Ken Schoolland

Ken Schoolland “Etyka wolnego rynku”

Wykład przed Międzynarodową Konferencją Europejską Libertarian w Sofii 2 kwietnia 2005.

Zwolennicy wolnego rynku uważają, że ludzie powinni mieć możliwość życia w taki sposób, jaki wybiorą, o ile tylko nie odbiera to innym takiej samej swobody.
Zwolennicy rządu twierdzą, że „wolne społeczeństwo” musi godzić się na zależność od podejmujących decyzje członków rządu, którzy muszą przymuszać nas do byśmy żyli poprawnie.
Wiara w poprawność rządu implikuje fakt, że rządzący są lepsi i mądrzejsi niż reszta.
Sprawdź to, zadając ludziom następujące pytania:
1) Czy wierzysz w obietnice wyborcze polityków?
2) Kto ma większą szansę wygrać wybory: uczciwy polityk, czy nieuczciwy?
3) Czy standardy moralne polityków są wyższe czy niższe niż twoje?

Zapytałem o to moich studentów w tuzinach badań. Za każdym razem rezultat jest prawie jednakowy osąd polityków:
1) politycy są niegodni zaufania
2) polityka faworyzuje nieuczciwość
3) politycy zwykle mają niższe standardy moralne niż ogół społeczeństwa.

Wtedy pytam tych samych ludzi, czy ufają rządowi i czy rząd może ulepszyć to jak zachowuje się społeczeństwo. Większość ludzi odpowiada „Tak!” i zaczynają wymieniać całe zestawy ustaw, które mają być wprowadzone przez rząd.

BOSKIE PRAWA KRÓLI
To jest polityczna schizofrenia – powszechna choroba. Ludzie często doświadczają tego braku związku pomiędzy tym, co myślą o rządzie, a tym co myślą o politykach tworzących ten rząd. Być może pokazuje to efektywność wpływu rządu poprzez szkoły, media i wiele nawoływań do rozmazującej się różnicy pomiędzy lojalnością wobec kraju (patriotyzmem) i jego rzekomym synonimem – lojalnością wobec rządzących.
Wyborca nie różni się od zahukanego małżonka, który chciałby wierzyć w idealne małżeństwo, pomimo niekończących się zdrad i pobić.
Zastraszony wyborca ciągle powraca do osoby sprawującej urząd przy urnie wyborczej tak jak skatowany małżonek przyczołguje się z powrotem do jego lub jej oprawcy w niekończącym się poniżaniu własnej osoby. Ludzie są często zahipnotyzowani myślą, że rząd jest rodzajem bóstwa: wszechobecny, wszechwiedzący i wszechmogący. Miesza się kilkuset najbardziej ohydnych polityków w jakimś legislacyjnym kociołku i jeden często podejrzewany jest o posiadanie magicznej formuły na państwowego boga.
Kiedy zastraszeni, ubodzy lub zazdrośni, wyborcy apelują o polityków, którzy odpowiedzą na ich żądania o natychmiastowe zastosowanie brutalnej siły przeciwko ich własnym sąsiadom. Wierni obywatele poświęcają życie, wolność i własność sąsiadów na rzecz flag, hymnów narodowych, polityków, posągów, podatków i poboru.
Źródło tego szerokiego usprawiedliwienia dla rządu zwykło być znane jako boskie prawo króli. Królowie wywodzili swoje prawa do rządzenia ze zwycięstw na polach bitewnych – które, jak zwykło się uważać, musiało być wspomożone przez boską interwencję. Dzięki temu królowie przyznawali sobie całkowitą władzę nad życiem, wolnością i własnością każdego poddanego w jego domenie. Ta niezwykła pozycja życiu monarchów jest ciągle poglądem ponownie podtrzymywanym przez mglistą tradycję i większość milutkich filmów Disneya.
W większości animowanych filmów Disneya ktoś próbuje zdobyć lub odzyskać pozycję członka rodziny królewskiej jako król, królowa, książę lub księżna z prawem do rządzenia wszystkimi innymi w królestwie. Jest to fantazja, której uczone jest każde pokolenie od kiedy tylko opowiada się historie .

BOSKIE PRAWO WIĘKSZOŚCI
Amerykanie świętują Dzień Prezydentów dwóch bohaterów przeciwstawnych wydarzeń: Jerzy Waszyngton jest bohaterem amerykańskiej niepodległości , a Abraham Lincoln jest bohaterem wymuszonej unii. Dodatkowo są na Hawajach dwa inne dni świąteczne, które tylko kilka tygodni. Pierwszy – Dzień Niepodległości upamiętniający walki za amerykańską wolność z Anglikami, a drugi – Dzień Kamehameha, który wspomina wymuszone zjednoczenie Wysp Hawajskich przez Kamehamehę „Wielkiego” – człowieka, który wymordował tysiące swoich ziomków, wyspiarzy, aby sprawować nad wszystkimi swoją kontrolę.
Nie ma żadnej konsekwencji w tych memoriałach – z wyjątkiem zwycięstwa. Zabij jedną osobę i będziesz mordercą. Zabij tysiące i staniesz się bohaterem z imieniem wygrawerowanym na budynkach i idealizowanym przez generacje uczniów jeśli tylko wygrałeś bitwę!
Z przeminięciem monarchii, politycy znaleźli nowe usprawiedliwienie swojej władzy: boskie prawo większości. Normalnie ludzie nie wierzą, że istnieje prawo do zabijania, okradania, kłamania, pożądania lub zniewalania. Ale dzięki płaszczykowi większości liczebnej polityka staje się rodzajem rytualnego oczyszczenia. Za zgodą głosów większości, co prawda zmanipulowanej, nawet najgorsi spośród nas zostają wywyższeni i i otrzymują władzę, żeby bezkarnie zabijać, kraść, kłamać, pożądać i zniewalać. A nawet mogą się z tym dobrze czuć. Zwolennicy wolnego rynku sprzeciwiają się temu.

POCZCIWY JONATHAN
Solidna moralność nie ma swojego źródła w liczbach i głosach, tak jak nie ma go w wojnie. To był jeden z podstawowy powód promocji książki „Przygody Jonathana Poczciwego. Wolnorynkowa odyseja”. I jestem bardzo wdzięczny tym z was z Bułgarii, którzy pomogli Jonathanowi w jego sprawie. Dla nieznających z Jonathana, bajka ta została do tej pory opublikowana w 34 językach, wspierana jest przez społeczne instytuty polityczne w ponad 20 krajach, zdobyła 2 nagrody za wybitne zasługi dla edukacji ekonomicznej i ma poparcie laureata nagrody im. Nobla, ekonomisty Miltona Friedmana. Co ważniejsze Jonathan miał swój udział w tworzeniu przyczółka wolności tutaj w Sofii.
W rozdziale 24., Jonathan dowiaduje się, że liczba głosów determinuje moralność, siłę, bogactwo i prawa. W rozdziale 37., Jonathan zostaje ostrzeżony, aby uciekał zanim dopadnie go Gang Demokracji. Gang Demokracji może otoczyć każdego i zabrać jego życie, wolność lub własność za pomocą większości głosów.
Kiedy Jonathan pyta, dlaczego władze nie powstrzymają Gangu, otrzymuje odpowiedź, że to są władze, które ustanowiły gangsterski precedens decydowania o moralności większością głosów. Jedyną obroną przed Gangiem Demokracji jest uciekać lub przyłączyć się do niego albo innego gangu z większą ilością członków. To jest podsumowanie polityki demokratycznej.
Jaka zatem jest alternatywa? Jest to idea, że prawa jednostki są nadrzędne, nie większość głosów.

MINIMALNY, NEUTRALNY RZĄD
Tomasz Jefferson kiedyś powiedział: „Najlepszy rząd to taki, który rządzi najmniej”. Jako jeden z amerykańskich Ojców Założycieli wierzył on w minimalny, neutralny rząd, który był ograniczony głównie do obrony wolności jednostek przez policję, sądy i wojsko. Taki rząd miał nie dawać nikomu przywilejów. Te idee zostały wspaniale przedstawione przez Miltona, Rose i Davida Friedmanów.
Etatyści mają swoją wizję społeczeństwa i koncentrują swoje wysiłki na tym, aby zmusić ludzi do dopasowania się do niej. Z drugiej strony wolnorynkowcy postrzegają dobrowolne działanie i wybór jako wiodącą siłę, z działaniami rynkowymi jako procesem odkrywania – miliardy innowatorów pracujących nad kolejnym dużym krokiem w ulepszaniu własnego życia.
To nie jest radykalnie nowa idea. To jest logiczna idea, która nawiedzała sprawujących władzę od wieków. Ta filozofia leseferyzmu ma głębokie korzenie wśród klasycznych liberałów Europy jak i w 2500-letniej historii myśli azjatyckiej. Lao Tzu, twórca taoizmu, sprzeciwiał się totalnemu rządowi i twierdził, że najlepszym działaniem rządu, jest brak jakiegokolwiek działania. Te zasady były wyłożone w książce „Lao Tzu”:
(17) Najlepszym władcami są ci, których istnienie jest ledwie znane ludziom.
(37) Tao nieodmiennie nie podejmuje żadnej akcji, a jednak nic nie pozostaje niedokończone. Jeśli królowie lub baronowie to zrozumieją, wszystko zmieni się samoistnie.
(57) Zarządzaj imperium poprzez nie podejmowanie żadnej aktywności.
Skąd wiem, że tak być powinno?
Stąd:
Im więcej tabu i zakazów jest na świecie, tym biedniejsi są ludzie.
Im więcej praw i rozkazów się wydaje, tym więcej będzie złodziei i rabusiów.
Zatem mędrzec mówi:
Nie robię nic i ludzie się zmieniają.

Więcej praw, więcej złodziei i rabusiów? Pewnie. Każda zasada, która stoi na drodze wolności, jest pewną okolicznością dla oficjeli, ażeby móc wyświadczyć komuś przysługę. Może to być podniesienie bariery lub jej umieszczenie na ścieżce jakiegoś konkurenta.

ROBIN HOOD vs. SZERYF NOTTINGHAM
To nie jest to, czego uczy w szkole rząd. Bardziej prawdopodobne, że szkoły państwowe będą uczyć, iż rząd postępuje jak Robin Hood, bohater angielskich ballad, zabierając bogatym i dając biednym.
Pytam moich studentów: „Kto dysponuje większą władzą, bogaci, czy biedni?”. Odpowiadają, że oczywiście bogaci mają więcej władzy. Skoro bogaci mają więcej władzy, czy jest prawdopodobne, że zamierzają jej użyć, aby rozdać swoje bogactwo? Jeżeli naprawdę tak chcą zrobić, nie potrzebują do tego rządu, który zrobi to za nich. Mogą to po prostu sami zrobić.
Jednakże wolnorynkowcy podejrzewają, że prawdziwymi beneficjentami działalności rządu są posiadający władzę. Potężne elity podtrzymują mit o Robin Hoodzie w celu uzyskania powszechnej akceptacji dla ich oficjalnego rabunku. Przecież, według legendy o Robin Hoodzie czarnymi charakterami byli książę Jan i szeryf Nottingham – osoby sprawujące władzę, które używały jej do ograbiania zarówno bogatych (np. Robina z Locksley) jak i biednych.
Pytam moich studentów, ile pieniędzy zostaje im skradzione w czasie ich całego życia. Mówią, że całej klasie zostaje skradzione może kilka tysięcy dolarów.
„Ile z tego zostało wam zwrócone przez władze?” Śmieją się i odpowiadają, że praktycznie władze nie oddały z tego nic, chociaż taka pomoc jest rzekomo główną funkcją rządu.
Potem pytam ich, ile z wydatków rządowych jest marnotrawione. Przeciętne oszacowania studentów wahają się około 50% wydatków rządowych.
Poprosiłem ich o policzenie, ile chcieliby zarabiać na początku ich kariery. Następnie zapytałem, ile mniej więcej rząd zabierze im w podatkach.
Na koniec poprosiłem o obliczenie, jaka suma ich pieniędzy będzie marnotrawiona przez rząd podczas zwykłego roku pracy. W tym momencie zrozumieli, że w ciągu roku rząd wyrzuci w błoto więcej ich zarobków niż zwykli rabusie zabiorą od nich w ciągu całego życia.
Dlaczego ludzie ciągle akceptują stan rzeczy, gdzie rząd jest zinstytucjonalizowanym rabusiem? Czy to dowód na efektywność indoktrynacji w szkołach państwowych?
Jak lubił stwierdzać ekonomista Walter Williams, złodziej jest nieco bardziej szlachetny niż polityk. Kiedy złodziej bierze pieniądze odchodzi i zostawia cię. Kiedy polityk bierze twoje pieniądze, zostaje , żeby kontrolować twoje życie i zanudza cię powodami, dla których powinieneś być z tego szczęśliwy.

ROSNĄCE KARY
Dumy Dane kiedyś usłyszał mojego przyjaciela, Virgina Daukasa, mówiącego, że rząd powinien mu pozwolić zatrzymać jego własne pieniądze. Dane surowo upomniał Virgina, mówiąc: „Robisz z zatrzymania swoich pieniędzy taką wielką sprawę. Czy to nie jest samolubne?”
Virgin odpowiedział: „O wiele mniej samolubny niż człowiek, który zabiera siłą moje pieniądze dla swoich celów!”.
Dane powiedział: „Siłą? Nigdy do tego nie dochodzi!”.
Virgin odpowiedział: „A co się dzieje z osobą, która odmówiła zapłacenia podatku?”.
To inna przygoda Jonathana Poczciwego. Osoba, która sprzeciwia się władzy może zostać zabita – to jest takie proste. Tak, każdy opór wobec władzy jest eskalującą się zbrodnią ze zwiększającą się karą grożącą za nią, aż obrońca powstrzyma podważanie autorytetu polityków. Ostateczną karą za opieranie się władzy jest śmierć. Rzadko do tego dochodzi, ponieważ każdy jest dobrze uświadomiony co do końcowych konsekwencji i przystosowywany do tego, aby o tym nie myśleć.

Czy politycy zatrzymują to ostateczne narzędzie tylko dla najbardziej odrażających zbrodni, takich jak agresja lub użycie siły? Nie. Używają tego straszydła w każdej korzystnej dla nich chwili – wszystko, by zapewnić im głosy niezbędne do utrzymania się przy władzy.
Niektórzy politycy wymieniają władzę na nieprzeciętne łapówki różnego rodzaju. Ale prawdziwymi profitami władzy są kontrola, status i sława. Te niesamowite korzyści pozwalają politykom odłożyć wartościowe zadatki na przyszłość.

CHOROBA PODAJĄCA SIĘ ZA LEK NA SAMĄ SIEBIE
I co Ci pseudo-altruiści robią z tymi wszystkimi podatkami? Czy dokonują oni jakiś dobrych czynów, bez robienia komukolwiek krzywdy? Czy rozwiązują oni problemy pożywienia, ubrań, i schronienia, których ludzie nie potrafią sami rozwiązać samodzielnie na rynku? Nie, oni stwarzają problemy.
Kiedy tylko zaistnieje problem w społeczeństwie, większość ludzi pyta polityków o rozwiązanie. I polityczne rozwiązania raczej zwiększają, niż zmniejszają, ich polityczną siłę. Zamiast pytać jak rząd może rozwiązać problemy, pytam czy rząd sam nie zrobił czegoś by te problemy stworzyć. Z mojej perspektywy wolnorynkowego ekonomisty, rząd zachowuje się, jak powiedział L. Neil Smith, niczym choroba podająca się za lek na samą siebie.
Jeśli ludzie nie mogą sobie pozwolić na wysokie ceny jedzenia i ubrań, politycy planują dobrą dystrybucję pieniędzy od jednostek produktywnych do nieproduktywnych.
Pytam moich studentów: „Przypuszczając, że jest budynek rządowy z kilkoma ludźmi zmuszonymi do wkładania pieniędzy do budynku po jednej stronie, podczas gdy inni wyciągają te pieniądze na zewnątrz z innej strony. Po której stronie budynku ludzie będą chcieli być?”.
Moi studenci zawsze odpowiadali, ze ludzie woleliby być po stronie, gdzie wyciąga się pieniądze. Zatem z biegiem czasu będzie coraz mniej producentów wkładających pieniądze
i coraz więcej ludzi po drugiej stronie, którzy będą je pobierać. Coraz mniej jest produkowane i w końcu „nikt nic nie dostanie, skoro niczego nie będzie”. Aby zniszczyć wieki tradycyjnej produktywności i niezależności, potrzeba kilka dekad, ale rozpad przybędzie prędzej lub później.
Podczas gdy ekonomista głównego nurtu koncentruje się nad redystrybucją, ja koncentruje się na produkcji dóbr konsumpcyjnych takich jak jedzenie, ubrania i mieszkania. On skupia się na podnoszeniu płacy minimalnej tak, aby przychody pracownika mogły utrzymać się przy rosnących cenach. Ja koncentruje się na pierwszorzędnej roli rządu w podnoszeniu cen.

RZĄDOWY PIENIĄDZ
Główną przyczyną wzrostu cen jest monopol rządowy na emisję pieniądza, jak ukazano to w rozdziale 9. „Przygód Jonathana Poczciwego”. Gdybyś ty albo ja drukował pieniądze, bylibyśmy oskarżeni jako, fałszerze, złodzieje, którzy rabują innych ludzi poprzez zabieranie dóbr i usług z rynku, redukując jednocześnie siłę nabywczą pensji, oszczędności
i świadczeń socjalnych innych ludzi. Kiedy rząd drukuje pieniądze, efekt jest taki sam, tyle że nie nazywa się fałszerstwem. Nosi miano polityki monetarnej i inflacji.
Poprzez kreację pieniądza – pieniądza, którego ludzie muszą używać jako zgodnego z literą prawa – rząd każdego roku sekretnie konfiskuje kawałek bogactwa obywateli dzięki zmniejszeniu siły nabywczej tego pieniądza. Przynosi to profity to nie tylko politykom, ale służy również jako wielki coroczny transfer bogactwa od ludzi z niższymi dochodami opierającymi się na płacy, oszczędnościach i świadczeniach socjalnych do ludzi o wyższych dochodach, którzy posiadają własności, których wartość rośnie w czasie inflacji.
Największym zwycięzcą inflacji jest sam rząd: wydawanie nowych pieniędzy; obniżenie wartości jego ogromnego długu; rosnąca wartość ogromnych włości rządowych (ziemia, złoto, waluty zagraniczne i inne). I równocześnie ludzie muszą zarabiać coraz więcej, żeby kupić taką samą ilość dóbr, a rząd zwiększa obciążenia podatkowe poprzez taksflację.
Wszędzie są ludzie bogaci i biedni, ale nigdzie nie ma czegoś takiego, jak biedny rząd.
Jeśli złodziej wziąłby od wszystkich mieszkańców kraju pewien procent ich dochodu, byliby oni „zdegustowani”. Ale takie samo zachowanie, kiedy uprawiane jest przez polityków co roku, jest ignorowane przez wszystkich.
Wolnorynkowcy mogą tylko nawoływać do unieważnienia legalnego środka płatniczego. Kiedy ludzie mają swobodę wyboru, stawiają na jakość. Sprawdza się to dla wszelkich dóbr i usług, włącznie z pieniądzem. Kiedy użytkownicy porzucają niestabilną walutę na rzecz stabilnej, konkurenci mają motywację do powstrzymania inflacji. Tak dzieje się na międzynarodowym rynku, gdzie wybór walut jest dozwolony – i powinno to być dozwolone także na każdy rynku narodowym.

ZMANIPULOWANA WIEDZA
Bardziej oczywistą formą kradzieży, ale tak samo tolerowaną, są programy dotyczące rolnictwa, które podnoszą ceny jedzenia i ubrań. (Patrz: rozdział 4. „Przygód Jonathana Poczciwego”.) Miliardy są wydawane każdego roku, aby powstrzymać farmerów od produkowania, zostawić ziemię odłogiem, pozbyć się z rynku ogromnych nadwyżek, zniszczyć jedzenie i zakazywać importu jedzenia. Przez ponad pół wieku w USA była to codzienność, gorsza Europie i jeszcze gorsza w Japonii.
Dobrobyt biednych przez to blednie przy dobrobycie korporacyjnym bardzo bogatego i potężnego bloku farm, który istnieje w każdym państwie uprzemysłowionym. Płacenie farmerom za nieprodukowanie jedzenia jest niepraktyczne, nieludzkie i z całą pewnością nieetyczne. Jednak te subsydia są niezwykle powszechne, z wyjątkiem Nowej Zelandii.
Farmerzy w Nowej Zelandii byli silniej dotowani niż jacykolwiek inni farmerzy w krajach OECD. Kiedy wyczerpały się w 1984 kredyty zagraniczne, rząd zakończył wspomaganie farm prawie z dnia na dzień. Farmerzy nie sądzili, że mogą egzystować bez subsydiów. Jednak dzisiaj jest więcej farmerów na roli niż kiedykolwiek, przynoszących więcej dochodów niż kiedykolwiek i produkujących więcej żywności do konsumpcji niż kiedykolwiek przedtem. Teraz uprawia się porządnie, a nie dla subsydiów.
Gdzie indziej na świecie lobby farmerskie zależy od pobierania znaczących zwrotów z politycznych kontrybucji i wpływania na podaż. Zwrot w subsydiach jest tak wartościowy, że warty agitowania za różnymi partiami politycznymi, co po prostu gwarantuje znalezienie się po stronie zwycięskiej bez względu na wynik wyborów. W rzeczy samej, nie ma na świecie lepszej inwestycji niż dobrze umiejscowiony polityk.
Każę moim studentom przebadać setkę ludzi przechodzących przez centrum, tereny zabudowane, żeby zapytali ilu ludzi potrafi opisać programy pomocy dla biednych i ile potrafi opisać programy dla rolnictwa.
Pewien szwedzki student, Geo Olsson, podjął wyzwanie i faktycznie przeprowadził badanie. Odkrył, że stu przechodniów wiedziało o programach socjalnych i tylko dwóch wiedziało cokolwiek o programach dla rolnictwa, które czynią życie droższym dla ubogich. Okazało się, że ta dwójka to moi studenci. Niewątpliwie badanie było by inne, jeżeli zostało by przeprowadzone w rolniczym mieście w Kansas, gdzie prawie każdy przewiduje, że skorzysta ze pomocy dla farm.
Wybiórczość tej wiedzy jest nieprzypadkowa. Dobrobyt jest zawsze, ale to zawsze częścią wiedzy przekazywanej w ramach nauki społecznej w szkołach rządowych. Jednakże programy rządowe sprawiające, że żywność i ubrania są nieosiągalne i drogie, nigdy, ale to przenigdy nie są częścią tej samej wiedzy.

EKSTREMA BIEDNYCH I BOGATYCH
Sceptycy rynku uważają, że rząd jest konieczny, aby kontrolować chciwych biznesmenów, którzy chcą wyeliminować konkurencję i wyciągnąć z konsumenta tak wiele pieniędzy jak to tylko możliwe. Tym co naucza się w szkołach państwowych jest to, że wolny rynek doprowadza do koncentracji władzy monopoli i rząd broni przed tą potęgą.
Jest prawdą, że chciwi biznesmeni chcieliby wyeliminować swoją konkurencję i wziąć od konsumenta tak wiele pieniędzy, ile się da, jeżeli istnieje okazja. Historia ekonomii dobitnie ukazuje, że to zasługa rządu, a nie prawdziwie wolnego rynku, dającego chciwym biznesmenom najlepszą szansę, aby pozbyć się wartościowych konkurentów.
Siła stojąca za rządowymi licencjami, patentami, nadaniami, poręczeniami, zwolnieniami podatkowymi, subsydiami, przywilejami regulacyjnymi, barierami handlowymi i wojnami zawsze służyła koncentracji siły monopoli w rękach wpływowej grupy nielicznych. Ci, którzy osiągnęli nadzwyczajne bogactwo bez tych udogodnień, czerpią swój dobrobyt z dobrowolnych transakcji. Gdzie przysługi rządu są bardziej liczne, tam większe jest rozwarstwienie bogactwa i biedy.
Rząd był marionetką potężnej elity w dziejach historii. Za prawie każdym przypadkiem nadzwyczajnego bogactwa stoi rząd. Tak samo jak stoi za prawie każdym przypadkiem skrajnego ubóstwa.. Jest to wynik obfitości interwencji politycznych, które okaleczają dążenie do do innowacji, produkcji i wyboru. Chciwość polityków to chęć kontrolowania życia, wolności i własności każdego mężczyzny, kobiety i dziecka. Uważam, że przy autentycznie wolnym rynku rozwarstwienie bogactwa i biedy są znacznie mniej wymowne. Bogactwo jednostek opiera się na wyborach. Bogactwo jest wyborem.

Socjaliści wierzą, że siła rządu może być użyta dla dobra, jeżeli tylko właściwa osoba trzyma tą władzę i zamienia decyzje innych na własne. To jest zrozumiały impuls, żeby szukać ludzkiego boga kiedykolwiek v jest się niepewnym, ale nie ma „właściwej osoby”.
Ten impuls bawienia się w ludzkiego boga jest znajduje analogię w powieści J.R.R. Tolkiena „Władca pierścieni”. Każdą osobę, która nosi pierścień władzy jest kusi, aby go użyć zgodnie z własną percepcją dobra, ale władza korumpuje i niszczy każdego posiadacza pierścienia i tych wokół niego. Konkluzją z opowieści Tolkiena jest, że mieszkańcy Śródziemia mogą tylko znaleźć zbawienie przez zniszczenie pierścienia władzy, wrzucając go do Góry Przeznaczenia – ognistego wulkanu. To jest wolnorynkowe przesłanie.
Każdego roku odkrywamy nowe przykłady nadużyć władzy i politycy odpowiadają na powszechne wezwanie do reform ustalając nowe reguły . Ale nie ważne, jakie reguły sobie ustalą, zawsze znajdą sposób na obejście zasad tak długo jak będą mieli wartościowe przysługi do sprzedania. Rozwiązaniem problemu korupcji władzy jest jedno rozwiązanie, do którego politycy czują wstręt, jest to drastyczna redukcja ich władzy.

JAKIE OGRANICZENIA?
„Ale – mówią sceptycy – potrzebujecie politycznej władzy do wielu rzeczy, których nie może zagwarantować rynek – usługi pocztowe, szkoły, wywóz śmieci, środowisko, sądy, straż pożarna, pogotowie, obrona, znaki zatrzymywania na drogach.”
Pomimo nieefektywności lub porażek na tych obszarach, to jest to zasługa rządu, który terroryzuje wyborców, aby ciągle pozwalali mu powracać. Taktyką sceptyków jest często sprowadzanie dyskusji od samego początku do najtrudniejszych spraw. Jeżeli może być wygrana koncesja na pojedynczą funkcję rządu, potem istnieją przesłanki dla jakiegokolwiek innych. Wielkość rządu jest więc po prostu kwestią opinii.
Większość wolnorynkowców potwierdza te przesłanki i akceptuje to, że rząd jest użyteczny w niektórych podstawowych sprawach, ale ma on być ograniczony do ochrony, a nie agresji. Każdy z nas ma prawo bronić się. Więc możemy poprosić innych, aby zrobili to za nas. Ale nikt z nas nie ma prawa występować przeciw drugiemu, więc żaden z nas nie ma prawa pytać innych ludzi z białymi kołnierzykami, żeby zrobili za nas tą brudną robotę w naszym imieniu.
Możemy więc w końcu zauważyć, że konkurencyjne bodźce rynku mogą także poprawić nasze bezpieczeństwo za niższą cenę, lepszą jakość i większą innowacyjnością niż przy rządowym monopolu.
Dostępna powinna być możliwość każdego dobrowolnego wyboru. Ogromna część zadań policji, więzień i sądów w Ameryce jest prowadzona przez innowacyjne i skuteczne firmy zajmujące się bezpieczeństwem, zgodnością z prawem i arbitrażem. To samo dzieje się z pocztą, edukacją i strażą pożarną. Jeżeli bodźce i decyzje konsumentów są silnymi motywacjami do poprawienia jakości usług przy danej cenie, wtedy rynek powinien być wykorzystany do zapewnienia tego, co ludzie naprawdę cenią. Im ważniejsza usługa, tym ważniejsza jest możliwość współzawodniczenia i wyboru.
„Główny nurt” odpowiada, że niektóre potrzeby są „dobrami publicznymi” i wszyscy muszą je zaspokoić. Jest argumentowane, że wolny rynek nie będzie uwzględniał dóbr publicznych, gdyż prywatni przedsiębiorcy nie mogą wykluczyć ludzi, którzy nie płacą dobrowolnie – np. „wolnych strzelców” (ang. free riders). Dla ekonomisty „głównego nurtu” ta kwestia wolnego strzelca, stanowi usprawiedliwienie dla chmary podatków i rządowych monopoli.

ZŁO PUBLICZNE
Niestety z powodu obecnego stanu rzeczy obywatele potwornie cierpią. Co jest określone jako publiczne dobro staje się publicznym złem. Ponad 40 tys. ludzi ginie na źle zarządzanych amerykańskich autostradach. Dotychczas jednakże tylko kilka osób zakwestionowało tą administrację, ponieważ przywykliśmy do tego monopolu rządowego.
Wyobrażasz sobie, że prywatna firma transportowa byłaby odpowiedzialna za tak wiele wypadków? Nie minęłoby dużo czasu, a właściciele zostaliby zlinczowani. Jednak, gdy rządowi oficjele używają tak śmiercionośnego systemu komunikacji rok w rok, ludzie lekceważą to, ponieważ nie ma, bądź niemalże nie ma wyboru– tak więc małe lub żadna są konsekwencje. [Spójrz na prywatyzację dróg u Waltera Blocka i Davida Friedmana.]
Brak odpowiedzialności jest także poważnym zagrożeniem na polu zanieczyszczeń środowiska. Jeśli wyrzucę śmieci na ciebie lub twoją własność, powinienem być potem pociągnięty do odpowiedzialności za zniszczenia i powinienem zapłacić odszkodowanie. Jeśli wyrzucę śmieci na ciebie lub twoją własność poprzez zutylizowanie ich wpierw do atmosfery, ciągle będę odpowiedzialny. Nie powinna być możliwa obrona przeciw tej agresji korzystająca z praw o ograniczonej odpowiedzialności lub o interesie publicznym.
Co do obronności, wiemy, że rządowe usługi militarne są marnotrawione i niewydajne – i zbyt często bardziej ofensywne, niż defensywne w swej naturze. Jak wskazał Rudy Rummel w swojej książce „Uśmiercony przez Rząd”, rządy w tym stuleciu rządu zabiły ponad 170 mln ludzi. 90% z nich zostało zabitych przez własny rząd – instytucję, która pierwotnie miała istnieć po to, aby chronić egzystencję obywatelstwa. I czemu jeszcze ta rzeź jest nazywa w tekstach ekonomistów głównego nurtu „dobrem publicznym” zamiast „złem publicznym”?
Nie zaczęto nawet liczyć ofiar wojen domowych, które rządy prowadzą przeciw swoim obywatelom, np. wojna narkotykowa lub wojny handlowe. Ludzie coraz bardziej przywykli do tych tragedii, uważając ja za nieuniknione – nieuniknione jak wulkan.
I co z problemem „wolnych strzelców”? Czy jest on problemem rozwiązanym poprzez jednorazowe użycie przez rząd podatków do zapłaty za publiczne „dobra” lub „zła”? Wręcz przeciwnie! Narody ciągle obfitują w „wolnych jeźdźców”. Rząd po prostu znalazł nowych „wolnych jeźdźców”, tych z największymi wpływami politycznymi.

KARTA NOLANA
Próbka tematów zawarta jest w Karcie Nolana:
1. Czy biznes i rolnictwo powinni działać bez rządowych subsydiów?
Tak. Ludzie mają prawo wybrać, co chcą zrobić z ich własnymi pieniędzmi.
2. Czy ludzie powinni mieć możliwość wolnego handlu bez ceł?
Tak. Ludzie mają prawo wyboru swoich własnych partnerów handlowych.
3. Czy ludzie powinni mieć możliwość otrzymywania płacy poniżej płacy minimalnej?
Tak. Ludzie mają prawo decydować o warunkach pracy, nawet jeżeli chcą ją wykonywać za darmo.
4. Czy dobrowolnie znaczy fundować poszukiwane usługi rządowe?
Tak. Liczne alternatywy dla przymusowego finansowania są praktyczne
i sprawiedliwe.
5. Czy służba wojskowa powinna być dobrowolna?
Tak. Wolni mężczyźni i kobiety powinni być zatrudniani, aby stworzyć profesjonalne usługi ochrony.
6. Czy media powinny być wolne od kontroli rządu?
Tak. Radio, telewizja i prasa są wyrazem wolności wypowiedzi i hamulcem dla tyranii.
7. Czy dorośli ludzie powinni mieć wolność dobrowolnego wyboru stosunku seksualnego?
Tak. Prawo decydowania o życiu prywatnym nie powinno być ograniczane przez polityków.
8. Czy ludzie powinni mieć możliwość używania trujących substancji?
Tak. Ludzie przede wszystkim mają prawo do swojego ciała i odpowiadają za nie.
9. Czy ludzie powinni mieć prawo przekraczać granice?
Tak. Ludzie mają prawo uciekać z kraju przed opresją i przyjmować uciskanych.

KORZENIE ETYCZNE
George Washington rzekł kiedyś: „Rząd nie jest przyczyną; to nie jest elokwencja. Rząd jest siłą. I niczym ogień, jest groźnym sługą i strasznym władcą”.
Działalność polityczna wymaga wymuszonych opłat, wymuszonej konsumpcji i wymuszonych monopoli. Użycie siły nie jest etycznym środkiem osiągania naszych osobistych celów ani tym bardziej nie jest to do osiągania naszych dążeń społecznych. Zastosowanie przymusu, inaczej niż czysto dla ochrony, pociąga za sobą usprawiedliwienie dowolnych metod osiągania efektu końcowego.
Wolnorynkowcy mogą zacząć od przeciwstawnego założenia – etyczne rozwiązanie problemu jest także najbardziej praktyczne i humanitarne. Widzę wolne i woluntarystyczne społeczeństwo produkujące więcej jedzenia, odzieży, mieszkań, zapewniające lepsze zdrowie, bezpieczeństwo i piękne otoczenie – wszystkie rzeczy, które cenimy – bardziej efektywnie niż społeczeństwo pod presją rządu, które ustala zasady dzięki liczeniu głosów.
Naturalnym jest dla istoty ludzkiej, że dąży, współpracuje i ulepsza swoje życie, swojej rodziny i sąsiadów. Osobiste nagrody i kary za sukces lub porażkę na rynku, napędzane przez innowacje i konkurencję są czystą ścieżką do większej wiedzy, mądrości i dobrobytu. Bez obciążeń opresyjnego rządu widzę ludzi umotywowanych do produkowania wielkiego bogactwa i rozprowadzania tych dóbr zgodnie z ich własnymi wartościami – włącznie z wielką ludzką hojnością i współczuciem.

Swoboda, współzawodnictwo, wynalazczość i odpowiedzialność wszystkie są częścią niesamowitej kompleksowej formuły rynku służącej do zdobywania przez ludzi znaczenia w społeczeństwie. Znacznie więcej zaangażowania wymaga znalezienie rozwiązania problemów socjalnych niż gdyby wprowadzić po prostu wprowadzić jakąś ustawę, ale wynik jest znacznie bardziej satysfakcjonujący.
Dla tych, którzy tylko panikują na samą myśl o alternatywie bez rządu w tych obszarach: nie martwcie się. Jest szeroki wybór uczelni głównego nurtu, takich samych ekonomistów i publikacji, które są wysoko opłacanych górami dolarów, żeby bronić status quo. Zatem każda zmiana, która się pojawia, wydarzy się tylko po długich rozważaniach i próbach w różnych regionach świata.
Nie martwię się. W bitwie idei pomiędzy przymusem a wolnością, jestem przekonany, że idee podtrzymywane przez siłę nie mogą się równać z myślą wolnościową.

SPRAWDŹ SWOJE FUNDAMENTY
Etyka wolnego rynku ma wiele korzeni, ale w niektórych sprawach jest ona oparta na pryncypium samoposiadania. Jak jest to powiedziane w epilogu przygód Jonathana, to ty posiadasz swoje życie. Zaprzeczyć temu to implikować, że inne osoby mają większe roszczenia do ciebie niż ty sam. Żadna inna osoba lub też grupa nie posiada twojego życia ani ty nie posiadasz ich.
Istniejesz w czasie: przyszłości, teraźniejszości i przeszłości. To jest przejawia się życiem, wolnością i owocami twojej egzystencji i swobody. Stracić swoje życie to stracić swoją przyszłość. Stracić swoją wolność to stracić teraźniejszość. I wreszcie stracić efekty twojego bytu to stracić część swojej przeszłości, w której to wytworzyłeś. W najszerszym znaczeniu twoja zdolność dokonywania wyborów korzystając z życia i wolności w ciągu czasu jest twoim dobrobytem.
Produkt twojego życia i wolności jest twoją własnością. Własność jest owocem twojej pracy, wytworem twojego czasu, energii i talentów. To jest część natury, którą wykorzystujesz w wartościowy sposób. Istnieje również własność innych podarowana ci przez dobrowolną wymianę i wzajemne porozumienie. Dwoje ludzi, którzy się wymieniają własnością dobrowolnie są oboje w lepszym położeniu – inaczej by tego nie robili. Tylko oni mogą pełnoprawnie podjąć decyzje za siebie.
Czasami ludzie używają siły lub oszustwa, żeby wyłudzić od innych bez ich woli, dobrowolnej zgody. W normalnych warunkach inicjacja wrogości prowadząca do pozbawienia życia jest morderstwem, wolności, niewolnictwem, a zabieranie własności jest kradzieżą. To jest to samo nieważne czy robi to samotnie jedna osoba, wielu przeciwko małej grupie, lub nawet przez oficjeli w białych kołnierzykach.
Masz prawo chronić swoje życie, wolność i legalnie nabytej własności od złowrogiej agresji ze strony innych. Możesz więc poprosić innych o pomoc w ochranianiu ciebie. Jednakże nie masz prawa zainicjować użycia siły przeciw życiu, wolności tudzież własności bliźnich. Tym samym nie masz żadnego prawa wykorzystać kogokolwiek do użycia przymusu na twoją korzyść.

ODPOWIEDZIALNOŚĆ
Masz prawo do poszukiwania przewodnika twojego życia, ale nie masz takiego prawa do nasyłania władców na innych. Nie ważne w jaki sposób wybierani są urzędnicy, są oni tylko ludźmi i nie posiadają żadnych praw lub roszczeń których nie mają inni ludzie. Bez względu na wymyślne etykiety ich zachowania i liczbę ludzi dodających ich wspierających, funkcjonariusze publiczni nie mają prawa mordować, zniewalać lub okradać. Nie możesz im dać żadnych praw, których ty sam nie masz.
Jako, że posiadasz swoje życie, jesteś za nie odpowiedzialny. Nie pożyczasz go od nikogo, kto wymaga od ciebie posłuszeństwa. Ani też nie jesteś niewolnikiem, od którego żąda się poświęcenia. To ty wybierasz cele, zgodnie z własnymi przekonaniami. Sukces i porażka są potrzebnymi bodźcami do nauki i rozwoju. Twoje działanie w imieniu innych lub ich akcje w twoim są szlachetne tylko wtedy, gdy biorą się z dobrowolnej, wzajemnej zgody. Albowiem cnota może istnieć tylko, gdy istnieje swoboda wyboru.
To jest podstawa prawdziwie wolnego społeczeństwa. Nie tylko jest to najbardziej praktyczne, ani też humanitarne założenie dla ludzkiego działania, jest także najbardziej etyczne. Nie jest to przypadek.
Problemy, które pojawiają się w związku ze stosowaniem przymusu przez władzę, mają rozwiązanie. Jest nim zaprzestanie przez ludzi zwracania się do członków rządu o użycie siły w ich imieniu. Zło nie bierze się jedynie od złych ludzi, ale też od dobrych, którzy tolerują inicjację przymusu jako korzystnego dla ich własnego interesu. Tym sposobem dobrzy ludzie w ciągu dziejów doprowadzali tyranów do władzy.

Pokładanie nadziei w wolnym społeczeństwie to koncentrowanie uwagi na procesie odkrywania na rynku wartości niż skupianie się na jakiś nakazowych wizjach lub celach. Używanie przymusu władzy, żeby nakazać wszystkim wizję jest lenistwem umysłowym i zwykle rezultaty są niezamierzonymi, dziwacznymi konsekwencjami. Stworzenie wolnego społeczeństwa wymaga odwagi, żeby myśleć, mówić i działać – szczególnie kiedy łatwiej jest nie zrobić nic.

_____________________
Tłumaczenie: Jakub Kantorski
na podstawie: Ken Schooland, Free Market Ethics
http://www.libertarium.net/main.php?a=Ken+Schoolland&d=4

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *