Ron Paul

Ron Paul ”Hipokryzja USA na Ukrainie”

Prezydent Bush w ostatnim tygodniu powiedział: „Każde wybory (na Ukrainie), jeśli takowe się odbędą, powinny być wolne od jakichkolwiek zagranicznych wpływów „. Zgadzam się z prezydentem w zupełności. Na nieszczęście wygląda na to, że wiele rządowych agencji w USA postrzegało sprawy w inny sposób, i wysłało należące do amerykańskich podatników dolary na Ukrainę z zamiarem wywarcia wpływu na wyniki wyborów.

Nie wiemy dokładnie ile milionów – czy dziesiątek milionów dolarów – amerykański rząd wydał na wybory prezydenckie na Ukrainie. Wiemy jednak, że wiele z tych pieniędzy zostało przeznaczonych na pomoc jednemu, wybranemu kandydatowi, i że poprzez szereg odpowiednio przygotowanych organizacji pozarządowych (NGOs) – zarówno amerykańskich jak i ukraińskich – miliony dolarów poszło jako pomoc dla kandydata na prezydenta, Wiktora Juszczenki.

Pozwólcie mi jeszcze dodać, że nie sądzę, iż powinniśmy w ogóle pomagać któremukolwiek z kandydatów. Z pewnością nie należę do zwolenników Wiktora Juszczenki, nie zaliczam się także do zwolenników jego oponenta, Wiktora Janukowicza. Zwyczajnie uważam, że nie powinno nas to obchodzić, kogo Ukraińcy wybiorą sobie na prezydenta. I jeśli oni sami uznają, że wybory nie były fair, to od nich samych zależy tylko jak ten problem rozwiązać.

Jak doszło do tej jednostronnej pomocy USA na Ukrainie ? Obawiam się, że widzimy tylko czubek góry lodowej. To, co do tej pory wiemy na pewno to to, że rząd amerykański poprzez USA Agency for International Development ( USAID) przyznał miliony dolarów Polsko-Amerykańsko -Ukraińskiej Inicjatywie Współpracy (PAUCI), która jest administrowana przez znajdujący się w USA Freedom House (Dom Wolności).

PAUCI następnie wysłała fundusze rzadu amerykanskiego do wielorakich ukraińskich organizacji pozarządowych (NGOs). Tylko to jest już złe i samo w sobie stanowi mieszanie się w wewnętrzne sprawy suwerennego narodu. Ale co jest jeszcze gorsze to to, że wiele spośród tych organizacji wyraźnie faworyzuje kandydata na prezydenta Ukrainy, Wiktora Juszczenkę.

Weźmy tylko pod uwagę ukraińską pozarządową organizację -International Center for Policy Studies . Jest to organizacja finansowana przez rząd amerykański poprzez wspomniany PAUCI. Na stronie internetowej tejże , odkrywamy, ze ta pozarządową organizacja (NGO) została ufundowana przez Open Society Institute Georgea Sorosa. A jeszcze dalej możemy zobaczyć, ze Wiktor Juszczenko osobiście jest członkiem komisji doradczej!

I ta organizacja pozarządowa (NGO) nie jest jedyną finansowaną z funduszy rządowych USA jawnie wspierających Wiktora Juszczenkę. Organizacja o nazwie The Western Ukraine Regional Training Center ( Centrum Treningu Regionalnego Zachodniej Ukrainy), jako następny przykład, na frontowej stronie portalu internetowego , po jednej stronie prezentuje łatwo rozpoznawalne logo USAID, a po drugiej pomarańczową wstążkę partii i ruchu Juszczenki. Poprzez bliskość tych symboli , przesłanie do ukraińskich czytelników jest jasne: amerykański rząd popiera Juszczenkę.

Jeszcze inna ukraińska pozarządową organizacja (NGO) o nazwie The Center for Political and Legal Reforms , finansowana przez rząd amerykański , u góry swojej strony internetowej zawiera link do osobistej strony internetowej Wiktora Juszczenki. Jego zdjęcie znajduje się na samej górze tego przez rząd finansowanego portalu.

W maju bieżącego roku, prywatna spółka do spraw konsultacji i zarządzania – Development Associates, Inc. z siedziba w Wirginii, została nagrodzona przez rząd amerykański nagrodą 100 mln dolarów, „za wzmacnianie narodowych grup legislacyjnych i innych biorących udział w planowanych i stopniowych przekształceniach na świecie” .Zgodnie z informacjami ze strony internetowej organizacji, wiele milionów z tej sumy poszło na Ukrainę w okresie poprzedzającym elekcję.

Jak powiedziałem, może to być tylko czubek góry lodowej. Możliwe, że istnieje o wiele więcej organizacji zaangażowanych w ten przekręt.

Jest jasne, że znaczna ilość dolarów z kieszeni amerykańskich podatników poszła na poparcie jednego z kandydatów na Ukrainie. Przypomnijmy sobie, jak większość z nas czuła się, gdy okazało się, że rząd Chin próbował kierować fundusze na rzecz prezydenckiej kampanii wyborczej w USA. To pochodzące z zagranicy finansowanie amerykańskiej elekcji jest w świetle prawa nielegalne. Ale wygląda na to, że jest to dokładnie to samo, co my robimy za granicą. To czego nie wiemy jednak to to, jak dużo pieniędzy rządowych zostało wydanych aby wywrzeć wpływ na wynik ukraińskich wyborów.

Dziesiątkom organizacji przyznawane są fundusze tylko z puli programu PAUCI , a jest to tylko jeden z wielu programów, które pchały dolary na Ukrainę. Nie wiemy ile milionów dolarów pochodzących od amerykanskiego podatnika The National Endovment for Democracy (NED) wysłał na Ukrainę poprzez National Democratic Institute (Narodowy Instytut Demokratyczny) and International Republican Institute (Narodowy Instytut Republikański). Nie wiemy także, jak wiele innych wysiłków, jawnych i ukrytych dokonano na Ukrainie w celu wzmocnienia przewagi jednego kandydata nad drugim.

I to jest własnie to, co budzi mój niepokój: istnieje tyle specjalnych organizacji i cichych płatników, że nie mamy najmniejszego pojęcia jaka suma pieniędzy rządowych została wydana na Ukrainę i co najważniejsze – jak została wydana. Być może tych kilka szokujących przykładów otwartego poparcia, które byliśmy w stanie odsłonić, nie jest niczym innym jak anomalią. Wierzę, że Kongres i amerykańscy podatnicy maja prawo wiedzieć. Wierzę, że konieczne jest niezwłoczne przeprowadzenie dochodzenia przez Government Accounting Office co do tego, jak wiele pieniędzy z budżetu rządowego zostało wydanych na Ukrainę i dokładnie jak zostały one wydane. Chciałbym bardzo liczyć na poparcie tego zadania przez Przewodniczącego Hyde i Przewodniczącego Lugar, Deputowanego Asystenta Sekretarza Tefft jak również moich kolegów z Komitetu Izby d/s Relacji Międzynarodowych.

Prezydent Bush ma absolutne racje: wybory na Ukrainie winny być wolne od zagranicznych wpływów. To jest nasze zadanie, tu i teraz, odkryć jak daleko pogwałciliśmy tę bardzo ważną zasadę, i natychmiast wstrzymać finansowanie politycznych kandydatów i kampanii wyborczych.

Ron Paul
9 grudnia, 2004

***
Tłumaczenie: Anna Borewicz-Khorshed

na podstawie:

Ron Paul, US Hypocrisy on Ukraine http://www.antiwar.com/paul/?articleid=4135

9 comments

  1. RadekFF

    Ogólnie rzecz biorąc każda polityka zagraniczna i wewnętrzna dowolnego państwa stanowi „mieszanie się w wewnętrzne sprawy suwerennego narodu”.

    Jak rozumiem, autor zarzuca rządowi USA mieszanie się w sprawy Ukrainy niezgodnie z obowiązującymi w USA przepisami.

  2. Timur

    Witajcie Drodzy forumowicze!

    „Ogólnie rzecz biorąc każda polityka zagraniczna i wewnętrzna dowolnego państwa stanowi “mieszanie się w wewnętrzne sprawy suwerennego narodu”.”

    Tylko wszystko zależy od ZAKRESU mieszania się.

    „Jak rozumiem, autor zarzuca rządowi USA mieszanie się w sprawy Ukrainy niezgodnie z obowiązującymi w USA przepisami.”

    Ano zarzuca, ale oprócz tego obnaża jakże typowe dla USA podwójne standardy moralne. Podwójne standardy moralne cechują nie tylko USA, ale także licznych zakochanych bez pamięci w USA niektórych osobników zwących siebie libertarianami. Tych którzy zwą siebie ludźmi z zasadami a „w praniu” okazują się być „ludźmi z fasadami”. To ostatnie to już mój przypis.

    Ja osobiscie bardzo nie lubię USA ale nie dlatego, że nie kocham Wolności, ale dlatego, że od dziecka wyznawałem zasadę, że „dziwka ma najmniejsze moralne prawo aby nas pouczać o moralności”.
    Że co? Że „mocny” jest powyższy tekst? Niektórzy konserwatywni liberałowie używają znacznie mocniejszych i obelżywszych tekstów. I co? I im wolno? A dlaczego?
    No właśnie Drodzy Forumowicze. Tu macie przykład jak bardzo nafaszerowani podwójnymi standardami moralnymi są konlibowie i neokoni.
    Czy można takim wierzyć? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam Wam Drodzy Forumowicze.

    Pozdro.

  3. pailee

    Moi drodzy,

    O ile uważam poglądy Ron’a za jak najbardziej słuszne i racjonalne tutaj się na nim zawiodłem. Od dawna co prawda wiadomo, że Ron i wielu libertarian jest zwolennikami izolacjonizmu ale to niestety dowodzi, że państwo oparte na tych zasadach jest tylko UTOPIĄ. Rozpatrzmy to na przykładzie USA. Stany Zjednoczone jako największe (jeśli nie jedyne obecnie) prawdziwe supermocarstwo mają obowiązek angażować się w politykę międzynarodową i kształtować świat w odpowiednim kierunku. Takie zdanie każdy praktycznie określi jako niesłuszne. Bo przecież USA nie mają prawa się wtrącać w sprawy, które ich nie dotyczą itp. itd. Tak, tak ale biorąc pod uwagę jak mały stał się świat, i jak potężne zmiany zachodzą w jak szybkim czasie gdzie się pojawia ta granica interesu danego państwa, zwłaszcza takiego jak USA? Wiadomo, że przestaną np. interesować się Ukrainą, wygra Rosja. A to już nie jest dobrze dla całego regionu Europy Centralnej. A w konsekwencji i dla USA. Alegoryczna sytuacja jest z Chinami i Tajwanem. Koniec wsparcia USA dla Tajwanu oznacza prędzej czy później zajęcie przez Chiny, a ich dalsza ekspansja zagrozi wszystkim państwom.
    Przez powyższe chcę jedynie wykazać, że polityka izolacjonizmu jest krótkotrwała i naiwna. USA już przećwiczyły to przed WWII. Musimy spojrzeć prawdzie w oczy. Są państwa, grupy interesu, których rozwój tradycyjnie polegał na pożarciu wszystkich sąsiadów, a potem nowych sąsiadów itd. Więc polityka USA nie jest hipokryzja tylko wyprzedzaniem faktów. Po co bawić się w WWIII jeśli można jej zapobiec? Proszę zwrócić uwagę, że USA zimną wojnę „wygrało” nie poprzez zbrojny konflikt tylko przy pomocy gospodarki i przewagi kulturowej.
    Podsumowując o ile zgadzam się z kongresmenem Ronem Paul’em w kwestiach społecznych czy gospodarczych, uważam, że w kwestiach polityki zagranicznej zdradza dużą dozę naiwności.
    pozdr.
    A tak przy okazji nazywanie USA czy libertarian mianem prostytutki jest co najmniej wyrazem czystej nienawiści do właśnie wolności, gospodarczej i obywatelskiej. Bo to, że ktoś kto promuje wolność, kiedy jest ona zagrożona walczy o jej utrzymanie nie jest raczej godne nagany.

  4. Faer

    „Tak, tak ale biorąc pod uwagę jak mały stał się świat, i jak potężne zmiany zachodzą w jak szybkim czasie gdzie się pojawia ta granica interesu danego państwa, zwłaszcza takiego jak USA?”
    Interes danego państwa nie jest jedyną rzeczą, która powinna decydować o jego polityce zagranicznej.

    Myślę, że pakt Ribbentrop-Mołotow znakomicie realizował interes ZSRR. Ale czy ZSRR powinno podpisywać ten pakt?

    „Są państwa, grupy interesu, których rozwój tradycyjnie polegał na pożarciu wszystkich sąsiadów, a potem nowych sąsiadów itd.”

    Skąd wniosek, że USA nie należą do tych państw? Zamiast pożerać formalnie, to po prostu budują sobie wpływy i mają państwa lokajskie na skinięcie ręki. To tak jak prowincja…

    Poza tym polecam Raport o Wojnie w Iraku: http://www.datapolis.pl/grzes/raport_o_wojnie.pdf

  5. Faer

    „A tak przy okazji nazywanie USA czy libertarian mianem prostytutki jest co najmniej wyrazem czystej nienawiści do właśnie wolności, gospodarczej i obywatelskiej. Bo to, że ktoś kto promuje wolność, kiedy jest ona zagrożona walczy o jej utrzymanie nie jest raczej godne nagany.”

    Ooo, tutaj chętnie widziałbym protestującego Timura 🙂
    Powiem tylko, że wygląda chorobliwie. Mniej więcej tak jak opinie zachodnich „pożytecznych idiotów gdy ktoś odważył się skrytykować ZSRR. Stawał się wtedy wrogiem wolności, człowieka, antysemitą, psem („Każdy antykomunista to pies” – Sartre) i ogólnie Strasznym Faszystą. Bo przecież ZSRR tak dzielnie walczyło o Wolność gdy była zagrożona przez Hitlera!

  6. Timur

    O wilku mowa a wilk tuż tuż…
    I oczywiscie protestuję.

    A Twój komentarz Fear bardzo mi się podoba.
    Bo i faktycznie. Czymże się różnią „pożyteczni głupcy” z Zachodu od proamerykanistów z nożem w zębach.

    Jak chodziłem do szkoły zmuszano mnie do kochania ZSRR, więc jeśli dzisiejsza „wolność” polega na tym, że się mnie zmusza do tego by kochać USA hamburgery, piwo czy cokolwiek innego to ja taką „wolność ( sorki ) chromolę.

    A to co robi USA teraz kojarzy mi się ze wszystkim tylko nie z Wolnością i nie z promowaniem Wolności.
    Promowanie Wolności to tylko pusty frazes w ustach Amerykanów.

    Gdybym ja pragnąc taniej benzyny zgwizdnął „ekipę” i napadł na stację benzynową , byłbym zwykłym bandytą.
    Gdy coś podobnego czyni USA ( vide Irak ) to wszyscy mamy obowiązek krzyczeć, że USA włąśnie walczy o Wolność. A kto krzyczeć nie chce, ten oczywiscie jest wrogiem Wolności. I „nienawidzi Wolności jako takiej”.
    I to są właśnie podwójne standardy moralne.
    Co innego bronić Wolności gdy jest ona zagrożona, a co innego używać argumentu „obrony Wolności” jako przykrywki do włąsnych imperialnych interesów.
    Przykładów można przytaczać mnóstwo.

    To na razie tyle,

  7. Żydomason Lewicki

    Ron Paul to ruski agent – podobnie, jak jego polski odpowiednik – Janusz Korwin-Mikke. Towarzysz Paul jest świetnym materiałem na sowieckiego agenta, gdyż jego izolacjonizm i pobłażliwość dla ruskich komuchów jest zdecydowanie na rękę Kremlowi. Ciekawe ile z tych milionów $ na kampanię Rona Paula sypnął sam Putin ?

  8. Karoll

    >>Przez powyższe chcę jedynie wykazać, że polityka izolacjonizmu jest krótkotrwała i naiwna. USA już przećwiczyły to przed WWII.

    Obwinianie braku interwencji zbrojnej o wywołanie II Wojny Światowej to powszechna opinia. Ale potrzeba tu rozróżnienia pomiędzy izolacjonizmem i nieinterwencjonizmem. Ten pierwszy zakłada, obok nie wtrącania się w obce wojny, również izolację ekonomiczną. A to, jak się zdaje, było przyczyną pogorszenia się stosunków z Japonią. Polecam również:

    http://www.lewrockwell.com/orig5/duffy-p3.html

    Gdzie wypowiada się właśnie Ron Paul.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *