Kel Thuz

Kel Thuz: Preferencja czasowa a powstanie cywilizacji (cz. 2)

Co się stanie, gdy naturalny instynkt samozachowawczy, manifestujący się w przekazywaniu swojego geno- i memotypu potomstwu, zostanie zachwiany? Człowiek nie jest biomechanizmem, jak zwierzę. Jest autonomicznym organizmem, wyposażonym w cechę szczególną – rozum. Ipso facto – wolną wolę. Siłą rozumu jest w stanie powstrzymać presję genetyczną na posiadanie potomstwa. I co jeśli zostanie zainfekowany „złymi” memami, które będą go utrzymywać w przekonaniu, że dzieci to tylko niepotrzebny balast, że trzeba się samorealizować, że trzeba się bawić i hulać aż do śmierci, przepultawszy ostatniego grosza? Wówczas momentalnym skutkiem będzie podwyższenie się jego preferencji czasowej, i zwiększenie poziomu bieżącej konsumpcji a zmniejszenie zainteresowania dalszą przyszłością. Jeśli wiele osób w ten sposób zacznie myśleć, poziom oszczędności w społeczeństwie spadnie, pójdzie w górę rynkowa stopa procentowa – tym samym proces kapitalistyczny ulegnie spowolnieniu. Jeśli większość społeczeństwa będzie myśleć w sposób, jaki dyktują mu te samobójcze memy, proces kapitalistyczny zatrzyma się, a nawet cofnie – co wywoła spadek poziomu życia, a w rezultacie zużycie kapitału i degenerację cywilizacyjną.

Przez cały okres istnienia ludzkości, te samobójcze memy pojawiały się i próbowały zagnieździć się w świadomości społeczeństw. Zresztą to samo miało miejsce w świecie genów – ale selekcja naturalna przez 90% historii cywilizacji skutecznie eliminowała genetyczne odpady, przynajmniej na tyle, by nie stanowiły balastu dla zdrowej części ludzkości. Jednak memy są znacznie bardziej efemerycznym elementem. Infekując umysły, pozostają w dużej mierze niezauważone, a zakażony nie jest eliminowany od razu przez selekcję naturalną. Może prześlizgnąć się przez życie bez uszczerbku, tym łatwiej, im bogatsze (bardziej kapitalistyczne, o niższej preferencji czasowej) jest społeczeństwo. Spłodzi potomstwo i przekaże mu swój uszkodzony memotyp, i duchowa zaraza będzie się rozszerzać. Z pewnością najbardziej spektakularną epidemią tego typu było powstanie chrześcijaństwa w pierwszych wiekach naszej ery. Memetyka chrześcijaństwa była całkowicie samobójcza – szalenie podwyższała preferencję czasową. I istotnie, masowe skażenie społeczeństwa, jak i elit Cesarstwa Rzymskiego w krótkim czasie doprowadziło do upadku tej perły cywilizacji – wysoka preferencja czasowa zatriumfowała, proces kapitalistyczny został zatrzymany.
W innych rejonach świata samobójcze memy też dokonały spustoszenia – buddyzm sparaliżował niegdyś dynamiczną cywilizację aryjskich Indii oraz Chin, przy czym można powiedzieć, iż zredukował on preferencję czasową do nieskończoności – opętany memem buddyzmu zakonnik wypierał się całkowicie bieżącej konsumpcji, podczas gdy jego horyzont czasowy przekraczał jego obecne życie i życie nawet przyszłych pokoleń. Oczywiście nie tylko preferencja czasowa ulegała tutaj zmianie na gorsze, ale to temat na inne rozważania.
Wróćmy do czasów współczesnych. Nasza cywilizacja wytworzyła najlepsze warunki kulturowe do utrzymania procesu kapitalistycznego – europejską myśl liberalną oraz ekonomię klasyczną. Memy liberalizmu opanowały na krótko świat XIX w., przyczyniając się do gigantycznego wzrostu bogactwa i ekspansji cywilizacji białego człowieka europejskiego na cały świat. I to niestety okazało się gwoździem do trumny.
Wzrost poziomu życia spowodował, że selekcja naturalna straciła swoją siłę przy eliminacji osobników z genetycznymi zaburzeniami. Osobnicy tacy mogli nie tylko przeżyć, ale również się rozmnażać. Pozbawieni jednak umysłowych zdolności ludzi, nie dysponowali niską preferencją czasową, lecz wysoką – nie byli w stanie zapewnić potomstwu warunków przetrwania. Jak napisał Herbert Spencer: „Nie ma większej klątwy dla potomków, niż zapisanie im w testamencie powiększającej się populacji imbecyli.” Co więcej, potomstwo odziedziczyło nie tylko upośledzone geny, ale również memy – gdyż trudno podejrzewać, by imbecyl mógł przekazać wartości mające przełożenie na pozytywne zachowanie w gospodarce. Tym samym, populacja osób o wysokiej preferencji czasowej drastycznie się powiększyła. Zbyt duże bogactwo zachodniego społeczeństwa uśpiło jego czujność, postęp (i proces kapitalistyczny) zostały przyjęte jako dane – jako coś, o co nie trzeba się starać ani walczyć. Na tak żyznym gruncie natychmiast wyrosła współczesna memetyczna zaraza. Idea lewicowa.
Samobójcze memy lewicowe postępują bardzo rozważnie i konsekwentnie. Biorą na cel najważniejsze fundamenty cywilizacji, i atakując je, z roku na rok powodują wzrost preferencji czasowej coraz większej ilości członków społeczeństwa. Tym samym proces kapitalistyczny zwalnia, ale nie zatrzymuje się drastycznie – co byłoby nie po myśli tej memetycznej jaźni, gdyż wówczas nastąpiłaby silna reakcja. Stąd podmywanie fundamentów jest stopniowe. Zniszczeniu musi ulec mechanizm utrzymywania i obniżania preferencji czasowej poprzez potomstwo. Dlatego lewica od momentu powstania atakuje rodzinę na wszelkie możliwe sposoby. Współcześnie poprzez promocję hedonizmu i mitu „samorealizacji”, w myśli którego dzieci są zbędnym balastem, i najważniejsze jest uzyskać szczęście dla siebie – poprzez niczym nieograniczoną konsumpcję. Oszczędności mają służyć tylko zaspokojeniu własnych potrzeb w nieodległej przyszłości. Planowanie na kilkadziesiąt lat jest zbędne. „Ciułanie” to relikt poprzedniej epoki. Pogardzany jest tzw. pęd za pieniądzem, „wyścig szczurów”, chciwość. Lewica szermuje hasłami „kapitalistycznego wyzysku” itp., by zainfekować memami nienawiści do kapitalizmu całe masy ludzi. Tak skażony człowiek, dla którego pieniądz to większe lub mniejsze zło, traci kompletnie rozeznanie w istocie rzeczy. Albo rzuca się w wir konsumpcji, zaciąga kredyty, przyczynia się do redukcji kapitału i przejedzenia oszczędności; albo w akcie pseudobuntu, zaczyna żyć jak szczur, ograniczając swoje relacje z gospodarką i redukując zarówno teraźniejszą, jak i przyszłą konsumpcję (głównie przez stanie się klientem opieki społecznej). W jednym i drugim przypadku mamy do czynienia z zaburzeniem preferencji czasowej – nadmiernym wzrostem; lub przesunięciem do nieskończoności. Rezultatem jest spowolnienie procesu kapitalistycznego przez odpływ oszczędności i brak napływu nowych inwestycji.
Człowiek, który nie chce mieć dziecka, jednocześnie nie ma motywacji do gromadzenia majątku, gdyż komu niby go przekaże? Jego preferencja czasowa wzrasta. Nawet, jeśli istnieje możliwość, że mógłby dać go w spadku któremuś z członków rodziny, albo przekazać na cele charytatywne, to z reguły jest to znacznie słabsza motywacja, niż możliwość odziedziczenia go przez swoje własne genetyczne i memetyczne JA w postaci potomka. Co więcej, zaburzony zostaje wówczas naturalny proces ekspansji genetyczno-memetycznej, oszczędności przekazane komu innemu alokowane są mniej optymalnie (ktoś, kto dostaje coś za darmo, nie szanuje tego w równym stopniu, co rzecz na którą zapracował). A jest wszak w interesie rodzica, by potomek, który odziedziczy majątek, był do tego jak najlepiej przygotowany – pod kątem preferencji czasowej! Nikt nie chciałby, by ukochany synuś roztrwonił dorobek pokoleń. W przypadku przekazania majątku innej, mniej lub niespokrewnionej osobie, nie ma możliwości skutecznego wpłynięcia na jej decyzje, tym samym zagwarantowania utrzymania niskiej preferencji czasowej.
Lewica, oprócz promowania hedonizmu i bezdzietności, również promuje homoseksualizm. Homoseksualiści nie posiadają popędu płciowego nakierowanego na rozmnażanie, są pod tym względem upośledzeni, stąd nie mają też naturalnej presji na posiadanie dzieci. Dlatego też jest to grupa społeczna o najwyższej preferencji czasowej, dla której hedonistyczne zachowania i nieliczenie się z konsekwencjami swoich czynów, są endemiczne. Przyjmując paradygmat homoseksualistów dzięki lewicowej propagandzie, całe społeczeństwo ulega pokusie nie tyle przejścia na homoseksualny tryb życia (choć tego typu „rekrutacja” się zdarza), co uznania jego równorzędności. Preferencja czasowa natychmiast wzrasta.
Istnieją całe odmiany w gatunku ludzkim, które posiadają wyższą preferencję czasową, niż średnia dla cywilizacji zachodniej. Nader wyraziście to widać, gdy taki osobnik znajdzie się pośród ludzi o normalnej, niskiej preferencji. Jako ilustracją, można się posłużyć tu przykładem murzynów w Wlk. Brytanii. Osobniki te cechują się bardzo wysoką preferencją czasową, głównie z powodów genetycznych, czego skutkiem jest bardzo duża przestępczość wśród czarnych w tym kraju. Nieliczenie się z konsekwencjami, brak poczucia przyszłości, nieumiejętność abstrakcyjnego planowania – to wszystko skutki wysokiej preferencji czasowej. Stąd murzyn nie ma żadnych skrupułów przed popełnianiem całej masy przestępstw pospolitych, jest całkowicie nieobliczalny. Niestety, wskutek działalności propagandy lewicowej i zwiększenia się ogólnego poziomu preferencji czasowej, całe społeczeństwa Europy są znacznie mniej nastawione na przyszłość, niż wcześniej. Dlatego ma miejsce tak daleko posunięta tolerancja wobec wybryków osobników o wysokiej preferencji. Proces ostracyzmu społecznego nie występuje. Ba, instytucjonalny zakaz dyskryminacji czarnych powoduje, że tym bardziej rośnie społeczny poziom preferencji czasowej – ludzie z roku na rok dziczeją. Proces kapitalistyczny zatrzymuje się. Nawet faszystowskie metody walki policyjnej z falą przestępczości: zakaz noszenia noży, 20-osobowe patrole z psami w miejscach publicznych, bramki anty metalowe itp. nie mogą powstrzymać czegoś, co wynika z istnienia znaczących różnic w preferencji czasowej – a skutkują tylko bezbronnością obywateli wobec nie pojmujących przyszłości osobników, którym raczej bliżej do zwierząt.
Do tego właśnie chcą doprowadzić lewicowe memy. By rozwinięte społeczeństwo kapitalistyczne wyeliminowało samo z siebie niezbędne do jego przetrwania instytucje społeczne: rodzinę, macierzyństwo, oszczędność i zaradność, prawo do samoobrony i prawo do dyskryminacji (wynikające z prawa własności). Wówczas preferencja czasowa społeczeństwa wzrośnie tak drastycznie, że proces kapitalistyczny ustanie, kapitał zostanie przejedzony, cywilizacja upadnie. Osiągniemy ideał lewicowy – stan pierwotnej natury. Cykl zacznie się od początku.

Kel Thuz
25.09.2009
***
Tekst pochodzi z bloga autora.

10 comments

  1. ConrPL

    Ogólnie fajne spojrzenie na sprawę i z większością się zgadzam, ale:

    1. Memy nie mogą czegoś chcieć, podobnie jak wirusy. Nie mają świadomości.
    2. Homoseksualiści (a przynajmniej wielu z nich) jak najbardziej mają popęd/chęć do posiadania dzieci. Nie mogą ich tylko sami spłodzić w obrębie swoich związków, stąd domagają się prawa do ich adopcji, czy proszą/opłacają inne osoby by pomogły im przy ich spłodzeniu. Zgoda, że mniejsze część z nich niż ogół społeczności chce mieć dzieci, ale wciąż jest to znaczna część – wielu z nich różni się od heteroseksualnych wyłącznie ukierunkowaniem swojego popędu seksualnego i „romantycznego” na inną płeć. I wśród nich też są libertarianie.
    3. Istnienie subkultur mających inne wartości, o ile nie narzuca ich przymusem całości społeczeństwa (jak np. lewica), uważam osobiście za korzystne, gdyż daje większe „zróżnicowanie memetyczne” i co za tym idzie większą odporność cywilizacji oraz Wolność poszczególnych jednostek. Ponadto nie bez kozery mamy nadreprezentację liberałów i libertarian wśród podróżników – obcowanie z różnymi kulturami i normami uświadamia ludziom, że te ich nie są „absolutne” i inne też działają i zmniejsza ich chęć do narzucenia swoich poglądów innym. Ponadto w libertarianiźmie koszty zbyt wysokiej preferencji czasowej danej jednostki nie są przerzucane na innych, a ja jestem daleki od wymuszania na wszystkich uznania dóbr materialnych, poziomu życia, czy nawet jego długości i zdrowia za najważniejsze wartości.

  2. Dobrze Urodzony

    Co do tej części mam nieco więcej zastrzeżeń.

    Współcześnie poprzez promocję hedonizmu i mitu „samorealizacji”, w myśli którego dzieci są zbędnym balastem, i najważniejsze jest uzyskać szczęście dla siebie – poprzez niczym nieograniczoną konsumpcję.

    Samorealizacja nie jest mitem, jest ważnym pojęciem w psychologii opisującym potrzebę człowieka sprowadzającą się do czerpania z życia radości dzięki możliwości wyrażania swoich myśli i dążeń. Czyżby posiadanie dzieci było w jakimś sensie sprzeczne z samorealizacją? Tylko wtedy, jeśli nie możemy naszej rodziny organizować w oparciu o własne reguły, bo ustala je za nas kto inny. Wzrost preferencji czasowej jest skutkiem, nie przyczyną etatyzmu.

    Memetyka chrześcijaństwa była całkowicie samobójcza – szalenie podwyższała preferencję czasową.

    Cóż, sprzeciwiając się niewolnictwu, z pewnością ograniczono zakres akumulacji kapitału. Podobnie z wojnami. Rzym musiał upaść, bo tworzyło go społeczeństwo moralnie zdegenerowane. Wbrew pozorom, obniżanie preferencji czasowej nie jest jedynym sensem moralnego rozwoju.

  3. Jacek Sierpiński

    Moim zdaniem nie trzeba doszukiwać się złowrogiego wpływu lewicowych memów w tym, że ludzie żyjący w cywilizacji zachodniej mają coraz mniej dzieci.
    Wybór nieposiadania dzieci, lub posiadania niewielu, jest wyborem racjonalnym, wynikającym z tego, że z jednej strony większa liczba dzieci wiąże się z obniżeniem poziomu życia, a z drugiej nieposiadanie dzieci nie wiąże się z brakiem utrzymania na starość, bo emeryturę „zapewnia” państwo.
    W takiej sytuacji dzieci mają:
    a) wystarczająco bogaci,
    b) ci, którzy są za głupi, by posiadanie dzieci było dla nich świadomym wyborem (tzw. rodziny patologiczne, alkoholicy),
    c) ci, którzy są przyzwyczajeni do niskiego poziomu życia (np. imigranci z biedniejszych krajów).
    Klasa średnia posiada zwykle mało dzieci, niezależnie od tego, czy wyznaje idee lewicowe, czy prawicowe.
    Ponadto idea, że najważniejsze jest uzyskać szczęście dla siebie nie jest lewicowa. Jest to idea egoizmu, która raczej jest kojarzona z myślą liberalną. Ayn Rand też to głosiła i (o ile wiem) nie miała dzieci. Lewica właśnie odwrotnie – promuje ideę, że najważniejsze jest dobro wspólnoty.
    Nie rozumiem też, czemu akurat murzyni mają mieć z natury wysoką preferencję czasową? Co takiego szczególnego jest w murzynach? Zwłaszcza, że rodziny murzyńskie w USA i w Europie Zachodniej są często wielodzietne – więc akurat to powinno sprzyjać niskiej preferencji.

  4. Czytelnik

    „Wybór nieposiadania dzieci, lub posiadania niewielu, jest wyborem racjonalnym, wynikającym z tego, że z jednej strony większa liczba dzieci wiąże się z obniżeniem poziomu życia, a z drugiej nieposiadanie dzieci nie wiąże się z brakiem utrzymania na starość, bo emeryturę “zapewnia” państwo.”

    W Afryce jakoś ludzie mnożą się na potęgę, i to wszystko w sytuacji biedy i braku pomocy ze strony państwa. Czemu tak jest ??? bo każde kolejne dziecko to nowa para rąk do pracy, dzięki której rodzice mogą więcej zarobić.

    A całego tekstu nawet nie ma co komentować, ten Kel Thuz musi mieć naprawdę nasrane we łbie skoro wypisuje jakie głupoty. Współczuje.

  5. Ciconia Ciconia Ciconia Ciconia

    @Jacek Sierpiński ‚Klasa średnia posiada zwykle mało dzieci, niezależnie od tego, czy wyznaje idee lewicowe, czy prawicowe.
    Ponadto idea, że najważniejsze jest uzyskać szczęście dla siebie nie jest lewicowa. Jest to idea egoizmu, która raczej jest kojarzona z myślą liberalną. Ayn Rand też to głosiła i (o ile wiem) nie miała dzieci.’ Nie ma zgody. O ile nie jesteśmy odpowiedzialni za familię, w ktorej się żeśmy urodzili i stąd też wcale nie musimy się identyfikować z nią, to prawdziwy egoizm jak najbardziej akceptuje czy nawet sprzyja zakładaniu tej własnej. Wszakże daje możliwość expansji procz tego, że własnych genow to jeszcze własnej idei i energji.

  6. rewolkon

    @Jacek Sierpiński

    „a) wystarczająco bogaci,
    b) ci, którzy są za głupi, by posiadanie dzieci było dla nich świadomym wyborem (tzw. rodziny patologiczne, alkoholicy),
    c) ci, którzy są przyzwyczajeni do niskiego poziomu życia (np. imigranci z biedniejszych krajów)”

    A co, jeśli mając trójkę i będąc z żonką gotowym na kolejne i wyczekując ich z utęsknieniem – nie załapuję się do żadnej z powyższych grup?
    Są jeszcze jakieś opcje do wybrania? 🙂

    Z wolnościowym pozdrowieniem

    Ciułacz i kapitalista w pierwszym pokoleniu

  7. Premislaus

    „Człowiek, który nie chce mieć dziecka, jednocześnie nie ma motywacji do gromadzenia majątku, gdyż komu niby go przekaże? Jego preferencja czasowa wzrasta. ”

    Z tym się nie zgadzam :-). Zarobione pieniądze wyda się na konsumpcję, na jeszcze większą konsumpcję i jeszcze większą! Pieniądze to tylko środek, służący w osiągnięciu szczęśliwości. Ja mam duże parcie na pieniądze, bo chcę realizować swoje marzenia.

    Poza tym w dzisiejszych czasach bardziej się liczy jakość, a nie ilość dzieci. Lepszy jeden syn prawnik, lekarz czy grabarz, niż stadko niewykwalifikowanych robotników.

    Jeżeli homoseksualiści nie mają parcia na potomstwo, to czemu chcą adoptować dzieci?

  8. Jacek Sierpiński

    @ Rewolkon:

    Widocznie jesteś wystarczająco bogaty by mieć dzieci – we własnej ocenie 🙂

    @ Czytelnik:

    „W Afryce jakoś ludzie mnożą się na potęgę, i to wszystko w sytuacji biedy i braku pomocy ze strony państwa. Czemu tak jest ??? bo każde kolejne dziecko to nowa para rąk do pracy, dzięki której rodzice mogą więcej zarobić.”

    Bo w sytuacji biedy i braku pomocy ze strony państwa tak to właśnie wygląda.
    Natomiast jeśli ludzie żyją we względnym dobrobycie, a w dodatku państwo obiecuje im pomoc na starość – to racjonalnym wyborem jest ograniczanie liczby dzieci. Żeby nie spaść ze względnego dobrobytu do biedy. Chyba, że nie boją się biedy albo zarabiają tyle, że stać ich na kolejne dzieci bez groźby popadnięcia w biedę.
    Dodatkowo, dzieci w Europie nie są dodatkową parą rąk do pracy, wyłączając może rolników. Bo państwo dba o dzieci i zabrania im pracować. Co więcej, wykształcenie dziecka w „cywilizowanym kraju” zabiera coraz więcej czasu i kosztuje coraz więcej.

  9. reptile

    @ConrPL
    „1. Memy nie mogą czegoś chcieć, podobnie jak wirusy. Nie mają świadomości.”
    A czymże ona jest ?

    Wg mnie Mem = Potencjał 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *