Jan M. Fijor

Jan M. Fijor ”Dlaczego ropa drożeje?”

Gdyby polscy czy hiszpańscy kierowcy nie wiedzieli, gdzie leży przyczyna wysokich cen paliw, niech sobie poczytają to co napisałem poniżej.

W ciągu ostatniego roku, cena benzyny w Stanach Zjednoczonych podwoiła się z 2 dolarów za galon (czerwiec 2007), do 4 dolarów za galon w 12 miesięcy później. Z perspektywy europejskiej, gdzie cena 1 galona benzyny już dawno przekroczyła 8 dolarów nie ma powodów do paniki. Zważywszy jednak amerykańskie odległości i gabaryty silników rosnące ceny wywołują wśród Jankesów – delikatnie mówiąc – nerwowość. Rozgorzała ogólnonarodowa dyskusja nad przyczynami kryzysu i sposobami zaradzenia mu. W ostatnich dniach maja b.r. , niemal równocześnie, CNN i Fox News opublikowały wyniki ankiety n.t. przyczyn rosnących cen ropy naftowej. Pytano w niej Amerykanów, dlaczego na rynku paliw panuje taka drożyzna. Mimo zasadniczych różnic ideowych widowni obu stacji – CNN jest mocno lewicowa, Fox News, neokonserwatywna – zbieżność opinii jest zdumiewającą. I tak, zdaniem Amerykanów, przyczyną drożyzny są:

– chciwość producentów paliw;
– bezczelność producentów zrzeszonych w OPEC;
– użytkownicy SUV i samochodów sportowych;
– globalne ocieplenie/oziębienie;
– embargo nałożone na USA ze strony prezydenta Chaveza (Wenezuela);
– wzrost konsumpcji paliw w Chinach i Indiach;
– niewystarczająca ilość rafinerii.

Kilka promil Amerykanów dopatruje się wzrostu cen w napięciach na Bliskim i Środkowym Wschodzie, jeszcze mniej w polityce monetarnej.
Gdyby nie to, że ankieta dotyczyła Stanów Zjednoczonych, pomyślałbym, że jej wyniki są dęte. Jak to się stało, że prawie nikt nie zwrócił uwagi na najważniejszy powód obecnej drożyzny, jakim jest….WOJNA z terroryzmem, a zwłaszcza jej ostatnia faza, czyli planowany atak na Iran i Syrię. Wystarczy przeanalizować korelację amerykańskich działań militarnych z ruchem cen ropy naftowej.
Tuż po zamachu 11 września aż do końca 2002 roku, cena baryłki lekko wzrosła, trzymając się prze długi czas granicy 28 – 30 dolarów. Nawet w marcu 2003 roku, kiedy Stany Zjednoczone ruszyły na Irak, cena nie przekroczyła 38 dolarów. Gwałtowna eskalacja cen zaczyna się dopiero późną wiosną 2006 roku, kiedy ówczesny sekretarz obrony, Donald Rumsfeld ostro krytykuje Iran, oświadczając, że USA nie pozostaną obojętne na program atomowy tego kraju. Cena skacze wtedy od 50 do 76 dolarów. Zapowiedź odejścia Rumsfelda zaowocowała spadkiem ceny do 60 dolarów w październiku tego roku. W 2007 rok podnosi się do 80 dolarów, co ilustruje stan napięć na linii Iran – USA, a zwłaszcza nadwerężoną pozycję waluty amerykańskiej, która także jest pokłosiem wojny. Wydatki na utrzymanie machiny wojennej dawno bowiem przekroczyły zdolności płatnicze Stanów Zjednoczonych. Finansowanie ich możliwe było wyłącznie dzięki inflacji i dewaluacji prowadzonej pod dyktando Białego Domu przez bank Rezerw Federalnych. Doprowadziło to do znacznego spadku parytetu dolara wobec wszystkich ważniejszych walut światowych. Część wzrostu cen – z mniej więcej 50 do 80 dolarów za baryłkę – to niewątpliwie efekt spadku siły nabywczej dolara.
Ostatni, ostry wzrost cen z 80 dolarów (luty 2008) do rekordowego poziomu (blisko) 140 dolarów (6 czerwca b.r.) to głównie skutek wojowniczych zapowiedzi ze strony prezydenta Busha ataku na Iran. Gdyby nie one – czego dowodzą ceny ropy na kontraktach terminowych (futures) za okres po odejściu Busha – ropa kosztowałaby co najwyżej 70 dolarów. Będzie jeszcze tańsza, gdy listopadowe wybory wygra Barrack Obama, zwolennik wycofania wojska amerykańskich z Iraku. Aż dziw, że ankietowani Amerykanie tego nie dostrzegają.

Jan M Fijor
11.06.2008 r.

Zachęcamy do lektury Inflacji, Henry Hazlitta, gdzie m.in. dowiecie się, w jaki sposób ppaństwo reperuje sobie budżet kosztem naszych oszczędności. Szczegóły obok, zakładka Wydawnictwo www.fijor.com
***
Tekst był wcześniej opublikowany na stronie autora

4 comments

  1. Kanał

    Przekomiczny artykuł!
    Próba bycia ekspertem w temacie, o którym nie ma się zielonego pojęcia a jedynie – takie odnosi się wrażenie – wiedzę z podręczników ekonomii, którymi można sobie wytrzeć coś brudnego.
    Po pierwsze Stany Zjednoczone nigdy nie najadą na Iran. Po drugie cena ropy jest tak wysoka ponieważ ci, którzy nią handlują taką cenę ustalają i wiedzą o tym hiszpańscy kierowcy. Dlatego protestują. Powody do paniki, wbrew temu, co pisze autor, są wielkie. Autor wiedziałby o tym, gdyby zajmował się działalnością gospodarczą związaną z transportem i stałby przed perspektywą bankructwa.
    To fakt, że pisać autor może, co mu się podoba. Najwyraźniej z tego powodu nie zbankrutuje.
    Powinien jednak wiedzieć, że amerykańskie koncerny naftowe nigdy nie wycofają się z Iraku. Amerykanie nigdy przecież nie wycofują się z terenów podbitych. Nie po to ograbili ten kraj aby teraz oddawać to co złupili z tak banalnego powodu, jak wybór amerykańskiego prezydenta.

  2. Pan płaci.Pani płaci.Społeczeństwo płaci.

    Chciałbym zasugerować, że autor powyższego komentarza chyba nie zrozumiał treści artykułu. Cytat:
    „W ciągu ostatniego roku, cena benzyny w Stanach Zjednoczonych podwoiła się z 2 dolarów za galon (czerwiec 2007), do 4 dolarów za galon w 12 miesięcy później. Z perspektywy europejskiej, gdzie cena 1 galona benzyny już dawno przekroczyła 8 dolarów nie ma powodów do paniki.”
    Wyraźnie stoi w powyższym, że z perspektywy drożyzny paliw w Europie sytuacja na rynku w USA jest wręcz do pozazdroszczenia. Autor wyraźnie przekomarza się. Bo i proszę sobie wyobrazić, że cena litra paliwa spada w naszym kraju do 2.50PLN. Nie było by świetnie?
    Stąd też wniosek p. {Kanała}, iż Autor sugeruje, że nie ma powodów do paniki jest kosmosu wzięty.
    Chciałbym też zapytać p. {Kanała} skąd wie, że USA nie dokonają inwazji Iranu? Pytam w 100% poważnie, nie kpie, nie drwię. Wszystkie znaki na ziemi i niebie mówią co innego.

    Oczywiście zgadzam się, że Barrack Obama nie wycofa wojsk z Iraku. Co to to nie. To kolejny koniunkturalista (a który „czołowy” polityk nim nie jest, chciało by się zapytać), który na potrzeby wyborów mówi jedno, a po wyborach uderzy w „patriotyczny” ton, bądź też zaprzęgnie retorykę opieki i szerzenia demokracji w Iraku pod świętą kuratelą USA. Oczywiście dla dobra całej ludzkości.

    Nietrudno zgodzić, się też z tym, że producenci ropy zawyżają ceny. Jest to jasne, gdyż jest to ciepły i ciasny kartelek wspierany przez rządy różnych krajów, a USA chyba przede wszystkim, jednak oczywistym też jest, że jeśli w jakimś regionie jest wojna to ceny wydobycia rosną.
    Proszę też p. {Kanała} by nie negował wpływu inflacji na ceny ropy. To też jasne. Stany wydają OGROMNE sumy na wojnę (i nie tylko) których nie mają. FED „drukuje” na potrzeby rządu i stąd olbrzymi spadek siły nabywczej dolca. Temu zaprzeczyć się nie da, bo widać to gołym okiem. Więc i stąd niedola przeciętnego Smitha.

    A co do protestów. Uważam, że i Polacy powinni wyjść na ulice i przysłowiowo powybijać szyby w Sejmie i zarysować lakier w rządowych limuzynach. Może wtedy obniżą akcyzę!

    Ukłony!

  3. Kanał

    >>Z perspektywy drożyzny paliw w Europie sytuacja na rynku w USA jest wręcz do pozazdroszczenia<<
    Tego typu stwierdzenia są po prostu drażniące. Mieszkam w Ameryce i trudno jest mi tego typu opinii wysłuchiwać. To po prostu odwieczna mitomania nakręcana w Polsce.
    Sytuacja ekonomiczna USA (obywateli USA) jest TRAGICZNA i porównywanie ceny ropy z cenami europejskimi nie ma najmniejszego sensu, bez zwrócenia uwagi na odległości jakie Amerykanie są zmuszeni pokonywać, nie mówiąc o zupełnym braku środków transportu publicznego i dużo większym uzależnieniu tego społeczeństwa od ropy, dużo wyższym zużyciu ropy. Zużywanie ropy nie jest luksusem ani dowodem dobrobytru, jak się w Polsce sądzi, ale koniecznością. Benzyna podrożała w tym kraju w przeciągu ostatnich 15 lat chyba o ponad 300%. Państwo jest tak zadłużone, że jego obywatele nie są już w stanie spłacać odsetek od długu, który zaciągnęło to państwo od prywatnych instytucji finansowych. A ropa nigdy nie będzie tam tanieć. To po pierwsze.
    Po drugie Irak handluje ropą z Chinami i Europą i zniszczenie tych powiązań handlowych groziłoby poważnym światowym konfliktem wojennym z Chinami.
    Oczywiście celem strategicznym Ameryki jest wejście w pozycję pośrednika i kontrolera handlu ropą z największym odbiorcą ropy na świecie jakim są Chiny. Jednak Ameryka jest w tej chwili skupiona na uzurpacji nowych złóż ropy i gazu w regionie Morza Kaspijskiego. To jest w tej chwili najgorętsze miejsce na ziemi (Kazahstan, Uzbekistan).

  4. Pingback: 25 powodów dla których ceny paliw rosną | Jak inwestować

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *