Jaś Skoczowski

Jaś Skoczowski ”Zalety teraźniejszości”

Nie pojmuję świata. Czasem nie pojmują go inni. Częściej pojmują to, czego ja nie potrafię zrozumieć.
Najlepsze chwile w moim życiu to te, gdy przełykam jakoś moją głupotę. I wiem, że jest. Wiem, ze jestem ograniczony. Czuje swoją granicę. I czasem troszeczkę nawet dzięki temu mogę ją przekroczyć.

Dlaczego tak jest? Bo wtedy nie gonie, jak głupiec, którym w końcu jestem i tak, za zrozumieniem. Dla mnie niedostępnym. Przecież zawsze i tak będę, gdzieś na swoim dnie nie rozumiał, nie wiedział.
No dobrze, ale wiedząc, że jestem durniem, dostaje w dłonie broń przeciwko tej swojej słabości.

Bo to co wynika z tego, że jestem durniem? Jestem durniem i dalej żyje. Więc do życia w tej chwili nie potrzebuje mądrości. Poza tym, pomimo różnych starań, pozostałem durniem do tego momentu. Znaczy, że głupota jest we mnie dobrze zakonserwowana. Może jeszcze zostanie ze mną jakiś czas.

Trzeba więc nauczyć się z tym żyć. Ja wiem, że mogę czegoś nie zrozumieć. I czasem daje sobie czas. I chociaż w cholerę mi trudno, po prostu mówię sobie, że jestem ślepy i tyle. I dalej oddycham, choć oczywiście mi smutno, że taki ze mnie głuptas i maluszek intelektualny.
Proste rzeczy po prostu rozwiązują się często same, jeśli jest czas się im przyglądnąć. Mam problemy z podstawowymi sprawami – trzymanie młotka, koszenie trawy. Może wydawać się to niemożliwe, ale i przy tych zajęciach potrzeba odrobiny jasności umysłu i uwagi. Ja czasami boje się, że ją gubię.

Ale to jest możliwe do przegryzienia. Jeśli nie wykonujemy za dużo szybkich ruchów, tylko jesteśmy w miarę spokojni w ruchach, jest spora szansa, że damy radę, przynajmniej poradzimy sobie z prostymi sprawami. Nie będziemy np. pośpiesznie jeść. Albo nie spojrzymy się na dekolt koleżanki ze studiów i nie będziemy się potem wstydzić tego, że nasze proste potrzeby są tak bardzo niezaspokojone (jaki jestem banalny…). Bo zanim to zrobimy, będziemy już lepiej rozumieli sytuacje, bo nie będziemy działać nerwowo i szybko.

To dobry początek. Na razie tylko zaczynałem i trochę się gubiłem. Ale początki były dobre. A wynikały z pewnej pieczołowitości w wykonywaniu prostych rzeczy. W pewnym momencie po prostu przeżywasz świat inaczej, dzięki skupieniu się na zwykłym, bardzo teraźniejszym życiu, odbywającym się w tej chwili, w tych sekundach wydarzeniach. A to wszystko dlatego, że pojmujesz, że jesteś ograniczonym debilem. Bo to przyciąga do Ciebie staranność w działaniu
Oczywiście, to nie musi być akurat pojęcie bezmiaru swojej ograniczoności. To po prostu porządne poczucie siebie. Zwłaszcza takiej części siebie, która, może, trochę uwiera. Bo ją trudno zaakceptować. Gdy dowiadujesz się czegoś o sobie, czego wcześnie widzieć nie chciałeś, to rzeczy związane z Tobą chyba też będą wyglądały inaczej, prawda? I przynajmniej przez chwilę ta inność będzie przyciągała człowieka do rzeczywistości.
Poza tym, wada, to coś, z czym trzeba postępować ostrożnie. I stąd uświadomiona może prowadzić do czujności i solidności.

Dużą i bardzo sprzyjającą szczęściu rolę ma tu też sama akceptacja wady, która przestaje być obrzydliwym ciężarem. O ile świadomość naszych wad i ostrożność z niej wynikająca pozwala zbliżyć się bardziej do rzeczywistości, to ich zaakceptowanie pozwala od niej nie uciekać.
Co dobrego przychodzi ze zbliżenia się do teraźniejszości? Choć nieuchwytna, to i tak najbardziej pewna jest teraźniejszość. Chcesz wolności? Chcesz mówić co chcesz i robić co chcesz? To musisz nie przegapić okazji. Dobrze więc jest być bardzo teraźniejszy. Aby poradzić sobie z głupotą musisz trochę wystopować i wtedy teraźniejszość nie ucieka tak bardzo.

Jaś Skoczowski

październik 2005 r.

***

Autor artykułu prowadzi bloga Król Jest Nagi

1 comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *