Krzysztof "Critto" Sobolewski

Krzysztof “Critto” Sobolewski: Dwa oblicza globalizacji.

Jak każde złożone zjawisko, tak i globalizacja ma swoich wiele obliczy, wiele określeń jest przypisywanych temu terminowi. Nietrudno, stosując podstawowe triki dekonstrukcjonistów, zmienić całkowicie znaczenie jakiegoś słowa. A jaka jest globalizacja dziś ?

Globalizacja jest na pewno dobrodziejstwem, które doceniają wszyscy wolnościowcy, libertarianie i klasyczni liberałowie. Otwarte rynki stwarzają nowe szanse – zarówno dla pracy, kapitału jak i dóbr gotowych, a co za tym idzie – dla ludzkiego bogactwa i dążenia do samorealizacji.

Ale globalizacja, jak każdy złożony termin – o czym już pisałem – ma niejedno imię. Jednym z nich jest „globalizacja” polegająca na utworzeniu sieci misternych związków pomiędzy wielkimi korporacjami a rządami – często po prostu totalitarnymi. Nie wdając się w szczegóły, twierdzę że tego rodzaju związki umacniają taką władzę; jest to zawsze kontakt osób, instytucji mających ‚władzę przez pieniądze’ z instytucjami/osobami mającymi ‚władzę przez przywileje’. Nie jest to więc ten „wolnościowy” aspekt globalizacji; to raczej pewna forma stosunków dyplomatyczno-feudalnych.

Czy należy sprzeciwiać się takiej globalizacji ? Odpowiedź brzmi: nie. Bo mimo wszystko, nawet taka globalizacja jest lepsza niż izolacjonizm dyktatur. Mimo wszystko, niesie ona jakąś nadzieję na uzyskanie wolności, choćby poprzez poszerzenie wolnego rynku.

Nie będzie prawdziwej globalizacji, do póki KAŻDY OBYWATEL ZIEMI – dowolnego kraju na ziemi, nie będzie mógł pracować i mieszkać tam, gdzie chce, oraz swobodnie poruszać się po Ziemi, oraz móc przewozić dowolne dobra i świadczyć dowolne usługi – bez ceł, kontyngentów, ograniczeń eksportowych i importowych, regulacji dewizowych, itd. Dopiero wtedy świat stanie się globalny, będzie globalną wioską. Podstawą jest powszechna, ogólnoświatowa WOLNOŚĆ człowieka – jako JEDNOSTKI, a nie tylko GRUPY NACISKU czy interesu.

Na razie, globalizacja dotyczy głównie interesów wielkich firm, które tworzą coraz to nowe fuzje, i nawiązują zażyłe kontakty z władzami rożnych krajów – w tym także tych łamiących prawa człowieka.

Demonizowanie procesu globalizacji jest jeszcze gorsze od niezauważania aktualnych problemów tyczących się jej – gdyż może stworzyć mylny pogląd, jakoby ksenofobia była dobra; jakoby zaścianek i protekcjonizm ‚służyły lepszemu jutru’. Dlatego, przede wszystkim należy zwalczać osoby demonizujące globalizację.

Wolny handel nie powinien być opisany przez setki klauzul, warunków, przepisów, nakazów i zakazów. Te ostatnie powinny być proste i ograniczone; innych nie powinno być w ogóle. Myślę, że jedna jedyna klauzula: „żaden rząd, parlament ani inna władza krajowa, wspólnotowa lub lokalna NIE MA PRAWA ograniczać imigracji, swobody poruszania się żadnego pokojowo nastawionego człowieka, oraz importu, eksportu, i w ogóle transportu dóbr lub usług, również pieniędzy” Na pewno byłoby to lepsze od setek stron zapisanych paragrafami.

A działalność WTO ? No cóż, nie dysponując raportami sporządzanymi przez: WTO, organizacje obserwujące jej działalność, jej przeciwników i zwolenników, nie wypowiadam się. Myślę jednak, że w warunkach rzeczywiście wolnego rynku, tego rodzaju organizacje RZĄDOWE będą niepotrzebne.

Wasz Krzysztof „Critto” Sobolewski

(c) Copyright by Krzysztof „Critto” Sobolewski

Przedruk, kopiowanie, rozpowszechnianie i dystrybucja dozwolone bez żadnych ograniczeń w dowolnym celu. Modyfikacje dozwolone pod warunkiem ich wyraźnego zaznaczenia w tekście i poinformowania o tym, kto modyfikował, lub napisanie, iż modyfikacja jest anonimowa. W żadnym wypadku podpis autora, tj. wyrazy: Krzysztof „Critto” Sobolewski nie mogą być usunięte ani zmienione.

***

Tekst został wcześniej opublikowany na stronie autora http://liberter.webpark.pl/

3 comments

  1. Timur

    Zaścianek i protekcjonizm prowadzi do pomyslności… tych co ten zaścianek za wszelką cenę chcą zakonserwować.
    Mieszkańcom żaścianka raczej pomyślności nie przynosi.

  2. Faer

    Hm, komu by się taka sytuacja mogła przydać.

    1. Firmom nie mającym kapitału w bidnych krajach, które muszą walczyć z niskimi cenami narzuconymi przez te, które mają.
    2. Rodzimym firmom z zaścianków, które w związku ze zmniejszoną podażą płac mogłyby oferować cholernie niskie stawki (to dopiero byłby wyzysk!).
    3. Masie lewaków-antyglobalistów, którzy wreszcie uzyskaliby satysfakcję.

  3. Timur

    Fear! A znasz takie powiedzenie „lepiej być pierwszym we wsi niż przeciętniakiem w metropolii”?

    Zaścianek to przede wszystkim hacjendy czy latyfundia. Oraz przestarzyły przemysł lekki.
    Gdzie jest bastion konserwatyzmu? W hacjendach właśnie.
    Być pierwszym we wsi to móc stać ponad prawem, trzymać w ryzach resztę wioski, wmawiać wieśniakom, że ten porządek jest wieczny i niezmienny, a kto go narusza ten obraża Boga.

    Nic to, że dziś plantacja to taki sobie interes. Nic to, że haciendado w porównaniu z przemysłowcami z krajów rozwiniętych to zaledwie wyższa klasa średnia.
    O takiej mocy pomiatania ludźmi jaką ma haciendado znacznie bogatszy przemysłowiec z kraju rozwiniętego może tylko pomarzyć.

    A kiedy globalizacja przyjdzie do zaścianka to z kim będą rozmawiać bussinesmani zważywszy na ogólny niski poziom wykształcenia w zaścianku?
    Oczywiscie z hacjendado czyli „pierwszym we wsi”.
    I on znowu się wzbogaci wmyśl zasady o „substancji co zawsze wypływa”.
    A inni mieszkańcy zaścianka? No cóż! Ten tego ten….

    „Hm, komu by się taka sytuacja mogła przydać.”

    Jak sam widzisz, „substancji co zawsze wypływa”. Czyli tych co zaścianek za wszelką cenę konserwują.
    Zaścianek służy lepszemu jutru… beneficjentom zaścianka zawsze i wszędzie.

    Pozdro,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *