Michał Mielniczuk

Michał Mielniczuk: Libertarianizm a Polska rzeczywistość

Polska nigdy nie była państwem liberalnym. Tradycje agrarne naszego społeczeństwa, niechęć wielu ludzi do liberałów, jako prowodyrów trudnych reform gospodarczych Balcerowicza, a także niejasność w naszym kraju co do samej definicji „liberał”, która przybiera pejoratywne znaczenie, odnosi taki, a nie inny efekt. Dlaczego więc chcę poruszyć temat libertarianizmu, radykalnego odłamu liberalizmu? Wierzę w nasz kraj, tak jak i większość naszych rodaków. Chcę Polski silnej i zamożnej, z którą będą się liczyć zachodnie mocarstwa. Cytując klasyka chciałbym, by w Polsce żyło się lepiej… wszystkim. Nie widzę jednak innego rozwiązania, jak zmianę kursu z państwa opiekuńczego na państwo stróża nocnego, które jak najmniej wtrącać się będzie w życie poszczególnych jednostek. Jestem przeciwnikiem rozbudowanych funkcji i instytucji państwowych, które traktują dorosłych ludzi jak dzieci. Boję się przy tym jednak, że duża część naszego społeczeństwa, nie jest gotowa na takie rozwiązanie. Ba przeraża mnie myśl, że część z nas, nigdy nie będzie gotowa.

Zwycięstwo demokracji i gospodarki kapitalistycznej po II wojnie światowej, doprowadziło paradoksalnie do zwycięstwa i porażki liberalizmu. Zwycięstwa, gdyż największe ruchy społeczne zaakceptowały wartości liberalne, a porażkę, gdyż wraz z akceptacją postulatów liberalnych sam liberalizm stracił poniekąd oręż w walce o głos elektoratu.

Chciałbym przeanalizować możliwości rozbudowy, bądź realizacji wartości libertariańskich w naszym kraju. Większość z tych idei jest tożsama z ideami samego liberalizmu. Pierwsza z nich to indywidualizm oraz prawa indywidualne. Libertarianie wierzą, że jednostka jest podstawowym elementem społeczeństwa. Tylko jednostka może podejmować decyzje i być za nie odpowiedzialna. Związane jest to z godnością jednostki, która zna swoje prawa i obowiązki. Propaguje się tutaj wolność pozytywną, czyli umiejętność korzystania z tej wolności, a nie egoistyczne zachowania dążące tylko i wyłącznie do zaspokajania swoich potrzeb. Szerzenie się tej idei, godności i indywidualnego podejścia do każdego z nas jest jednym z największych sukcesów liberałów po II wojnie światowej. Jak to wygląda u nas? Odpowiedź krótka: godność drugiego człowieka jest zachowana. Obywatele znają swoje prawa i obowiązki, są także odpowiedzialni za swoje czyny. Odpowiedź dłuższa: faktycznie, godność drugiego człowieka w Polsce jest zachowana, mamy równouprawnienie w wielu aspektach życia, jednakże trochę to u nas kuleje. Gdyby idea indywidualizmu w Polsce była faktycznie tak przestrzegana czy realizowana jak jest w zamierzeniu, to nie byłoby takiego problemu jak chociażby urlopy macierzyńskie. Formalnie, kobieta rodząc dziecko ma zapewniony urlop macierzyński od 20 do 37 tygodni w zależności od tego ile dzieci urodzi. Ma do tego prawo, a pracodawca ma obowiązek taki urlop jej udzielić. Pytanie teraz dlaczego tak często słyszy się o tym, że kobiety mają problemy z powrotem do pracy po zakończeniu tego urlopu, czy że są degradowane ze stanowisk, które piastowały przed tym urlopem? Kolejny przykład braku szanowania ludzkiej godności, to problem rasizmu w Polsce, którego nie trzeba nikomu przybliżać. Prawa indywidualne zapisane są w konstytucji. Jest to prawo do bezpiecznego życia, wolności i własności. Prawa te są prawami, które wynikają z natury ludzkiej, intuicja podpowiada nam, że każdy ma prawo do wolności. My, Polacy, wolność tę rozumiemy najlepiej po „eksperymencie” socjalizmu, w którym każdy był równy, jak niewolnik czy biedak. Wolność jest jednym z najważniejszych praw, które przysługują współczesnemu człowiekowi.

Kolejną ideą, którą głosi libertarianizm jest spontaniczny porządek. Łatwo przyjąć, że porządek musi być ustalony przez władzę centralną, jednakże porządek w społeczeństwie powstaje spontanicznie poprzez współpracę wielu milionów ludzi. Mówi o tym laureat nagrody Nobla Milton Friedman, który w swojej książce „Wolny Wybór” w obrazowy sposób, na przykładzie produkcji ołówka, tłumaczy w jaki sposób ludzie zachowują ustalony porządek, by móc ze sobą współpracować [1]. Najważniejsze instytucje, które kształtują nasze życie – język, prawo, pieniądz czy rynek – rozwinęły się bez odgórnego planowania czy decydowania. Ze spontanicznym porządkiem łączy się też pojęcie społeczeństwa obywatelskiego, w którym tworzą się jakieś związki dla określonych celów, jednakże samo takie społeczeństwo celem nie jest. Czego w Polsce mi brakuje, to właśnie społeczeństwa obywatelskiego. Za mało działamy w ramach naszego kraju, walcząc o swoje prawa. Często zdarza się, że jesteśmy jakby w uśpieniu, kieruje nami apatia i wszelką nadzieję na poprawę jakości życia upatrujemy tylko i wyłącznie w państwie. Liberalna czy wręcz libertariańska Polska to kraj ludzi, którzy myślą i działają, którzy wiedzą czego chcą i potrafią dążyć do realizacji swoich celów.

Libertarianizm proponuje społeczeństwo, w którym wolność jednostek podlega prawu, w myśl zasady „wolność Twojej pięści jest ograniczona bliskością mojego nosa”. Jednostki mogą realizować swoje cele tak długo, dopóki szanują prawa innych, jest to idea rządów prawa. Wolność jednostek powinna podlegać regułom, które powinny chronić wolność wszystkich.

Podstawą przyszłej Polski libertariańskiej jest kraj z ograniczoną rolą rządu. Jednostki, by strzec swych praw tworzą rząd, jednakże jest on na tyle niebezpieczny im większy wywiera wpływ na społeczeństwo. Libertarianie zakładają, że relacje pomiędzy jednostkami są oparte na rozwoju prawa zwyczajowego. Moja wizja Polski zakłada, że rząd w niewielki sposób będzie ingerował w życie obywateli, sprawując pieczę nad przestrzeganiem wolności społeczeństwa.

Jak już wcześniej wspomniałem, świat w dobie walki z komunizmem zaakceptował wiele wartości liberalnych. Jedną z nich jest wolny rynek. Libertarianie wierzą, że szczęśliwość i bogactwo ludzi, będzie tym większe im będzie mniejsza interwencja rządu w decyzje gospodarcze obywateli. Rynek ma rządzić się swoimi prawami, a wtedy jego niewidzialna ręka nie zrobi nikomu krzywdy. Źle się dzieje, gdy harmonię tę zakłóca państwo narzucając jakieś gotowe rozwiązania. W Polsce na szczęście nie ma z tym większych problemów. Rząd zostawił rynek w spokoju, dzięki temu może też nie ucierpieliśmy tak na skutek kryzysu, jak w krajach sąsiednich.

Jedną z najciekawszych idei głoszonych przez libertarian jest cnota wydajności. Libertarianie bronili prawa do korzystania z owoców swojej pracy. Opracowali oni, jeszcze przed marksistami, podstawy analizy klasowej. Podzielili społeczeństwo na dwie klasy: tych, którzy wytwarzają dobra i tych, którzy odbierają im je siłą. Współcześnie bronią praw przedsiębiorczych ludzi, do tego co wytwarzają. Bronią ich przed politykami i urzędnikami, którzy z chęcią przechwyciliby ich zarobki i przekazali tym, którzy niczego nie produkują. Nie można tego rozumieć w ten sposób, że nauczycielom, lekarzom czy żołnierzom, którzy nie tworzą nic materialnego, nic się nie należy. Oni sprzedają swoją wiedzę lub umiejętności. Podział dóbr ma nastąpić według zasług, a nie wszystkim po równo. W naszym kraju nadal jest z tym problem. Wiele razy już się słyszało, że przedsiębiorcom kładzie się kłody pod nogi, a na pracujących nakłada się coraz większe podatki, zniechęcając tym samym ludzi do pracy. Może to doprowadzić wręcz do sytuacji że rząd zacznie pod wpływem presji politycznej rozdawać nagrody poszczególnym klasom społecznym. Burzy wtedy naturalną harmonię interesów, która jest kolejną ideą libertarian. Ludzie zaczynają ze sobą walczyć o część tych nagród, o część politycznej władzy. Naturalna harmonia interesów zakłada, że ludzie, będąc beneficjentami wolnego rynku, potrafią ze sobą współpracować i między sobą rozwiązywać konflikty. Czy w Polsce jest problem dotyczący walki poszczególnych grup o część politycznej władzy? Tak. Wystarczy przypomnieć sobie strajki. W momencie, gdy rząd ugina się pod wpływem niezadowolonych górników i obiecuje poprawę ich życia, na ulicę wychodzą pielęgniarki, za nimi kolejarze i nauczyciele, itd.. Wszystko w różnej kolejności. Jest na to rozwiązanie. Tym rozwiązaniem są tak nielubiane przez Polaków dwa słowa na litery „r” i „p” – restrukturyzacja i prywatyzacja. Reformując państwowe przedsiębiorstwa, a później je prywatyzując, możemy doprowadzić tylko i wyłącznie do tego, że będą one działały lepiej i wydajniej istniejąc w pełni na obszarze wolnego rynku.

Ostatnią ideą, którą głosił libertarianizm jest pokój. Wojna jest wrogiem wszystkich i największą tragedią, która może spotkać społeczeństwa. Wraz ze śmiercią i zniszczeniem, niesie także biedę i rozerwanie więzi pomiędzy jednostkami. Wojna zawsze była wrogiem dla przedsiębiorczych i wolnych ludzi, niezależnie od linii frontu, na którym oni się znajdowali i niezależnie od państwa, za które ginęli. My Polacy wiele wycierpieliśmy przez chore paranoje wrogich mocarstw, dlatego tym bardziej powinniśmy być społeczeństwem, które miłuje pokój. Na nasze szczęście wojna nam nie grozi, gdyż wektor zainteresowania międzynarodowego już dawno przesunął się z Europy środkowej na Azję Centralną. Musimy jednak pamiętać o tragicznych wydarzeniach związanych z wojną, by promować pokojowe sposoby na rozwiązywanie konfliktów światowych, międzynarodowych, regionalnych i lokalnych.

Wiele z tych idei można zrealizować. Społeczeństwo polskie jest coraz bardziej świadome swoich praw, jest też coraz lepiej wykształcone i coraz bogatsze. Na przeszkodzie do stworzenia państwa opartego na rynku i swobodzie stoi bardzo rozbudowany aparat państwowy, który trzeba skurczyć, by móc zacząć realizować ten program. W łatwiejszym zrozumieniu idei libertariańskich, które są często tożsame z ideami człowieka spokojnego i pokojowego, pomocna może, a nawet jestem pewny, że będzie, edukacja. Ucząc dzieci, już od ich pierwszych kroków na tym świecie, pewnych zachowań możemy zmienić nasze życie. Eliminując społeczne przyzwolenie na szykany wobec różnego rodzaju mniejszości, kolokwialne przymykanie oka na działania patologicznych jednostek, możemy zmienić obraz naszego kraju. Możemy zmienić sposób myślenia naszego społeczeństwa, a zmieniając to, możemy zmienić nasze życie. I powtórzę jeszcze raz, by żyło się lepiej…wszystkim.

[1] Zob. M.Friedman, Wolny wybór, Sosnowiec 2006, str.10

Michał Mielniczuk
11.03.2010

3 comments

  1. qj0n

    Niestety, nie jestem takim optymistą jak Autor. Polacy są wyjątkowo podatni na propagandę. To dzięki niej obecny jest u nas wciąż mit „Unii Postępowej”, w której:
    – panuje jedyny słuszny ustrój – demokracja,
    – zapewnia się wszystkim równość (np. ograniczając wolność słowa, żeby nikogo nie dyskryminowano),,
    – wszyscy są wolni
    – wszyscy są bogaci, mają euro itd.
    Wiele w tym oczywiście zaczerpnięto od komunistów, tylko wtedy był wschód, a nie zachód.

    Jeśli chcemy zbudować odpowiedzialne społeczeństwo trzeba uświadamiać ludzi, że to co mówią w wybiórczej czy tvn może mijać się z prawdą, że ich opinie nie zawsze są poprawne, wszystko ma swoje + i -. No i wtedy pozostaje nadzieja, że większość z nich w poczuciu odpowiedzialności zainteresuje się polityką i przynajmniej będą świadomi tego, co dzieje się wokół nich…

  2. pedro

    Zgadzam się z autorem tekstu . Myślę jednak , że niestety naleciałości przeszłości blokują w naszym kraju wiele inicjatyw obywatelskich . Muszą odejść jeszcze dwa pokolenia , aby kolejne mogło swobodnie reformować państwo . Państwo , które powinno promować pracę i umożliwiać konsumowanie jej owoców zgodnie z prawem . Ostatnia kwestia autora jest bardzo trudna do zdefiniowania, czy naprawdę nie zagraża nam wojna ( w przyszłości dalszej lub bliższej ) .
    Często sprawdzało się stare porzekadło , że pokój nie jest dany na zawsze . Silne państwo gospodarczo ale i militarnie na trwałe umocowane w strukturach europejskich i międzynarodowych jest mniejszą pokusą dla tych silnych ( Gruzja ) .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *