie uzgadniały one co prawda stylu ale powierzchnię użytkową już chyba tak (w celu ograniczenia wysokości budynków i powierzchni zabudowanej).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *