Krzysztof "Critto" Sobolewski

Krzysztof “Critto” Sobolewski “Libertarianizm a rządy i mój stosunek do nich. Rząd minimum kontra “duży rząd”.”

Jestem przeciwnikiem „dużego rządu”. Taka forma rządu jest zawsze zła. „Duży rząd” oznacza taki, który sprawujący władzę nad prawie wszystkimi aspektami życia obywateli, posiadający rozbudowany aparat biurokracji i przymusu, dążący do kontrolowania tego, co się da.

Tego rodzaju rządy były i są typowe dla krajów totalitarnych. Wystarczy cofnąć się o 11 lat wstecz, aby przypomieć sobie JAK to wyglądało u nas, w Polsce; albo w byłym ZSRR – co zostało do dziś w postaci wojny w Czeczenii, gdzie wojska rosyjskie mordują cywili, również kobiety i dzieci, bombardują miasta i palą wioski; albo teraz w Chinach Ludowych czy na Kubie (są na to dowody gromadzone przez międzynarodowe org. obrony praw człowieka). Tego rodzaju rządy nie szanują żadnych praw obywateli, dążą do ich całkowitego zniewolenia, również poprzez zbrodnie i przemoc.

I nie wierzę też, aby rządy były „dobre” tylko z racji tego, iż działają w krajach „demokratycznych”. Demokracja, w której rząd kontroluje całe życie obywateli, jest totalitaryzmem. Demokracja bez elementów liberalnych jest de facto totalitaryzmem. Poza tym, coś takiego jak kraj per se „demokratyczny” nie istnieje – demokracja, czyli względna wolność może istnieć wyłącznie wtedy, gdy szanowane i nie deptane są prawa obywateli. Nie polega na suchych definicjach – na nich opierają się reżimy totalitarne. Wszystko jedno, czy prawa jednostki narusza tyran, czy parlament.

W wieku XX ponad sto pięćdziesiąt milionów ludzi zginęło z rąk własnych rządów. Taka przerażająca liczba może być porównana jedynie z ogromem cierpień wyrządzonych przez wielkie zarazy w historii Ludzkości. Wielki rząd był najgorszą zarazą dwudziestego wieku, i jedną z najgorszych w historii.

Jak to stwierdził Tomasz Jefferson – „Rząd [federalny] ma być naszym sługą, nie panem”. Silny rząd nigdy nie będzie sługą; zawsze będzie dążył do przejęcia kontroli nad wszystkim, do stania się JEDYNYM źródłem autorytetu i narzucania JEDYNIE SŁUSZNEGO SPOSOBU czynienia czegokolwiek.

Dlatego też optuję za „rządem-minimum” – instytucją, która zajmuje się jedynie obroną obywateli przed napaścią, agresją, oszustwem i złodziejstwem, resztę pozostawiając ludziom i tworzonym przez nich dobrowolnym organizacjom i firmom. Taki rząd nie będzie dla nikogo zagrożeniem, ani nie uzyskałby legitymacji społecznej dla żadnej podłej działalności.

Wasz Krzysztof „Critto” Sobolewski

(c) Copyright by Krzysztof „Critto” Sobolewski

***

Tekst został wcześniej opublikowany na stronie autora http://liberter.webpark.pl/

1 comment

  1. Staszek27

    Ja nie rozumiem co ma demokracja do wolności. Jeśli większość ludu zażąda zniesienia wolności, to w imię demokracji takoż powinno się stać. Tak jak napisał autor artykułu: ,,wszystko jedno, czy prawa jednostki narusza tyran, czy parlament”. Demokracja ma do wolności słowa co gwóźdź do budowy elektronu (tak, to porównanie jest BEZSENSOWNE i to mi chodziło).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *