Robert Gwiazdowski

Robert Gwiazdowski: W Polsce jest super. A w NBP jeszcze ”superowiej”.

„W porównaniu z krajami, gdzie chcielibyśmy żyć – z Europą czy Ameryką – w Polsce start jest stosunkowo łatwy, jego koszty są stosunkowo niewielkie, system podatkowy sprzyja tworzeniu firm”.

Nie , nie to nie żaden z kandydatów na urząd Prezydenta RP opowiada takie banialuki tylko nowy Prezes NBP.

http://www.polityka.pl/rynek/ekonomia/1506638,1,wywiad-z-markiem-belka-nowym-prezesem-nbp.read

I dodaje: „przecież w Polsce każdy, kto zadeklaruje, że jest przedsiębiorcą, płaci 19% podatku liniowego i drastycznie zaniżone (podkreślenie moje) składki na ubezpieczenia socjalne”. W stosunku DO CZEGO są one zaniżone? W stosunku do tych, które płacą pracownicy? A może to składki pracowników są zawyżone???

Moja teza pasowałaby, do następnego zdania Pana Prezesa o tym, że: „system podatkowy jest bardzo proprzedsiębiorczościowy, a mocno obciąża pracę”. No właśnie. Może za bardzo obciąża pracę?

Tego nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że „system podatkowy jest mało wydajny (podkreślenie moje). Jak ktoś może płacić 19% zamiast (podkreślenie moje) 32%, to z tego korzysta, a budżet na tym traci (podkreślenie moje). Czyżby wydajność systemu zależała od wysokości stawki podatkowej? Czy jakby Pan Premier Miller nie przeforsował stawki 19% dla osób prowadzących działalność gospodarczą zamiast obowiązujących wówczas 40% to byłoby lepiej? Jeśli tak, to może trzeba wrócić do stawki 45%, która obowiązywała przez kilka lat? Czy budżet na tym zyska? Zgodnie z teorią Pana Prezesa musiałby zyskać, bo: „Krzywa Leffera to bzdura. Może się potwierdzić w jakichś skrajnych warunkach. W warunkach normalnych nigdy się nie sprawdziła (podkreślenie moje). Określenia „skrajny” i „normalny” są w naukach społecznych dość trudne do skwantyfikowania, więc Pan Prezes używa ich bezpiecznie. Zawsze może powiedzieć, że akcyza na alkohol, która obowiązywała w Polsce, a którą obniżył jego następca na stanowisku Ministra Finansów – też słynny ekonomista Grzegorz W. Kołodko – powodując zwiększenie wpływów podatkowych była „skrajna”. I dlatego Krzywa Laffera zadziałała. Podobnie jak w przypadku opodatkowania samochodów, obniżki ceł w Wielkiej Brytanii w XIX wieku, czy podatku PIT w USA w latach 20-tych, 60-tych i 80-tych.

Wielce ciekawa jest tez odpowiedź Pana Prezesa na pytanie Jacka Żakowskiego: „Więc dobrze, że mamy taki prokapitalistyczny system czy niedobrze?”. Otóż „w warunkach kryzysu roku 2008 – dobrze. Bo korzystamy z tego, że jako jedyni w regionie wykształciliśmy klasę rodzimych przedsiębiorców, którzy zaczynali od szczęk, a dziś mają silne firmy eksportujące na zachód.” Ergo: jak już „prosocjalny” system doprowadza do kryzysu to wtedy „prokapitalistyczny” system jest „dobry”. Amen. A co Pan Prezes powiedziałby na taką oto tezę: dzięki obniżeniu podatków dla przedsiębiorców w momencie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej z 40% do 19% polscy przedsiębiorcy nie byli dyskredytowani fiskalnie jak wcześniej, gdy, co prawda, płacili podobne stawki podatku PIT, ale za to od wielokrotnie niższych dochodów niż ich zagraniczni konkurenci, dzięki czemu, jak nadszedł kryzys finansowy, byli w stanie wyciągnąć gospodarkę z dołka, w który nieuchronnie by wpadła, gdyby system nie był tak „prokapitalistyczny” jakim zostawił go Premier Miller (abstrahując oczywiście od faktu, że wcale nie był on „prokapitalistyczny” – jednak relatywnie bardziej niż za czasów PO – primo voto KLD)?

Zdaniem Pana Prezesa kryzys „przypomniał, że nie tylko państwo może być niesprawne i nieefektywne, ale rynki także. Upadła teza o nieomylności rynków.” O to, co to są „rynki” i kto stawiał tezę o ICH nieomylności, Żakowski Pana Prezesa nie zapytał! A szkoda. Bo czy na przykład taki BIG Bank, albo ABN AMRO to „rynki”, czy też nie?

„Rynek” to PRAWO a nie miejsce, czy jacyś ludzie!!!

„Wróciliśmy częściowo do korzeni przypominając sobie o keynesizmie, który nas nauczył, że o wielkości dochodu narodowego decyduje wielkość popytu” – konkluduje Pan Prezes Belka. No to do drukarni! Nakręcimy taki popyt, że ho, ho…

Na koniec Pan Prezes stwierdził, że „pisząc doktorat z Friedmana poznał jego słabe strony”.

I w tym momencie nie wytrzymałem. Dopiero w tym – taki jestem cierpliwy. Sam się z Friedmanem nie we wszystkim zgadzam, ale o teorii sprawiedliwości komutatywnej Friedmana doktorant Belka pisał nawet nie z „drugiej”, tylko z „trzeciej” ręki („Doktryna społeczno ekonomiczna Miltona Friedmana”, Warszawa 1986). Przedstawił wynurzenia Wojciecha Sadurskiego na temat Friedricha Hayeka („Neoliberalny system wartości politycznych”, Warszawa 1980). Skoro jednak poglądy na temat wolności i sprawiedliwości Hayeka i Friedmana są podobne, to do teorii Friedmana można – jego zdaniem – odnieść opinie Sadurskiego o Hayeku (s. 34-35)

Opis doktryny wolności Friedmana, najważniejszej przecież dla całego liberalizmu, znowu jest za Sadurskim (s. 39-40)

Te społeczne poglądy Friedmana mają zresztą „wyraźne uwarunkowania klasowe”. Jego doktryna „odpowiada interesom klas posiadających, broni istniejącej struktury podziału bogactwa i prawa do nieskrępowanego jego użytkowania” (s. 35)

Pewnie dlatego poglądy Friedmana „są generalnie błędne” aczkolwiek „tkwi w nich ziarno prawdy”. (s. 70)

Skoro jednak Friedman, podobnie jak Keynes, był przedstawicielem szkoły popytowej, która „nas nauczyła, że o wielkości dochodu narodowego decyduje wielkość popytu”, to na czym polega generalny błąd Friedmana? Może na tym, że starał się przy pomocy zasady monetary rule postawić tamę dla prasy drukującej dolary? Czy może jednak nie poglądy ekonomiczne są najbardziej „błędne” tylko właśnie społeczne – te WOLOŚCIOWE???

Twierdzenie Friedmana, że „osiągnięciem kapitalizmu nie była akumulacja własności, ale stworzenie w ogromnej skali możliwości rozwoju ludzkich zdolności i umiejętności” doktorant Belka kwituje następująco: „jest to przyczyna tłumacząca fakt, jakoby (podkreślenie moje) kapitalizm prowadził do mniejszego zróżnicowania dochodów niż jakikolwiek inny system”. Bo tak naprawdę, a nie jakoby to jakiś inny system prowadził do mniejszego zróżnicowania dochodów. Ciekawe jaki? Feudalizm? Nie bez przyczyny – zdaniem Belki – Friedman „proponuje porównanie sytuacji dzisiejszej Skandynawii, Francji czy Stanów Zjednoczonych z sytuacją w Indiach lub Egipcie. Ewentualną (podkreślenie moje) możliwość porównania z krajami socjalistycznymi bezpiecznie (podkreślenie moje) wyklucza” (s. 36) To chyba jednak nie z feudalizmem doktorant Belka chciałby kapitalizm porównać, tylko z socjalizmem. Bo oczywiście ewentualne takie porównanie byłoby dla kapitalizmu niebezpieczne, dlatego bezpiecznie zostało pominięte.

Na koniec deser (numeracja zdań pochodzi ode mnie):

„(i) W czerwcu 1974 roku Friedman, wierny swym przekonaniom, stwierdził, że kartel naftowy OPEC wkrótce się rozpadnie, a ceny ropy znacznie spadną. (ii) Przez wiele lat (podkreślenie moje) proroctwo Friedmana było przedmiotem złośliwych uwag. (iii) Dzisiaj OPEC wprawdzie (podkreślenie moje) istnieje, ale przynajmniej nic nie wskazuje, że targany wewnętrznymi sprzecznościami może odzyskać swą pozycję. (iv) Friedman mógłby (podkreślenie moje) powiedzieć, że kartel rzeczywiście się rozpadł. Czy niemal (podkreślenie moje) dziesięć lat, które upłynęło to okres krótki czy długi?” (s. 75)

Konia z rzędem komuś, kto wie o co w tym akapicie chodzi autorowi! Jaki jest związek między zdaniem (i) i (iii)? Czy zdanie (ii) ma jakiś wpływ na ewentualny związek wynikania pomiędzy zdaniami (i) i (iii)? Skoro „wprawdzie” OPEC istnieje, to mogłoby znaczyć, że Friedman jednak nie miał racji. Ale skoro cena ropy od 1981 roku zaczęła spadać po siedmiu latach od proroctwa Friedmana, to czy siedem jest „niemal dziesięć”?

Pewnego wyjaśnienia dostarcza taki fragment doktoratu Pana Profesora:

„Z fałszywych przesłanek można wyciągnąć prawidłowe wnioski, a prawdziwe twierdzenia mogą wynikać z błędnych założeń” (s. 88) I tę „mądrość” nazywa autor „oczywistością”!!!

Co prawda fałszywość przesłanek nie przesądza o fałszywości wniosku, ale tylko w przypadku dedukcji i nie odwrotnie. Jeśli wszystkie przesłanki są prawdziwe, to POPRAWNE logicznie wnioskowanie, prowadzi nas do wniosku prawdziwego.

Robert Gwiazdowski
29.06.2010
***
Tekst był wcześniej opublikowany na blogu autora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *