Mateusz Machaj

Mateusz Machaj „Czy Chiny sterują polityką pienieżną?”

Mity są nieodłączną częścią ludzkiego świata. Dotyczy to również rzeczywistości gospodarczej. Są wyśmienitym narzędziem zakłamywania rzeczywistości, zrzucania winy na metafizykę, czy też świat, który jest poza zasięgiem działań człowieka. W ostatnim czasie w polskich mediach, które podążają tutaj w ślad za amerykańskimi opowieściami, mogliśmy dostać mnóstwo ciekawych wywodów na temat rosnącej w Polsce oficjalnej inflacji. Nie zamierzam się rozwodzić na temat tego, że oficjalne wskaźniki inflacji są w Polsce zaniżane, o czym doskonale wie każdy, kto kupuje systematycznie żywność. Nie zamierzam dyskutować o tym, że inflacja jest wyższa niż się nam to wmawia, lecz o samych powodach inflacji.

Nie ma bowiem kontrowersji co do tego, że inflacja w Polsce występuje. Co najwyżej występuje spór co do tego, jaka jest jej rzeczywista wielkość. Nie wiemy natomiast do końca czym jest ona powodowana. Niestety mądre osoby pojawiające się w telewizji często mówią o tym, że inflacja jest powodowana czynnikami, jak to mówią, „realnymi”, które są poza zasięgiem polityki pieniężnej, prowadzonej przez bank centralny. Ostatnio modne wytłumaczenie dotyczy rozwijającej się dynamicznie gospodarki chińskiej. Skoro Chińczycy się rozwijają, to znaczy, że muszą konsumować więcej dóbr. A przez to, że nasi azjatyccy bracia jedzą, piją, jeżdżą samochodami i zużywają surowce, to rośnie ich cena, a więc na całym świecie pojawia się inflacja.

Takie wyjaśnienie niedawno usłyszałem w polskiej telewizji, lecz nie jest to jakaś specyfika naszego regionu. Identyczną niemal historię widziałem w amerykańskich mediach. Gospodarka chińska się rozwija, więc rosną ceny. Wydawać zatem by się mogło, że w ogóle niepotrzebny jest w Polsce Narodowy Bank Polski, a przynajmniej nie do tego, żeby prowadzić politykę pieniężną. W końcu najwyraźniej robi to za niego Chińska Partia Ludowa, która, wydając komendę więźniom politycznym „jedzcie więcej!”, prowadzi do wzrostu inflacji w Polsce. Gdy natomiast każe zmniejszyć konsumpcję, wtedy wprowadza restrykcyjną politykę pieniężną i zwalcza inflację w Polsce. Być może to właśnie ta partia winna stać się konstytucyjnym organem odpowiedzialnym za politykę monetarną?

Oczywiście trochę koloryzuję, ale ma to na celu podważenie tego typu rozumowania. Jeśli faktycznie Chiny decydują o wzrostach cen, to dlaczego Rada Polityki Pieniężnej podnosi stopy procentowe? W końcu, jeśli te czynniki są poza zasięgiem Polski, to po co w ogóle reagować? Prawda jest bowiem taka, że inflacja jako wzrosty wszystkich cen dóbr kupowanych przez konsumentów występuje, ponieważ w gospodarce rośnie ilość pieniędzy. Faktycznie jeśli Chińczycy kupowaliby nagle więcej ropy, to wzrośnie jej cena i tego doświadczyliby również Polacy. Niemniej jednak przy tej samej ilości pieniędzy, gdyby wydawali więcej na droższą ropę, to musieliby mniej wydawać na inne dobra, co spowodowałoby zmniejszenie się cen tych innych dóbr. Ogółem zatem wszystkie ceny nie mogłyby rosnąć na raz.

Tak się dzieje, gdy polityka pieniężna opiera się na zwiększaniu ilości pieniądza w obiegu. To robi amerykański bank centralny, to samo robi europejski i w ślad za nimi polski (z tą różnicą, że polski robi to wyraźnie rozważniej niż Europa i Stany).

Nota bene sama ropa wbrew temu co tak wiele osób twierdzi radykalnie nie drożeje. Owszem, w ostatnim czasie baryłka podrożała. Z tymże jest to wzrost w dolarach. Jeśli przeliczymy tę cenę na złotówki to okaże się, że ropa nie zdrożała tak bardzo. A jeśli porównamy cenę ropy do cen kruszców, czy kukurydzy i zboża to okaże się, że ropa tanieje.

Ropa w dolarach drożeje, ponieważ amerykański bank centralny prowadził przez lata ekspansywną politykę łatwego pieniądza i zwiększał jego ilość w obiegu. Na obecne efekty, czyli nagły boom towarowy, wzrosty cen kruszców, ropy, surowców, nie trzeba było długo czekać. Taka inflacja zawsze wynikała i dzisiaj również wynika z tego samego: zwiększania ilości pieniądza w obiegu, a nie niedobrych Chińczyków, którzy nagle postanowili zwiększyć swoją konsumpcję. Ta prawda dotyczy tak samo banku centralnego amerykańskiego, jak i europejskiego czy polskiego. Inflacja jest powodowana zwiększaniem ilości pieniądza w obiegu.

***

31 marca 2008

Tekst pochodzi ze strony Instytutu Misesa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *