Patryk Bąkowski “Socjalizm w służbie korporacji”

Lewica uważa że regulując rynek, wprowadzając ograniczenia w ekspansji kapitału, wyznaczając procedury jakimi mają rządzić się procesy gospodarcze sprawi że tam gdzie kapitał został skumulowany w jednych rękach ograniczy się w ten sposób jego dalszą ekspansje i monopolizacje rynku, bo jak wiadomo im korporacja silniejsza, im ma więcej swobody, im łatwiej jej działać bez kontroli tym bardzie wyzyskuje ludzi – zarówno swych pracowników jak i swych klientów.
I trudno się nie zgodzić z tezą że monopol kapitału w danym obszarze gospodarczym czy społecznym jest zazwyczaj przyczynkiem do pomijania człowieka, do jego zniewalania i traktowania instrumentalnego. Co więcej monopol czy mówiąc szerzej kapitał jest nastawiony przede wszystkim na zysk a co za tym idzie człowiek jest w takiej machinie spychany na dalszy plan.

Zastanówmy się jednak co tak naprawdę tworzy monopole? Czy nie jest tak że problem zaczyna się nie w tym że każdy przedsiębiorca nastawia się na zysk a w tym że w jakiś magiczny sposób staje się tak że kapitał ma skłonność do kumulowania się w jednych rękach?
Zdaje się że w tym socjaliści upatrują główna ułomność wolnego rynku – w absolutnie wolnej przestrzeni gospodarczej kapitał zawsze będzie gromadzony w jednych rękach niczym namagnesowane opiłki żelaza w wodzie.
Jest to prawda od pewnego momentu – od tego gdy wolny rynek przestaje być wolnym rynkiem i wprowadzamy na nim pierwszą regulacje. Socjalizm dzielnie walczy niczym Fedorowicz w bodajże „Nie ma róży bez ognia” z zepsutym kranem. Wyczynia kolejne akrobacje byle tylko woda nie lała się po podłodze, podczas gdy wystarczy zwyczajnie zostawić strumień swobodnie by bez przeszkód trafiał do wanny.
Współcześnie człowiek przyzwyczajony do stereotypowego sposobu widzenia świata pewne rzeczy widzi jako naturalne – współcześni socjaliści zachowują się poniekąd racjonalnie – wchodzą do łazienki – widzą cieknie woda a system rurek, misek i szmat pozostawiony przez poprzednika nie do końca działa więc szukają kolejnej miski, szmaty aby powstrzymać wyciek. Przez chwile nawet nie przyjdzie im do głowy aby cała misterną konstrukcje rozmontować.

Herbatka Bostońska
Nie będę opisywał całego przebiegu zdarzeń – ograniczę się do napisania że wydarzenia nazwane bostońską herbatką maja dwie strony. Z jednej amerykańscy importerzy którzy wkurzeni że jakaś kompania sprzedaje w ich kraju herbatę bez płacenia ceł, z drugiej to co socjaliści uważają dziś za rzecz oczywistą – protekcjonizm. Bo czymże było zezwolenie jednej kompanii silnie związanej z Brytanią na eksportowanie herbaty do ameryki bez płacenia cła?
A cóż robią dziś państwa „1-szego” świata?
Czy nie jest tak że wewnętrzny rynek chronią poprzez ustalanie między sobą minimalnych ceł natomiast znacznie zwiększając je dla krajów nie należących do dajmy na to takiej WTO? Co więcej czy nie jest tak że pod hasłami pomocy humanitarnej dosłownie sprzedaje się w krajach trzeciego świata za dwukrotna cenę produkty które na rynku wewnętrznym są nikomu nie przydatne? Czy nie jest tak że blokuje się na wszelkie sposoby tanie produkty z krajów trzeciego świata pod pozorem ochrony własnego rynku? Czy nie jest tak że w ten sposób zakazuje się tym krajom kumulowania kapitału i bogacenia się? Co więcej czy nie jest tez tak że gdy tylko kraj trzeciego świata stara sie przełamać te zakazy bogacenia się, natychmiast posyła sie tam armie w celu “krzewienia demokracji”?
Czy nie jest też tak że karze sie w ten sposób konsumentów na rynku wewnetrzym którzy nie moga kupic tańszego produktu z biednego kraju a sa zmuszani do kupna drogiego wytworzonego na rynku wewnętrznym?
Czy nie jest tak że to jest jedynie osłona dla tych właśnie którzy kapitał posiadają – mogą oni bez narażania się na konkurencje z krajów ościennych dyktować na tym wewnętrznym rynku wygórowane ceny?

WalMart i płaca minimalna
„Projekt podwyżki [płacy minimalnej] poparł nawet największy pracodawca w USA – prezes sieci domów towarowych Wal-Mart, który stwierdził, że pracownika zarabiającego na poziomie stawki minimalnej nie stać na robienie zakupów w Wal-Marcie.”
I w ten ot sposób można wykorzystać socjalizm aby zbić fortunę i ograniczyć konkurencję. Bo czymże jest troska prezesa Wal-Martu? Czy ktoś jest na tyle naiwny aby wierzyć że prezesowi zależy na tym aby jego klientów i pracowników stać było na zakupy w WalMarcie?
Przeprowadzając eksperyment myślowy łatwo zauważyć że podnosząc płacę minimalną w rachunku dla korporacji mamy zysk – z tego prozaicznego powodu że klienci konkurencji muszą zacząć kupować w sieci korporacyjnej z tej prostej przyczyny że mały przedsiębiorca musi z swych ograniczonych zysków opłacać pracowników co w pewnym momencie przestaje mu się opłacać i zmusza go do zwinięcia interesu. Nie jest tak że klientów nie stać na zakupy w WalMartcie – oni zwyczajnie do chwili kiedy prezes WalMartu się o nich nie zatroszczył kupowali u konkurencji. Po podniesieniu płacy minimalnej de facto kapitał faktycznie został przyciągnięty w jedno miejsce – zwyczajne prawa ekonomii – ten który produkuje taniej ten więcej sprzeda.
Na wolnym rynku sprawa jest dynamiczna raz jeden ogranicza konsumpcje i zwiększa inwestycje aby przegonić innych raz drugi. Konkurencja sprawia że ta dynamika musi prowadzić do utrzymywania się cen nieznacznie ponad granicą opłacalności firm danego sektora. Gdy ktoś zaczyna zdobywać przewagę inni natychmiast obniżają cenę i inwestują w rozwój wyrównując dystans. Kiedy wprowadza się ograniczenia od płacy minimalnej po kontrole i różne dziwne wymagania ta dynamika zostaje zachwiana – koszty w wielu wypadkach przerastają możliwości przedsiębiorcy i musi on rezygnować na rzecz tego który jest większy – co powoduje w dalszej konsekwencji jedynie dynamiczny rozrost jednego przedsiębiorstwa a ostatecznie zmonopolizowanie przez niego rynku. I tu nie maja nic do rzeczy ustawy antydumpingowe, antytrustowe czy antymonopolowe.
Ktoś powie jasne przedsiębiorca obniża koszty tnąc płace pracownikom – oczywiście tak jest. Tylko należy przy tym zwrócić uwagę że oni cały czas mają pracę. Co więcej oni cały czas są również konsumentami na rynku.
Rozumiem poniekąd argumentacje że krwiożerczy kapitalista jeździ mercedesem a pracownikom swoim wypłaca głodowe pensje więc w jakimś tam widzeniu sprawiedliwości można powiedzieć że to nie jest oki. Chce tu jednak zwrócić uwagę że przeważnie ci krwiożerczy kapitaliści którzy wypłacają głodowe pensje bardzo chętnie lobbują aby wprowadzać kolejne ograniczenia rynku a to powinno być dla socjalistów wielce podejrzane. No bo skoro oni walczą przeciwko kapitalizmowi a on, ten wstrętny kapitalizm, ich z całego serca popiera to chyba coś musi być nie tak, nieprawdaż? Oczywiście tego nie widać na pierwszy rzut oka. Bombardowani jesteśmy informacjami jak to korporacje są niezadowolone z tego czy tamtego lecz wystarczy przyjrzeć się procesom legislacyjnym nieco dokładniej, zobaczyć kto lobbuje za takim czy innym rozwiązaniem, kto podpisuje uchwały i jakich ma przyjaciół.

TVP, TVN, Polsat
Nikogo nie zdziwiło jak to kilka ładnych dni temu ramie w ramie prezesi największych stacji poszli do marszałka z petycją coby utrzymać abonament TVP? Abonament – zwieńczenie socjalistycznej myśli w sferze mediów a tu proszę 2 największych medialnych kapitalistów broni socjalistycznego rozwiązania?

Takich subtelnych gier gdzie na wzniosłości socjalistycznych haseł żeruje kapitał jest mnóstwo – aby je opisać należałoby zapewne stworzyć kilkudziestotomową książkę której i tak nikt by nie przeczytał.
Nikomu z wielkimi pieniędzmi nie zależy na konkurencji i wolnym rynku – z prozaicznej przyczyny – wtedy musieli by każdego dnia ciężko pracować nad tym aby utrzymać swoją pozycje. Jeżeli stworzy się odpowiednio wysoka barierę wejścia tworząc miliony regulacji, pochwalając interwencjonizm państwowy, wprowadzając zakazy i nakazy, tworząc instytucje kontrolujące na wszelkie sposoby – można na tym nawet stracić mnóstwo pieniędzy i tak się to w dalszej perspektywie opłaci i zwróci po wielokroć.

Co więcej do realizacji tych celów nie musza służyć tylko regulacje – odpowiednim sposobem jest wywołanie jakiegoś konfliktu, wzbudzenie zagrożenia wśród ludzi a najlepszym przeniesienie ich emocji na jakieś nic nie znaczące sprawy i poroblemy typu homoseksualizm, choroba alkoholowa prezydenta, joincik preniera, czy kolęda Cymańskiego. Wszystko to dzieje się na styku polityki i biznesu – i będzie się działo zawsze o ile nie przestaniemy wierzyć w świat który odpowiednio ułożony i uregulowany, odpowiednio ograniczający zapędy kapitału będzie krainą mlekiem i miodem płynącą.
Człowiek zawsze będzie chciał najlepiej dla siebie – ponieważ w korporacjach zasiadają ludzie którzy też chcą jak najlepiej i najbezpieczniej dla siebie, nigdy nie będzie tak aby nie wykorzystali tego chcenia zwykłych ludzi, wspomagając w taki czy inny sposób, również będących ludźmi chcącymi jak najlepiej dla siebie, polityków.
Wszystko jest kwestia ceny…. Nawet zniesienie cen. A gdy komuś na tym zależy najpewniej upatrzył w tym dobry interes, a naiwność umysłów opętanych socjalistycznym myśleniem tylko mu ułatwi osiągnięcie takiego celu.

3 thoughts on “Patryk Bąkowski “Socjalizm w służbie korporacji”

  1. Tak z ciekawości. Opowiadał mi ktoś taką historyjkę: w przedwojennej Polsce rynek skupu zboża był opanowany przez Żydów (nie proszę nie wyjeżdżać mi z antysemityzmem), ale znalazło się paru takich co postanowiło konkurować. Przez pewien czas im się dobrze wiodło – dawali ceny skupu większe ale mimo wszystko przynoszące zyski – ale nie podobało się to “Żydom” i postanowili wykończyć konkurencję. Ponieważ zasoby finansowe mieli znacznie większe to przez pewien czas zaczęli skupować zboże z niewielkimi stratami dla siebie. Po pewnym czasie konkurencja padła bo wszyscy klienci poszli tam gdzie dawali więcej a ceny skupu wróciły do sytuacji początkowej.

    Jak bez regulacji pozbyć się monopolisty na rynku? Podobna sytuacja może mieć miejsce w każdym przypadku gdy duża międzynarodowa firma dla celu opanowania rynku może założyć sobie przynoszenie straty przez pewien czas w celu wykończenia konkurencji.

    Ogólnie rzecz biorąc – czy uważacie, że coś takiego jak “market failures” nie istnieje? Albo sprawa “strategiczności” – czy uważacie, że np. Rosji nie byłoby stać na wykupienie całego sektora energetycznego gdyby był wystawiony na sprzedaż (bezpośrednio lub poprzez łańcuszek firm pośredników)? Myślę, że mogłoby się im opłacić znacznie przepłacić po to by później mieć nas na smyczy i odrobić sobie straty.

  2. Panie Ignorant. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby z wielką, międzynarodową korporacją konkurowała inna wielka, międzynarodowa korporacja – taka która m dość gotówki, aby uchronić się przed krótkoterminowymi manipulacjami ceną. No chyba, że coś stoi na przeszkodzie, np. regulacje państwowe.
    A co do Rosji – czy oni przypadkiem nie ograniczają możliwości inwestowania koncernów na swoim terenie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *