Ludwik R. Papaj

Ludwik R. Papaj: (Un)fair trade

Kilka dni temu na pierwszej stronie Rzeczpospolitej oczom moim ukazał się artykuł „ Dla klienta ważna jest cena, a nie etyka”, którego przesłanie było takie mniej więcej jak tytuł: Polacy są egoistami i nie chcą kupować produktów uznanych za etyczne. Postanowiłem wyjaśnić parę kwestii poruszonych w artykule P.Mazurkiewicza i A.Biały.

Istnieje obecnie moda na „społeczną odpowiedzialność biznesu” (CSR), czyli tendencja do budowania strategii przedsiębiorstw z uwzględnieniem „interesów społecznych” czyli praw pracowniczych, roli wspólnot lokalnych , ochrony środowiska etc. Rozsądne przedsiębiorstwo inwestując pieniądze w tym segmencie nie jest hojne, lecz po prostu liczy, że w dłuższym okresie czasu będą to dobrze zainwestowane pieniądze – albo, że przynajmniej uniknie protestów ze strony ekologów i innych grup interesu. Jest to jeden z działów Piaru, nic więcej.

Mamy ponadto organizacje wspierające konkretne cele: fundacja „Teraz polska” promuje polskie produkty, zaś „Fair trade” promuje wytwórców z Trzeciego Świata itd. Powyższe organizacje tworzą markę – flaga „Teraz Polska” jest marką rozpoznawalną w naszym kraju, zaś „Fair Trade” nie (nawet nie wiem jak wygląda logo na produktach jeśli takowe istnieje). Ludzie mogą wybierać dowolne produkty płacąc więcej, jeśli uważają, że kupno takiego produktu wspiera jakiś szczytny cel. Pewnym markom ufają a pewnym nie. Gdy kupuję sok z „Teraz Polską” wiem, że nie kupię oranżady. Etyczne marki konkurują między sobą o przyciągnięcie konsumenta i tak musi być.

Robi się mniej wesoło, gdy zamiast uczciwej konkurencji organizacje współpracują z władzami, aby ich marka została „oficjalnie” uznana za etyczną. Dotyczy to obu wymienionych organizacji. Np. zastępca departamentu rozwoju gospodarki Mirosław Lewiński zadeklarował wsparcie Ministerstwa Gospodarki dla idei fair trade. Zasugerował, że kryterium Sprawiedliwego Handlu (fair trade) może stać się dopuszczalnym kryterium w zamówieniach publicznych! W ten sposób przedstawiciel ministerstwa zadeklarował , że wspiera konkretną markę. Ciekawe co na to CBA.

Fair trade ma na celu dotowanie producentów z krajów rozwijających się. W rzeczywistości istnieją marki, które walczą z biedą lepiej niż fair trade (może np. Rainforest Alliance?). Według raportu brytyjskiego centrum im. Adama Smitha Fairtrade nie jest tak naprawdę fair, gdyż daje wyższe zarobki niewielkiej grupie farmerów, podczas gdy reszta wyłącznie na tym traci. Fairtrade wspiera zwłaszcza rolników z Meksyku – relatywnie biednego państwa, ale wielokrotnie bogatszego niż np. Etiopia. Tamtejsi rolnicy tracą szansę na wolnorynkową konkurencję min. dzięki fair trade. Ponadto ruch fair trade wspiera raczej posiadaczy ziemskich niż małe gospodarstwa rolnicze. Z raportu Instytutu Adama Smitha wynika zatem, że „Sprawiedliwy handel” przyczynia się wyłącznie do promowania niefektowności gospodarczej. Pamiętajmy, że to właśnie spadająca a nie rosnąca realna cena towarów to wyznacznik rozwoju gospodarczego.

Na koniec przypomnijmy sobie o dotacjach unijnych do rolnictwa. Mają one na celu wspierać rolnictwo („modernizacja” to takie modne słowo) a w rzeczywistości choć jest to temat przemilczany, taka forma wspierania krajowego biznesu uniemożliwia rozwój krajom trzeciego świata. Powód takiej polityki, jest jasny. Kraj, który jest uzależniony od importu żywności może mieć poważne problemy w razie konfliktów zbrojnych. Może zatem ruch fair trade powinien pójść w innym kierunku – zamiast wspierać producentów z Trzeciego Świata trapionych przez rządowe dotacje krajów Zachodu, mógłby dążyć do eliminacji przyczyny ich nędzy. Mógłby w tym celu wykorzystać retorykę pacyfistyczną – trawestując słynne hasło „Jedzenie zamiast bomb”.

Ludwik R. Papaj
08.03.2010
***
Tekst pochodzi z bloga autora.

4 comments

  1. Daniel

    Osobiście nie widze nic złego w Fair trade. To nic innego jak forma akcji charetatywnychi. Dopóki mamy wybór między produktami Fair trade i ”unfair” Trade, to nie widze problemu.
    Nie kupuje tego argumentu że zaburza to rynek, bo tak naprawde każda działalność charetatywna zaburza rynek ale nie jest to nic poważnego. A samo zapisanie się do programu Fair trade wcale nie gwarantuje zbytu (a nawet moze wyjść na niekorzyść rolnikowi bo po wyższych cenach, mniej ludzi będzie kupowało jego towar.
    Problem powstaje wtedy kiedy publiczne pieniądze są przekazywane na promowanie tego rodzaju rzeczy. W UK i nie tylko są tzw miasta Fairtrade. Kiedyś byłem na debacie na moim uniwerku właśnie na temat Fair trade i jedna z działaczek tego ruchu, przyznała, że dostają publiczne pieniądze
    Również przyznawanie cerytfikatów fair trade jest korupcjogenne. Nestle powszechnie cieszy się opinią wyzyskiwacza ale ostatnio, dostało taki znaczek na swój baton Kit Kat. Co zostało dosyć mocno skrytykowane w środowiskach zajmujących się Fair trade.

  2. LUDzik

    Działalność charytatywna jak działalność charytatywna – trzeba mieć markę. Jeden wierzy caritasowi inny wośpowi, a która jest naprawdę skuteczniejsza? Ile procent przejada a ile trafia do potrzebujących – nie wiesz tego. Musisz zaufać marce. A ja marki fair trade nie kupuje.
    BTW: dobry artykuł na ten temat zalinkował LBM

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *